Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



za Oxyvią powiem to, co wyżej.
Z drugiej strony chyba u Ateny jest sygnaturka - zrozumienie wiersza oznacza jego śmierć.
Zatem b.dobrze, że osobiście błądzę szukając.
Bezsprzecznie końcówka dobra, nawet nie pomyślałem, że w zaparowanym lepiej:)

Przy okazji dzięki za koment pod moim wierszem.
Na marginesie powiem, że te Kujawy to wyskoczyły ostatnimi czasy
jak sroce spod ogona/przy zmianie granic administracyjnych w 1998. /.
My bydgoszczacy zawsze "czuciem" byliśmy na Pomorzu,
zresztą losami moich przodków interesuje się od lat Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie.
Tal więc te Kujawy dobre do kujawiaka :)

Pozdrawiam
Opublikowano

Wiktorze... nie może być... ;).. że zagmatwany. No tak... autorowi wydaje się wszystko oczywiste, ale czytelnik czasami "gubi"
Czy zrozumienie wiersza musi oznaczać jego śmierć..?.. nie do końca się z tym zgodzę...
Ale w trosce o... podpowiem, że inspiracją do napisania był dokument - reportaż - tematem były młode dziewczyny, sprzedające się
panom (wątpliwej urody) tylko po to, by na ich koncie pojawiały się łatwo zarobione pieniądze...
Twoje zdanie..."(...)nawet nie pomyślałem, że w zaparowanym lepiej"... :)hmm, przy zaparowanym, lepiej.
Dziękuję za wyjaśnienie przynależności duchowej do Pomorza.
Historią własnego regionu zawsze warto się zainteresować Miło, że do mnie wpadłeś.
Pozdrawiam... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


... gdyby to tylko mogło pomóc... ;)... prawda..?... ale niestety różnie z tym bywa...
Fly Elika, miło było wypić waniliową herbatę z nowym gościem... dziękuję za
poczytanie i za dobre słówko.
Pozdrawiam... :)
Opublikowano

Natko
bym nie dał ..:) że to o dziewczynach
chociaż ta czerwień i finisz rankiem pod prysznicem...
a niech im tam :)
Z tym zrozumieniem wiersza to chyba racja - osobiście nie lubię jak ktoś pod moim wierszem
pierwszym lub drugim komentarzem wykłada kawę na ławę. Wtedy swoją interpretacją odbiera przyjemność dochodzenia innym osobom :)
Pamiętam moją miniaturkę przytoczę:

Okazała rozłożysta

lubię cię i piję
choć jesteś tandetą
w końcu ktoś cię zerżnie
i dłutem orzeźbi


to kilka komentarzy nie zdradzało pełnego zrozumienia treści, nawet jakiś ktoś
napisał:
- też bym taką zerżnął :))
Dopiero chyba fanaberka napisała "rozwiązanie".


Zresztą jak zaczynałem pobierać nauki tu na orgu to Bartosz Wojciechowski - musisz Go pamietać prawił, coby nie tłumaczyć swoich wierszy za żadne skarby.
Ja się na tym nieraz przyłapuję, bo nieraz mnie korci.

To byłoby na tyle.
Przepraszam za gadulstwo, ale jakoś mi się tak zebrało, tym bardziej że piszemy do siebie z bardzo odległych krańców tego samego województwa, czyli jak u siebie w domu:))
Pozdrawiam
serdecznie

Opublikowano

... to towarzyska wymiana zdań, w żadnym razie nie gadulstwo i nie ma za co przepraszać.
Co do wierszy... owszem, lepiej nie podpowiadać interpretacji, ale niekiedy postępujemy wbrew samym sobie (przynajmniej ja tak)
... a jeśli ktoś w Twoich wcześniejszych wyłożył kawę na ławę w pierwszych komentarzach,
to znak, że nie były "zakotłowane", jak ten to to powyżej dla Ciebie i Oxyvii... ;)
Dodam tylko jeszcze, że pod prysznicem jest osobista rozmowa bohaterki wiersza z własnym sumieniem... przynajmniej, tak miało być.
PS. Jasne, że pamiętam Bartosza... brak go tutaj. Miłego wieczoru życzę... :)

Opublikowano

robaczywe jabłka to miłość płatna
za ciuszek bluzkę lub modne glanki
gdyby nie było chętnych facetów
z hal poznikałyby galerianki

dokąd będzie istniał popyt będzie istnieć

wiersz jest tak zawinięty że gdyby nie autorka to ciężko się domyśleć

pozdrawiam Jacek

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zupełnie się z tym nie zgadzam. Ani trochę. Wiersz, którego nie można zrozumieć, jest bełkotem, rzężeniem, żadną sztuką.
Ale to tak przy okazji.
Opublikowano

Oxyvio, korzystając z okazji, że zaszłaś tu jeszcze raz, chcę wyjaśnić jedną rzecz.
Otóż, tytuł Nocne graffiti nie dawał mi spokoju, sprawdziłam to i... cóż... to chyba amnezja,
bo film, jak się okazuje "znam", co prawda tylko z reklam (nie widziałam w całości)
ale zupełnie nie skojarzyłam tytułu... tam rzeczywiście poruszono temat narkotyków,
więc nie dziwię się Twoim skojarzeniom.
Jeśli zaś chodzi o zrozumienie wiersza... nie wiem, jak inni... ale zdarza mi się,
że jakiś wiersz, przeczytany kiedyś tam, nie zrobi na mnie większego wrażenia, ale
gdy zajrzę ponownie do niego po dłuższej przerwie, zaczynam dostrzegać jego walory.
To tyle, tak przy okazji... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Masz rację z tym popytem...
Naprawdę nie chciałam zawijać tych nocnych rysunków w celofan...
Jest jak jest, najważniejsze, że już wiesz o co chodzi... ;)
Dziękuję za odwiedziny. Pozdrawiam... :)
Opublikowano

czytałam kilka razy to "nocne graffiti"...bardzo wieloznaczne i można interpretować na różne sposoby, zarówno osobiście jak i szerzej, powiedzmy jako rys problemu "popytu i podaży" :) i wg mnie to jest wielką zaletą wiersza, do tego podoba mi się "zakręcenie" :)

serdecznie pozdrawiam Nata :)
Krysia

Opublikowano

Też czytam coś po kilka razy, jak nie trafiam na właściwe miejsce. Jeżeli wg Ciebie jest wieloznacznie, to chyba też dobrze.
najważniejsze, że dostrzegłaś w tym zaletę wiersza... ;) Dziękuję za post i wizytę.
Również serdecznie... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


... gdyby to tylko mogło pomóc... ;)... prawda..?... ale niestety różnie z tym bywa...
Fly Elika, miło było wypić waniliową herbatę z nowym gościem... dziękuję za
poczytanie i za dobre słówko.
Pozdrawiam... :)

miło,
prawda, że tak Nato :))?

serdecznie
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Nato, Twój wiersz nie jest bełkotem - nie pisałam o Tobie. Da się zinterpretować, jest logiczny i spójny, ma treść. Skojarzyłam go z filmem, dlatego zobaczyłam w nim dealera narkotykowego. Ale można pod Pla podstawić równie dobrze prostytutkę, która żałuje utraconej niewinności i niezależności (wtedy to Peelka jest tym "towarem wątpliwej jakości" - ponieważ sam seks bez uczuć i zobowiązań jest wybrakowany znacznie bardziej niż robaczywe jabłka). Można też podstawić tu jakiegokolwiek przestępcę, który nocą prowadzi jakiś proceder, a w dzień udaje porządnego obywatela (przy czym noc i dzień mają tu znaczenie przenośne - noc to ukrywanie ciemnych sprawek, a dzień - to pokazywanie się wśród ludzi, którzy nie mają nic do ukrycia).

Nawiasem: prostytucja nie jest przestępstwem i nie chcę, żeby ktokolwiek pomyślał, że stawiam prostytutki na równi z przestępcami. Nie. Każdemu wolno uprawiać seks, z kim mu się żywnie podoba i w takim celu czy z takich powodów, z jakich mu się żywnie podoba czy dla jakich ma potrzebę to robić. I nikomu nic do tego, oczywiście. Zresztą duża część małżeństw jest oparta na seksie i sprawach materialnych, jest często finansowym uzależnieniem od partnera - a więc prostytucją, ni mniej ni więcej. I jeszcze raz powtarzam: nikomu nic do tego.

Pozdrawiam Cię, Nato, ciepło w ten piękny, śnieżny, puszysty wieczór. :-)
Oxy.
Opublikowano

Oxyvio... pisałam ogólnie, przecież podałaś swoja opinię, która również pasuje do nocnego...fakt, faktem... że te robaczywe jabłka,
to nikt inny, jak panowie wątpliwej urody... ale to niczego nie zmienia... autor widzi jedno, a czytelnik drugie... i niech tak pozostanie... :)
Dla mnie każda wizyta jest ważna... jeśli ktoś przyklaśnie wierszowi, ok... jak opierniczy, podwinę ogon, by złapać coś jeszcze z lekcji pisania.
Dziękuję za reakcję... :)
Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ach, tak! Czyli że to chodzi o męskie prostytutki! No proszę - tego jeszcze mniej się spodziewałam. :-) Nie widać tego w wierszu.
Ale czy brak urody to aż "robaczywe jabłka"? Ja współczuję ludziom brzydkim i nie śmieję się z ich wyglądu, nawet jeśli się jakoś tam sprzedają. Często właśnie kompleksy bywają powodem, że ktoś zaczyna sprzedawać swoje ciało w taki lub inny sposób - chce się tak dowartościować.
Poza tym uroda to rzecz gustu.
No i w końcu - nie uroda jest wartością człowieka. To tylko dodatek, i to nie dla każdego ważny. Bo gdyby tak było, to tylko piękni ludzie znajdowaliby partnerów - a przecież na ogół bywa wręcz odwrotnie. :-)
Pozdrawiam.
Joa.
Opublikowano

Oxyvio... całe szczęście, że nie widać w wierszu tego, czego się jeszcze mniej spodziewałaś. bo tego tu nie ma. Moje odpowiedzi
były bardzo ogólne... robaczywe jabłka, choć mogą, jednak wcale nie muszę być aż tak dosłownie rozumiane... to równie dobrze,
mogą być chwilowe, złe decyzje młodziutkich kobiet, które wybierają towar wątpliwej jakości, czyli panów "brzydali", żeby
podreperować swój budżet, najogólniej rzec ujmując. Jasne, że uroda to rzecz gustu, nawet nie będę próbowała dyskutować.
Doceniam Twoją chęć wyłuskania sedna treści, za co bardzo dziekuję. Ot, popisałyśmy sobie... :)
Miłego wieczoru życzę.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


????? Nie kapiszę... :-(

Ale w takim ujęciu to te panie są towarem, a nie panowie. Towarem jest ten, kto się sprzedaje, a nie ten, komu się sprzedaje.

Poza tym - czy "złe decyzje" prostytutek polegają na tym, że wybierają sobie "brzydali"? Ja bym powiedziała, że prostytucja jest złą decyzją dla tych kobiet, które chciałyby być szanowane w naszym społeczeństwie i reprezentować sobą jakąś wartość, rozwijać się w pracy zawodowej, uczyć się, studiować, awansować itp. Bo w naszym społeczeństwie prostytutki zostały zepchnięte na dno upodlenia (nie w każdej kulturze tak jest) i nie mają szans na równe prawa zawodowe z innymi ludźmi. Bez względu na to, czy ich partnerami są "brzydale", czy faceci z najwyższej półki.
Opublikowano

Oxyvio... pisałam o męskich prostytutkach, nie ma ich w wierszu.

Do reszty Twojego odzewu odniosę się ogólnie... decyzja sprzedawania swojego ciała tylko dla chęci zysku, będzie dla mnie zawsze
zła i... fakt ten zaczyna drążyć sumienie, czy warto było... rodzi się "strach" przed spojrzeniem samej sobie w twarz.
Przypuszczam też, że w przyszłości wspomnienia takie mogą, choć dla jednostek wcale nie muszę, mieć bardzo destrukcyjny wpływ
na przyszłe życie takich młodych osób... piszę ogólnie, a i tak w każdej regule są wyjątki.
W odp. na Twoje słowa... "czy "złe decyzje" prostytutek polegają na tym, że wybierają sobie "brzydali"? nie wiem, bo w wierszu nie
ma tych rasowych, dla których być może pójście z kimś wyjątkowo "be", jest "czynem dobroci serca"...
Co do... kto jest towarem..?.. jak się tak zastanowić... obie strony, zależy jaki punkt odniesienia przyjmiemy.
Temat sam w sobie można by ciągnąc jeszcze bardzo dłuuugo, ale nie o to chyba chodzi.
Dziękuję za małą wymianę myśli.
Życzę spokojnej nocy... :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Zupełnie się z tym nie zgadzam. Ani trochę. Wiersz, którego nie można zrozumieć, jest bełkotem, rzężeniem, żadną sztuką.
Ale to tak przy okazji.


Zgadzam się z Oxy :)
nie w tym sęk, by obraz był nieczytelny, tylko w tym, by nie był oczywisty i płaski.

co do wiersza, to nie gra mi tu pewien aspekt. o sobie taka istotka nigdy nie pomyśli w liczbie mnogiej i raczej nie jak o robaczywym jabłku. trzeba mieć chyba trochę inny system widzenia wartości, by przekroczyć pewne granice. i ten pot. sugeruje zaangażowanie, w co wątpię. tak czy inaczej brzmi mi ten wiersz nieco fałszywie. ale to całkowicie subiektywne zdanie.

Pozdrawiam
/b
Opublikowano

Przepraszam za spóźniony odzew na Twój post, umknął mi jakoś...

Bea.2u... "co do wiersza, to nie gra mi tu pewien aspekt. o sobie taka istotka nigdy nie pomyśli w liczbie mnogiej i raczej nie jak o robaczywym jabłku. trzeba mieć chyba trochę inny system widzenia wartości, by przekroczyć pewne granice. i ten pot. sugeruje zaangażowanie, w co wątpię. tak czy inaczej brzmi mi ten wiersz nieco fałszywie. ale to całkowicie subiektywne zdanie."

Bea, co tak naprawdę pomyśli o sobie taka istotka, chyba tylko ona wie, my możemy się tego domyślać. Pot wcale nie musi
sugerować zaangażowania, dla leciwych i niezbyt urodziwych panów, już sam fakt bycia z... młodym ciałkiem wyzwala pewne reakcje...
tak o tym mówiły w rep. Nie bardzo widzę zafałszowanie w wierszu, ale Ty masz prawo do swojego odbioru całości.
Dla mnie każdy post jest mile widziany...
Dziękuję Ci za wizytę... :) Pozdrawiam.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1 Oj tak i zastanawia mnie czasem czy i ja nie walczę w takiej właśnie kategorii :) Pozdrawiam.
    • Jest takie miejsce, gdzie nie ma nadziei. Jeśli w nim mieszkasz to planów też nie ma. Zamknięty w bunkrze własnej przestrzeni odrzucasz piękno na oścież nieba. Jak przebić beton, jak się otworzyć? Jak spojrzeć słońcu twarzą w twarz - dumnie. Jak zacząć ufać, jak się nie korzyć, gdy klucz do wyjścia złamał się we mnie.    
    • @Leszek Piotr Laskowski Napisz coś w formie wiersza, może będzie łatwiej. Dzięki za wpis. Pozdrawiam. @Waldemar_Talar_Talar Zobaczymy, albo nie, jak piszesz. Pozdrawiam. 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Aleksandria (Akurat w Bizancji) Nagle noc stała się zimniejsza. Bóg miłości do odejścia gotuje się; Aleksandry dusza na ich ramionach lżejsza, Gdy prześlizgują się między strażnikami serc. Karmiąc się jedynie prostotą czaru, Wychodzą w światło, w bezkształt się splatają w śnie mym I, promienni ponad najhojniejszą ludzką miarę, Wstępują w tłum głosów i win. To nie żaden trik, to zmysły cię zawodzą, Przelotny sen to, poranek położy kres, gdzie jego szlak – Pożegnaj się, bo Aleksandra odchodzi, Zażegnaj ból, że Aleksandry brak. Chociaż śpi w twej pościeli świątyniach, Choć co dzień pocałunkiem budzi cię, Nie mów, że chwilę tę sobie wyobraziła, Nie uciekaj się do wymówki tej. Przecież tak długo gotowałeś się na tę okazję, Podejdź prosto do okna. Światłem obmyj twarz. Gra muzyka. Aleksandra śmieje się łez spazmem, Twe zobowiązania znów w zasięgu ręki masz. A ty, który miałeś honor spędzić z nią wieczór, I dzięki temu odzyskałeś honor swój – Pożegnaj się, Aleksandra już odchodzi w wieczność, Zażegnaj łzy, bo Aleksandrę woła Bóg. Chociaż spała na twej pościeli ruinach, Choć co dzień pocałunkiem budziła cię, Nie mów, że tę chwilę sobie uroiła, Nie zniżaj się do wymówki złej. Tak długo szykowałeś się na tę okoliczność, Podejdź do okna. Światło? W twarz spójrz mu. Muzyka jak sen. Aleksandra się śmieje prześlicznie, Twe pierwsze śluby znów namacalne, tu. Od dawna wiesz, że tak się właśnie stanie – Zawsze byłeś kapitanem planów, co rozbiły się w pył – Więc nie uciekaj w tanie „tak, ale”, Co „dlaczego” i „więc” zakłóca rytm. Od dawna wiedziałeś, że tak się właśnie stanie; Zawsze byłeś kapitanem planów, co się rozsypały w proch – Więc nie bądź jak ci z liniowca Titanic Zbiegowie, co kryli się na samą myśl o „jak” i „bo”. A ty, któremu szyki plątał nonsensowny sens, któremu kod złamano, przekreślono krzyż – Zażegnać już teraz nie możesz nic, więc – Przeżegnaj się, bo Aleksandra martwa jest. Noc staje się coraz zimniejsza. Bóg miłości odszedł do pieleszy swych, Lecz Aleksandry dusza pod ich ciężarem stała się lżejsza: Już prześlizgnęła się pomiędzy strażników rzeki – Στυξ ------------------------------ ## Ich atme Gesang Sprawiasz, że śpiewam By zapomnieć świata pleśń Sprawiasz, że śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Pozwalasz śpiewać, śpiewać Mu Odkąd rzeka odpłynęła do swych spraw Dajesz mi śpiewać, śpiewać wciąż tu Z mego marnego kopczyka sław Wciąż śpiewam, śpiewam ci Nawet jeśli przeminął świat Sprawiasz, że śpiewam – Śpiewam tę samą pieśń od stu lat Sprawiasz, że śpiewam - Alleluja, mój jedyny hymn Sprawiasz, że śpiewam Jak więzień swój ostatni Rym To dzięki tobie śpiewam – Nawet gdy wieści złe, I ciągle śpiewam Jedyną, jaką miałem, pieśń Sprawiasz, że śpiewam Odkąd rzeka umarła mi... Sprawiasz, że śpiewam, By zapomnieć na parę chwil Śpiewam, śpiewam, śpiewam ci! Ty sprawiasz, że śpiewam, o Signore, Alleluja, mój jedyny hymn Fac me hymnum tuum canere W tej Wieży Pieśni, tym więzieniu mym... Dajesz mi śpiew, więc śpiewam, Choć się skończył świat – Życie to śpiew, i śpiewam wam; Przenoszę swój głos jak wojnę wśród lat Wciąż śpiewam, śpiewam ci Choć pełen dziur ten świat Noszę dumnie głos swój pełen łat Wciąż śpiewam, śpiewam ci, Choć mi prawie wiek pękł – Wnoszę dumnie swój głos pełen łat Na jedno z niższych Wieży piętr A ty – dajesz mi śpiewać, śpiewać mi Śpiewać ci... Ich atme Gesang – Für Dich. ------------------------------ ## Canto I (Alleluja) Słyszałem, że był taki sekretny akord, co go Dawid grał, I cieszył się Pan, i w głos się śmiał Ale dla ciebie muzyka to jak nic. Tylko zgaduję... To idzie tak: kwarta, kwinta [chór], Zapaść w mol, uniesienie w dur Zagubiony król komponuje swoje „Alleluja”... [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 2] Może miałaś wiary moc, lecz tylko Tomasz mógł przekonać cię, Zobaczyłaś, jak w słońcu kąpie członki wszystkie swe Jego piękno i księżyca blask w trans się sublimują... Przywiązał cię do krzesła tam, gdzie stoisz ty, Połamał ci tron, kłaki wyrwał ci A z Twoich ust wyrwał umęczone Alleluja [Refren] Alleluja, Halleluja Alleluja, Halleluja [Zwrotka 3] Mówisz, że splugawiłem imię Twe, Ja nawet przecież nie wiem, z czym je się je, A nawet jeśli wiem, to co cię tak denerwuje? W każdym Słowie jest Światła blask, Nawet jeśli śpiewano w ten czarny czas Nie Przeczyste, ale pokalane Alleluja... [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Zwrotka 4] Robiłem, co mogłem, lecz nie ukończyła mi się żadna rzecz Nie czułem nic, więc chciałem dotknąć jądra treść Prawdę mówię, nic nie konfabuluję... I chociaż wszystko na opak wyszło mi, Stanę z czołem otwartym przed Panem pieśni, i Język mój będzie śpiewać tylko: Alleluja! [Refren] Alleluja, Alleluja Alleluja, Alleluja [Outro] Alleluja, Alleluja Kochanie moje, ja już byłam tu, Ten pokój znam. Tu kładłam się do snu. Kiedyś byłam sama, jak trzeba, znów spróbuję... Widziałam Twój sztandar tam, gdzie Zwycięstwa Łuk Miłość to nie marsz chwały, lecz walka z wiatrakami złud, To zimne, zesztywniałe, strzaskane Alleluja Był czas, kiedy dawałaś mi znać Co tak naprawdę dzieje się w ciemnym gąszczu spraw, Lecz teraz mi już nic nie pokazujesz... Czy pamiętasz – kiedy jak klacz dosiadłem cię, Świętej Gołębicy też dał się słyszeć śpiew, A każdy nasz oddech był jak Alleluja! Może jest Bóg, tam na górze gdzieś, Ale miłość tylko jednej rzeczy nauczyła mnie – Strzelać do każdego, kto cię dubluje... I to, co słyszysz co noc, to nie miłosny spazm, Nie ktoś, kto nagle ujrzał światła blask – To skalane, sponiewierane, unicestwione Alleluja... ירומם, יתקדש שמך יישלל מכבודו, יעונה לצורה אנושית זו למרות שמיliion נרות dólują אין נחמה בשעת הרעה האם אתה רוצה שהיא תהיה חשוכה יותר? השטן אומר... אני מברך אותך! ------------------------------ ## Niegrzeczny żołnierzyk Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, wisi już na włosku cienkim jak drut „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl nieco staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego ócz (ucz się, ucz...) „Nigdy nie zobaczę twarzy jak twój nos, przez świetlne lata gości, co tu nie zagościli wciąż. I nigdy więcej, jak, o taki, gnat w zapasy siłuje się albo w miłość zieloną gra”. I wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi jednym haustem wypił czas. Teraz, Pan tego krajobrazu, stał tak, żeby widok mieć Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał pieć (bez względu na wróbla płeć). Skinęła na strażnika, co na straży stał jego pobożnej inklinacji. I Powiedziała: „Zrobię ci rozkrok tam, gdzie akurat mam krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować jej orgię w holu, gdzie lustra ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc Zorientowała się na jego orientalizujący umysłu stan I alibi, co ma kształt jądr orgiastycznych pomroków, co kryją jego styl ponad stan (choć on nie ma tajemnic dlań) Przeprojektowała plan na jego Madonnę (brudny blond) i zbiory vintage'owo niewinnych win (nie dla pań!) „Ten monumentalnie mentalny Neverland jest zajmowany i przeze mnie cum mnie i mój klan”. Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie przystanek kończy bieg, Powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nigdy nie wróci”. Nie Zabrała jego tawerniany parlament, czapkę, zarozumiały taniec (nie zrozumiesz mnie) Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk (bierze głodem mój sen). Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się (twardego gościa) grać twardo o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Podaje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wcielenie (Ino po kolana). No! Więc wielka sprawa (na lewo) doczłapała (ledwo) do (niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że pozostawi nas wszystkich tak pustymi i pustynnie niewzruszonymi, i lecz To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę (mlecz na miecz). Chyba jedziesz za pół darmo, jeśli naprawdę chcesz tak daleko (tak uprzejmie) posunąć się. To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo na innej z gwiazd byle gdzie, Chyba, że lecisz za darmochę, jeżeli chociaż trochę tak daleko mnie odsunąć chcesz, Jak bez wizy wizyta na którymś z Księżyców Księżyca, albo na jakiejś innej z rozgwiazd gwiazd, Chyba, że idziesz za darmo, lecz wtedy idziesz na marno, Trochę, a daleko (tylko dzięki lekom) Mnie posunąć, wsunąć chcesz w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi sunąć w deszcz. Jak z Księżyców, Albo Rozgwiazd, Chyba, lecz, Daleko, Deszcz. ------------------------------ Dobry piesek Cóż, mężczyzna, którego całe życie chciała mieć, Wisiał już na włosku cienkim jak drut... „Nawet nie wiedziałam, jak bardzo cię pragnęłam” – powiedziała mu Jego mięśnie policzone są, a styl staromodny już „O, kochany, przyszłam za późno znów”. I znów klękła w cieniu jego stóp. „Nigdy nie zobaczę twarzy takiej, jak wizerunek twój, Przez świetlne lata gości, co nie zagościli tu wciąż. I nigdy więcej, jak robi w zapasy albo w miłość gra”. Lecz wszystkie jego cnoty połknął dymiący odbyt - Holokaust... Wzięła na siebie (prawie) wszystko, co jej kochankowi wypił czas. A, Pan tego krajobrazu stał tak, żeby widok mieć... Z wróblem Franciszkowym na ramieniu (jak strach), któremu kazania chciał piać, a ty Skinęłaś na strażnika, co na straży stał jego inklinacji. I Powiedziałaś: „Zrobię ci rozkrok w krok, Ja już pokażę samotność ci”. Chciał zorganizować orgię w holu, gdzie lustr ogrom on, Obiecał jej ochronę w kwestii gestii łon... Oparła ciało o metalową szpatułkę ostrą jak dzwon, Powstrzymywała rytuał krwawiący, jak wejścia na orbitę słońc, Zorientowała się na jego orientalny umysłu stan, I alibi, co ma kształt jądr mroku, co kryją jego styl ponad stan... Przeprojektowała plan na jego Madonnę koloru blond I vintage'owe wins (nie dla pań!) „Ten mentalny Neverland jest zajmowany przeze mnie i mój klan”... Próbował stawić opór po raz ostatni, przystając, gdzie życie kończy bieg, A ona powiedziała: „Lekcja tęsknoty się skończyła i nie wróci”. O, nie... Zabrała jego z tawerny parlament, czapkę, zarozumiały taniec (Nie pytaj mnie), Wyśmiewała jego kobiecą modę, niezrozumianą urodę i robolski wdzięk... Ostatnim razem, gdy go widziałem, usilnie starał się twardo grać o Wykształcenie kobiece, jakby jeszcze nie był dość kobiecy, bo O, ostatnim razem, gdy ją widziałem, mieszkała z jakimś facetem, co Wynajmuje jej pustej duszy pokój pusty, a jej ciału - wniebowstąpienie. No! Więc cała wielka sprawa doczłapała do (Niewielkiego) finału, ale kto by się spodziewał, że Zostawi w nas tak pustkę i niewzruszenie, lecz... To jak wyjazd na Księżyc albo na inną Drogę, chyba, że Lecisz za darmo, jeśli naprawdę chcesz Tak daleko posunąć się.... To jak odwiedziny u rodziny na Księżycu albo w innym byle gdzie, Trochę, a daleko (a Kosmos wiernie czeka) Tak sunąć, wsunąć w deszcz. Jak na którymś z Księżyców, Akcji na innej z Rozgwiazd, Chyba za darmo, lecz, Daleko mi tak sunąć w deszcz. Zajść (W: tak daleko) W hotelu tym ściany cienkie są jak drut, Wczoraj w nocy słyszałam, jak mu dyszysz jak z nut, Walka z usta do ust, członek w członków wpust Jęk wcielenia ciał, gdy doszedł do nieba wrót... Stoję tam, w ścianę ucho wlepione mam Zazdrość opuściła mnie, jestem sam, Wręcz przeciwnie, ciężar mi z duszy zsiadł, Karawana jedzie sama tam, Gdzie miłość spod kontroli się wymknęła nam... Brzemię spędziłem z mej duszy, brzemiennej w ból, Miłość w tym filmie klasy X nie gra żadnej z ról, Słucham waszych pocałunków, biorę je na hol, Nigdy wcześniej świat nie zostawił tylu pustych pól.. Odkręcasz kran i wpadasz w śpiew jak w dym, Czuję się tak dobrze, że nie czuję nic I słucham tak z uchem przy wartkim przepierzeniu... To nasz hymn .. I tak ci chcę powiedzieć, rym nie rym... Ciągle czekam, aż zagrasz rolę, którą pisze Sartre, Jesteś Nagim Aniołem mych tarota kart Uda twe rozpostarte, jak z Mozarta Requiem żart A na ścianach tej rudery napisano tak: Do nieba pójdziesz, gdy przemierzysz piekła szlak Ciężarny głaz z serca z hukiem spadł Mówią, że miłości sterowności brak W hotelu tym ściany cienkie są jak dym... W hotelu tym ściany wątłe są jak rytm w sercu twym... W burdelu tym ściany są wąskie jak dziura w sercu mym... W burdelu tym ściany są przepastne jak pustka w sercu twym. Jak tango massacre [Wstęp] [Zwrotka 1] Widziałem ludzi, których trawił głód, Wdycham mordy, gwałty, i śmierć Ich wioski wieczny ogień zmógł, Chcieli uciekać, lecz uciekać nie było gdzie. Nie mogłem nawet spojrzeć im w twarz W ziemię słoną tylko wlepiłem wzrok To było jakby solny kwas prosto w twarz ci rzucił ktoś, Prawie jak słodki bluesa takt, Jak gorzki chandry smak. [Zwrotka 2] Muszę wsypać śmierci krztę, Tam, gdzie kluje się mordercza myśl, A kiedy myśleć nie będę chciał chcieć, Będę umierać w myśli rytm, ten siódmy zmysł Widzę tortury, dotykam porwań, słyszę śmierć, Czytam recenzje - wszystkie złe Bomby, zaginionych dzieci drobna dłoń, Boże, to prawie jak bluesa cień Prawie jak smutków woń. [Zwrotka 3] Więc zimie pozwalam serca ściąć mróz By lejce tej gangrenie spiąć, Mój ojciec mówi, żem wybrany lud, A matka, że ależ skąd, Słuchałem opowieści ich, o tym, jak dobry Bóg..., Był hojny Cygan i skąpy Żyd, Były całkiem dobre, nie umierałem z nud, Był prawie jak dymny blues, Prawie jak chandry chłód. [Zwrotka 4] W niebie nie istnieje dobry Bóg, I piekła pod nami nie ma też, Tako rzecze Profesor, wzór wszystkich cnót, Co dosiadł jądra wszystkich tez. Ale oficjalnie zaproszono mnie, A grzesznik nie może mu zadać kłam, To prawie jak zbawienie wcielone we śnie, Prawie jak bluesa ciemny sen, Jak smutków biedny kram Prawie blues... (Jak Toulouse). [Outro] Obława (W Wietnamie)  [Zwrotka 1] Wojna bogatych z biednymi w najlepsze trwa, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót jest Wojna między tymi, co mówią, że dobrze się ma, A tymi, którzy piszą, że wcale nie... [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w nią... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Zwrotka 2] No cóż, mam kobietę i dziecko mam, Nieco mnie denerwuje ten gest Wyrywam się z jej ramion, a ona do mnie tak: „Choćbyś tę różę miłością zwał, To po prostu służba ideałom jest” [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Nie bądź pasażerem na gapę, Czemu nie idziesz na wojnę? To nie spacer, Czemu nie na wojnę? W domu dziecko płacze... [Zwrotka 3] Nie możesz znieść tego, kim uczynił mnie los, Wolisz dżentelmena, który odszedł bez słów, Bo łatwo było go wziąć na smycz, zadać mu cios, Nawet nie wiedziałem, że jest wojna znów... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? To żaden wstyd, Czemu nie na wojnę? Wciąż możesz dać obrączkę mi... [Zwrotka 4] Wojna bogatych z biednymi jest jak nachalny wtręt, Mężczyzny z kobietą, lub na odwrót, sam nie wiem, kto z kim... Trwa wojna: w lewo, czy w prawo skręt? Wojna w czarno-biały film, W: nierówno pod sufitem i do równości (wstęp..) [Refren] Czemu nie wracasz prowadzić jej? Z butami prosto wejdź w to... Czemu nie wrócisz na wojnę? To dopiero początek, nie zasypia zło... [Refren] Czemu nie wrócisz na wojnę? Weź swoje lekkie jarzmo, Czemu nie wracasz na wojnę? Hart ducha tu wykażmy, Czemu nie na wojnę? Przecież mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na wojnę? Nieś swoje jarzmo, Czemu nie na wojnie? Hart wykażmy, Czemu nie? Mówię. Wyraźnie. [Refren] Czemu nie na? Nieś, Czemu nie? Hart, Czemu? Wyraźnie. Wojna bogatych - nachalny wtręt, Mężczyzny, nie wiem, kto z kim... Trwa wojna, w prawo skręt Wojna w czarny film, W: nierówno pod sufitem (wstęp..) Wojna - wtręt, Mężczyzny, kto z kim... Trwa skręt Wojna w film, W: nierówność (wstęp..) (wstęp..) film wkręt mężczyzny... Wstręt.   @Michał Pawica5Oto propozycja literackiego wstępu napisanego w stylu Jean Paula (Jean Paula Friedricha Richtera) – wybitnego niemieckiego pisarza epoki przełomu klasyzmu i romantyzmu, mistrza ironii, groteski, humoru melancholijnego oraz kosmicznych wizji sennych (to on stworzył słynną poezję nihilizmu, m.in. mowę umarłego Chrystusa o tym, że Boga nie ma). Ten wstęp idealnie łączy Twoje motywy: podglądanie przez ścianę w hotelu, upadek wielkich planów, cyniczną wojnę i ucieczkę w nieskończoność kosmosu. ------------------------------ ## Przedmowa i Proroctwo Szalonego Kantora autorstwa Jean Paula Mój łaskawy, ziemski Czytelniku! Kto choć raz nie przyłożył ucha do wątłego przepierzenia tego wielkiego, kosmicznego burdelu, który dla niepoznaki nazywamy Światem, ten nie wie nic o muzyce sfer. Przez dziurkę od klucza podglądamy tam wieczność, a przez cienkie jak drut ściany naszych śmiertelnych hoteli słuchamy, jak miłość – ta wieczna, święta klacz – galopuje prosto w objęcia nicości, dysząc nam prosto w twarz ponurym rytmem klas X. Oto kronika naszych kapitańskich planów, które od dawna pisane były na dno, nim jeszcze jakikolwiek Titanic zdołał w ogóle podnieść kotwicę. Jesteśmy tylko zbiegami z tonących liniowców, ukrytymi w mrocznych gąszczach naszych własnych neuroz, uciekającymi przed potężnym prawem kobiety, która z dumnym uśmiechem i metalową szpatułką w dłoni urządza nam lekcję tęsknoty. Każdy z nas, twardych żołnierzyków, prędzej czy później klęka w cieniu jej stóp, patrząc, jak dymiący odbyt historii połyka nasze cnoty i ordery. Nie bój się tego śpiewu, choćby świat miał się zaraz skończyć! Nawet jeśli Profesorowie dosiedli już wszystkich tez, a z jądra prawdy pozostał tylko bluesowy kram, my wciąż wznosimy nasz głos pełen łat na najniższe piętra Wieży Pieśni. Wojna bogatych z biednymi, wojna mężczyzny z kobietą – to tylko nachalny wtręt w ten czarno-biały film, z którego na końcu, po wielkim i strzaskanym Alleluja, pozostanie jedynie minimalistyczna kropla. Wejdź więc z butami w to tango, zrzuć z duszy brzemienny ból i leć za darmochę na któryś z Księżyców Księżyca. Kosmos wiernie czeka. Płacz, śmiej się i sunij... prosto w deszcz. ------------------------------    
    • czemu się smucisz zapytał poeta malarza którego spotkał przekraczając próg bardzo  późnej jesieni spójrz na Łąki i pola i lasy - widzisz szarość zamazała ich wielobarwność więc jak mam namalować miły obraz skoro zniknęły motyle kwiaty i zieleń poeta uśmiechnął się i rzekł do niego nie martw się - ja taki obraz namalowałem słowami więc wystarczy byś go przeczytał a potem przeniósł pędzlem na swe płótno po jakimś czasie - na wystawie zwiedzających zachwycił piękny obraz pod którym jego autor dziękował poecie za wiersz który ożywił szare barwy późnej jesieni
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...