Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z cyklu „Opery HD w Kinie” 7 grudnia o godz. 18.00 w warszawskich Złotych Tarasach (a także w Poznaniu, Wrocławiu, Krakowie i Szczecinie) miała miejsce transmisja HD Live z mediolańskiej La Scali. Klasyka klasyki – „Carmen” Georgesa Bizeta w reżyserii Emmy Dante. Międzynarodowa obsada: w tytułową Carmen wcieliła się gruzińska mezzosopranistka Anita Rachvelishvili, w roli Don Jose wystąpił niemiecki tenor Jonas Kaufmann, a jako Escamillo - Urugwajczyk Erwin Schrott (baryton). Orkiestrą dyrygował Daniel Barenboim.

Przytaczam te nazwiska, bo może komuś bardziej obytemu w operowym światku coś więcej powiedzą. Ja na tym polu jestem kompletną ignorantką (nawet trudno mi je prawidłowo wymówić), ale wciąż trwam pod wielkim wrażeniem wczorajszego wieczoru, zwłaszcza, że trafiłam do Multikina przypadkiem; komuś coś wypadło i znajomym nagle zwolnił się bilet. Telefon, szybka decyzja… i już. Po czterech godzinach wyszłam zmęczona i ogłuszona, ale z uczuciem, że niemal na wyciągnięcie ręki miałam w zasięgu to, co w moim normalnym życiu nigdy się nie zdarzy. Umocniło się to jeszcze po lekturze recenzji w dzisiejszej prasie, gdzie znalazłam parę ciekawostek.

Na przykład taki mały pstryczek w nos od realu poza sceną - Anicie Rachvelishvili kończy się w tych dniach prawo pobytu we Włoszech i musi ona pojechać do Gruzji, aby ubiegać się o nową wizę wraz z prawem pracy (!). Albo oryginalny zestaw gości w loży honorowej tego wieczoru (jak co roku inauguracja sezonu odbyła się w uroczystość świętego Ambrożego, patrona Mediolanu) – zasiedli tam: prezydent Włoch, Giorgio Napolitano, a wraz z nim prezydenci: Senegalu Abdoulaye Wade i Gabonu Ali Ben Bongo obok syna przywódcy Libii Muammara Kadafiego - Saifa, tenora Placido Domingo oraz amerykańskiego pisarza Dana Browna. Na widowni smokingi, wytworne kreacje, pełna gala. Troszeczkę z tego klimatu przeciekło przez ekran - na największej w Warszawie sali kinowej, stroje były różne, pełen przekrój: od wizytowych sukien po polary, ale chyba nikt nie przyniósł wszechobecnego popcornu ani coca coli.

Co do samego spektaklu, trudno o nim coś powiedzieć i ominąć słowa w rodzaju: porywający, wyjątkowy, niezwykły. Istotnie, robi wrażenie. Sama Carmen zaskakująco daleka od ideału urody wykreowanego przez media. Owszem, piękna, zmysłowa i seksowna, ale nie urokiem czarującej młodością, gibkiej Cyganki o talii osy i wysokich piersiach, wirującej wśród frędzli i dzwoneczków, ale powabem dorodnej, rozkwitłej pełnią wdzięków kobiety dobrze znającej swoją wartość. Nie będzie to oryginalne porównanie, ale mnie najbardziej przypominała tygrysicę, pozornie niezgrabną, a przecież gdy trzeba - zwinną i groźną.

Wiem, że to herezja, ale przez długie lata „Carmen”, jak wszystkie klasyczne opery, wydawała mi się strasznym nudziarstwem. Tak było do czasu, kiedy zobaczyłam kilka jej innych wcieleń, filmowych, zwłaszcza „Carmen” Carlosa Saury z 1983r - z Laurą del Sol. Wczorajszego wieczoru poczułam na plecach ten sam dreszcz - 7 grudnia 2009 był niewątpliwe dużym krokiem w mojej kulturalnej edukacji.

Opublikowano

jest ok, szukałam czegoś ciekawego w dziale, bo nie chciałam komentować słabych tekstów, po prostu nie potrafię - no i trafiłam na tą miłą dla oka recenzję ;)

a nigdy bym nie powiedziała, że recenzja mnie ujmie.

czyli nawet nie ok, tylko bardzo dobrze.

pozdrawiam! :)

  • 1 miesiąc temu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @beta_b   Dziękuję za obecność pod wierszem! Pozdrawiam!   PS. Lekkość o smaku fruktozy.
    • @Migrena  pięknie , zmysłowo i bezwarunkowo. Bardzo intymy wiersz.  Pozdrawiam ciepło.
    • Dodam- dziś nazywana Oranżerią Kultury
    • @violetta   jak Rocky Marciano.   tylko trichę większy:)         @Berenika97   firma ochroniarska -rozumiem.   w futrach - rozumiem.   martwić Cię nie chcę, ale:         Twój dachowiec ma licencję na ciszę i miękkie łapy pełne procedur pięciu agentów w futrach rozpisuje noc na zmiany jakby księżyc był ich przełożonym i przez chwilę rzeczywiście system się cofa zwija mapy kretów zamyka segregatory nornic a ziemia udaje że podpisała rozejm   nawet turkuć podjadek zemdlał w krzakach ale w szczelinach gdzie nawet cień kota nie sięga śluz pisze własne ustawy cicho bez pieczątek bez nadzoru i tylko czasem Twój agent numer trzy patrzy w trawę z niepokojem jakby rozumiał że to nie jest wojna do wygrania to tylko umowa której nikt nigdy nie czytał do końca a Ty podlewasz dalej z tą elegancką wiarą że ochrona działa i może masz rację bo każda iluzja bezpieczeństwa jest też formą plonu   czy udanego?         to się rozpisałem:)   dziękuję Nika:)   najlepszego:)           @iwonaroma   nigdy ogródka nie miałem:)   chociaż tak czasami czuję jakby ten cały turkuć podjadek wychodził z mieszkania obok.     dziękuję za Twoje słowa i myśli ciekawe:)   pozdrawiam:)      
    • @Migrena Dużo tu świata - aż po brzegi. Ja zatrzymałam się przy tej jednej czereśni. Ona mówi najwięcej. Pozdrawiam :) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...