Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy chodzi Ci o tą przebrzmiałą pieśń?

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.

Marsz, marsz Dąbrowski,
Z ziemi włoskiej do Polski.
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami.
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz...

Jak Czarniecki do Poznania
Po szwedzkim zaborze,
Dla ojczyzny ratowania
Wrócim się przez morze.

Marsz, marsz...

Już tam ojciec do swej BASI
Mówi zapłakany —
Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.

--
pozdrawiam

P.S.
WiJa - jeśli Ci się nie podoba, jak wynika z komentarza, to bardzo proszę wal minus, zamiast plusa, ok? Inaczej odbieram to jakoś niezręcznie..
  • Odpowiedzi 42
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Komu automatycznie temu automatycznie, nie jestem zwolennikiem teorii człowieka jako automatu. Są różne filmy oniryczne. Przytoczenie pierwszego z brzegu dowodzi pewnej nieporadności w tym "skojarzeniowym automatyzmie".
Pan sam przerzuca pewne argumenty - w innym wątku (pod wierszem p. Doroty Jabłońskiej), na który tam Pana ostatni komentarz odpowiem w następnej kolejności.
Komentarze do "dzieł" to sprawa stara. Tak jak fikcyjne recenzje, fikcyjne książki itp.
Kierkegaard, którego Pan zna jak widzę, napisał np. Przedmowy (same przedmowy do czegoś; tego czegoś, co do którego pisał przedmowy nie napisał; dlaczego ograniczał się do przedmów, uzasadniał).
Dziękuję za uwagi.

pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ech Panie Marat;)
Sam tytuł wiersza juz go z gory skazuje na niepowodzenie-to po pierwsze;)Zauwazyłam,że ma Pan tendencje nie tylko do obszernych wierszy, ale i wątków które Pan zaklada.Ja proponuje ten wiersz,, wycisnąć'' i zastanowić się nad sensem przekazu...
Wyszła z tego jakaś obrazkowa historyjka.A ten autokomentarz?Jest zupełnie zbędny,poprzez coś takiego narzuca Pan czytelnikowi drogę ,która ma podążać...to jakas autointerpretacja...pozdr.
Opublikowano

Bernadetta1.

Dziękuję za opinię, zapewne słuszną, gdyż w większości.

Co do historyjek obrazkowych, proszę nie podążać tą drogą:

www.oceansbridge.com/paintings/artists/masters/big/b/bruegel/pieter_e/11/01parabl_painting.jpg

pozdrawiam

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Oj, hermetycznie - źle. "Kawa na ławę" - też źle.
To bardziej impresja niż myśl.

Proszę płakać tylko ze szczęścia !

pozdrawiam :)

tak, tak, rodzaj połezji o przestrzeni iście onirycznej! :))))))))

Maracie, jesteś jak Teatr Rozmaitości! Rozmowa z Tobą to urzekające przeżycie. Nie mam wątpliwości, że gdybyś włożył nieco pracy w pisanie wiersza - byłby świetny. Zachęcam do większego zaangażowania, ostrożności w żonglerce słowem, precyzji i oszczędności w wypowiedzi.

Pozdrawiam najserdeczniej :)
Opublikowano

całuję ją w pąsowe usta.
Trwa to wieczność i nie mogę się oderwać,
trwa to chwilę, w jej połowie jestem już daleko.

brak mi czasu, ale wrócę.
wiersz ciekawy, lubię wojenkę, ale to przecież tylko sen :)

serdecznie pozdrawiam - Jola.

p.s.

wybieram obóz dla uchodźców... czyli wyprawa na grzybki - będę wieczorem, przejrzę linki.

Opublikowano

Tylko sen albo aż sen..

A słyszała Pani o OBE?

Pod koniec tego fragmentu filmu

www.youtube.com/watch?v=5Ni4_XAZ-as

chłopak wypowiada się o wizji wojennej podczas świadomego snu (lucid dream)/Obe
(Out of Body experience)
Chociaż..już nie pamiętam - czy to wspomnienie czy podczas LD (w każdym razie film dotyczy generalnie zjawiska OBE)

(jakość słaba, bo sieciowa..)

Opublikowano

"Komu automatycznie temu automatycznie, nie jestem zwolennikiem teorii człowieka jako automatu. Są różne filmy oniryczne. Przytoczenie pierwszego z brzegu dowodzi pewnej nieporadności w tym "skojarzeniowym automatyzmie".

Marat Dakunin

- w pańskiej wypowiedzi jest wyraźna chęć dyskredytowania rozmówcy, dorobienia mu gęby co jest odwracaniem kota ogonem, bo to pańska gęba literacka nosi znamiona nieporadności, gdyż zdradza usilną chęć promowania się nie własną twórczością literacką lecz nagannym intencjonalnie rezonowaniem i punktowaniem rozmówców. Skutkiem jest - jak widać po komentarzach pod pańskimi wystąpieniami - właśnie punktowanie pana. Kto mieczem wojuje...Jeśli ma pan swojego rozmówcę za zimiora, prymitywa i daje mu to pan odczuć - to czego się pan spodziewa? Albo pan zrezygnuje w wykazania swojej wyższości, co zdradza jakieś kompleksy i niedojrzałość - albo doceni pan chęć pochylenia się nad jego propozycjami artystycznymi i przyjmie w dobrej wierze uwagi czytelnika, odnosząc się do samych uwag, nie do Osoby, na którą przerzuca pan własne wady. Cóż, czasem sytuacja zmusza nas do wychowywania się, aby tym przyjemniej można było ze sobą sąsiadować, nawet na forum wirtualnym.

ps.; z czego pan wywnioskował, że jestem zwolennikiem teorii człowieka jako automatu? Nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek teorii o człowieku i nie tworzę własnych; choć zapoznaję się z teoriami innych - nie przypisuję też nikomu, na podstawie jego luźnych refleksji poglądów, które tylko mi się narzucają jako słuchaczowi czy czytelnikowi, jeśli wypowiadający się czy piszący sam się nie opowie za zwolennika tych poglądów; rzetelność obowiązuje wszędzie, a zwłaszcza we wnioskowaniu - logikę zalicza się na pierwszym roku studiów jako podstawę poprawnego rozumowania, inaczej cała nauka idzie w las a para w gwizdek...jak na rzeczonym przykładzie;
J.S

Opublikowano

Cieszę się, że odwołuje się Pan do rzetelności. I proszę się tego trzymać.
Ma Pan prawo widzieć to tak jak Pan opisał, ja mam prawo widzieć to dokładnie odwrotnie.
Dalsze przepychanki tego typu uważam za przelewanie z pustego w próżne.
Obaj jak widzę lubimy się - nawzajem - pouczać. Kto ma do tego większe prawo i komu to lepiej wychodzi, nie mam już oceniać. Myślę, że jak powsciągnie Pan troszkę emocje, które przebijają z tego co Pan pisze dość wyraźnie jednak, będzie ok. Dziękuję za komentarz.

pozdrawiam

P.S.
Ja przynajmniej nie kieruję moich rozmówców do psychiatrów chwaląc się jednocześnie
dystansem i poczuciem humoru

www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=109625#dol

No i jak z tą Pana dojrzałością? :)

I proszę mnie nie uczyć logiki, jeśli uczył się pan jej z Aleksandra Bocheńskiego miast z JM Bocheńskiego, świetnego logika, to ...

Opublikowano

P.S.

Normalnie bym tego nie zrobił, czyli nie przytoczył (bo to argument ad hominem) tego co , gdzieś, kiedyś Pan pisał.
Ale - ponieważ to Pan stosuje ad personam i ad hominem do mnie - i co ciekawe, odwraca - pisząc że ja to czynię - to rzetelność nakazuje mi wypunktować Pana w ten, mało jednak szlachetny, sposób. Mam nadzieję, że to ostatni raz gdy muszę dać Panu po łapkach, bo polubiłem Pana.

pozdrawiam

Opublikowano

Pan Marat Dakunin.;
ach!
jakąż pan czerpie szkolniacką, bo płaską satysfakcję w przyłapaniu mnie na rzeczowym błędzie, a przecież w dyskusji pod wierszem Doroty Jabłońskiej napisałem był:
"ps.
- co samych lektur...hmmm, w moim wieku mam ich za sobą tysiące, ale nigdy nie mam pewności, czy czytając doczytałem się i gubią mi się wątki, terminy, osoby, nie z racji sklerozy, raczej z nadmiaru lektury, więc ciągle na nowo sprawdzam własną na ten temat wiedzę i tak w kółko Macieju...
";
więcej - mój profesor z gramatyki opisowej na UJ, Strutyński, od wielu lat już na emeryturze (autor merytorycznych podręczników) sam przyznawał się, że choć uczy gramatyki - sam jest skołowany i bezradny i często zagląda do słownika ortograficznego, wykazując tym samym, że ma świadomość o własnej omylności -
- kiedy Pan to zrozumie i oswoi, to znaczy nauczy się dawać samemu sobie "po łapkach" za zadufanie, stanie się Pan normalny, zwyczajny i strawny jako rozmówca;
kiedyś popisy przed ciociami się kończą - zaczyna się odpowiedzialność za słowa i opinie, na własny rachunek, wyłącznie na własny....
J.S

Opublikowano

Ps 2.;

- wracając do meritum, czyli samego wiersza - jestem przekonany że ma Pan świadomość schematyzmu w obrazowaniu, więcej - że świadomie zastosował Pan taką a nie inną kompozycję wiersza a ta świadomość w realizacji utworu nie pozwala mi na minusowanie, gdyż postawa artystyczna w zasadzie na tym się zasadza - na świadomym narzuceniu ram i srodków dla realizacji celów;
tej świadomości na orgu jest niewiele, a ten element wybija się pozytywnie na tle kompozycyjnego chaosu sporej ilości zamieszczonych na portalu tekstów;
szkoda jedynie, że rozpoczął pan tak banalnie (od truskawek) i tak nijako zawiesił - bez pointy - swój utwór;
dlatego potraktowałbym go, na pana miejscu, warsztatowo - i poczekał na jakiś pomysł i konkretyzację refleksyjną, aby same obrazy zawisły we właściwym intelligibilnie miejscu;

J.S

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Czy chodzi Ci o tą przebrzmiałą pieśń?

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.

Marsz, marsz Dąbrowski,
Z ziemi włoskiej do Polski.
Za twoim przewodem
Złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami.
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz...

Jak Czarniecki do Poznania
Po szwedzkim zaborze,
Dla ojczyzny ratowania
Wrócim się przez morze.

Marsz, marsz...

Już tam ojciec do swej BASI
Mówi zapłakany —
Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.

--
pozdrawiam

P.S.
WiJa - jeśli Ci się nie podoba, jak wynika z komentarza, to bardzo proszę wal minus, zamiast plusa, ok? Inaczej odbieram to jakoś niezręcznie..
Nie ma idealnego człowieka, i nie ma idealnego wiersza, przynajmniej dla wszystkich ludzi. I wiersz ten więc, jak najbardziej nie zasługuje na przeniesienie z Zetki, dlatego to wyraziłem plusem. Zresztą, jak się tak bardzo uprzeć, to jakiemu to wierszowi nie można zarzucić, jak nie jedno, to drugie. Mogę tylko powiedzieć, że ja się wcale tak bardzo nie upieram (przynajmniej jak sam mniemam).
Oczywiście, że przebrzmiałą pieśnią jest pieśń, ale tylko, jako wykorzystanie tego, co nienowe, acz jak mówiłem, przynajmniej w tym wypadku wielowymiarowo uzasadnione, a choćby dla porównania właśnie z hymnem.
Nie mówię, o tym jak dobrze, czy źle, z czegoś po części się korzysta (i zawsze chyba będzie korzystało, bo ciągłość /przynajmniej z dobrym/ zobowiązuje /nawet jeżeli człowiek na błędach też się uczy/). Ale niebezpieczeństwo, tkwi w tym, że (co sam chyba ostatnio, Maracie przytaczałeś) „pierwszy, który porównał kobietę do kwiatu, był…”, ale tak daleko nie ma chyba co sięgać. Bo gdybym w ogóle kwestionował stare pomysły i formy, musiałbym wtedy zakwestionować np. używanie dziś sonetu, czy trawestacje wierszy, itp., itd. Chodzi po prostu o to, żeby z wiersza przebijały się - autentyczność i artyzm, żeby wiersz był jak najbardziej wymowny, a jak najmniej wtórny. Nic więcej, tzn. reszta (czyli wszystko) jest kwestią umiejętności i talentu (nie ujmując nic pracowitości). Czego, jak nie jednego, to drugiego, na pewno Ci, Maracie nie brakuje, a kto wie, czy nie jednego i drugiego, ale nie od razu Kraków zbudowano. Pozdrawiam
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie czerpię satysfakcji, ale nie jestem też idealny. Nie wróciłbym do tego, gdyby nie chciał Pan uczyć mnie logiki.
Po łapach daję sobie bardzo często, czasem jednak mam za szybki refleks i nie trafiam.
Co do popisów przed ciociami - mam to odnieść do siebie?
A niech tam już będzie..
Tylko kogo Pan tutaj nazywa ciocią?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nie zależy mi na pozytywnych komentarzach, zależy mi na zrozumieniu i widzę, że teraz jest trochę lepiej. Dziękuję za to.

1. Tak więc zgadzamy się, że świadomość wyklucza w pewnym sensie naiwność.
2. Rozpocząłem od truskawek, bo jadłem wtedy (w nocy) truskawki. Nic nie poradzę na ten smutny i banalny fakt :)
3. Wg mnie tam nie potrzeba pointy bo to jest w jakimś sensie historyczne koło,
mówiąc inaczej: pointa musiałaby wyjść poza koło. Chciałbym żebyśmy, jako naród,
dorobili się jakiś poważnych point, ale jak wiadomo z historii, różnie z tym bywa..

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...