Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mierzymy zyski i straty
nawleczeni na oczywistość
w której przyszło żyć
ponoć wyzbyci z bezradności
mamy wybór i prawo

zawieszeni w niejednakowych odległościach
pomiędzy fotelami niby kalkulujemy

te powody dla których owijam się tobą jak bawełną
topią się codziennie w porannej kawie
topielcowi na nic matematyka

Opublikowano

Ten wiersz i poprzedni „odciski”, różnymi tematami i troszkę na inny sposób, mówią o jednym i tym samym, czyli o wspólnym życiu. Ale czy mówią o ognisku domowym, czy jak kto woli, o rodzinie, miałbym wątpliwości. Chyba że życie, wspólne życie, tak poszło do przodu, że ja z moimi staromodnymi wartościami o życiu rodzinnym, jestem już daleko z tyłu. Ale chyba nie, bo bohaterka tego wiersza, tak czy inaczej, pokazuje to (jak życie teraz wygląda) zapewne w jakimś celu. A w jakimże innym niż po to, żeby się choć coś niecoś zmieniło, pewnie na lepsze. Czyli na to, żeby inne wartości bardziej się liczyły. Ale jak tu żyć coraz lepiej, kiedy w Polsce żyje się (przynajmniej na przyzwoitym poziomie) coraz trudniej. Jak to jak żyć (żeby się lepiej żyło)? Wystarczy się kochać (niektórzy mogą bardziej), a wtedy wszystkie trudności, zapewne nigdy nie znikną, ale będą do przezwyciężenia. Jak to w rodzinie często bywa, ale może być jeszcze częściej. Może jeszcze wspomnę, że ciekawie skonstruowany jest tytuł tego wiersza, bo z jednej strony jest to pytanie, a z drugiej strony, lepiej na nie, nie odpowiadać, a przynajmniej pozostaje bez odpowiedzi. Zastanawiam się tylko, czy pozostaje tak bardzo do końca bez odpowiedzi. Bo wiersz na coś zawsze odpowiada i za czymś się opowiada, przynajmniej, jak dla mnie. Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • są noce których nie pamiętam ale ciągle gdzieś we mnie czuwają tęsknota jest w raju nam zostały miejsca pełne słów ale czy jeszcze coś łączy ślad z życiem albo miłość ze szczęściem mam wrażenie że dziś wszystko znajdujemy na śmietniku wyobraźni chociaż spotykają mnie noce z których patrzę na księżyc i wybieram  pomiędzy zegarem a wahadłem bić - czy odbić się bywać czy zapewniać milczenie to przemijanie czy wahanie
    • @Berenika97 Chyba każdemu zdarzyło się rozpaść w obliczu niesprawiedliwości świata...to łatwo może pochłonąć. Ciekawy temat wiersza. Pozdrawiam
    • @Nata_Kruk Ona, znaczy ta dróżka, jest tam stale, do dzisiaj :)    Dobranoc - gwiazdki na noc  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                      @Andrzej P. Zajączkowski,  @Rafael Marius   dziękuję :)                                   
    • Nie jestem pewien, czy ona nadal tutaj mieszka, a więc przy każdej okazji kiedy muszę tędy przechodzić towarzyszy mi cichy strach przed jej spotkaniem, przed spojrzeniem jej oczu, albo może głównie przed odbiciem się w jej źrenicach. Nie ma w tym też wiele z patetyzmu - od jakiegoś czasu męczą mnie ataki kołatania serca, a boję się, że minięcie jej na chodniku w optymistycznym scenariuszu odebrałoby mi przytomność, a w gorszym, autentycznie zaszkodziło mojemu zdrowiu (w najoptymistyczniejszym - zabiło). Z racji tego, od miesiąca dawkuję leki przeciwkrzepliwe, a w maju mam ustalony termin ablacji. Ablacja. Lekarz tłumaczył mi - jest to zabieg, w którym pacjentowi wprowadza się do tętnicy specjalne urządzenie, wędruje nim aż do serca, a w sercu małymi impulsami pobudza się kolejne fragmenty przedsionków. W momencie, kiedy któryś fragment, sprowokowany impulsem, wywoła migotania, taki fragment bezlitośnie się zabija, na przykład wymrażając go ciekłym azotem. Pacjent w trakcie całej operacji zachowuje pełną przytomność. Uznałem, że jest w tym coś okropnie poetyckiego, to rozrzedzanie krwi, wkłuwanie się w tętnicę (udową!), wędrówka do serca, wymrażanie wadliwego serca. Lekarstwem jest zabicie feralnego fragmentu, wymrożenie go, aż martwe zostawi jedynie nieaktywną bliznę pośrodku zdrowo działającej tkanki. Czy w tym nie ma chociaż jednego wiersza? Jest. Myślę, że jest ich cały tomik - dlatego tak smuci mnie, że nie jestem ich w stanie napisać. Po zabiegu przeznaczony jest czas na obserwację, a więc może w ciągu tych paru dni spędzonych na szpitalnym łóżku znajdę czas, żeby to wszystko ubrać w słowa. Zapamiętam tam dodać, że robię to dla niej, że z naprawionym sercem, pierwsze co zrobię, to pójdę na jej ulicę, a ona, w pięknym majowym słońcu, przejdzie na drugą stronę ulicy.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...