Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

12 września gościem w "Cieplarni" będzie Eryk Ostrowski, autor nowego tomu wierszy: "Chłopiec, którego pokochali bogowie". Jest to postać, która już weszła na stałe do naszej literatury, tym bardziej jest mi miło zaprezentować wiersze wybrane przez Autora dla tych, co przyjechać nie mogą, a twórczości Eryka nie znają. A wg mnie warto poznać, kupić, przyjechać, a jeszcze lepiej - zrobić to wszystko naraz :)

ERYK OSTROWSKI
Poeta, prozaik, eseista. Stypendysta Miasta Krakowa (2002) i Ministra Kultury (2008). Nagroda literacka na festiwalu FAMA (2005, 2006). Krakowska Książka Miesiąca za tom Muzyka na wzgórzu (2006). 5 zbiorów wierszy, 2 wybory, 3 książki eseistyczne, ponad 20 opracowań. Stale obecny w czasopismach polskich („Odra”, „Lampa”, „Rita Baum”, „Arterie”, „Fraza”, „Fragile”, „Nowa Okolica Poetów”, „Pobocza”, „Więź”, „Zeszyty Literackie”, „Tygiel Kultury”, „Kraków”), serbskich (w przekładach Biserki Rajcić) i węgierskich (w przekładach Geza Cseby). W 2005 roku serbski PEN Club ogłosił jego arkusz poetycki, a rok później obszerny wybór poezji. W 2006 roku opublikował popularnonaukowe studium Szymborska: Odyseja kosmiczna poświęcone najnowszym wierszom Noblistki. W opracowaniu i z przedmową Eryka Ostrowskiego ukazał się pierwszy od jedenastu lat polski wybór poezji Mariny Cwietajewej (2006). Obecnie ukończył pracę nad monografią Neil Tennant: Angielski sen – pierwszą na świecie książką poświęconą liderowi Pet Shop Boys.
Ostatnio ukazał się polsko-angielski e-book Daremne piękna / Beauties In Vain oraz dwujęzyczny wybór 50 wierszy Chłopiec, którego pokochali bogowie / The Boy the Gods Came to Love. W 2010 roku, po blisko sześcioletniej przerwie, wyjdzie nowa książka poetycka, z której wiersze publikowane były w ostatnich latach m.in. na łamach „Odry” (pięciokrotnie). Eryk Ostrowski jest opiekunem spuścizny literackiej kontrowersyjnej eseistki i poetki Joanny Salamon.

Oficjalna strona
www.e-eryk.com


„Niepodrabiany, własny styl, oparty na przeżyciu.”
JULIA HARTWIG

„Czysta, zagadkowa liryczność. Te wiersze nie mają dna, jak muzyka, której można słuchać bez końca. Jest wyjątkiem na tle współczesnej poezji – chropowatej i bez uczuć.”
JÓZEF KURYLAK

„Gdy się czyta tego typu dokumenty „nawiedzenia i szlachetnej naiwności”, patrzy się na życie jak na odzyskany skarb.”
KAROL MALISZEWSKI

„Taka poezja jest próbą zrozumienia tego, na co nie można nic poradzić i z czym nie można się pogodzić, jest drogą i rozwiązaniem.”
BEATA SZYMAŃSKA

OISIN WRACA Z KRAINY MŁODOŚCI

Harry! – to mój najlepszy kumpel – Harry czekaj! Kretyn wcale tak o nim nie myślę wiesz
tylko teraz jestem nawalony
Sorry czy nie mógłbyś odstąpić jeszcze jednego szluga to dla niego zapal mi nie mogę kurwa
przepraszam
Wiesz on ma dwieście złotych nie wiem jak ciągnie
Pracuję od dwóch tygodni a ona wiesz chce alimenty
Trzysta rozumiesz na rozprawie sędzina a ona w płacz „ja nie mam gdzie mieszkać!” i
sędzina trzysta pięćdziesiąt Dobra Ale nie jest dobrze
Wiesz teraz jestem nawalony ale do dziecka to nigdy tak
Asia jedenaście miesięcy
Bo wiesz ożeniłem się już z dzieckiem jej córka ma teraz sześć lat i płacę co robić na troje
ostatnio to kupiłem mojej córce wózek i taką parasolkę za stówkę rozumiesz stówkę
a ona dalej swoje alimenty no to jej mówię „wózek albo pieniądze”
Ale kocham ją i dlatego to wszystko Naprawdę cokolwiek bym tu teraz o niej nie mówił
wiesz jestem nawalony
ale przy dziecku nigdy Teraz pierwszego czerwca jestem umówiony tu nad Wisłą o szesnastej
Dzień Dziecka wycieczka na Bielany statkiem (dziesięć złotych kurwa) z córkami to
wszystko dla niej
wiesz jej córka ma sześć lat a moja jedenaście miesięcy to ona chuj z tego będzie wiedzieć
Pracuję od dwóch tygodni w służbie zdrowia sześćset brutto na rękę pięćset z tego stówka dla
komornika plus alimenty
Rok temu w zimie rzucałem się do Rudawy Tak rozumiesz do Rudawy Nie za tym z tamtego
mostu
Ale kurwa takie zimno że od razu wyskoczyłem i tylko szukałem czegoś żeby się okryć
i ten gość do mnie „masz tu pięć złotych” Wyrzuciłem bo ja nie dlatego Ja przy dziecku nigdy
Wyrzuciła mnie z mieszkania Bo piję
I potem wszystko zabrała po kolei wiesz dywany karnisze no wszystko czego dorobiliśmy się
„Dorobiliśmy” to znaczy czego ja się dorobiłem kiedy ona z tymi dziećmi – wszystko dywany
karnisze
Zabrała do drugiego pokoju A ja jej kupiłem ten wózek. Asia
I teraz kiedy wchodzę do tego pokoju żeby się przebrać tylko po to
wiesz ja tam pod tym sufitem takie misie przyczepiłem dla dziecka
to smutno mi po prostu

Przypieprzyłem mu mojemu teściowi bo wiesz przy moich kumplach w tym mieszkaniu on do
mnie „spierdalaj stąd”
I jak ja po mordzie teścia to kumpela mnie z tyłu za włosy a kumpel pod szyję o tak
Gadają że nie bije się teściów fakt byłem wtedy pijany
Moja matka nie widzi ojciec nie żyje miałem piętnaście lat Nie bije się teścia! Stary
komandos kurwa czterdzieści pięć lat
I ona to widziała i potem za tatusiem jemu prędzej da niż mnie Ale przy dziecku nigdy
Wiesz ostatnio zabrałem ją na mecz no i ona nagle w tym słońcu „tata am” (mówi już „am”)
no to ja do baru i taki soczek jej sto procent marchwi czy coś takiego
patrzę mam dwa dwadzieścia i mówię „wal stary” a on „co na piwo?” a ja „nie na sok dla
dziecka”
Gorąco było już więcej nie zabiorę jej na mecz Taka moja fantazja
Nie chce się żyć Cogito ergo sum To Sokrates?
Wiem że nic nie wiem – to Sokrates
Czy wszystkie baby są takie same On na ulicę uciekał przed Ksantypą żeby z obcymi ludźmi
gadać
a zresztą kto je tam wie Ale kocham ją
Sorry może to ty cierpisz teraz słuchając mnie kiedy ja tu o sobie od Adama i Ewy ale
cokolwiek nie powiem tu o niej kocham ją i nawet kiedy ona
Mam dwadzieścia dziewięć lat Nie, dwadzieścia osiem
Dwadzieścia osiem czy dwadzieścia dziewięć? A kurwa czuję się jak mamut
Poszedł? Czekaj! Harry –

Pomóżcie mi wstać

(pierwodruk „Odra” nr 5 / 2010)



MĘŻCZYZNA, KTÓRY NOCĄ SPRZEDAJE KEBABY

Wodą różaną jest wino
dla winem napiętnowanych,
zapachem rajskich wonności
są wonne opary kebabu

Manuczehri z Damganu (um. ok. 1040), przeł. Władysław Dulęba

O czym myśli ten mężczyzna, który nocą sprzedaje kebaby
Łza
jego łza, która się nie stacza
jego łza, która się staje
księżycem dla pociemniałej po nocy twarzy
i z wolna wspina się własną strugą
na bezchmurne niebo jego oczu powraca

Tej nocy uciekam się do Szeherezady
by rozwarła swój życiodajny sezam
by weń wstąpił jak w zmęczone morze
by się zwarły w granitowych rzęsach
oliwkowe brzegi powiek
mężczyzny i Szeherezady nocą

Gdzie teraz jest zaprzęgnięty w chaos
na której pustyni nicuje rozszalały piach
Ból skrapla się w pot i na niebo grudniowe
wprowadza konstelację wielbłąda
tę siłę woli o wierzących oczach –
fatamorgana, fatamorgana nocą

Rzednie niebo, horyzont oddala się od czoła
w kałuży na podłodze majaczą minarety
tylko zamiast muezzina wzywają tutejsze wieże
Więc bić czołem o skutą lodem ziemię –
Oto jest wiatr, twój wiatr, więc wiej
tańcz… bez stóp… abyś mnie dogonił –
jednym żywym oddechem
w dusznej wnęce ze ślepym oknem

Świtem zasnuwa się niebo
z tysiąca i jednej niespanych nocy
hantlami stają się ręce
ociemniałe od podawania
Jest takie zmęczenie, że nadzieja zachodzi bielmem
Serce wędruje zupełnie obce między dwiema samotnościami
noc… nie przestaje się błąkać między dwiema gwiazdami –

La hadaf al-hayat illa al-maut.
Celem życia jest śmierć. Tak
Szansa w tym, co po drodze
Więc obdarz mnie proszę
rosą twoich dłoni
ciepłem twoich oczu –
bo odchodzimy na palcach
w stronę portów bez morza

– powtarzaj to sobie
powtarzaj w powrotnej
powtarzaj w drodze:
Droga jest jak ludzie…
nie wie dokąd zmierza…
i kiedy dobiegnie końca… –
myśli mężczyzna nocą

A jeśli nie ma czasu
przeszłego, przyszłego, teraźniejszości –
wszystkie bóle, które dręczą wszechświat
to ból narodzenia
I może nie ma ludzi innych, niż ludzie za oknem
i wargi tylko w oczekiwaniu się rozchylają
i dłonie –

O czym myśli ten mężczyzna, który sprzedaje kebaby nocą
O gwiazdy trąca cała dumna postać
gwiezdny pył osiada na skroniach
na koniuszkach jego włosów
Czy patrzy jak odchodzisz –
przypieka papierosem milczenie…
bo milczenia na surowo się nie je!

Nie, to przecież nie są łzy
wiatr tylko masz w oczach


(pierwodruk „Kraków” nr 5 / 2010)



Wiersze z tomu Chłopiec którego pokochali bogowie / The Boy The Gods Came To Love (Wydawnictwo Miniatura 2010):


BŁĘKIT ZIMORODKA

Zabito człowieka.
Odnajdę siłę, by odgarnąć włosy. Teraz, między nami, zaistniało światło. Połączyło uśmiech, słowo i milczenie. Daleko jest łąka, rzeka, a śmierć – ta zawsze odległa – przysiadła w pobliżu.
Patrzy zamkniętymi oczami. Były niebieskie. Ale brak pewności.


POGODA ŚWIATA

Dzisiaj miłość jest spokojna
żadnego cudu
możesz stąpać

Czemu miłość tłumaczyć
na język ludzki skoro nie jest
ludzka

Stąpasz
Po całym morzu
Stąpasz

Tylko te chwile
ciemności chwile
Blask je rozpoznaje, obce są nocom
Jak je oddać
Co zrobię z tą raną
którą mi zachodzisz?
Na krew zachodu znaleźć jedną postać
kochać

Aż dnia jednego, kiedy umiera nadzieja
przychodzi ten dzień grudniowy
To światło ta mżawka te łzy
Boga nad tobą już tylko nad tobą ledwie nad tobą
„O nędzny, o słaby dla niego obrońco!
To jest wszystko a to moje serce
Niech zabrzmi twoja muzyka w moim kościele”

Nie utraciłem tego, którego mi dałeś
Wiem, nie na śmierć jest ocalenie
Nie na śmierć otrzymane zostało odrodzenie
Nie na śmierć jest poezja lecz pomoc
Nie na śmierć nie na śmierć nie na śmierć
Na życie jest przejście przez najdłuższą noc

I potem mówią
To jego ostatnie słowa
Ale ostatnie słowa nigdy nie są zapisane
Na kartce jest wołanie jest dążenie
I zamknięta odpowiedź ciszy ostatniej

Nie utraciłem tego, którego mi dałeś


OPUSZCZONY POKÓJ

Zobaczyłem ten opuszczony pokój.
Człowiek, który tu mieszkał
codziennie po południu gościł słońce, a rankiem
rankiem rozwierał trzy okna
posyłał uśmiech
zatrzymywał czas.

Kładł dłonie pełne pszenicy
na parapecie
i czuł – Bóg podaje mu rękę
skrzydło gołębie.

Wiatr go odwiedzał
przynosił listy
składał na podłodze.
Człowiek, który tu mieszkał
nie mógł chodzić.
Dziś wózek obrasta w geranium.

Wszedłem.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • dlaczego tak rzadkie? lub wcale ich nie widać?   bo są chciwi którzy wszystkie zagarnęliby dla siebie    bo są biedni którzy nie wierzą że są ich warci    ale ty przecież widzisz kiedy patrzysz     na stokrotkę     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...