Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


no, cóż bywa i tak że nie trafiam w gusta ale mimo wszystko bardzo dziękuję za tak obszerny komentarz i wspomnienie jakie w panu wywołał tan tekst (mam nadzieję że choć to wspomnienie było pozytywne:))
pozdrawiam
r
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ooo
miło, że pan wrócił z innym nastawieniem i oceną:))
tak szczerze to przez chwilę przebiegła mi myśl , że po takim szczerym komencie i wspomnieniu przyjaciela się spodoba, a tu bach minus w poprzednim:))
cieszę się że ponowne czytanie dało inny, chyba lepszy, obraz - dziękuję za powrót:))
pozdrawiam raz jeszcze
r
Opublikowano

ludzie

należą do zwierząt stadnych
i nie zmienią tego żadne
pertraktacje z samotnością

nawet w niej kleją się do siebie
sam na sam z książką
przed tv o nich
po ćwiartce z barku myśli za dużo o niej
więc

trzeba iść na rynek
usiąść na krawężniku i delektować się
przechodniami

jak szybko przebierają nogami by zdążyć
jak trzymają się za ręce by się nie zgubić
jak piją te kawy i drinki by się spoufalić

rozmawiają, śmieją się,
są sobą pod ubraniami
całują się na pożegnanie
wracają do siebie lub do innych
ale robią to zawsze

chcą być przy czyimś ramieniu
nawet nie myślą, że może być inaczej, dlatego
kochają, zdradzają, dzwonią do siebie
i rzadko piszą listy
o miłości


Wiersz porusza najzwyklejszą prozę życia, dobrze zapisaną słowami... Dla mnie, II- ga strofka (bycie samym ze sobą) w odniesieniu o powyższe pertraktacje z samotnością trochę nie współgra, bo sam fakt czytania książki, czy oglądania TV w samotności... nie musi oznaczać chęci przynależności do tzw. stada... Samotne drinkowanie... nie wiem, to może akurat jest na miejscu. Wydaje mi się, że wiersz absolutnie nie ucierpi bez tego fragmentu. Puenta bezsprzecznie dobra.
Pozdrawiam... :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Wochen   Nie wiem, czy to o jesieni, o kimś konkretnym, czy o ucieczce przed bliskością - i właśnie ta wieloznaczność czyni ten wiersz pięknym. Każdy może w nim znaleźć coś swojego.
    • @Berenika97 To porównanie miłości do czegoś, co utrzymuje nas w ruchu, jest świetne. Bez niej nie zostajemy martwi fizycznie, ale stajemy się robotami – robimy kawę, idziemy do pracy, wracamy, ale wszystko to jest tylko „martwą tkanką przyzwyczajeń”.   Bardzo piękny i mądry wiersz!!!   Pozdrawiam
    • @Migrena   To wiersz o desperackiej próbie odnalezienia drugiego człowieka w betonowej matni, która przypomina rzeźnię. Wiersz zaczyna się od brutalnej personifikacji. Miasto nie jest martwą strukturą - ono żyje, ale jest to życie chorobliwe. Miasto ma "strupiałą skórę", "krwawiący beton" i "śliskie trzewia kanalizacji". Budowa ulic (wykopaliska pod kable czy rury) jest porównana do rozcinania brzucha nożem. Relacja między dwojgiem ludzi jest opisana językiem przemocy i mechaniki, co podkreśla ich desperację. Mówisz wprost: "To nie jest czułość. To odruch przetrwania". Ich zbliżenie przypomina walkę szczurów w kanale. Użycie słowa "łom" w kontekście dotyku czy "zdzieranie skóry zębami" sugeruje, że tylko przez taką intensywność są w stanie poczuć, że jeszcze żyją. W świecie zdominowanym przez beton, ciało drugiego człowieka jest ostatnim bastionem biologii, jedynym miejscem, które nie jest jeszcze twarde i martwe. Ich spotkanie to "kabel bez izolacji" - to bolesne, niebezpieczne, ale daje energię. Bohaterowie uprawiają seks w zaułku, bo boją się, że świt ich "wymaże". Miasto jest tu przedstawione jako siła, która "zliże ich ślady jak krew". Istnieją tylko tu i teraz, w tym brudnym, ciasnym zaułku. Zakończenie wiersza przynosi gorzką refleksję nad ulotnością. Czas w tej przestrzeni jest czymś zepsutym, niechcianym. Choć miasto ich "przełknie", a świt zabierze emocje, jedynym trwałym śladem pozostaje pamięć tkankowa. To, co przeżyli, nie zapisało się w słowach (bo "usta nie mówią"), ale w mięśniach i bólu. To brutalne studium samotności w tłumie. W nowoczesnym, zurbanizowanym świecie jedyną drogą do autentyczności jest powrót do brutalnej fizjologii - do bólu i pulsu, bo wszystko inne zostało już zmechanizowane i "zabetonowane".   To niezwykły wiersz - brutalny, lepki, hipnotyczny - wspaniały!     
    • Witaj - pachnie delikatnością - tak lubię -                                                                                            Pzdr.serdecznie.
    • @Kwiatuszek Faktycznie - dzisiaj walentynki 

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Dziękuję Ci Kwiatuszku za zatrzymanie się przy tym wierszu i pozdrawiam serdecznie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...