Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

oni mają super auta
kiedy wysiadają poprawiają wyprasowane garnitury
ich kobiety mieszkają w salonach piękności
i rzadko można je tak nazwać

pieniądze
jak mrowisko

zejdź mi z głowy
nie po oczach
śmieciu


maminsynki i niunie
sygnety i pomadki

kiedy stoisz na światłach
kiedy wchodzisz do hotelu
zrzucasz spojrzenie ze schodów
które toczy się monetą

przy śniadaniu proponuję pójść do teatru
zgadzasz się
grają skrzypka na dachu

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nazywaj to jak chcesz
w sumie zabawny koment
dzięki za niego
pozdrawiam
r

Pisząc o maminsynkach i niuniach, sugerujesz, że posiadanie pieniędzy to coś nieprzyzwoitego, godnego pogardy, peela ustawiasz w pozycji tego "lepszego", poza mrowiskiem, obdarzonego bogactwem duchowym. Mógłbym przyznać ci rację, gdyby wrażliwość peela nie była podszyta agresją, trywialną zawiścią, gdyby nie piętnowała. To już nie można być młodym, pięknym i bogatym ? :))
To jest po prostu liryka populistyczna.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


nazywaj to jak chcesz
w sumie zabawny koment
dzięki za niego
pozdrawiam
r

Pisząc o maminsynkach i niuniach, sugerujesz, że posiadanie pieniędzy to coś nieprzyzwoitego, godnego pogardy, peela ustawiasz w pozycji tego "lepszego", poza mrowiskiem, obdarzonego bogactwem duchowym. Mógłbym przyznać ci rację, gdyby wrażliwość peela nie była podszyta agresją, trywialną zawiścią, gdyby nie piętnowała. To już nie można być młodym, pięknym i bogatym ? :))
To jest po prostu liryka populistyczna.
ja jestem piękny, młody i bogaty
już wcześniej napisałem nazywaj to jak chcesz, mam to gdzieś
Opublikowano

No, na szczęście nie wszyscy chodzą do teatru, i jak mówi Szymborska "Niektórzy czytają poezję"... i niech tak zostanie. Podoba mi się ta satyrka społeczna... i niech tak zostanie, Rafale. Dobry tekst. Cieplutko, Para:)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...