Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Pozwólcie, że zacytuję Ezrę Pounda:

"Pay no attention to the criticism of men who have never themselves written a notable work."

Z eseju "A Retrospect".

Zgadzacie się? Dla osób nie w temacie: Pound to jedna z czołowych postaci amerykańskiego Modernizmu.

  • Odpowiedzi 57
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowano

Cały czas myślałem, że ten Ezra to kobieta była;)

Krytyka słabych poetów tzn. krytyka od słabych poetów?
Bo to różnica;)

Tak mi wynika po przetłumaczeniu tego cytatu.

Czyli odpowiedź na pytanie brzmi: krytyka od słabych poetów, którzy nie napisali nigdy nic godnego uwagi jest gówno warta:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


A możesz to przetłumaczyć Pancuś ?

Jasne, że tak :)

Nie zważaj na krytykę ludzi, którzy nigdy nie napisali niczego (opowiadanie, powieść, wiersz) godnego uwagi.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Tak Barbaro,
ktoś tu zapomniał, że jest na polskim portalu literackim
i że szerzenie obcojęzycznych tekstów może być niemile widziane

Ktoś tu zapomniał, że szerzenie nacjonalistycznych idei nie jest mile widziane.

Poezja nie tylko polskie ma imię
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hehe, też tak myślałem, ale pierwsze zdanie jego krótkiej biografii zmieniło mój punkt widzenia ;)
Zdecydowanie od słabych poetów, popełniłem błąd - mea culpa.
Twoje tłumaczenie lepsze, Tomku, takie obrazowe i ekspresyjne ;)
ps: z poetów amerykańskich polecam Williama Carlosa Williamsa (w wersji angielskiej bądź polskiej, ostatnio w tłumaczeniu Julii Hartwig). Niby nie na temat, ale chciałem, żebyś wyniósł coś więcej z tego wątku ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hehe, też tak myślałem, ale pierwsze zdanie jego krótkiej biografii zmieniło mój punkt widzenia ;)
Zdecydowanie od słabych poetów, popełniłem błąd - mea culpa.
Twoje tłumaczenie lepsze, Tomku, takie obrazowe i ekspresyjne ;)
ps: z poetów amerykańskich polecam Williama Carlosa Williamsa (w wersji angielskiej bądź polskiej, ostatnio w tłumaczeniu Julii Hartwig). Niby nie na temat, ale chciałem, żebyś wyniósł coś więcej z tego wątku ;)
A ja polecam Wallece'a Stevensa i całą antologię "O krok od nich" zawsze i wciąż, aż głupio to powtarzać;)

A powiedz szczerze - zdanie ludzi, których poezja Ci się nie podoba, której nie uważasz za dobrą, ciekawą, czy choćby nowatorską, ma dla Ciebie znaczenie? Bo dla mnie nie, tym bardziej jeśli jest to krytyka bez uzasadnienia, czyli krytykanctwo, a przeważnie w takiej postaci występuje. Dajmy na to taki Messalin Nagietka - mnie się jego teksty nie podobają, nie uważam ich za dobre, a tym bardziej nowatorskie, więc jego komentarze dla mnie są gówno warte;)
Opublikowano

Piękny wykwint makaronizmu prowadzący w sumie donikąd... Ale też jest i odpowiedź - znajdźcie sobie dobrego poetę, którego wiersze uważacie za dobre i słuchajcie słów jego jak wyroczni.
Jeżeli jakaś zagubiona poetka zachciałaby posłuchać np. mnie - służę uprzejmie. Tyle, że ja tylko po "polskiemu, bom nie gęś..."
;)

Opublikowano

czy nie będąc szewcem, nie da rady ocenić dobroci butów?


można nie podejść do tego, jak szewc, nie poznać wielu tajników szewskiego warsztatu i nie zajrzeć w szwy, ale czy istotnie nie da się docenić dobrego buta, a rozpoznać marnego? sądzę, ze rzecz się rozdizela
poznanie nie oznacza, zę musimy sami wydawać na świat owoce ;)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oto przykład, że nawet najzwyklejszy temat na tym forum służy jedynie jako okazja do obrażania innych. Przykro.


Co do pytania głównego - w tym przypadku liczy się jakość krytyki, a nie to, kim jest krytyk. Jeżeli osoba ma wiedzę, potrafi ją przekazać, niechaj krytykuje. A to czy napisała kiedykolwiek wiersz, który został uznany za dobry, to ma - moim zdaniem - takie samo znaczenie jak kolor skóry krytykanta, przynależność do danej religii i jego orientacja seksualna.

A Ezrie Poundzie (jak to się odmienia?) nie ufałbym zanadto. Jego estetyka pragmatyczna postulowała m.in. odrzucenie metafory (a także poezji, jeśli nie spełnia celów praktycznych). Kiedyś pisałem krótką krytykę jego wizji estetyki.
Cytacik z mojej mini-pracy:
"Pound proponuje, by nie traktować dłużej piękna jako esencji, będącej pochodną aktu patrzenia, ale jako immanentną zasadę tkwiącą w przedmiocie. Sam pisze w „Sztuce maszyny” o pięknie w ten sposób: „przedmiot w takim stopniu jest piękny, w jakim zdolny jest spełniać swoje funkcje”. Znowu mamy zaakcentowanie praktyczności danej rzeczy. Ze słów Pounda wynika, że piękniejszy jest piec krematoryjny z Brzezinki niż stary, zabytkowy model Forda. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ocena piękna pochodziła z oceniającego podmiotu i była wyrazem jego gustu. W końcu jedni lubią fotografować łąkę, a inni wolą zdjęcia sieci trakcyjnych; kwestia gustu. Jednakże w estetyce pragmatycznej Pounda piękno, jak już wspomniałem, jest tym większe, im przedmiot lepiej spełnia swoją funkcję. Zabytkowy model Forda nie spełnia już funkcji użytkowej (można zauważyć, że spełnia funkcję jako eksponat muzealny, tyle że w estetyce Pounda nie ma miejsca na wzdychanie do przedmiotów; piękno rzeczy wynika ze spełniania przez nią jej funkcji, a funkcją tego samochodu jest transport ludzi, w innym razie ten samochód jest bezużyteczny), zaś piec krematoryjny – owszem (przy założeniu, że mamy II wojnę światową, ale jeśli przykład z piecem krematoryjnym z Brzezinki jest niezbyt celny, proponuję w jego miejsce wstawić szubienicę, karabin strzelający do niewinnych ludzi czy współczesne narzędzie tortur, które stosuje się np. w brazylijskich więzieniach). Jeśli więc uznamy poundowską koncepcję piękna, zgodzimy się nazywać takie rzeczy pięknymi, które służą do złych celów i które niszczą człowieka i przyrodę.

Łatwo przy okazji koncepcji piękna wytknąć całej estetyce pragmatycznej Pounda jeszcze jedną rzecz. Chodzi o brak refleksji teoretycznej. Estetyka jako działalność praktyczna ma na celu tylko użyteczność rzeczy i popychanie nauki naprzód. Brak refleksji szybko prowadzi do zaniku moralności (dlaczego nie produkować na dużą skalę broni masowego rażenia, skoro jest ona tak skuteczna?). W konsekwencji prowadzi to do oceny, która nie opiera się na zasadach etycznych. Stąd nie sam karabin jest piękny, ale karabin zabijający ludzi jest piękny, ponieważ spełnia swoją funkcję jako karabin (mniejsza o to, że karabin może też odgrywać pozytywną rolę, np. jako straszak; ważne jest to, że istnieją takie sytuacje, w których przy braku etycznej skali, nazwiemy pięknym coś tylko dlatego, że to coś niszczy i krzywdzi).

Warto zasygnalizować tu jeszcze jeden problem: wyższość przedmiotu nad człowiekiem. Jeśli karabin jest piękny, bo zabił niewinnych ludzi, to znaczy, że życie niewinnych ludzi jest środkiem do uznania karabinu pięknym. To znaczy, że karabin „spełnia się” jako rzecz piękna przez zabicie kilku ludzi (za cyngiel pociąga oczywiście człowiek, ale w niczym nie zmienia to faktu, że karabin zostaje rzeczą piękną, bo był w stanie „spełnić się” jako przedmiot do uśmiercania ludzi)".
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oto przykład, że nawet najzwyklejszy temat na tym forum służy jedynie jako okazja do obrażania innych. Przykro.


Co do pytania głównego - w tym przypadku liczy się jakość krytyki, a nie to, kim jest krytyk. Jeżeli osoba ma wiedzę, potrafi ją przekazać, niechaj krytykuje. A to czy napisała kiedykolwiek wiersz, który został uznany za dobry, to ma - moim zdaniem - takie samo znaczenie jak kolor skóry krytykanta, przynależność do danej religii i jego orientacja seksualna.

A Ezrie Poundzie (jak to się odmienia?) nie ufałbym zanadto. Jego estetyka pragmatyczna postulowała m.in. odrzucenie metafory (a także poezji, jeśli nie spełnia celów praktycznych). Kiedyś pisałem krótką krytykę jego wizji estetyki.
Cytacik z mojej mini-pracy:
"Pound proponuje, by nie traktować dłużej piękna jako esencji, będącej pochodną aktu patrzenia, ale jako immanentną zasadę tkwiącą w przedmiocie. Sam pisze w „Sztuce maszyny” o pięknie w ten sposób: „przedmiot w takim stopniu jest piękny, w jakim zdolny jest spełniać swoje funkcje”. Znowu mamy zaakcentowanie praktyczności danej rzeczy. Ze słów Pounda wynika, że piękniejszy jest piec krematoryjny z Brzezinki niż stary, zabytkowy model Forda. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ocena piękna pochodziła z oceniającego podmiotu i była wyrazem jego gustu. W końcu jedni lubią fotografować łąkę, a inni wolą zdjęcia sieci trakcyjnych; kwestia gustu. Jednakże w estetyce pragmatycznej Pounda piękno, jak już wspomniałem, jest tym większe, im przedmiot lepiej spełnia swoją funkcję. Zabytkowy model Forda nie spełnia już funkcji użytkowej (można zauważyć, że spełnia funkcję jako eksponat muzealny, tyle że w estetyce Pounda nie ma miejsca na wzdychanie do przedmiotów; piękno rzeczy wynika ze spełniania przez nią jej funkcji, a funkcją tego samochodu jest transport ludzi, w innym razie ten samochód jest bezużyteczny), zaś piec krematoryjny – owszem (przy założeniu, że mamy II wojnę światową, ale jeśli przykład z piecem krematoryjnym z Brzezinki jest niezbyt celny, proponuję w jego miejsce wstawić szubienicę, karabin strzelający do niewinnych ludzi czy współczesne narzędzie tortur, które stosuje się np. w brazylijskich więzieniach). Jeśli więc uznamy poundowską koncepcję piękna, zgodzimy się nazywać takie rzeczy pięknymi, które służą do złych celów i które niszczą człowieka i przyrodę.

Łatwo przy okazji koncepcji piękna wytknąć całej estetyce pragmatycznej Pounda jeszcze jedną rzecz. Chodzi o brak refleksji teoretycznej. Estetyka jako działalność praktyczna ma na celu tylko użyteczność rzeczy i popychanie nauki naprzód. Brak refleksji szybko prowadzi do zaniku moralności (dlaczego nie produkować na dużą skalę broni masowego rażenia, skoro jest ona tak skuteczna?). W konsekwencji prowadzi to do oceny, która nie opiera się na zasadach etycznych. Stąd nie sam karabin jest piękny, ale karabin zabijający ludzi jest piękny, ponieważ spełnia swoją funkcję jako karabin (mniejsza o to, że karabin może też odgrywać pozytywną rolę, np. jako straszak; ważne jest to, że istnieją takie sytuacje, w których przy braku etycznej skali, nazwiemy pięknym coś tylko dlatego, że to coś niszczy i krzywdzi).

Warto zasygnalizować tu jeszcze jeden problem: wyższość przedmiotu nad człowiekiem. Jeśli karabin jest piękny, bo zabił niewinnych ludzi, to znaczy, że życie niewinnych ludzi jest środkiem do uznania karabinu pięknym. To znaczy, że karabin „spełnia się” jako rzecz piękna przez zabicie kilku ludzi (za cyngiel pociąga oczywiście człowiek, ale w niczym nie zmienia to faktu, że karabin zostaje rzeczą piękną, bo był w stanie „spełnić się” jako przedmiot do uśmiercania ludzi)".
Hell yes!;) Jestem tutaj tylko po to by obrażać. Np. jak zacząłem czytać to co napisałeś to zwątpiłem, bo uznałem to za pseudointelektualne bzdury;) Bez urazy.

Pytanie brzmi czy może coś znaczyć krytyka takiej osoby, czy warto się nią przejmować, a nie czy ktoś może oceniać czy nie, bo każdy może, tylko kwestia czy "Ty" będziesz szanował zdanie takiej osoby.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"Pseudointelektualne bzdury"? Tautologia.

O ile się nie mylę, to takie stwierdzenie jest właśnie krytykanctwem, którego tak nie lubisz. Jeśli chodzi o krytykanctwo - wiadomo, jakie mam zdanie. Jak chcesz coś na poważniej, napisz. Z chęcią przeczytam, gdzie te bzdury są. W polemikę nie będę się wdawał, bo tekst pisałem dawno, więc nie siedzę w temacie. Ale zawsze jestem chętny do poszerzania swej wiedzy.

Jeszcze co do tekstu - doceniony był przez doktora zajmującego się filozofią sztuki i... tyle mi wystarczy...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Hehe, też tak myślałem, ale pierwsze zdanie jego krótkiej biografii zmieniło mój punkt widzenia ;)
Zdecydowanie od słabych poetów, popełniłem błąd - mea culpa.
Twoje tłumaczenie lepsze, Tomku, takie obrazowe i ekspresyjne ;)
ps: z poetów amerykańskich polecam Williama Carlosa Williamsa (w wersji angielskiej bądź polskiej, ostatnio w tłumaczeniu Julii Hartwig). Niby nie na temat, ale chciałem, żebyś wyniósł coś więcej z tego wątku ;)
A ja polecam Wallece'a Stevensa i całą antologię "O krok od nich" zawsze i wciąż, aż głupio to powtarzać;)

A powiedz szczerze - zdanie ludzi, których poezja Ci się nie podoba, której nie uważasz za dobrą, ciekawą, czy choćby nowatorską, ma dla Ciebie znaczenie? Bo dla mnie nie, tym bardziej jeśli jest to krytyka bez uzasadnienia, czyli krytykanctwo, a przeważnie w takiej postaci występuje. Dajmy na to taki Messalin Nagietka - mnie się jego teksty nie podobają, nie uważam ich za dobre, a tym bardziej nowatorskie, więc jego komentarze dla mnie są gówno warte;)

Mam i Stevensa, i Krok od nich ;) Sommer wymiata. Bardzo się cieszę, że powstają takie prywatne, w sumie nawet intymne antologie, gdzie ceniony tłumacz wybiera własnych, ulubionych poetów (bądź ważnych) i prezentuje w ten sposób ich twórczość.

No ja też uważam, że krytyka ma swoje granice - zarówno personalne jak i warsztatowe. Są wyjątki, ale tylko potwierdzają regułę. Niżej o tym napiszę więcej.




Poezja to poezja. Jak np. ktoś wjeżdża na reprezentację Polski w piłkę nożną publicznie, kiedy sam nie umie kopnąć piłki - tak, uważam, że jest tu coś nie tak.




Znajdźcie sobie w sensie, że co? Kolejny 'patriota'-Pan Michał? ;)

Uważam, że są wyjątki, ale generalnie krytyk powinien mieć zaplecze warsztatowe, które (zazwyczaj) niechybnie wyziera z jego twórczości. Zdarzają się krytycy, którzy są teoretycznymi guru, bez geniuszu poetyckiego, ale to tylko potwierdza regułę.



Dokładnie. Czy samo pierwsze dobre/niedobre pierwsze wrażenie wystarczy do dobrej krytyki? Czy praktyka nie wzbogaca wiedzy teoretycznej? Nie mówię o warunkach orgowych, bo ten ekosystem (jak każdy internetowy) rządzi się swoimi prawami. Mówię bardziej o periodykach literackich, wydawnictwach etc.


Oto przykład, że nawet najzwyklejszy temat na tym forum służy jedynie jako okazja do obrażania innych. Przykro.


Co do pytania głównego - w tym przypadku liczy się jakość krytyki, a nie to, kim jest krytyk. Jeżeli osoba ma wiedzę, potrafi ją przekazać, niechaj krytykuje. A to czy napisała kiedykolwiek wiersz, który został uznany za dobry, to ma - moim zdaniem - takie samo znaczenie jak kolor skóry krytykanta, przynależność do danej religii i jego orientacja seksualna.

A Ezrie Poundzie (jak to się odmienia?) nie ufałbym zanadto. Jego estetyka pragmatyczna postulowała m.in. odrzucenie metafory (a także poezji, jeśli nie spełnia celów praktycznych). Kiedyś pisałem krótką krytykę jego wizji estetyki.
Cytacik z mojej mini-pracy:
"Pound proponuje, by nie traktować dłużej piękna jako esencji, będącej pochodną aktu patrzenia, ale jako immanentną zasadę tkwiącą w przedmiocie. Sam pisze w „Sztuce maszyny” o pięknie w ten sposób: „przedmiot w takim stopniu jest piękny, w jakim zdolny jest spełniać swoje funkcje”. Znowu mamy zaakcentowanie praktyczności danej rzeczy. Ze słów Pounda wynika, że piękniejszy jest piec krematoryjny z Brzezinki niż stary, zabytkowy model Forda. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby ocena piękna pochodziła z oceniającego podmiotu i była wyrazem jego gustu. W końcu jedni lubią fotografować łąkę, a inni wolą zdjęcia sieci trakcyjnych; kwestia gustu. Jednakże w estetyce pragmatycznej Pounda piękno, jak już wspomniałem, jest tym większe, im przedmiot lepiej spełnia swoją funkcję. Zabytkowy model Forda nie spełnia już funkcji użytkowej (można zauważyć, że spełnia funkcję jako eksponat muzealny, tyle że w estetyce Pounda nie ma miejsca na wzdychanie do przedmiotów; piękno rzeczy wynika ze spełniania przez nią jej funkcji, a funkcją tego samochodu jest transport ludzi, w innym razie ten samochód jest bezużyteczny), zaś piec krematoryjny – owszem (przy założeniu, że mamy II wojnę światową, ale jeśli przykład z piecem krematoryjnym z Brzezinki jest niezbyt celny, proponuję w jego miejsce wstawić szubienicę, karabin strzelający do niewinnych ludzi czy współczesne narzędzie tortur, które stosuje się np. w brazylijskich więzieniach). Jeśli więc uznamy poundowską koncepcję piękna, zgodzimy się nazywać takie rzeczy pięknymi, które służą do złych celów i które niszczą człowieka i przyrodę.

Łatwo przy okazji koncepcji piękna wytknąć całej estetyce pragmatycznej Pounda jeszcze jedną rzecz. Chodzi o brak refleksji teoretycznej. Estetyka jako działalność praktyczna ma na celu tylko użyteczność rzeczy i popychanie nauki naprzód. Brak refleksji szybko prowadzi do zaniku moralności (dlaczego nie produkować na dużą skalę broni masowego rażenia, skoro jest ona tak skuteczna?). W konsekwencji prowadzi to do oceny, która nie opiera się na zasadach etycznych. Stąd nie sam karabin jest piękny, ale karabin zabijający ludzi jest piękny, ponieważ spełnia swoją funkcję jako karabin (mniejsza o to, że karabin może też odgrywać pozytywną rolę, np. jako straszak; ważne jest to, że istnieją takie sytuacje, w których przy braku etycznej skali, nazwiemy pięknym coś tylko dlatego, że to coś niszczy i krzywdzi).

Warto zasygnalizować tu jeszcze jeden problem: wyższość przedmiotu nad człowiekiem. Jeśli karabin jest piękny, bo zabił niewinnych ludzi, to znaczy, że życie niewinnych ludzi jest środkiem do uznania karabinu pięknym. To znaczy, że karabin „spełnia się” jako rzecz piękna przez zabicie kilku ludzi (za cyngiel pociąga oczywiście człowiek, ale w niczym nie zmienia to faktu, że karabin zostaje rzeczą piękną, bo był w stanie „spełnić się” jako przedmiot do uśmiercania ludzi)".

No rozumiem to wszystko, ale czołowe wnioski z eseju, który nadmieniłem, dotyczą ściśle obszaru tworzenia wierszy. A tam podał trzy podstawowe zasady, którymi się kierował:
1. ekonomia słów (no wordiness),
2. mówienie wprost, bez zbędnego używania pojęć abstrakcyjnych (directness of speech),
3. rytm (musicality).

Praktyczne aspekty, które podałeś są absurdalne (podpisuję się pod tym, co napisałeś), tak samo zresztą jak pojęcie (którego używał) „symbolu bez drugiej, abstrakcyjnej jego powierzchni”. Jak Pani doktor na mojej uczelni to skwitowała: symbol bez znaczenia symbolicznego to – według mojej wiedzy – nie jest już symbol.

Można też napisać, że ze względu na popieranie faszyzmu nie jest wart uwagi, ale nie zgadzam się z takim myśleniem. Imażyzm był rewolucyjny i jego teoria poezji między innymi dała grunt pod nowoczesną formę jej pojmowania. Nie deprecjonujmy tego jakimiś pojedynczymi rysami w logice bądź biografii.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Będę szanował zdanie, które coś sensownego mówi, a nie zdania krytykanta, który potrafi tylko wrzeszczeć.

Liczy się chyba wiedza, a nie kto tę wiedzę przekazuje. Nie interesuje mnie, kim jest i ile osiągnął krytyk. Jeśli mówi z sensem, jego zdanie jest coś warte. Dla mnie to oczywiste.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


"Pseudointelektualne bzdury"? Tautologia.

O ile się nie mylę, to takie stwierdzenie jest właśnie krytykanctwem, którego tak nie lubisz. Jeśli chodzi o krytykanctwo - wiadomo, jakie mam zdanie. Jak chcesz coś na poważniej, napisz. Z chęcią przeczytam, gdzie te bzdury są. W polemikę nie będę się wdawał, bo tekst pisałem dawno, więc nie siedzę w temacie. Ale zawsze jestem chętny do poszerzania swej wiedzy.

Jeszcze co do tekstu - doceniony był przez doktora zajmującego się filozofią sztuki i... tyle mi wystarczy...
No, czyli bzdury do kwadratu;)
Amerrozzo, doktorowi się podobało, ale ja jestem prosty chłopak i jak czytam takie wstępy o postulatach estetyki pragmatycznej to sobie myślę czy Ty tak na serio, czy na żarty i czy ktoś to zrozumie?;) Mnie taki język nie zachęca do niczego. Nie urażaj się tylko potraktuj moje zdanie tak, jak ja traktuję zdanie kiepskich poetów, bo o to w tym chodzi. Powaga. :)
Opublikowano

A ja bym zapytał inaczej:
- czy krytyka poetów, którzy poezję traktują jako zabawę/hobby/zabijanie czasu kiedy siedzą sobie w godzinach urzędowych i udają, że tworzą, jest krytyką dobrą?
- czy krytyka anonimowych krytyków, poetów (nawet tych znanych w świecie realnych), którzy akurat w internecie tworzą nicki, ma sens, skorą boją się oni odpowiedzialności za własne słowa?
- i na ile poważnie traktować krytykę wszelakich "zombi trupowatych" i "bladoczerwonych Ziutków" na portalach poetyckich?

Takie akurat padły wczoraj spostrzeżenia na spotkaniu dyskusyjnym to je sobie wykorzystam, bo są one bardziej celne na tu i teraz, niż jakieś tam bliżej nieokreślone krytyki "słabych poetów"...

PS - a co do patriotyzmu - swego czasu zdanie po polsku i zdanie po łacinie świadczyło o "uczoności" pisarza, ot, taka analogia...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE
      Bułat Okudżawa

      Styx, AD 1965

      Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz!
      Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                           Tyś mój przeznaczenia szlak
      Ty i radość co dnia i nieszczęście me

      Przechodzący tu biegną tak od lat
      Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg
      Ach, Arbat, mój Arbat,
      Tyś mą religią jest
      Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł

      .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak,
      Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt
      Ach, Arbat, mój Arbat
                                                      Tyś ojczyzna ma
      Nigdy nie,
      Po sam kres...
      Nie przemierzę cię..

      1959
      Ostatnie tango na Newskim

      Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już,
      Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu
      Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg,
      Ostatni,
      Chociaż pierwszy z brzegu.
      – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg;
      Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy
      Trolejbus ostatni,
      Chociaż z brzegu pierwszy

      Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż
      I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż,
      I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc
      Przeżyli kraksę,
      Tragiczny zbieg szos

      Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź
      I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń
      Dla tych, którzy w ten czarny dzień
      Przeżyli kraksę,
      Katastrofę strof.

      Twoich pasażerów rozpoznaję w mig -
      Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak.
      Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat,
      Nie po drodze by było mi nie współczuć im.
      I gdyby nie byli tu od miliona lat,
      To czuć ich ból tak łatwo bym mógł

      Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły
      I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film...

      O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal,
      W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza
      O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja -
      Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy
      – a we mnie zawsze ty.
      |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy...

      | Виноградную косточку в теплую землю зарою, |
      Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę,
      | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, |
      i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.|
      | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... |
      i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, |
      Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy |
      | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен,
      | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic|
      | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... |
      Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) |
      | | |
      | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, |
      W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, |
      | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, |
      A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz|
      | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) |
      | | |
      | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, |
      | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: |
      Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: |
      | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... |
      Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... |
      | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... )

      Песенка о Павке Морозове
      (Dosłowne tłumaczenie)

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła,
      а он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама по проволоке ходила,
      Ona sama za cienki drut go wodziła
      махала белым рукавом,
      Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu.
      а то, что Ваньку погубила,
      I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło
      так это было уж потом.
      A potem drut zmiękł mu aż miło
      А он, кулак к щеке прижавши,
      A on, zacisnąwszy przy policzku pięść,
      на ту на проволоку глядел,
      Wciąż ciągnął swego życia cienki drut
      и все глядел, и все вздыхал он,
      i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła,
      и все сидел и все бледнел.
      i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł

      А в цирке музыка гремела,
      A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała,
      гремел литавр, труба звала,
      Grzmiał bęben, trąbka wzywała do..
      а в цирке публика шалела,
      A publiczność jak drut się wystroiła,
      кричала: «Браво!» и ума...
      Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od!

      А он пошел в ресторан «Савой»,
      A on poszedł do kasyna „Royale”,
      где пьют вино, едят медуз,
      Gdzie wina w bród, i meduz huk,
      и там, качая головой,
      i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale )
      свой изливал тяжелый груз.
      Podlewał i rwał swój gorzki żal

      За что ж вы Ваньку-то Морозова?
      Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia?
      Ведь он ни в чем не виноват.
      Przecież niczemu nie winien on....
      Она сама его морочила,
      Ona go (by naj mniej) zauroczyła
      а он ни в чем не виноват.
      A jego życia drut już jest kaput
      I nie ciągnie wsiom...
      Wsie paszli won!


      Duszny zaduch róż 33 BC

      Już od podwórza widać nasz dom
      Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom
      Tylko że tam, gdzie stał płot,
      Stoi Czarny Kot.

      On łapą sobie szarpie wąs i już,
      Podwórze patroluje... niczym w święto stróż
      Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot
      Stać będzie Czarny Kot.

      Mówią, że to pech,
      Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy)
      Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) -
      Że kot czarny jak grzech ma niezły pech

      A kot przy w winklu siedzi, tu
      I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu
      Albo mysz (tam gdzie płot)
      Prosto w paszczę trafi jak w lot

      Złapie czy nie - to mu wsio rawno:
      Mir to czy hyr nieważne, bo –
      Dla niego świat to po pierogach z pyr
      W ten deseń na deser serwowany syr.

      Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j
      Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy)
      Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy
      I tylko tam, gdzie łatwopalny płot
      Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot.

      ───

      Ad acta

      Żołnierz ten kiedyś na świecie żył
      Piękny i mężny, aż dziw bierze
      Lecz zabawką wojsk rodzajów był -
      Tylko z papieru żołnierzem.

      Chciał, byśmy byli szczęśliwi,
      I świat naprawić jak, miał zmysł,
      Lecz od papierów żołnierz to był na niby,
      I sam na cienkiej nitce zwisł...

      Gotów był za wszech w ogień i dym
      Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy
      A nas czułością ujął i tym,
      Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy!

      No, jak i gdzie sam idziesz w bój?
      Ach, widzowie aż siedzą niemi, ...
      „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój?
      Przecież pod tobą nie ma ziemi!”

      Lecz on rzucił się w płomieni cień
      Jak zwierz, co jeńców nie bierze,
      Ale bohater będzie marny zeń:
      Papiery na żołnierza miał... na papierze
      !

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Posem - dzięki że czytasz moje wiersze -                                                                               
    • Bułat OkPAPIERY POETY... NA PAPIEŻE Bułat Okudżawa Styx, AD 1965 Płyniesz jak rzeki bieg i tak dziwne imię masz! Asfalt twój w słońcu lśni, jak rzeki toń we mgle Ach, Arbat, mój Arbat                                      Tyś mój przeznaczenia szlak Ty i radość co dnia i nieszczęście me Przechodzący tu biegną tak od lat Wciąż obcasów stuk, za sprawami bieg Ach, Arbat, mój Arbat, Tyś mą religią jest Pode mną rozwijasz się w miraż mostów przęsł .. na twą miłość mi wciąż leku, antidotum brak, Choć tysiąca bym innych mostów kochał trakt Ach, Arbat, mój Arbat                                                 Tyś ojczyzna ma Nigdy nie, Po sam kres... Nie przemierzę cię.. 1959 Ostatnie tango na Newskim Kiedy ze starą biedą nie rady nie daję już, Gdy ogarnia mnie chandra, wtedy z biegu Wsiadam w akurat jadący trolejbus, siny niby śnieg, Ostatni, Chociaż pierwszy z brzegu. – I uciekam przed biedą nową wciąż jak z zimna siny zbieg; Wsiadam w podjeżdżający trolejbus, ten najzwyczajniejszy Trolejbus ostatni, Chociaż z brzegu pierwszy Nocny trolejbusie, w pustkę ulic gnaj wciąż I po bulwarach, skrzyżowaniach krąż, I daj schronienie tym, co w tę ciemną noc Przeżyli kraksę, Tragiczny zbieg szos Północny trolejbusie, w pustkę ulic pędź I wśród życia skrzyżowań sanktuarium schroń Dla tych, którzy w ten czarny dzień Przeżyli kraksę, Katastrofę strof. Twoich pasażerów rozpoznaję w mig - Tych żeglarzy słodkich wód, ich półgwiezdny szlak. Lecz gdyby nie nosił ich mój ciasny świat, Nie po drodze by było mi nie współczuć im. I gdyby nie byli tu od miliona lat, To czuć ich ból tak łatwo bym mógł Trolejbus jedzie wciąż, ostry cień tnąc mgły I wspomnienie wraca tak, jak w starym kinie film... O, Moskwo ma, jesteś jak równina fal, W ja w nim na dobre i na złe tkwię jak w oknie łza O, Moskwo moja, tyś ocean mój, a ja - Jestem kroplą w otchłaniach twych, plamką rdzy – a we mnie zawsze ty. |---|---|Na czarnym ekranie białych nocy... | Виноградную косточку в теплую землю зарою, | Winogrona pestkę w ciepłej ziemi zasadzę, | и лозу поцелую, и спелые гроздья сорву, | i ziemię ucałuję, i grona ich zerwę, jak życia nić.| | и друзей созову, на любовь свое сердце настрою... | i przyjaciół zwołam, i miłość na serca tronie osadzę... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Jeśli nie, po co mi na tej wiecznej ziemi żyć? ) | | | | | Собирайтесь-ка, гости мои, на мое угощенье, | Zbierajcie się, goście, na uczty mej uciechy | | говорите мне прямо в лицо кем пред вами грешен, | mówcie mi, w czym zgrzeszyłem, nie kryjąc nic| | Царь небесный пошлет мне прощение за прегрешенья... | Bóg przecież i tak wybaczy mi grzechy... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej po co mi na tej ziemi żyć? ) | | | | | В темно-красном своем будет петь для меня моя Дали, | W sukni ciemnokrwistej zaśpiewa mi Dali, | | в черно-белом своем преклоню перед нею главу, | A ja, na czarno-biało przed nią skłonię się, skromny widz| | и заслушаюсь я, и умру от любви и печали... | I w jej pieśń wsłucham się i umrę ze miłości tej, co pali... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo jak tak, po co mi na ziemi żyć!) | | | | | И когда заклубится закат, по углам залетая, | A gdy mgiełką zajdzie słońce, i zaprosi do świateł psoty, | | пусть опять и опять предо мною плывут наяву: | Niech znów i na nowo płyną, bo móc, to być: | | синий буйвол, и белый орел, и форель золотая... | Siny bawół, biały orzeł, i ten pstrąg złoty... | | А иначе зачем на земле этой вечной живу? | (Bo inaczej nie umiem już żyć... ) Песенка о Павке Морозове (Dosłowne tłumaczenie) За что ж вы Ваньку-то Морозова? No i cóż chcecie od Morozowa, Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona sama go (bynajmniej) zauroczyła, а он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама по проволоке ходила, Ona sama za cienki drut go wodziła махала белым рукавом, Białym rękawem go zawodziła to tam, to tu. а то, что Ваньку погубила, I koniec z końcem Waśkę całkiem zamuliło так это было уж потом. A potem drut zmiękł mu aż miło А он, кулак к щеке прижавши, A on, zacisnąwszy przy policzku pięść, на ту на проволоку глядел, Wciąż ciągnął swego życia cienki drut и все глядел, и все вздыхал он, i patrzył w siną dal i łza mu się do rzęs kleiła, и все сидел и все бледнел. i ciągle siedział, ciągle bladł, i ciągle chudł А в цирке музыка гремела, A do szpagatu na drucie muzyka przygrywała, гремел литавр, труба звала, Grzmiał bęben, trąbka wzywała do.. а в цирке публика шалела, A publiczność jak drut się wystroiła, кричала: «Браво!» и ума... Krzyczała: „Brawo!” i odchodziła zmysłów od! А он пошел в ресторан «Савой», A on poszedł do kasyna „Royale”, где пьют вино, едят медуз, Gdzie wina w bród, i meduz huk, и там, качая головой, i tam, prosty jak drut ( mal mince, mais fatale ) свой изливал тяжелый груз. Podlewał i rwał swój gorzki żal За что ж вы Ваньку-то Морозова? Co chcecie (by najmniej) od Vasslyia? Ведь он ни в чем не виноват. Przecież niczemu nie winien on.... Она сама его морочила, Ona go (by naj mniej) zauroczyła а он ни в чем не виноват. A jego życia drut już jest kaput I nie ciągnie wsiom... Wsie paszli won! Duszny zaduch róż 33 BC Już od podwórza widać nasz dom Obskurny więcej, jak Szymborskiej tom Tylko że tam, gdzie stał płot, Stoi Czarny Kot. On łapą sobie szarpie wąs i już, Podwórze patroluje... niczym w święto stróż Tylko że tam, gdzie stoi z azbestu płot Stać będzie Czarny Kot. Mówią, że to pech, Gdy kot ów w drogę wejdzie ci (nie daj Boże trzy) Ale na razie jest tak (niech weźmę dech) - Że kot czarny jak grzech ma niezły pech A kot przy w winklu siedzi, tu I czeka, aż rybka z akwarium zbiegnie mu Albo mysz (tam gdzie płot) Prosto w paszczę trafi jak w lot Złapie czy nie - to mu wsio rawno: Mir to czy hyr nieważne, bo – Dla niego świat to po pierogach z pyr W ten deseń na deser serwowany syr. Wielkie nam pustki poczynił kot bez cnot j Jest teraz ciszej, jak słyszę (a Bóg drży w ciszy) Teraz pomieszkują tam (a bo wim) tylko myszy I tylko tam, gdzie łatwopalny płot Czuwa płomieniem czarnym Czarny Kot. ─── Ad acta Żołnierz ten kiedyś na świecie żył Piękny i mężny, aż dziw bierze Lecz zabawką wojsk rodzajów był - Tylko z papieru żołnierzem. Chciał, byśmy byli szczęśliwi, I świat naprawić jak, miał zmysł, Lecz od papierów żołnierz to był na niby, I sam na cienkiej nitce zwisł... Gotów był za wszech w ogień i dym Pójść nie raz, lecz dwa i trzy razy A nas czułością ujął i tym, Że za świat umrzeć chciał, licho pal rozkazy! No, jak i gdzie sam idziesz w bój? Ach, widzowie aż siedzą niemi, ... „I dokąd lecisz tak, ach Boże mój? Przecież pod tobą nie ma ziemi!” Lecz on rzucił się w płomieni cień Jak zwierz, co jeńców nie bierze, Ale bohater będzie marny zeń: Papiery na żołnierza miał... na papierze !
    • A czytam tak:   Chciałabym uciec od problemów świata, odlecieć od ludzi: co nie mówią mi jak wysoko, beztrosko i wolno orzeł lata...   I tak podobnie i tak dalej
    • @wiedźma Sugestywny obraz przemijania i upadku. Pozdrawiam Cię.
    • @.KOBIETA. Po to jesteśmy, żeby się pragnąć odnaleźć. Spotykać wielu, żeby spotkać Tego/ Tą. Piękny wiersz, dziękuję.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...