Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jolu,
dziękuję,
nic się nie martw,
będę Cię wspierał,
i wkładam w Twoje dłonie
chabry i kąkole jaśminem przeplatane
co je sam dla Ciebie pośród pól zebrałem,

Jolu - dawaj tekst i wygraj ten konkurs do cholery,
milutko Cię pozdrawiam,
jacek.

  • Odpowiedzi 87
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

To interesujące ujęcie zwycięstwa młodości i czystego serca nad Śmiercią! A już trzymała za głowę! Oryginalne, bardzo! Uśmiechnęłam się, wyobrażając sobie osiemdziesięciolatkę, całą w czerni, suchutką drobinkę na siodełku roweru, starego, jak ona. A to przecież zwykły obrazek, na przykład na prowincji Grecji. Zamknij dobrze wieki studni. Niech sobie tam chwilę posiedzi, Tanatos w czarnej sukni. Pozdrawiam cieplutko, Jacku. Ps.Oczywiście - interpunkcja - do zrobienia. Para:)

Opublikowano

Anna?
Aniu,
no wiem, interpunkcja,
ale już nic nie zrobię bo to tutaj jest niemożliwe,
ale biorę ją sobie do serca,
chociaż niedawno, pewna istota, najmilsza na świecie,
powiedziała, że interpunkcja to Pikuś,
to się złapałem tej myśli jak tonący deski
na środku wzburzonego oceanu,
bardzo dziękuję Aniu,
że byłaś tutaj i za komentarz miły,
serdeczności przesyłam,
jacek.

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

Prezesie,
albo erlinie, lasko /prawie nebeska/, arni, sznyclu
i jego adwokacie, bomby, miny karabiny,
śruby, nakrętki, kondony i dętki,
szczotki, pędzle i drabiny,
takie normy surowe?
zakazy i nakazy?
nie przejmuję się nimi zupełnie
tzn. nie widzę przeciwwskazań do usunięcia tekstu,
plis bardzo,
a najbardziej mnie cieszy ten NORMAN
o którym w swojej bystrości umysłowej wspomniałeś,
jesteś pewien, że o niego rzeczywiście chodzi?

przyjdźcie chłopaki wszyscy jeszcze raz i róbcie
dziś za cygańską kapelę, bo mi wesoło,

mówisz, że anusia zauważyła,
to niby co?
za długi?
za krótki?
dla ciebie też?
o co chodzi?

i ten NORMAN,
cholera, ciekawostka,
to on ci kazał tu pisać takie głupstwa?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Słuchaj autorze, skoro ktoś wymyślił groteskowo-idiotyczny regulamin, to nie twój zajechany interes, żeby z nim dyskutować, tylko masz się podporządkować albo fora ze dwora! zrozumiałeś? Nie przejmujesz się regulaminem? Cóż, jak czytam, z kim się tutaj zwąchałeś to widocznie macie takie przypadłości.
Opublikowano

i już cię nie ma ty..........normanie,

i w parabolę życia ciałem zakręć
odwłokiem zamknij szafę
wypełnij sobą staw wewnętrzny
i z konia wyjmij korek

więc pij ze źródła dynamitu
tak do oporu
ile wlezie
na plecach ułóż paralityków
życie impotentne

i wiej co sił
przed siebie w krzaki
za rogiem w górę
ciałem całując falsyfikaty,

Opublikowano

są ludziki którzy wymagają dłuższego tłumaczenia spraw prostych,
więc było tak,
pani Fajowa wychodząc z bramy zobaczyła Staśka Miarkę z garnkiem na głowie,
zaczęła się śmiać aż jej wypadła sztuczna szczęka,
nadchodził akurat taki umysłowo pojebany student i przewrócił się na tych zębach
pani Fajowej,
a na to z okna na drugim pietrze wypadła kotka i temu studencikowi
nabiła się na........na nos mu się nabiła,
ten student później chodził po ulicy i zaczepiał ludzi,
więc dostał po pysku od takiego rzeźnika co nie cierpiał różnych idiotów,
a pociąg odszedł prawie o czasie więc Stasiek Miarka się spóźnił po skrzypce
które miał odebrać z poczekalni u dentysty,
a tam siedziała dziewczynka mała w spodniach z wełny owczej,
a tego studenta zamknął dentysta w piwnicy bo przebierał się za konia, psa, kaczkę, wiadro,
pieniążek, wytrych, deskę klozetową,
a dentysta mu powiedział: kij ci w oko chłopcze, i zamknął drzwi od kaplicy,

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Właśnie złamałeś wszystkie punkty regulaminu. Bywaj.
2. Twój tekst czasami będzie czytany i komentowany przez nieznanych Ci czytelników.

3. Każdy zarejestrowany czytelnik ma prawo skrytykować Twój wiersz. Przyjmij godnie wszelką krytykę. Uszanuj zdanie innych, jeżeli sam(a) chcesz być szanowany(a).

4. Nie komentuj wierszy niedbale, pobieżnie. Jeżeli nie masz czasu, chęci, nie komentuj wiersza.

5. "Jeżeli oczekujesz tylko pochwał i uważasz, że już jesteś naj, 'że Twoja poezja jest prawdziwa', że 'przekazujesz tylko swoje uczucia i nic nikomu do tego', że 'nie obchodzi cię, co myślą inni' że pisanie nie wymaga pracy - nie publikuj. Po co? Daj żyć sobie i innym! Pójdź tam, gdzie Cię pochwalą." (przysłał oyey)

6. Bądź kulturalny. Pisz klarowne komentarze (zrozumiałe). Unikaj kolokwializmów, wulgaryzmów, sloganów. Nie awanturuj się. Nie mścij się na krytyku. Nie bądź złośliwy(a). Pisz bez błędów ortograficznych.

7. Moderator może zabrać Ci dostęp do konta, administrator do serwisu (nawet, gdy masz dynamicznie przydzielany adres IP), jeżeli uzna Twoje działanie za proantagonistyczne, złośliwe, racjonalnie niewytłumaczalne, sprzyjające tworzeniu kółek wzajemnej adoracji, szkodliwe dla serwisu.

8. Przestrzegaj regulaminu www.poezja.org i ww. zasad
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Właśnie po raz drugi naruszyłeś pkt: 3,5 i 6 regulaminu. Bywaj więc.
3. Każdy zarejestrowany czytelnik ma prawo skrytykować Twój wiersz. Przyjmij godnie wszelką krytykę. Uszanuj zdanie innych, jeżeli sam(a) chcesz być szanowany(a).

5. "Jeżeli oczekujesz tylko pochwał i uważasz, że już jesteś naj, 'że Twoja poezja jest prawdziwa', że 'przekazujesz tylko swoje uczucia i nic nikomu do tego', że 'nie obchodzi cię, co myślą inni' że pisanie nie wymaga pracy - nie publikuj. Po co? Daj żyć sobie i innym! Pójdź tam, gdzie Cię pochwalą." (przysłał oyey)

6. Bądź kulturalny. Pisz klarowne komentarze (zrozumiałe). Unikaj kolokwializmów, wulgaryzmów, sloganów. Nie awanturuj się. Nie mścij się na krytyku. Nie bądź złośliwy(a). Pisz bez błędów ortograficznych.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Odejdę, ale dobrze by było, gdybyś mnie przeprosił: oto moje dwa pierwsze komentarze na temat tekstu i twoja odpowiedź:
6 kilo, twój tekst również nie spełnia regulaminu konkursu, jak słusznie zauważyła anusia, ma za małą objętość. Dlaczego jeszcze nie został usunięty?




--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 18:42:41, napisał(a): Prezes Rady Oszołomów
Komentarzy: 51



Zgłoś złamanie regulaminu serwisu | Usuń | Edytuj | Cytuj







Objętość: od 3 do 10 stron maszynopisu/wydruku komputerowego (odległość między wersami – 1,0, wielkość czcionki – 12/Times News Norman).
6. Każdy Użytkownik może dodać jeden tekst (jeśli będą to dwa, niestety żaden nie zostanie uwzględniony w konkursie).




--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 18:44:04, napisał(a): Prezes Rady Oszołomów
Komentarzy: 51



Zgłoś złamanie regulaminu serwisu | Usuń | Edytuj | Cytuj







Prezesie,
albo erlinie, lasko /prawie nebeska/, arni, sznyclu
i jego adwokacie, bomby, miny karabiny,
śruby, nakrętki, kondony i dętki,
szczotki, pędzle i drabiny,
takie normy surowe?
zakazy i nakazy?
nie przejmuję się nimi zupełnie
tzn. nie widzę przeciwwskazań do usunięcia tekstu,
plis bardzo,
a najbardziej mnie cieszy ten NORMAN
o którym w swojej bystrości umysłowej wspomniałeś,
jesteś pewien, że o niego rzeczywiście chodzi?

przyjdźcie chłopaki wszyscy jeszcze raz i róbcie
dziś za cygańską kapelę, bo mi wesoło,

mówisz, że anusia zauważyła,
to niby co?
za długi?
za krótki?
dla ciebie też?
o co chodzi?

i ten NORMAN,
cholera, ciekawostka,
to on ci kazał tu pisać takie głupstwa?




--------------------------------------------------------------------------------

Dnia: Dzisiaj 19:44:41, napisał(a): 6 kilo
Komentarzy: 854

Porównałeś mnie do jakichś grasujących wcześniej po orgu gnoi, wytykając chyba ich nicki. Moim zdnaiem twój tekst po prostu jest za krótki, ale ty mnie od razu zaatakowałeś, przecież ja nic złego w swoim komenatrzu ci nie napisałem człowieku!
...erlinie, lasko /prawie nebeska/, arni, sznyclu
i jego adwokacie, bomby, miny karabiny,
śruby, nakrętki, kondony i dętki,
szczotki, pędzle i drabiny,

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Bożena De-Tre Dzisiaj w nastroju na blusik, chociaż jazz też bardzo lubię. Chyba, że coś "zmierzłego" dla ucha sobie zapodam...Kurta Weilla może...

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Oglądaj, komentuj i krytykuj...zabronić Ci tego przywileju w stanie nie jestem (ale jak będziesz zbyt wredna to Cię odeślę wraz z dedykacją do jednego z moich, specjalnie stworzonych na taką właśnie okazje, dzieł absolutnych z serii "wiem lepiej" ....żebyś tylko mi się na poziom V nie załapała....straszna wulgara...uffff...) Doszedłem do wniosku, że do pracy nad dalszymi rozdziałami muszę się bardziej gruntownie przygotować. Tak więc zacznę od lektury Twoich książek...którą na początek? (tak, żeby się zachęcić, albo nie zniechęcić ) "Ludzie w biegu" czy "Na krańcach klawiatury"? Szczerze mówiąc tytuł pierwszej już mnie drażni...nie lubię pośpiechu, to raz... a dwa, do gatunku ludzkiego nabawiłem się swojego rodzaju alergii ...ale nie oceniamy książki po tytule...czy jakoś tak Zakładam, że jakieś "wystąpienia publiczne", związane chociażby z promowaniem wydanych przez Ciebie książek, już zaliczyłaś...o co Cię głównie ludzie/fani pytają? (muszę się zapytać, żeby nie dublować tematów w mojej biografii ... w sensie Twojej ) Tak to bywa, że na dnie doliny jest znacznie lepiej na samej górze...człowiek nie rzuca się w oczy,co pozwala na zachowanie własnego ja (w miarę możliwości rzecz jasna, trzeba jeszcze brać pod uwagę presje środowiska pozostałych "doliniarzy" ),  doskonale widać co się dzieje na szczycie , a i upadek mniej boli (przewalając się z doliny w dolinę jeszcze nikt chyba krzywdy sobie nie zrobił ). Dobrej nocy P.S. Bodetré i futbol.....???? ...armagedon się iści....
    • Nieruchomieją w apatycznej formie lirycznej i zastygają w obłokach niedomówień tracą powoli barwy tuląc szarość minionych snów na koniec milkną w dokolnej ciszy prosząc zegary o jeszcze jedną chwilę nasączoną szeptem niewypowiedzianych słów.   Autor fotografii: Mirela Lewandowska  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Gosława piękna, zmysłowa liryka o charakterze intymnym, traktująca o głębokim przeżyciu cielesnym i emocjonalnym. Podoba mi się motyw czereśni- ten ich soczysty smak i cudny kolor nadają  ciekawej barwy wersom. Natomist ta zieleń jest dopełnieniem całości obrazu , który tak pięknie pieści wzrokiem...
    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Tekst powtórkowy?     Na cholerę tutaj przyszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane nieco. Dobrze chociaż, że las niczego sobie. Żeby jeszcze drzew nie było. Zasłaniają widok. No nic. Muszę wyciągnąć bułkę z wątrobianką. Uwielbiam. Tym bardziej, że zgłodniałam trochę. Coś mnie w to miejsce sprowadziło… ale co? Przeczucie lub jakieś inne pieprzone zjawisko, którego pojąć nie mogę.    Zgryzam. A niech to. Za raptownie przedziałek dupki nadusiłam i część nadzienia, gęsto szybuje na ściółkę leśną. Dziwna jakaś… materiałowa. Wiem, bo dłonią pomacałam. Muszę wytrzeć papierkiem, bo plama będzie. Dobrze, że nie wierzę w krasnoludki, bo jeszcze by łydki pogryzły, gdyby dostały szarą masą po kapeluszach. Durnowata ja. Najlepszy apetyt, poszedł się…    … a to co? Budka z piwem? Chyba nie, gdyż dziwna jakaś. I skąd nagle tu, po oczach daje. Ciekawe, czy pomoże? Słyszę, jakby za mgłą, że niby tak. Co tak? Może ćwierka ptak? Na dodatek najbliższe drzewa wokół, nabierają błękitnego koloru, a drzwi w owym czymś, samoczynnie otwarte na żółto. Czyżby chatka chciała, żebym tam wlazła. Takiego! Nigdy w życiu – nagle wrzeszczę na całe knieje, pokazując wejściu środkowy palec…    … tylko nie mój. Skąd to obrzydlistwo w dłoni. Inny jakiś. Jakby nie z tego świata. Nawet nie wiem, czy to faktycznie palec. Jedno jest raczej pewne… wskazuje kierunek, a ja nie mogę nie chcieć, wbrew sobie. Na dokładkę w drzwiach chatki, widzę moją matkę. Kiwa do mnie uśmiechnięta i zaprasza na ulubiony obiad. Tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką. Oj nieładnie, brzydko wprost. Ktoś mi gra na emocjach. Chce zwabić, bym tam weszła. Znowu pokazuje, tym razem swój i co…    … i wchodzę, do wewnątrz, niczym bydlę na rzeź. Od razu lepiej – stwierdzam sarkastycznie – drzewa nie zasłaniają. A dlaczego – myślę jak umiem – bo ich nie ma. Oddycham z ulgą. Potrafię jako tako logicznie rozpatrywać w tej krainie, w której nagle zaistniałam.. Dobrze, że zapasowa bułka z wątrobianką jest ze mną w potrzebie. Symbol więzi z tamtym lasem, by nie zgłupieć zupełnie. Tak daleko, że już nie ma powrotu. Dopiero teraz popatruje wokół, co jest, a czego nie ma.    Niestety, mózg nieprzystosowany. Widzi wszystko po raz pierwszy w życiu, ale tak naprawdę, łącznie ze składowymi obiektów, czy czegoś tam. Nie potrafi przerobić na rozpoznawalne obrazy. Brakuje mu punktów odniesienia. Jestem jak ten niemowlak. Dostrzegam jakieś zamazane kształty. Widzę po ludzku, tylko żaden z tego pożytek, w tym obcym świecie.    Jedyne co rozpoznaje, to swoją twarz w lusterku – nie pamiętam żebym brała – dalsze ciało, bułkę i wspomnianą wątrobiankę. Dobre i to. Jak to… ciało? Kurdę, jestem naga, do ostatniego szczegółu. Na domiar złego, czuję wokół… obecności. Tylko tak mogę to określić. Najbardziej jedną. W ten sposób, że aż ciało moje, drży i wcale to nie jest, takie znowu nieprzyjemne. Zaczynam iść przed siebie…     … kolejna ciekawostka. Widzę, że idę pod górę… lecz nogi, mówią wyraźnie, że schodzę w dół. Muszę wstrzymywać kroki, by nie zjechać po tyłku. Taka sprzeczność, jest trochę męcząca dla mózgu. Nagle całkiem niespodziewanie, dostrzegam siebie, przy… przystojnym kształcie, w ludzkim pojęciu. Obiekty wokół nabierają jakiegoś sensu, lecz mam dziwne wrażenie, że nie zabawię tu dostatecznie długo, by rozpoznać do końca. Siedzenie, sprawia mi coraz większą trudność. Mam ścierpnięte ciało. Słyszę – odpręż się. To sama wiem. Jakie siedzenie? Gdzie? Przecież chodzę tu, lecz nagle przystaje. Normalnie mnie zatyka...       … i odtyka, gdyż ów przystojny kształt – o matko – urywa mi głowę. Zaczyna pieścić i jakby całować, tylko czym. Zamazany cholerny kształcie, pokaż wreszcie swoje oblicze. Nienawidzę cię. No nie, nie mogę powiedzieć, to całkiem przyjemne nawet. Aż mnie nawiedzają spazmy rozkoszy. Chociaż z drugiej strony, jak on śmie. Bez mojej zgody. Jaki on? Może ona? Pieprzone ufoludki. Co to w ogóle jest?     Czuję dokładnie, jego wyczyny z bliźniaczą głową. A jednak doznania więcej, niż boskie. Teraz wyrywa nogi z tułowia. Tej drugiej ja, oczywiście. Pieści me uda. Najpierw jedno, później drugie. No nie. Tylko nie to, co pomiędzy nimi, proszę. A jednak, wyszarpnął paskud jeden. Coś tam gmera, grzebie, wkłada. Cholernie przyjemnie. Odrywa moje piersi. Czule miętosi… i nagle koniec…       … raczej nie. Kolejna niespodzianka. Tamta druga ja, znika. Czuję teraz na całym ciele, delikatne stukanie. Co to znowu za cuda? I tak samo jak poprzednio, nagle mnie olśniewa. To mowa dotykowa. W zależności od tego, gdzie przypada ukłucie, znaczy inny… wyraz… lub literkę… myśląc po ludzku…     … bo tylko tak mogę myśleć, lecz zaczynam nieco rozumieć, co ów przystojny kształt chce przekazać. Czuję się cholernie… zakochana. A niech to, co za banał na obcej planecie chyba? Kształt… we mnie też zakochany. Zakochany? Co ja pieprzę za farmazony. Doprawdy, fajne tu się kochają, rozczłonkowując ciała, kochanej osoby. Chyba jednak zaczyna mi odwalać w tym pokręconej krainie. Nie mogę usiedzieć na miejscu, muszę pochodzić…    … i na cholerę tutaj przeszłam. Zimno, wietrznie, aż me piersi rozedrgane. Chyba na kogoś czekam. Tylko jak długo? No wreszcie. Idzie do mnie uśmiechnięty i już z daleka wrzeszczy, przepraszając za spóźnienie. Tłumaczy to tym, że dość długo trwało, zanim się upodobnił do męskiego, w każdym aspekcie, niekoniecznie na co dzień widocznym.       Jest coraz bliżej. Wreszcie przy mnie. Przytula mnie, a ja jego. W czasie pocałunku, mamroczę niewyraźnie, dziękując za wspaniały żart słowny, którym mnie obdarzył. Że niby… przerobiony na człowieka. Chichoczę w głos na cały las. On też. Jesteśmy tacy... nieziemsko szczęśliwi. Częstuję go połówką bułki z wątrobianką i po chwili, gnieciemy leśną ściółkę.      Po finalnym zakończeniu, zakładamy odzienia, chociaż nie czujemy się nadzy. Idziemy w kierunku obrzeża lasu. Jesteśmy na skraju. To początek rozłożystej łąki, nakrytej żywym całunem, z różnorodnych kwiatów. Z tyłu promienie słońca, prześwitują przez zielone gałęzie. Widzimy przed sobą nasze wydłużone cienie oraz fruwające na ziemi, ślady ptaków.   A jednak coś zakłóca wspólną sielankę. Zaczyna padać drobny grad. Migoczące drobinki, szybują w naszym kierunku. Czuję stukanie na sobie, w różnych przedziwnych miejscach, a on patrzy na mnie, jakby chciał coś powiedzieć.        
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...