Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

A było tak...
W zakamarki Tawerny Stary Port wpływali kolejni pasjonaci poezji, muzyki i słowa. Z minuty na godzinę stoliki wypełniały się kolejnymi dłońmi. Pobrzękiwały lampki wina, a w koło rozbrzmiewały szepty o sztuce. Klimat był wyjątkowy, bo wyjątkowi goście zasiedli przy literackim stoliku. W pierwszej części przypomnieli się twórcy wcześniejszych edycji Portu. Włodzimierz Szymczewski, Joanna Proszowska - Starkowska, Marta Bociek, Zenon Dytko, Beata Bigos, Marcin Rokosz, Mirosława Pajewska oraz poetyckie małżeństwo Janasowo – Dudkowe. Powietrze przesiąkało delikatnością i spokojem. Na twarzach słuchaczy malował się uśmiech, melancholia a czasem zakręciła się łza, która spadła nierozważnie w czerwone wino Sokratesa. Listopad okazał się być łaskawym gospodarzem wieczoru. Kiedy za plecami jeszcze słychać było zaduszkowy klimat, Tawerna z szacunkiem uniosła go na rękach. Po prezentacjach wspomnieniowych, wystąpił zespół krakowski Małe Ważne Sprawy. Tym razem liryka ubrana w nuty wydobywała się spod rąk i z ust naszych muzyków. Aż nastał moment podniosły, wyczekiwany... Na scenę wkroczyli goście główni. A są to poeci wyjątkowi. Poeci wielokrotnie nagradzani w konkursach literackich, posiadający w swym dorobku wiele publikacji i tomów wierszy. Poeci wrażliwi na emocje drugiego człowieka. Majka Łokaj, która na długi czas oddaliła od siebie słowo, zgodziła się po kilku latach nieobecności poetyckiej uraczyć nas delikatnością swojej poezji. Grzegorz Derner wpłynął z portów północy na spokojne wody chorzowskiego portu, oczarowując nie tylko literackimi opisami niewiast, ale i męską barwą wewnętrznych krajobrazów. Aleksandra Słowik zahipnotyzowała gości ciepłem i delikatnością głosu, jak również naturalnością, dokładnością i szczegółem słowa. Zaprezentowała poezję pełną przemijania, młodości i wiary, że najpiękniejsze zdarzy się na pewno. Elżbieta Brygida Prażmo, subtelnie balansowała emocjami. Spod okularów przenikliwy wzrok jakby wyłapywał niewidzialne cząstki wrażliwości i układał je w zdania. Publiczność nie pozwalała jej zejść ze sceny. Nawiązał się niewerbalny, poetycki kontakt pomiędzy światem autorki i widowni. Chyba pierwszy raz doświadczyłam bisów poetyckich.... i w tym szczególnym momencie drzwi Tawerny otwarły się i ujrzeliśmy naszych krakowskich przyjaciół. Jacka Sojana, Michała Krzywaka i, tu niespodzianka, która sprawiła wiele radości, Karolinę Kułakowską. Rozlano kolejne lampki Sokratesa i Jacek Sojan zasiadł za poetyckim stolikiem. Prostota i mądrość wersów balansowała pomiędzy radością i wzruszeniem. To najwyższa szkoła, dotrzeć do słuchacza w sposób pozbawiony blichtru. Jego włosy delikatnie opadały na jakże ciepłe spojrzenie, wypuszczały niewidoczne wici, wplatając słuchaczy w świat poezji szlachetnej, obranej z najdrobniejszych pyłków. Po trudzie podróży przypomniał się również Michał Krzywak z wierszem szorstkim i męskim. Miejskie krajobrazy wtargnęły, pod postacią wersów, w zakamarki Tawerny i rozsiadły się wygodnie wśród publiczności. Karolina Kułakowska swoją młodością i świeżością rozjaśniła Port. Malarskie pociągnięcia wierszy stały się znakomitym połączeniem z wystawą prac malarki Katarzyny Macios, która oderwała szczegół od rzeczywistości, umieszczając ją w przestrzeni własnego przeżywania świata, w którym przedmioty codziennego użytku zaczynają żyć drugim życiem na obrazach. Można by pisać i pisać, bo coraz to nowe doznania, bodźce trafiały w nas słuchaczy. Jedne gościły dłużej, inne ulatywały w przestrzeń i wylewały się ze Starego Portu na opustoszałe ulice Chorzowa. Po części głównej, jeszcze raz wysłuchaliśmy koncertu Małych Ważnych Straw i rozpoczęły się długie rozmowy, nie tylko o poezji, ale i o życiu - tym codziennym, niejednokrotnie trudnym do ogarnięcia przez wrażliwe wnętrza poezji... Takich wieczorów się nie zapomina. Żyją w nas i żal chwyta, że już koniec...że trzeba wrócić w szarość, której w takich momentach bliżej do bieli.
To tyle...Chociaż kolejne słowa cisną się do ust. Dziękuje moi mili. Po prostu dziękuję i czekam na was 22.03.2009 r w Tawernie Stary Port jednocześnie zapraszając na IV edycję Chorzowskiego Portu Poetyckiego.

Pozdrawiam przeserdecznie...

Ps "proszę o wasze relacje, które zostaną umieszczone na stronie portowej
www.portpoetyckichorzow.blog.onet.pl
i w zeszycie literackim Port Poetycki.

Opublikowano

Relacja gościa Starego Portu w Chorzowie;

fakt, nieco spóźniliśmy swoje przybycie, ale kto jechał przez Śląsk ten wie, gdzie jest prawdziwy trójkąt bermudzki - zabranie Karoliny (Espeny Sway) z Gliwic do Chorzowa okazało się nieoczekiwanie zamkniętą pętlą czasu, z którego tylko wrodzona inteligencja kierowcy zdołała nas wyrwać i wrócić rzeczywistości ( jeśli sądzicie że nawigator samochodowy mu pomagał, to odpowiem rzeczowo - przeszkadzał) wot tiochnika, psiakrew!;
nie ma tego złego, a na nas krakusów nie ma siły ( poza kobietami, winem - no dobra Michał - niech Ci będzie - pi... i poezją) i dojeeechaliśmy, we mgle, w niepokoju, w nadziei że jednak dotrzemy (wiara podnosi kielichy!) - więc weszliśmy...
Stary Port usytuowany jest gdzieś na rogu, tuż przy parkingu (wiadomo - poeci przybywają dziś na mechanicznych qniach);
to duży lokal z wyszynkiem, w którym - o zgrozo! gdzie jesteś Wulkanie - nie ma wina;
rozumiem, na Śląsku nie piją wina - więc wiem, dlaczego przeznaczenie wskazało na Kraków jako miejsce mojego urodzenia;
ale , że jestem NSZZ - miałem przy sobie dające życie płyny umysłowe (patrz "Biesiada" Platona);
a zatem, wyszynk z deficytem cywilizacyjnym, kilka zadymionych (jak to tylko możliwe na Śląsku) pomieszczeń pełnych ludzi na luzie
i w końcu właściwe - duże pomieszczenie w kształcie rozwartej litery L równoramiennej, a w niej (!!!)
mnóstwo zainteresowanych poezją i muzyką siedzących przy stolikach;
frekwencją to spotkanie z poezją zawstydza gród podwawelski, gdzie (podobno) znajduje się stolica kultury polskiej...
tak! to może zaimponować nawet krakusowi;
i to serdeczne przywitanie ze strony gospodarzy Portu - Basi Janas Dudek i jej męża Jacka prowadzącego w sposób profesjonalny (rzeczowy, spokojny) całe spotkanie;
fakt - zaraz po wejściu na salę miałem czas jedynie założyć na nos okulary i już byłem wezwany do spowiedzi poetyckiej -
spontaniczne reakcje sali, mnie czytającemu, dała jedynie ostrogi do jakże otwartej prezentacji;
po swoim wystąpieniu i pozostałych gości miałem okazję poznać wiele osób znanych mi jedynie z nicków na rozmaitych portalach - przeżyłem wiele zaskoczeń wizualnych i intelektualnych (bardzo pozytywnych) w tych bezpośrednich kontaktach z osobami mającymi odwagę być dzisiaj poetami;
przyznam się do jednego - będę czekał na ponowne zaproszenie jak na wielką i niezasłużoną nagrodę;
dziękuję Ci Basiu i Jacku za gościnę w Chorzowie - prowadźcie swój ogródek poetycki z tym samym rozmachem i serdecznością, która czyni z Portu chorzowskiego prawdziwy pałac sztuki ale i dom przygodnych poetów świata;
Pomyślności!
:))
Jacek Sojan

Opublikowano

Nie no, najlepszy był dojazd do mostu - most był, ale drogi do niego nie było.
Zdjęcia będą - te poważne i te mniej poważne, z poniedziałku z Dworku zresztą też - ale to kwestia cierpliwości :)
I widzimy się oczywiście w marcu.

Opublikowano

Jacku, trójkąt bermudzki powiadasz...:) Następnym razem będzie łatwiej z dojazdem a i butelek Sokratesa więcej...tak co by dla 'zbłądzonych" gości starczyło w miarę... Praktyka czyni mistrza...:)) fajne to zawstydzenie grodu wawelskiego...i duma z śląskiego odbiorcy...:) Dzięki za docenienie naszych starań i wsparcie...:) Pozdrawiam winnie/niewinnie poruszona...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Nasze zdjęcia się obrabiają...trzeba zaczekać...A twoich się boję...czy masz tam jakąś cenzurę pod ręką zanim opublikujesz... ups...;)
Najpierw widzimy się w grudniu... :D
Dzięki Michale za wsparcie techniczno-poetyckie Portu...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Maciej Szwengielski Proszę czytać uważnie - napisałem, o poznawaniu "wg swoich zmysłów, instrumentów, które stworzyli i zgodnie z matematyką i fizyką". Po wtóre, racjonalizm jest uznanym prądem filozoficznym ułatwiającym poznawanie życia i Świata. Natomiast racjonalizm transcendentalny "bada" m.in.  Świat urojony. Jak się komuś b. nudzi, może się zająć transcendentalizmem właśnie. No i nie jest to  dowodem na istnienie Boga, a na te dowody czekamy. 
    • @Natuskaa dzięki. Lubię ten wiersz bo można go czytać na kilka sposobów.   Czasem jest rozważaniami podpitego filozofa, którego barman ubrany w cudzysłowie próbuje wyrzucić z baru.   Czasem jest dywagacją na temat ogólnie szeroko pojętej wartości rzeczy.   A czasem trafia się ktoś o jeszcze innej wrażliwości jak Ty i znajduje w nim zupełnie inną interpretację :). O tej nie pomyślałem pisząc, ale podoba mi się.
    • Link do piosenki:     Ona myśli wciąż, ma nadzieję Lecz ja wiem, że to sucha woda A to co się wokół mnie dzieje To zło – taka już ma uroda   Więc rzuciłem słowo jedno, dwa A w jej sercu wciąż trwa   Padnie niejeden mur, niejeden sen O miłości sen – nic więcej Dużo dziś rozumiem, mniej wiem I nie wiem czy gorzej to, czy lepiej   Życie niepoznane i trudne Roiłem kiedyś – więcej nawet Dla mnie te słabości nudne Teraz mam – tajemny wet za wet   I wkrada się miłość, wkrada zło Taki jestem – to moje dno   Padnie niejeden mur, niejeden sen O miłości sen – nic więcej Dużo dziś rozumiem, mniej wiem I nie wiem czy gorzej to, czy lepiej   O sercu marzę – szukam jednego Ufam, że będzie czekać – nie zgaśnie Zbyt dużą mam siłę – co z tego? Wszystko przez te sny, te baśnie   One nocą śnią się i śnią Zraniłem siebie, bardziej ją   Padnie niejeden mur, niejeden sen O miłości sen – nic więcej Dużo dziś rozumiem, mniej wiem I nie wiem czy gorzej to, czy lepiej
    • @Zbigniew Polit Naiwny materializm. To czego nie widać "gołym okiem" nie istnieje? Prądu w kontakcie też nie widać, a wystarczy włożyć dwa palce żeby go poczuć. Promieni roentgena też nie było widać, a istnieją. Nadfioletu też nie było widać, a istnieje. Podczerwieni też nie było widać, a istnieje... . Prawdziwy, sensowny racjonalizm to racjonalizm transcendentalny, metafizyczny, motor prawdziwego postępu naukowego.
    • @Poet Ka ... jesteśmy szybą  przez nią świat oglądamy  nawet wtedy  gdy się  do niego zbliżamy    siedzę obok  na okno patrzę  może tam  ciebie zobaczę  a ty kawę przy mnie pijesz  swoimi  myślami żyjesz  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...