Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Nic nie pytać,
Swoje robić,
Cudu nie oczekiwać.
Oto wzorowy pracownik...

Już dawno zapomniałem człowieczeństwa,
Zaprzężony w jarzmo ciągnę swoją rolę.
Za trud włożony w pracę dostaję wciąż przekleństwa,
Moi chlebodawcy łamią wolną wolę.

Już nie pragnę, nic nie czuję, mojej pracy
Czas poświęcam, by rozkwitła bujnym krzewem.
Miejsca u niej nie zagrzeję, przyjdą inni,
Dla mnie puste miejsce na ławeczce tuż pod drzewem.

Myślę tylko przeżuwając żal rozpaczy,
Kiedy los mi raj pokaże, tu na ziemi.
Nową drogę ku wolności tam wyznaczy.

Nic nie pytać,
Swoje robić,
Cudu nie oczekiwać...

Opublikowano

Mój młody kochany przyjacielu; nie ! nikt nie ma prawa niewolić nikogo!
Wiem też, że częstokroć mija się to z rzeczywistością.
Trudno się z tym pogodzić. Jakże trudno się postawić.
Kiedyś to zrobiłam: veto! krzyknęłam i dostąpiłam zaszczytu zasilenia szeregów bezrobotnych.
Życie? Nie, ludzie ludziom ....
Ściskam serdecznie i nie daj odebrać sobie człowieczeństwa.
J.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Dziękuje Jolu, tak człowieczeństwa nie dam sobie odebrać, Veto! też wiele razy mówiłem,
no cóż... będę je musiał jeszcze nie raz powtórzyć.
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Wanesko wierzę...
wierzę bez końca, że może wreszcie...
ale do zwycięstwa daleka droga.

Pozdrawiam Cię jak zawsze z wielką przyjaźnią.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • gdybym miał wstać i nazwać to życiem zaczekałbym na twój oddech bo to co było przede mną było tylko światłem bez pamięci ślepym od nadmiaru istnienia które dopiero przy tobie zaczyna krwawić w kolory twoje imię ma gęstość lipcowej nocy żywicznego bursztynu słońca osiada na dłoniach ciepłem które nie stygnie znakiem którego nie da się odwołać nie wiem czy to ja cię odnajduję czy ty wypowiadasz mnie z niczego czy uczysz moje ciało jak istnieć od środka za każdym razem - od początku chciałbym być ciszą bliższą niż skóra tą, którą rozchylasz kiedy świat traci ostrość i brzegi zapada się w jedno żywe źródło zostaje tylko puls ciemny i świetlisty kiedy ktoś w nas syci się komunią słońca jeśli miłość ma kształt - jest nim ciało ale nie to które znamy tylko to które śni nas dokładniej niż potrafimy się zapamiętać a jeśli ma czas - to tylko ten jeden: rozpalony do granic widzenia zanim zdąży powstać jutro i nazwać nas oddzielnie          
    • @.KOBIETA.   jestem Dominiko:)   pozdrawiam Cię pięknie:)   coś złego zrobiłem:)           @Christine   wiersz jak wiersz:)   to Ty jesteś niezwykła:)   i ja dziękuję za każde Twoje słowo:)   i za wszystko:)      
    • Witaj - super -                                 Pzdr.
    • Witaj -  Spacerujemy drogą szans nadzy bez kłamstw. - podoba mi się owa nagość bez kłamstw - fajny delikatny wiersz -                                                                                                                                   Pzdr.uśmiechem.
    • Najpiękniejsze są zachody na Plaży Romantycznej, kiedy słońce się uśmiecha już ostatni raz. Kiedy mruga tafla Wisły, kołysając pasmo myśli, malarz światła tnie wieżowce w złoty obraz. Najpiękniejsze są zachody na Plaży Romantycznej, kiedy ciszę rwie od środka: kocham Cię! Gdy Warszawa już utkana światełkami aż do rana, z kolan gwaru się usuwa w cichym śnie.    

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        PS Kilka chwil z soboty. Mam dylemat czy wchodzi już w kicz, czy jeszcze się tylko ociera.     

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...