Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

- Czekam na ciebie już od godziny. Spóźniłeś się. Czy mógłbyś mi przybliżyć okoliczności twej dzisiejszej nie punktualności?- Kant zrobił surową minę i wbił swój wzrok w Marka. Ten unikając jego spojrzenia, zaczął rozkładać kartki papieru na blacie stołu. Przez chwilę ignorował spojrzenie filozofa. Kant ani drgnął.
- O co ci chodzi? Czas przecież nie istnieje. Sam starasz się przekonać do tego świat.- Kant się poruszył.
- Staram się!? Ja to udowodniłem. Świat nie ma tu nic do rzeczy. Tu chodzi o naszą rzeczywistość, a świata tylko obraz. Czas nie istnieje. Chłopcze, czy odrobiłeś zadanie domowe? Coś czuje, że znowu czytałeś po łebkach.- Zaczął kiwać głową w geście dezaprobaty.
- No, jeśli czas nie istnieje, to nie może być mowy o jakimkolwiek spóźnieniu.- Marek podniósł wzrok na rozmówcę. Kant zaczął się śmiać.
- Tak, przestrzeń też nie istnieje, więc niby sam fakt naszych tu obecności jest sprzeczny z konstrukcją wszechświata, po czym należy wnosić, że albo przestrzeń istnieje, albo wszechświat i nasza w nim obecność to tylko iluzja, że nasza sytuacja wraz z nami samymi jest tylko paradoksem przedstawianym właśnie innym bytom jako przykład gdzieś w jakimś innym świecie przez logików, by wykazać swym słuchaczom ponad wszelką wątpliwość, że coś takiego nie ma prawa zaistnieć. A, że udowodniłem również, że i przestrzeń nie istnieje, zatem wolno nam powiedzieć, że nas nie ma. Nie wplataj proszę teoretycznych konkluzji w potoczne użycie języka, gdyż obrażasz mnie sugerując, iż mógłbym tego nie zauważyć.- Marek skrzywił się nieznacznie.
- No, szczęście zawsze stoi na drodze do prawdy. Tak zawsze było, jest i będzie. Jestem tylko ułomnym człowiekiem, nie potrafię go ignorować przez całe życie.- Kant uśmiechnął się życzliwie.
- Jak ona ma na imię?-
- Magda. Mówię ci, to dziewczyna z innego świata. Nasze światy dzieli jednak ogromna przestrzeń.- Marek posmutniał.
- Przecież przestrzeń nie istnieje.- Kant zaśmiał się życzliwie.
- Wróćmy do tematu. „Rozum ludzki spotyka się w pewnym rodzaju swych poznań ze szczególnym losem: dręczą go pytania, których nie może uchylić, albowiem zadaje mu je własna jego natura, ale na które nie może również odpowiedzieć, albowiem przewyższają one wszelką jego możność. Popada w ten kłopot bez własnej winy. Rozpoczyna bowiem od zasad, których używanie w toku doświadczenia jest nieuniknione, a zarazem przez nie dostatecznie wypróbowane. Przy ich pomocy wznosi się wciąż wyżej, do coraz bardziej odległych warunków. Ponieważ uprzytamnia sobie, że jego praca musiałaby w ten sposób zostać zawsze niedokończona, gdyż pytania nigdy nie przestają się pojawiać, więc czuje się zmuszony uciec się do zasad, które wykraczają poza wszelkie możliwe posługiwanie się doświadczeniem, a mimo to wydają się tak niepodejrzane, że i prosty rozum ludzki na nie się zgadza. Przez to jednak stacza się w mrok i sprzeczności, po których może w prawdzie wnosić, że gdzieś u podłoża muszą kryć się błędy, ale ich nie może odkryć, ponieważ zasady przezeń używane, wychodząc poza granice wszelkiego doświadczenia, nie uznają już żadnego probierza doświadczenia. Otóż pole bitwy tych niekończących się sporów nazywa się metafizyką.”
- A więc o to chodzi! Nigdy bym o tobie nie powiedział, że jesteś metafizykiem. Że teraz niby co? Oddamy się metafizycznej intelektualnej spekulacji?- Marek skrzywił się z niesmakiem.
- Czy ty w ogóle przeczytałeś cokolwiek z tego co ci napisałem?-
- Uhm, eee. No, nigdy do końca. Za mało czasu. A ty tez mógłbyś powstrzymywać się czasem przed konstruowaniem zdań, które nie mieszczą się na jednej stronie maszynopisu.- rzucił Marek z wyrzutem. Kant się zaśmiał, po czym spoważniał.
- Nikt nie jest doskonały. Poza tym jak ci nie pasuje, to poczytaj Harrego Pottera.-
- Okej, okej. Metafizyka. To co z nią zrobimy?-
- Zrobimy ją na nowo. Stworzymy metafizykę, która będzie miała prawo rościć sobie pretensje do naukowości.-
- Mówisz o ontologii?-
- Eee, tak to później nazwali. Tak dla odróżnienia. Ale to metafizyka po moim oczyszczeniu.-
- Hmm, a czym w takim razie umorusała się ta nasza metafizyka?- spytał poważnie Marek.
- Mamidła, idiotyzmy, zabobony, prymitywne wierzenia. Metafizyka nie potrzebuje iluzji.-
- W takim razie skocze po miotłę i możemy zaczynać odmiatanie metafizyki.-
- Czekaj! A wiesz jakiej miotły potrzebujemy?- Marek usiadł ponownie.
- A nie po prostu takiej z długą rączką?- Kant złapał się za głowę.
- Ty może jednak zostań przy pisaniu tych swoich wierszy. Czasami coś ci wychodzi.- odwrócił się zmierzając do wyjścia.
- Poczekaj! Żartowałem. Czy filozofia zawsze musi być taka poważna? Co za człowiek, no! Wyluzuj. Wracaj i mów.- Kant stanął. Spuścił głowę. Sapnął jak bardzo zmęczony człowiek i odwrócił się powoli:
- Musi. Mamy bardzo wielu przeciwników.-
- A nie wpadłeś na to, że humorem, kulturą i sztuką można jej przysporzyć sojuszników, nie?-
- Ja się estetyką nie zajmuję.- filozof machnął z niesmakiem ręką.
- Dobra, nie ważne. Znaczy ważne, ale nie teraz. Znaczy teraz też, ale nie o tym mówiliśmy. Jakiej zmiotki potrzebujemy?- Kant uśmiechnął się. Założył ręce do tyłu i zaczął chodzić powolnym krokiem tam i z powrotem.
- Zmiotka? „...jest ona wezwaniem skierowanym do rozumu, żeby się na nowo podjął najuciążliwszego z wszelkich swych zadań, a mianowicie poznania samego siebie, i żeby ustanowił trybunał, który by go umocnił w jego sprawiedliwych wymaganiach, a natomiast mógł odrzucić wszelkie bezpodstawne uroszczenia i to nie za pomocą dowolnych rozstrzygnięć, lecz na podstawie wiecznych i niezmiennych praw; a trybunałem takim jest tylko sama krytyka czystego rozumu.”- Kant stanął. Na jego twarzy malowała się duma. Odwrócił się do Marka. Ten jednak zdawał się nie zwracać na niego uwagi, obserwując coś za oknem. Po krótkiej ciszy, jakby zachęcając rozmówcę, do kontynuowania wywodu powtórzył, nadal jednak wpatrując się w bliżej nieokreślone miejsce za oknem:
- Taak, Krytyka czystego rozumu...- Kant podszedł do niego bliżej. Nachylił się starając się dojrzeć, cóż też tak zajęło Marka.
- Co ta dziewczyna tam robi?-
- Tańczy. Ona tam tańczy!- Marek wstał i ruszył biegiem do okna. Kant się wyprostował:
- Tak, zaiste jest to absolutna krytyka jakiegokolwiek rozumu. Młodzi, ech... Amantes amentes.- Kant kiwał z politowaniem głową. Marek otwierał już okno.
- Jak ona tu się znalazła?- powiedział sam do siebie, Marek to jednak usłyszał.
- No, przestrzeń nie istnieje, pamiętasz, sam to udowodniłeś.- Marek nie oglądając się za siebie wyskoczył. Kant podbiegł do okna sprawdzić czy nic mu się nie stało. Wychylił się. Na dole Marek i Magdalena w czułym objęciu oddawali się namiętnemu pocałunkowi.
Kant patrzył na nich z przez chwilę:
- Może powinienem zająć się teorią miłości?

Opublikowano

Wziąłeś się Pan za bary z trudnym tematem. Kant bohaterem o-pka? Jedyna nadzieja, że Marek to Twain..( ten od " Prostaczkowie za granicą", " " O sławnej skaczącej żabie..." czy " Pamiętników Adama i Ewy", chociaż żył po Kancie, alę...) Wracając do Imcia. Nie zapominajmy, że debiutował jako anonimowy autor " Allgemeine Naturgeschichte und Theorie des Himmels", studia zamknął " Gedanken von der wahren Schatzung der lebendigen Krafte", zdemolował świat " Kritik der reinen Vernunft" czym zrzucił literacki napalm na dotychczasowe poglądy i chcąc go naprawić i odbudować ( Świat oczywiscie) wydał " Kritik der praktischen Vernunft" dając dowód, że teoria, a praktyka różnią się jak karpie z hipermarketu po dychę za kilo i ze stawu po cztery dychy...( Bo spełniają życzenia i mówią w dwóch językach),o-pko dla zamkniętej grupy, wąskiej grupy koneserów. Mimo, że ludzie ( począwszy od parafialnej sprzątaczki po pana profesora kierują się czymś tam w życiu, co zawsze podpasuje pod jakiegoś filozofa, ale niewielu zawraca tym sobie głowy. A szkoda, bo to pomocne jest, o czym mówią w Ranczo Wilkowyje - rozmowy wójta z filozofami.Podobnie jak z pochodzeniem i historią widelca. Zakończenie bardzo dobre. ( Morze mnie zawsze uspokaja...)

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

"Cel krytyki czystego rozumu - czyli, niech żyje nowa dziedzina nauki, miłosć!!!"
Nie

Cel krytyki czystego rozumu.
(...)
Może powinienem zająć się teorią miłości?
czyli
Czy ktoś mnie w ogóle słucha?

Pan mi nie 'panuj' bo ziemi ni służby nie mam, ledwo nad własnym życiem panuję, hehe. Pisz mi staw Erlik, chaotyczna bestio prozy. Generalnie, cel był nie w tym, żeby krytykować sam czysty rozum, ale by skrytykować brud, który na nim osiadł. Podobno Imcio zabierał się za tworzenie teorii metafizyki, ale nie zdążył, bo mu się umarło. Najbardziej lubię oszołomów, którzy starają się wzmacniać gnijące nogi teizmu rzekomym dowodem na istnienie boga, na podstawie teorii Imcia, a raczej na podstawie błędnego jej rozumienia. Masakra. A takich idiotów jest mnóstwo.
"Powiada się, że duchy ciemności ogarnia przerażenie, gdy spostrzegą miecz kata - jakże więc muszą się bać, kiedy pokazuje się im Krytykę czystego rozumu Kanta. Ta książka jest mieczem, którym w Niemczech dokonano stracenia deizmu. Mówiąc uczciwie, wy Francuzi, w porównaniu z nami, Niemcami, jesteście łagodni i umiarkowani. Mogliście co najwyżej zabić jednego króla, ten zresztą stracił głowę, zanim mu ją ścięto. A przy tym musieliście tak mocno bić w bębny, krzyczeć i tupać, że cała kula ziemska się trzęsła. Naprawdę zbyt wielki zaszczyt wyświadcza się Robespierowi porównując go z Immanuelem Kantem.", który "...zatrzymał niebiosa, całą załogę wyciął w pień, a władca świata pozbawiony dowodu własnej egzystencji spływa własną krwią." - Heinrich Heine, Zur Geschichte der Religion und Philosophie in Deutschland 1835. ( też umiem walnąć tytuł z niemiecka, ha!)

Nasuwa mi się taka refleksja, że my Polacy w porównaniu z Niemcami, czy Francuzami, jesteśmy jak bydło hodowlane. Może i od czasu do czasu perę byczków rozniesie jakiegoś zbyt bezczelnego torreadora, ale ciągle w najwyższym namaszczeniu wpierdalamy tą samą trawę, hehe. Chociaż jak się dobrze poszuka, można wśród tego siana znaleźć i coś soczystego:
"Historia powszechna pracuje nad 'udomowieniem Kanta' niezwykle skutecznie, a szczególnymi sukcesami może się pochwalić pod tym względem w Polsce. (...) Zgadzam się z Z. Kuderowiczem, że poglądy Kanta nie są 'kryptoateizmem', ale tylko o ile tenże określimy jako bycie 'osobistym wrogiem Pana Boga'. Nie ulega natomiast dla mnie wątpliwości, że status ontologiczny boga u Kanta jest bliższy statusowi krasnoludków czy Baby Jagi (z całym szacunkiem dla wszystkich porównywanych bytów) niż stołu." - Jerzy Kochan, Wolność i Interpelacja 2003.
W Polsce nadal brak intelektualnej uczciwości, nad czym głęboko ubolewam i co powoduje, że wrócę do Polszy dopiero jak z Warszawy zostanie lej po bombie. Nie chodzi o samego boga, chodzi o ten mistyczny sposób refleksji, wymykający się jakimkolwiek regułom intelektu, o ten brudny rozum właśnie, co uważam jest efektem zbyt dużego wpływu poezji romantycznej i supremacji czucia nad rozumieniem, co zresztą owe czucie spacza do granic możliwości. Ale zostawmy to, wpływ winka, które obaliłem.

Ilość interpretacji Kanta świadczy o tym, że jego myśl nie została odebrana tak jakby sobie tego życzył. Kantysta Kantyście nierówny, hehe. Sam Imcio pisał w czasach ostrej cenzury i zawsze jego dzieła w pierwszych partiach pisane są zawiłym językiem, niektórzy sądzą że był to celowy zabieg. Niby na próby cenzury Imcio miał mówić:
Moje dzieła nie mogą wpłynąć na masy, bo są napisane językiem zrozumiałym dla wąskiej grupy ludzi.
Nie wiem, Marks nie lepiej pisał, ale Marks po Heglu, a i Hegel namotał zdrowo. Kantyści :)
Szkoda, że po Kancie przejęli formę, nie cel i przesłanie, później stało się manierą pisać niezrozumiale, że to wtedy mądrze jest niby. Tak jak z wierszami, ktoś kiedyś przetłumaczył wiersz, się nie rymował, bo brzmienie języków nie pokrywa się z treścią, no i mamy teraz 'białe wiersze', że niby proza, bez sensu podzielona na wersy to wiersz. Ale teoria sztuki, to Ingarden, też kantysta ;)

Tak se chlapłem, boś mnie Erlik rozochocił swoim postem, a nie mam z kim gadać, przez co od lat paru umysł mi matowieje i zaczyna skrzypieć.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Staw! Nie masz z kim rozmawiać!? Toż Twój komenatrz najlepszym tego dowodem...Podobnie miał albo jeszcze ma niejaki Meżadews Akszugor...Odpowiadając na Twe pytanie: Nikt Cię nie słucha, bo tu o co innego chodzi...umiesz walnąć tytuł z niemiecka, mieszkasz za granicą...ściągniesz mnie...? Prooooszę....(Zaczyna mi się w kraju palić grunt pod nogami, a ciżmy uciskają, że hej!)
Opublikowano

"Nikt Cię nie słucha, bo tu o co innego chodzi..." nie, że mnie, tylko Imcia.
"ściągniesz mnie...? Prooooszę....(Zaczyna mi się w kraju palić grunt pod nogami, a ciżmy uciskają, że hej!)" - Luz, możemy pogadać, wyślę ci moje gg na priva, jak będziesz chciał to się odezwiesz.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


He,he,he sezamie, toż się przestrzelił z interpretacją jak szczerbaty plując do szklanki...
He,he,he dobre Marcinie. Faktycznie, słusznie zauważyłes jestem słaby do plucia i opluwania. Coż, kiedy Twoja innosć mi nie imponuje. Ale jestem człowiekiem tolerancyjnym nie obrażającym się, dlatego pluj dalej i interpretuj jak uważasz.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


He,he,he sezamie, toż się przestrzelił z interpretacją jak szczerbaty plując do szklanki...
He,he,he dobre Marcinie. Faktycznie, słusznie zauważyłes jestem słaby do plucia i opluwania. Coż, kiedy Twoja innosć mi nie imponuje. Ale jestem człowiekiem tolerancyjnym nie obrażającym się, dlatego pluj dalej i interpretuj jak uważasz.
Ty tolerancyjny!? Może lekko uprzejmy, ale tolerancyjny...wątpię. Nie imponuję Ci? I bardzo dobrze, jeszcze by tylko tego brakowało, żeby się we mnie zakochał anonimowy facet z literackiego portalu! Tfu!
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, zapisałem sobie, zgłoszę się, jak mi tylko Prokurator Okręgowy w G cofnie zakaz opuszczania kraju i dozór siedem dni w tygodniu w Komendzie Powiatowej Policji w T, a mój adwokat "wywalczy" zawiasy...yyychchch ta Temida...
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


He,he,he dobre Marcinie. Faktycznie, słusznie zauważyłes jestem słaby do plucia i opluwania. Coż, kiedy Twoja innosć mi nie imponuje. Ale jestem człowiekiem tolerancyjnym nie obrażającym się, dlatego pluj dalej i interpretuj jak uważasz.
Ty tolerancyjny!? Może lekko uprzejmy, ale tolerancyjny...wątpię. Nie imponuję Ci? I bardzo dobrze, jeszcze by tylko tego brakowało, żeby się we mnie zakochał anonimowy facet z literackiego portalu! Tfu!
To miał być pojednawczy gest? - wyszło jak pierdnięcie skowronka.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Ty tolerancyjny!? Może lekko uprzejmy, ale tolerancyjny...wątpię. Nie imponuję Ci? I bardzo dobrze, jeszcze by tylko tego brakowało, żeby się we mnie zakochał anonimowy facet z literackiego portalu! Tfu!
To miał być pojednawczy gest? - wyszło jak pierdnięcie skowronka.
Bardzo dobra odpowiedź. Już czuję się lepiej. Brawo sezamie, może w końcu nauczysz się bronić swoich racji, a nie jak inni, wiecznie uciekać przed błaznami i idiotami ( czyli takimi jak ja). Jeszcze 10 lat wymiany poglądów i będziesz mógł wyjść na ulicę bez chowania głowy w piasek.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


To miał być pojednawczy gest? - wyszło jak pierdnięcie skowronka.
Bardzo dobra odpowiedź. Już czuję się lepiej. Brawo sezamie, może w końcu nauczysz się bronić swoich racji, a nie jak inni, wiecznie uciekać przed błaznami i idiotami ( czyli takimi jak ja). Jeszcze 10 lat wymiany poglądów i będziesz mógł wyjść na ulicę bez chowania głowy w piasek.
Co....! Z Twoimi poglądami dziesięć lat!!!....To tak jak z zasmarkanym z jednej miski jeść. Nie jestem strusiem, nie wystawiam tyłka do swoich adwersarzy.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dobra odpowiedź. Już czuję się lepiej. Brawo sezamie, może w końcu nauczysz się bronić swoich racji, a nie jak inni, wiecznie uciekać przed błaznami i idiotami ( czyli takimi jak ja). Jeszcze 10 lat wymiany poglądów i będziesz mógł wyjść na ulicę bez chowania głowy w piasek.
Co....! Z Twoimi poglądami dziesięć lat!!!....To tak jak z zasmarkanym z jednej miski jeść. Nie jestem strusiem, nie wystawiam tyłka do swoich adwersarzy.
No widzisz, jak chcesz, to umiesz...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje 

      No więc tak łapię 

      stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz

      cóż 

      szkoda że 

      już 

      wiem kim jestem nie 

      pytam już 

       

      czynem cham z najgorszych 

      nienawiści pelen

      ku mi bądź 

      mi czyny które 

      popelniał tamten nieświadomy swego 

      bytu życia 

      w ktorym

      spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał 

      a chciał mieć a nie być 

      a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia

      ten najmłodszy wpatrzony mówiła 

      matka a ja go niszcząc za dzieciaka

      wiem czemu 

      nienawiścią pała czrmu

      czemu chce 

      być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem

      miałem jak bilem

      biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić 

      krew z krwi

      oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć 

      i mam na to jej odpo wiedź

      jesteś chory wiem 

      i wciąż czuła że musi być blisko mnie 

      drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny

      kurwy chuje cham 

      ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka 

      jak Wielka Improwizacja 

      potrzebujesz Boga

      masz w sobie diabła 

      opętanie 

      egzorcyzmy nic nie dały a może 

      po tem staje się sobie bliższy 

      długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem

      wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz)

      ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy 

      gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli 

      dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę 

      nie jestem sobą 

      leki wypisane odzez psychiatrę 

      znika objaw co spać nje daje

      rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn 

      ale oni mają dostęp 

      a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem 

      niewstanie w trybie strumień nieświadomości 

       wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości 

      bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym

      moje odbicie

      gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę 

      podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem 

      (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie)

      że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek 

      nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie

      prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom

      zabity anioł 

      jest moją sprawą

      daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać 

      opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara 

      nic nie doświadczać poza granicami wszechświata 

       

      oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem 

       

      W sklepie pełnym pomarańczy 

      ominę je

      Prosto w stronę gdzie flaszki

      Obejdzie się niesmakiem

      Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej 

      Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem

       

      i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie

       

       

      ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH 

      CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA

      ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ 

      WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM 

      ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Ja tak sobie drogie Panie Panowie drodzy moi Bracia moje Siostry cud Boży o wolnej woli gdzie zapisał losy w Trójcy jeden zna karty historii jako czas mu nieistotny i jego palec wskazuje gdzie dla nas przypadkowe zdarzenie jest na Jego polecenie tak się usłyszałem tutaj dzieje  No więc tak łapię  stan niestan dna demokratyczny przypis do niewstania mego niepodpisane rymy się trafiły gdybym wiedział wcześniej się dowiedziałem później sercem bym nietrafiał w ludzkiej masy duszę a tak ruszę tłumem wtedy gdy stan i słowa były ku zabawy zaprawy wypadałe wybadany ja no coz cóż  szkoda że  już  wiem kim jestem nie  pytam już    czynem cham z najgorszych  nienawiści pelen ku mi bądź  mi czyny które  popelniał tamten nieświadomy swego  bytu życia  w ktorym spał zamknięte powieki miał to napewno na.prawde i brał co chciał  a chciał mieć a nie być  a byli tam wtedy Ci co krew z krwi bracia ten najmłodszy wpatrzony mówiła  matka a ja go niszcząc za dzieciaka wiem czemu  nienawiścią pała czrmu czemu chce  być jak najdalej. rodzina rozbita bo ja za cud się moalem miałem jak bilem biłem kradĺem i odpychałem tych co powinien dobry człowiek chronić  krew z krwi oczy litości na krzyki z ust moich gdzie padały słowy nje wiem czemu głośno nieswiafomie wbrew temu za kogo chciałbym się mieć  i mam na to jej odpo wiedź jesteś chory wiem  i wciąż czuła że musi być blisko mnie  drugi policzek i pierwszy po rwz kolejny kurwy chuje cham  ale ja bym chciał spowiedzi i opłatka  jak Wielka Improwizacja  potrzebujesz Boga masz w sobie diabła  opętanie  egzorcyzmy nic nie dały a może  po tem staje się sobie bliższy  długo w czasie nie od razu przynajmniej dziś njewstan przypomina mi co zrobiłem odpowiadam sobie kim jestem wbrew Bogu i jego słowom przez Syna przekazanym nie jestem Bogiem a bliżej mi do tego co niesie światło (tłumaczenie imienia Lucyfer jest takie wyczytałem sprawdź mnie sprawdź też chyba że wiesz to nie musisz sprawdzać przesz) ja niewstanie jedynie byłbym w stanie wykrzyczeć nawet wyliczę swoje grzechy księdzu przy spowiedzi ale czy to się liczy  gdy twardy trunek płynie przez żyły i uruchamia myśli  dziś nigdy nie jestem trzeźwy tak naprawdę  nie jestem sobą  leki wypisane odzez psychiatrę  znika objaw co spać nje daje rząd ludzi z przeszłości co nazwali omamem ja wypieram (jak to jeden z objawów) nieprawdziwosc tych omamow i biorę za prawdę co mi się wydaje że radioteatr to plan terapii behawioralnej metodą techniki ukrytej schowanej ludzkości znanej z filmów i seriali typu sajens fikszyn  ale oni mają dostęp  a ja wystawiłem się na cel celnym słowem a potem njeudanym samobojstwem na cudzych petlach sie rzucam gdzie nie wczas i głupia moja tendencja i przekonanie że to co mówię jest dobre i nie muszę sam se posłuchać się co nagadałem  niewstanie w trybie strumień nieświadomości   wyplute słowa które o nich sam spelnie w przyszłości  bo gdy ja mówię oni czy świat jest taki a taki gdy się rwę do opisania cywilizacjii to ja hedtem w tym moje odbicie gdy wypluwam wers o chmarze co idzie przez życie jakby byĺa androidem lub szerszeniem to o sobie przecież sprawdam co w poezji znaczy szerszeń i to łatwe a ja miałem zagadkę  podpisałem się w metaforze że jestem wrogiem  (kmwtw nie łamiąc omerty bo wtajemniczenie w grupè miało być ale fakstartem nazwane głupie rymowanie po zwrotce napisanej jeszcze dodadkowe a nkepotrzebne co zrobiłem tam nje wjem chocjuz domyslili mnie co poleciał za hejt za dis a to samotny opuszczony co chciałby mieć coś czego mieć nie ma nissczy w swojej głowie upadając upadlajac sie jedynie) że widzę jedynie tragedię jak nie wiem mówię co czuje ten co patrzy na śmierć osoby którą kochał całe życie co czuje gdy odchodzi druga z połówek  nie wjem co czuje osoba przeszywająca tragedię a nie wiem tak. naprawdę jaką tragedię przeżywają przeze mnie prawda jest taka tu od dzieciaka powinni nienawidzieć tego mnie chama co zło czyniąc i wbrew im i ich potrzebom oczekiwaniom zabity anioł  jest moją sprawą daleko od świata gdzie ludzkość kroki stawia powinnienem umrzeć i nie wracać  opuszczona samsara ale nie jako nagroda a jako kara  nic nie doświadczać poza granicami wszechświata    oto wiersz który już gdzieś w podobnych słowach pisalem    W sklepie pełnym pomarańczy  ominę je Prosto w stronę gdzie flaszki Obejdzie się niesmakiem Wróble pod dachem nie dają spać nad ranem po nocy nieprzespanej  Gołębie karmię na ekranie wirtualnym ziarnem   i coś tam chyba było jeszcze może ale kończę generalnie     ps KOCHAM JAK W KSIĄŻKACH JAK W FILMACH JAK W BIBILIACH  CHCIAŁBYM BY TO BYŁA PRAWDA ALE SERCE JAK KAMIEŃ I NIEWYKSZTCONA EMPATIA ROBIŁEM WAM ZA CO PRZEPRASZAĆ PRZEPRASZAM WAS TO ZA MAŁE I TYLKO ZNÓW BY POCZULI ODRAZĘ  WYŚWIETLĘ SIĘ I NA KONIEC DODAM  ŻE DZIŚ TE SŁOWA TO JUTRZEJSZE ALE ZE MNIE IDIOTA    
    • Boże dziś i nigdy nie składam rąk do modlitwy Znaku krzyża do Imion Jakie Nosi Twoja Trójca W Jednej Osobie nie czynię  Czy słowami w myślach wystarczy że to powiem czy to za mało by mnie Twoje Boskie ucho nastawione w moją stronę wysłuchało Boże dwa razy dziennie modlę się słowami modlitw  Tej której nauczył nas Syn Twój Boży gdy milenia temu urodzony ze znamieniem skazania na śmierć tych którym chciał pokazać miłość i szczęście jak żyć by Raju dostąpić  Druga modlitwa do tego który rządzi jak karty historii pisze i czas dla niego jest njestotny bo jest zarządca linii okręgu który wszechświat tworzy Boży zaczęty jednym tajemniczym słowy Trzecia modlitwa do niepokalanej grzechem Matki Syna Papież Polak otoczył ją kultem i ja też się ku jej wyjątkowości przychylam w modlitwach Wieczorne modły mają jeszcze urywek koronki ze słowy gdzie krew Syna poświęcona za grzechy nasze i świata były wybaczony   Ale dziś jest dziś jestem niewstanie  Jestem pod wpływem i chaos używki w płynie twardej i strasznej sprawia że modlitwy nie przychodzą z automatu i mylą i xapomjnaja słowa się  Dziwne nie  Uczone od dziecka wpojone jak twarda stal słowa znikają a ja wpadam w tym niestanie by pomodlić się swoimi słowy  Tylko jak to zrobić gdy Byt jak Boży jest mi niepewny  Ten z Księgi  Starego Nowego słowa  Testamenty Ojca który patrzy i widzi Mi się nie widzi Pytasz więc czemu te modlitwy Bo przyszło mi usłyszeć słowa że gdy będziesz modlił i żył po chrześcijańsku uwierzysz ale nie Wierzę w wyższą świadomość  Coś co jest zawsze i wszędzie i wie  ale tylko patrzy jak po pierwszym tchnieniu w nicość jak pierwsza była liczba jak jedynka  Obserwuje i wie co dzieje się co stanie się ale nie do końca czeka na nas po drugiej stronie gdzje dusza zawedruje gdy ciało opuszcza Jestem Heretykiem saracenem w Boga nie wierzę ale dziś moje ręce ułożone na ekranie klikają w klawiaturę chcą by Bóg usłyszał mnie i zwrócił uwagę choć miał już prawo zwątpienia w moją osobę i mógł przestać czekać na mnie z rajskim życiem po ostatnim oddechu Oj Boże możesz już na mnie nie czekać na szczycie gdzie chmury pod nami płyną po niebie jak owce białym wełnianym spokojem który pasuje do koloru skrzydeł szat i źrenic tego który jest Aniołem Twoje Boże armie anielskie spoglądając na mnie mogły opuścić mnie z nadziejami na szczęście  Gdzje nie słuchałem duszy której połączenia nie czułem  tylko glupi ślepy głuchy  chciałem mieć nie być  Kochać i miłość to słowa które można jedynie z duszy definiować a nie wyvzytanymi słowami w książkach albo podejrzanymi zachowaniami w filmach postaci  Niekumaty na empatii nie zauważyłem innych  Ani ich potrzeb ani ran których zadania jestem ich winny  Boże moje modlitwy to jak zacznę od Amen jak rozmowę telefonem zaczyna się halem (od halo zastosowałem odmianę) Czy masz dla mnie na wadze ostatecznej gdzie grzechem i jego ciężarem wskażesz co się nieśmiertelnej duszy spelni na zawsze Czy kilka słów do paru dusz które dały im chwilę dopaminowego szczęścia te rymy w wierszach wypowiedziane w nieświadomości mają wagę wobec czynów i krzywdy której jestem winny  czy słowa litości wobec moich krzyków  gdzie zauważona choroba to stan umysłu czy zgnilizny tu duszy nie narządów jak bebechy i styków w mózgu jak przyszło mi poznać diagnozę gdy na kozetce wylądowałem  Boże proszę miej na uwadze że nawet diabeł może mieć nadzieję na pojednanie  Synu przyjdziesz po raz wtóry Nie pokonuj już śmierci i piekła  doprowadzić musisz Lucyfera do zrozumienia że wszystko dzieło Boże i wszędzie wszystko Rajem w szczęściu i miłości może płynąć jak spokojna rzeka wlewać się do oceanu krwi w Bożym sercu Przytul diabły i karm je miłością jakiej zechcą dzielić się z ludzkością  Poznanie owocem zakazanym różnicy dobra i zła było potrzebne by docenić czym jest szczęście  Boże czy już nie dość strachu w nas  nie dość zła przyszło nam znać by docenić pamiętając wojny ból ubostwo i bycie nikim wobec tych co z batem i mieczem nad nami losami kierują  Boże już wiemy jak smakuje proch i czym jest ryzyko skończenia cywilizacji atomem  Ostateczna z wojen już się rozegrała  Urodzony by go na śmierć skazać nam i diabłu pokazał że można go pokonać  Ostateczna ofiara tego bez grzechu który dla uwolnienia istot ludzkich od ciężaru ich grzechów skonał A chciał tylko otworzyć serca  Ale nie zauważyli kim jest ci którym chciał odebrać życie w orzywilejach  Kolej pojednać się z pierwszym zbuntowanym z pierwszym wrogiem  skrzydeł odebranych straconym do piekła dać miłość którą odda i przestanie czerpać w ludzkich grzechach jak karmić się upadkiem jak złem i strachem i pychą pożądaniem nie być drogowskazem z fałszywą drogą na szczęście z posiadaniem władzy i pieniędzy  Boże co tacy jak ja mogą  Gdy oni tam są  Gdy Ty tam jesteś  miałem się modlić ale nie wychodzi mi to za dobrze proszę wskaż  drogę  Gdy już to uczyniłem powinienem znać Twoją odpowiedź  Otwórz serce bym umiał szczerze powiedzieć kocham Nie wypada prosić Boga wszak on juz wszystko co mógł nam dał reszta to nasza droga i wybory i nadzieja na kolejną z szans Nie wątp w nas Amen w imię Trójcy która kocha nas. 
    • Kiedy pojawia się taki gniew, kiedy poeta staje się sumieniem narodu, wkrótce naród się budzi.   Wierz mi, wyjdę na ulicę, bo jestem świadomy jak jesteśmy zeszmaceni przez "kwiat głupoty narodu". Tyle hipokryzji w geopolityce jeszcze nie było, to i w kraju wolno "wszystko"? Bez mojej zgody. To rola mężczyzn, zwłaszcza młodych ciałem lub duchem. Pzdr.
    • Są na przykład takie kaloryfery,  które są na przykład pordzewiałe i ciekną.   Są na przykład okna,  które nie na przykład,  lecz naprawdę są nieszczelne.    Są na przykład sufity,  z których cieknie deszcz.   I ściany są na przykład mokre i stopy,  na przykład bose, mokną od podłogi,  która jest na przykład wilgotna.   I ubrania są na przykład mokre,  bo szafa przykładowo cieknie.   I wszystko jest na przykład mokre i na przykład cieknie.   I na przykład jestem ja,  który na przykład usiłuje,  pisać suchy wiersz.
    • @hania kluseczka kto wg Ciebie Haniu?
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...