Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

`I jak CIę nie kochać mam? No jak?
Kochałabym, lecz nie jesteś sam. Choć kocham Cię i tak.
Już w swoich myślach gubie się, przygnębiają,
Ty perfidnie omotałeś mnie, zazdrosna o tych co kochają...

Dzień mija za dniem, każdy się dłuży,
jesteś moim chorym snem, zwątpieniem i czekaniem,.
Nie wiem czemu mój sen służy,
lecz zajmuje się nasłuchiwaniem -

- Twoich kroków, Twej sylwetki wypatruje na horyzoncie co dnia.
Marzę, że kiedyś przyjdziesz i dostanę znowu to co miałam.
uparta i zakochana, ślepa i naiwna - oto cała ja....
Bo ja tylko kochać i być kochana chciałam..... `

Opublikowano

No, troszkę, ale bez nerwów! Usiądź spokojnie, przeczytaj raz jeszcze, obniż emocje, choć wiadomo,że trudno, ale warto. Już samo to,że chcesz radzić sobie z troską wierszem - plus ogromny, Trzymam kciuki. E.

Opublikowano

Czyż miłość może być płytką lub ograną tematyką Angeliko?
Masz plus bo nie udajesz nikogo innego. Ale warto byłoby poeksperymentować z formą i skupić się na rytmie.
Dokładam mojego kciuka ;-)
Pozdrawiam
Jola

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Berenika97 Tak, to może być rodzaj przywileju nawet, to właśnie chciałem powiedzieć :)
    • @Berenika97 Tak, rozdźwięk jest w moim przekonaniu :) Pozdrawiam :)
    • @violetta przychodzi mi na myśl "umarła klasa" Tadeusza Kantora... Ale to tylko moje wyobrażenie...
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        @Starzec ;) To zależy w czym. Bo śmiejących się warto naśladować (ale nie należy ich prześladować! :)). Cierpiących nie naśladować ale pomagać im, jak kto potrafi i jakie ma możliwości, to oczywiste. Dzięki, również pozdrawiam:)       @LessLove ... Dziękuję     
    • @Migrena   Niesamowity tekst! Świetny turpizm zmieszany z egzystencjalnym dramatem. Metafory więziennego brudu uderzają - zwłaszcza Bóg, który "zagląda tu tylko na przeszukania" i boi się włożyć rękę do kibla. Odbiera to resztki nadziei na jakiekolwiek sacrum. Rewelacyjny, duszny klimat, bo wiersz dusi od samego początku - "powietrze o gęstości niemytej skóry" sprawia, że fizycznie czuć ten zaduch. Krata łapiąca stację cisza - to genialne! Podział celi na role (profesor, malarz, kucharz i "cień") tworzy mikrokosmos, w którym mur faktycznie staje się piątym i stabilnym elementem. Ale pod warstwą więziennego realizmu kryje traktat o utracie tożsamości. Porównanie człowieka do „kostki rosołowej bez opakowania” czy systemu zapominającego o przeterminowanych konserwach ma w sobie niesamowitą, gorzką siłę. Narrator jako „cień od oddechów”, który zbiera do kieszeni sapnięcia współwięźniów, staje się żywym archiwum ich ukrytego bólu, ale jest to również bolesne współuczestnictwo. Fraza o byciu „posklejanym cudzymi historiami, które już się nie odkleją” to esencja prawdziwego współodczuwania. Autor przywraca tym ludziom podmiotowość tam, gdzie system próbuje ich zrównać z betonem. Znakomity, mądry wiersz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...