Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

mieszam zupę a w garnku cholera gwiazdy
marchewki ust równe kosteczki twoich zębów
dodaję pieprzu nie solę żeby nie przesadzić
przesolone – pali w gardle
każde słowo

masz dziś zielone włosy, myślę ciągle
jakim cudem uniknąć kanibalizmu
zjadania łyżka po łyżce następnej łyżki
tej miłości zza ceraty tajemnej
jak izolacja

i nie wiem po co cholera
postawię zaraz na stole dwa talerze

Opublikowano

Para/Anna/ !!! Niesamowita jesteś!!! Dziś skorzystam z przepisu na Twoją "zupę" i ...cholera, dostawię ten drugi talerz :) O, ja durnowata taka, że też wcześniej nie przyszło mi do głowy...cała filozofia w tym drugim...talerzu, gdy go tak cholernie brakuje :)
Dziękuję za znakomity "przepis" na "zimową" kaloryczną zupkę :)
:):)
Serdeczne cmoook!
Krysia

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Łał!!! Ja bez gwiazd? Zginienie :) Mogę Ci po sąsiedzku ...szczyptę pyłu gwiezdnego użyczyć, zupka się roziskrzy i będzie pychota ...z dwóch talerzy :)) tylko koniecznie nad trzeba zawiesić "pełnię" ...działa!!! Sprawdzone!!! Mniam...mniam :)
Buziaki!!!
Kryśka

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • To fragment gry książkowej. Akcja dzieje się w 1934 r. w USA.   # 500   Wchodzisz do biblioteki. Dzwonek nad drzwiami wydaje śpiewny, niemal uroczysty ton. Jego dźwięk niesie się w nabożnej ciszy, z wolna milknąc. Rozglądasz się. W przestronnej sali unosi się zapach książek, gazet i dymu tytoniowego. Wysoko pod sufitem biegnie rząd wąskich okien. Popołudniowe słońce przenika przez szyby. Kurz tańczy w snopach światła padających na regały pełne woluminów. Wszystkie odgłosy wydają się tu zwielokrotnione — ktoś kaszlnął, ktoś szurnął krzesłem, czyjś szept ucisza rozmowę.   Spokojnie tu. Odnosisz wrażenie, że nikt tu nie słyszał o wczorajszym ataku gnilców na miasto. Przy biurku po lewej siedzi bibliotekarka, skrobie coś ołówkiem w zeszycie. Nie podnosi głowy, gdy do niej podchodzisz.   — Szukam czegoś o historii Ashbury.   Bibliotekarka odkłada ołówek na zeszyt i podnosi głowę. Patrzy na ciebie wyczekująco. Po chwili milczenia pada pytanie.   — Ashbury to stare miasto. Jaki okres pana interesuje? — pyta szeptem.   — Najnowszy. Ostatnie kilkadziesiąt lat.   — W takim razie polecam roczniki hrabstwa Rockingham, wydawane przez Towarzystwo Historyczne Portsmouth, albo „Ashbury po wojnie secesyjnej” Josepha Browna. Pan Brown nie jest zawodowym historykiem, ale jest mieszkańcem Ashbury.   Na przestudiowanie wszystkiego nie starczy ci czasu. Gnilce nie będą czekać.   * Bierzesz się za studiowanie roczników -> 501 * Wybierasz książkę Josepha Browna -> 502      
    • @lena2_ dziękuję i pozdrawiam serdecznie :)
    • Ago, no, duraku! - fuka rudonoga
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - tak jak w komentarzu - tacy powinniśmy być - miło że czytasz -                                                                                          Pzdr.uśmiechem.
    • I Oda ino konia doi   Wół: Sodoma tam od osłów
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...