Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

świat mojej Babci był prosty
jak ścieżka do naszej rzeki
cały bank mieściła
w białej chusteczce
zawiązanej na węzełek
niewiele tego było
czasem spieniężyła parę jajek
Boga - mieściła na codziennie
odmawianym różańcu
zapaloną gromnicą w czasie burzy
Babcia starała się ocalić świat
nie chorowała przez całe życie
wstawała wraz ze słońcem
pracując cały dzień
według niezmiennego planu
dopiero na starość przysiadła
na ławce przed domem
za nią chwiały się lekko wysokie malwy
i maciejka pachniała
wieczornym omdleniem
z odległej pamięci wyjmowała
spłowiałe wspomnienia
a ja połykałam
jak indyk kluski

w dali grała melodie wieś
porykiwały krowy
szczekały psy
kumkały żaby
i rosa siadała na trawie
jak widz w amfiteatrze

wtedy szłyśmy powoli
na chleb z miłości
i herbatę z mięty
suszonej za belką pod dachem

co mi ze świata samochodów
i reklam
banków i telewizji
nigdy już nie było mi
tak dobrze
jak wtedy

Opublikowano

rozpłakałaś mnie, jak ania rebajn swoim dziadkiem.
przepiękny wiersz!
popatrz, jak niewiele słów trzeba, żeby zaśpiewać tak cudownie, klimatycznie, namalować kolorami, zapachami, delikatnością, czułością

a jak ja się muszę nagadać prozą na ten sam temat ;((
brawo, Leo!

Opublikowano

Cudności, Leo! Wzruszonam, na maxa! To przecie, jak żywa moja babcia - Hania. Zabierz z końcowej sekwencji "jeśli" a wcześniej - "pieczony". Zobaczysz, jak będzie. Jeszcze cudniej! Ja bym zabrała. Cieplutko, Para:)

Opublikowano

Miałam na myśli, że każdego coś może nurtować,
nie pytałam ciebie o szczegóły
mam swoje alegorie, które przy natchnieniu opisuję
a tą napisałam kiedyś w esemesie
i używałam, nie wiedząc dlaczego, tak jak
na wiele pytań nie możemy odpowiedzieć
w pewnych okolicznościach
nie chciałam, żebyś obruszyła

napisałam o wierszu

Opublikowano

zazdroszcze wam babci takiej:] wiersz podoba mi się przypomniał mi o mojej ciotce którą się opiekowaliśmy całą rodziną w domu.. z tą chusteczką to racja też taką ma. puenta ładna, ja tutaj sę z nią nie zgodzę ale to dlatego, że tego nie doświadczyłem po prostu może jakby było.. ale co tu gdybać. Ogólnie malowniczo podoba mi się styl i tak jakby trochę widziałem kawałek Twojego życia czy podmiotu jak sama piszesz najlepszy taki przysmak wspomnień:]

Pozdrawiam Kacper

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Kacprze: wszystkie babcie są na swój sposób kochane.
Czasy w których żyła moja Babcia, były biedne, ale przepełnione rodzinną, ludzką miłością,i zasługują na pamięć choćby tylko z tego powodu.

Dziękuję za poczytanie i refleksję.

Pozdrawiam - Leo.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Fly: spotkałam wiele osób, które były anty wobec swoich babć, rodziców.
Na dobrą sprawę, osoby te w na pewnym etapie życia zrozumiały, że zbuntowany rozum wyrasta z głupoty. Tylko czasem jest za późno, aby Oni usłyszeli zwykłe - zawaliłam(łem).
Nie przeczę, że tak rodzice, jak i dziadkowie bywają bezduszni. Na szczęście miałam innych.

Miłej Niedzieli, Leo.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @iwonaroma Jezus zmartwychwstał :)
    • Wrzesień wisiał w powietrzu, pachnąc mokrymi liśćmi i nowymi tornistrami. Dla sześcioletniej Niki ten zapach był zapachem „dorosłości”, o której marzyła. Chciała iść do szkoły - nie do zerówki, w której się wynudziła, ale do prawdziwej szkoły, z dzwonkami, tablicą i zeszytami. Problem polegał na tym, że system uważał ją za zbyt małą. Aby udowodnić swoją gotowość i trafić do pierwszej klasy, musiała przejść przez mury Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej.       Wizyta ta była niczym egzamin w loży mędrców. Nika - drobna dziewczynka o burzy niesfornych, brązowych loków i spojrzeniu, które potrafiło przewiercić dorosłego na wylot - maszerowała u boku taty. Jej rączka spoczywała w jego dużej, ciepłej dłoni. Tata był jej opoką, ale dziś nawet on wydawał się nieco spięty.         Po drodze, dla poprawy nastroju, wstąpili do księgarni. To tam, wśród zapachu świeżego druku, Nika ją zobaczyła. Okładka mieniła się kolorami, a złote litery głosiły: "Baśnie". Dziewczynka kochała legendy o rzekach, kłobukach i zaklętych księżniczkach. Tata, widząc błysk w jej oczach, kupił książkę bez wahania. Nika przytuliła twardą oprawę jak najcenniejszy skarb. Czuła się silniejsza, mając przy sobie świat magii.       Budynek poradni był przeciwieństwem księgarni. Pachniał starą pastą do podłóg, kurzem i paraliżującym stresem dzieci. Korytarz ciągnął się w nieskończoność, pomalowany na smutny, lamperyjny błękit. Nika i tata usiedli na twardych, skrzypiących krzesłach. Dziewczynka poczuła, jak żołądek kurczy się w małą, ciasną kulkę.       W końcu drzwi gabinetu otworzyły się i wyłoniła się z nich kobieta w średnim wieku - w okularach na łańcuszku i ciasnym koku. - Nika Kowalska? Zapraszam z tatą - powiedziała beznamiętnym głosem. W gabinecie panował zaduch. Dwa biurka zawalone papierami, szafy pękające w szwach od segregatorów i starych testów. Przy drugim biurku siedziała młodsza psycholożka - znużona, mechanicznie stukająca długopisem o blat.       Nika usiadła na zbyt wysokim krześle, jej nogi dyndały w powietrzu. Książkę położyła na kolanach, kurczowo ją trzymając. Starsza psycholożka, pani Halina, spojrzała na dziewczynkę znad okularów, a potem na książkę. Uśmiechnęła się sztucznie - tym rodzajem uśmiechu, który dorośli rezerwują dla dzieci, które uważają za nierozumne.       -Nikuś, oddaj proszę książeczkę tacie. Połóż ją tam, na krześle obok niego. Bo przecież to tata będzie ci czytał te baśnie w domu, prawda? Tutaj będziemy się bawić w inne rzeczy.   Słowa te mocno uderzyły w Nikę,  jakby otrzymała cios w policzek. W jednej chwili lęk ustąpił miejsca gorącemu, pulsującemu w skroniach gniewowi. To nie była żadna „książeczka”. To były ulubione baśnie. I co najważniejsze - ona umiała już czytać. Sugestia, że potrzebuje taty, by poznać historie, była podważeniem całej jej tożsamości "prawie-ucznia".   Poczuła, jak policzki płoną. Wyprostowała się, wbiła wzrok w panią Halinę i powiedziała głosem nienaturalnie spokojnym, lecz twardym jak kamień: - Nie. To jest moja książka. Chcę ją mieć przy sobie. I nie musi mi nikt czytać. Przeczytam sobie sama.   W pokoju zapadła cisza. Tata rzucił córce spojrzenie pełne ostrzeżenia - i podziwu zarazem. Psycholożki wymieniły znaczące miny. W tym niemym porozumieniu, mężczyzna wyczytał diagnozę: bunt. Trudności z podporządkowaniem się autorytetowi.
    • Ulotne szczęście, nie szczędzi nieszczęścia, nie dla nieszczęścia! Wołam: szczęścia! Szczęśliwy zakopywałem smutek – czy to pech? Nie! Szczęście! Ale to już było… Teraz nieszczęście nie oszczędza – niech zbankrutuje! A szczęście się bogaci… Nieszczęśliwy? Nie! Szczęśliwy! Czujesz? Nie? Szczęśliwy! Jedno „nie” – a tak wiele znaczy…
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        :D

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Achilles_Rasti filozoficzne, odmiana Pana Cogito...
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...