Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

wychodzi z głowy bez pozwolenia
jak pasażer który nigdy nie płaci i żyje
w rozdzielni sprzętu awaryjnego czuć drżenie ziemi
oddechem idei kałuża smrodu
wierci tunele światopoglądu
ciężkiego i czerstwego od wrażliwości

z daleka przyglądam się owocowaniu słów
których nie mówią moje usta
stygną na dzielnicach ciał kobiet
wsiąkam w nie co noc
a ty przyglądasz się z parapetu
na plagę istot zaciągasz zasłonę

idź sobie
pozwól że dokończę się własnoręcznie

Opublikowano

Jak dla mnie z puentą o samogwałcie, niekoniecznie cielesnym. Jest takie powiedzenie ludyczne: jeśli wejdziesz między wrony, to kracz jak i one. Peel wyraźnie dystansuje się od takiej postawy. Wiersz jak zwykle u Pana Białego - zwyczajnie dobry i do przemyśleń czytelnika. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


wrócisz?
a parapet taki wąski;)
dzięki za bycie

parapet mieści monitor
ja się gapię na... via monitor
tyle
proszę za bycie
:)
no tak monitor

- a co dziś u ciebie?
- monitor
- to znaczy że dobry wiersz?
- monitor
- też cię lubię
- monitor

to taki żarcik, na staropolska zabawę, pamiętasz;)))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



pamiętam :P
- a co dziś u mnie? odpowiem później
- ?
- to znaczy że dobry wiersz, skoro tracę oddech - nie poganiaj mnie :P
- ?
- wiesz przecież, nie będę się powtarzać
- ?
- wrócę
:))
Opublikowano

dobry wiersz, aczkolwiek zawsze mnie zastanawia
dlaczego ludzie wolą pisać o tym więcej co złe\
tak samo wolą zawsze zle wiadomości/patrzeć na to
co się bardziej nie udaje niż udaje, to taka dygresja
do...i dodałabym, że to nie tylko z głowy, ale przede
wszystkim SERCE człowieka, może być tak zachwaszczone
J. serdecznie Rafale

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...