Jak powstał sarkofag?
Fałsz, fałszem już pogania, nie czeka cierpliwie,
Bajki im swe wszeteczne, prawi bez wyrazów,
Ci najlepsi polegli, og ognia wystrzałów,
O wieczne ich siedlisko, zaś dbają troskliwie,
Tamci zaraz pouczają, by pamięć przetrwała,
Legenda ta wielbiana, a prawda nieznana,
Szczerze chcę wam wierzyć, wszak piękne historie,
Zmysł prawdy zwycięży, kłamstwa wasze utopię,
Cóż może mi przeszkadzać, piewcą być szczerości?
Głosić słowa wskazane, proste bez sztuczności,
Hańby wszelkie mówicie, na cześć poległych,
Sławy wszelkie mówicie, na cześć przeklętych,
Co krew swoją oddali, za ludzi ratunek,
Zdania by nie zmienili, za złoto ubogie,
Kto to prawdę pamięta, na zawsze wyrzutek,
Zaś ten będzie przeklęty, chwali diabłów świadomie,
Nikt nie zdoła wprowadzić, wsród śmierci porządku,
Bo Gilgamesz próbował, dawniej śmierć oszukać,
Lecz nadal tacy próbują, Morosa oburzać,
Nawet mściwym tyranom, nie dadzą nagrobku,
Gdy zaś raczej dostąpią, honoru mesjaszy,
Za trofeum potrafi, czynić wtem despota,
Bohaterzy najwięksi, w wieczny sen zapadłszy,
Dostali zaś spokoju, zmęczona biedota,
Mnie też kiedyś Samael, na wieki zabierze,
Kazać będzie z diabłami, biesiady prowadzić,
Nawet to nie powstrzyma, me z Michałem przymierze,
W imię paktu naszego, przyjdzie mnie ocalić,
Bóg zas rzeczy przemyśli, trud mój wtem nagrodzi,
Każdy wielki męczennik, nim chwały otrzyma,
Katów przetrwać swawoli, aż go ból osłodzi,
Co w epokach rozłączni, zaś sprawa złączyła!
Wyjdą ze swej świątyni, kapłanów obrońcy,
I mękę mi zgotują, żem oczy im odsłonił,
Cóż mam temu poradzić? Niech będę płonący,
Na stosie kłamstwa wiecznego, Prorok się narodził,
Ujrzał zgliszcza ofiary, padł na swe kolana,
Odszedł On, ten porządny, śmiercią zaś bezecną
Ten obcego wymagał, tej duszy wygnania,
Młody zaś to wybaczam, postawę niepewną.
Tyle po nas zostanie, prochy i popioły,
Jednak mnie nie zamartwia, męka ta piekielna,
Bo dla sprawy wygrania, cierpienia pomogły,
O ile któz na prawdę, pojmie co potrzeba,
Ależ mogłem z tamtymi, dzielić te pomysły,
Nie musieć krwi upuszczać, nad prawdą przepiękną,
A daj Bozę zwycięstwo, na wieczność zawisły,
Myśl naszej swobody, po śmierci bezkresną.