Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Bywa tak - mawia Zygmunt - że jak człowiek nie znajdzie właściwego pierwiastka to może się zgubić nawet we własnej łazience, zwłaszcza gdy akurat jednocześnie dokonuje skomplikowanych obliczeń. Tak to już jest z matematyką, że gdy próbuje się rozwiązać najprostsze równanie nagle okazuje się, że nieskończoność x nieskończoność równa się 8 kwadratowych metrów, w których trzeba zmieścić kilka niezależnych źródeł a w dodatku obdarzać się intymnym płynem, a tego to już nie obejmuje pierwsza z brzegu matematyka, a szczególnie taka co to musi się borykać z ciężką przestrzenią. Z tego wszystkiego - zauważa Zygmunt - jak zamknąć się w łazience to dobrze chyba myśleć o jedzeniu albo astronomii a najlepiej o jednym i o drugim co nie jest takie trudne jak tylko się ma odpowiednie medium, dajmy na to Zygmunt jak tylko pomyśli o Zośce zaraz znajduje się całym ciałem w jej nasączonym wanilią niebie, rozsiada się na miękkim obłoku z bitej śmietany a stąd już przecież tylko krok do bardziej namacalnych odległości. Bo przez Zośkę i te jej poglądy to Zygmuntowi właściwie wszystko przypomina kosmos i Zygmunt czuje, że coś musi być na rzeczy. Dajmy na to pouczająco jest popatrzeć sobie na takiego Saturna co się codziennie przechadza pod blokiem z tak zwanym psem, i zdarza się, że już przed dziewiątą wchodzi w kolizję z niewielką kometą spod szóstki, która wraca akurat ze sklepu i nie lubi jak jej pies obsikuje zamszowe kozaczki - a wtedy jak mawia Zośka - bardzo wyraźnie widać te wszystkie zagadkowe pierścienie i to bez użycia skomplikowanej technologii. Ale nawet taki Saturn - twierdzi Zośka - chociaż wydaje się potężny i złowrogi wcale nie zbliża się od tego ani na jotę do słońca bo dokładnie zna swoje miejsce w szeregu, zresztą zupełnie tak jak nasza stara ziemia, nawet gdy wraca już przed obiadem do domu i ma wyraźnie mniejszą gęstość, nie zdarza się żeby wypadła z orbity. Bo kosmos już taki jest - mówi Zośka tajemniczo - dużo bardziej rozsądny od naszych do niego pożądliwości, a niektórym to się wydaje, że mogliby go przelecieć jak jakąś naiwną małolatę, przelecieć, wziąć na pamiątkę kilka gadżetów i wcale nie interesują się jego głębokimi uczuciami dojrzałej kobiety, bo ludzie jak to ludzie chcieli by mieć taki układ słoneczny bez żadnych zobowiązań. Nawet taki Kopernik, który robił mu nieprzystojne propozycje jako uczony bawidamek też go chciał przelecieć, tylko że po swojemu. Najgorsze - mówi Zośka - jak się komuś wydaje, że jest mądrzejszy od ustalonego porządku bo co to człowiekowi przeszkadzało dajmy na to, że takie słońce się rusza a ziemia nie, tym bardziej, że z kosmicznego punktu widzenia to i tak wszystko się rusza tylko nie wiadomo w którą stronę, a równie dobrze mogło by się nie ruszać. Zośka się irytuje i przygryza wargę a po chwili dodaje - teraz takie czasy, że podobno o wszystkim wie nawet papież ale i tak nie doznaje od tego pobożnej satysfakcji bo co tu dużo mówić, ludzie to nigdy nie docenią swojej międzyplanetarnej wyobraźni. A co to właściwie ma znaczyć żeby jedni drugich przekonywali, że rozpiętość słońca wynosi tylko jakieś głupie 8 czy 9 planet, skoro taka Zośka tylko przed południem przy obieraniu ziemniaków dostrzega wyraźnie co najmniej piętnaście niebieskich ciał zwłaszcza gdy akurat Zygmunt za pomocą swojego żółtego piórka dotyka jej ostatecznej struny. Taki mam z nimi układ - mawia Zośka - i koniec, a inni niech się zadawalają jakimiś tam ograniczeniami. Zygmunt docenia wkład Zośki do astronomii a nawet u niej w stołowym ma małe obserwatorium gdzie jak sam mistrz Kopernik, za pomocą żółtego piórka wyzwala biodra Zośki z nieznośnego egocentryzmu. Zygmunt wie, że nie musnął jeszcze najbliższej choćby gwiazdy ale nie martwi się tym, bo kto by myślał o gwiazdach w takich czasach.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Benjamin Artur bardzo skojarzeniowe:)
    • @jan_komułzykant

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @violetta

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Strugą zielonego światła na jej biodra spłynął.   Jak zwinka koło nogi miesiąc czasu minął.   Tak to było — koło nogi, jak zwinka czas przepłynął.   W świecie wtedy niewiele się działo. Po śmierci Elżbiety tron objął król Karol.   Wiosna i grzech w pastelach do siebie pasują.   Jak łomem w łeb.   Jak zwinka koło nogi — tym razem minął rok.   A mówili: wiosna i grzech w pastelach do siebie pasują.   Jak łomem w łeb. Jak łomem w łeb.   Cóż, abdykować z tego powodu król Karol raczej nie będzie.   U nas też jakaś posucha.   Ucho — jak nie przyłożyć — listopad i znów: plucha.   W powietrzu czuć tylko: umysłów drżenie. Murti-Bingę. i nienasycenie.  
    • @Natuskaa   piszesz, że ujrzałaś w wierszu, to niezwykłe, bo potrafisz zdystansować się do własnej twórczości i ją sama interpretujesz- to dystans twórcy, świadczy o samoświadomości    ludzie mają tendencję do upraszczania- jak matematyka, to matematyka fakt niezaprzeczalny, że czemuś to służy    słowo kocyk niesie ze sobą wiele różnych konotacji- potrzeba ciepła, ochrona przed zimnem, dzieciństwo, przytulność, opieka, miłość, potrzeba ochrony    kratka- elementy ludowe, tradycję, niewolę, grę...   myślę, że to wieloznaczne   w utworze podporządkowane  zarazem matematycznemu rzucikowi- jak i kontrastowi- nowemu znaczeniu    kratka- szachownica pozwala przejść płynnie od matematyki do filozofii i emocji  motywy lustra, szafy, szachów, przenośnej gry- to rekwizyty czarodziejskie dzieciństwa (Opowieści z Narni, Alicja w krainie czarów, Małgosia contra Małgosia )   ale i narzędzia do odnalezienia się w świecie polityki, totalitaryzmów, itd.   czasem takie skojarzenia są równoprawne interpretacyjnie względem tego, co chciał powiedzieć autor   w tym tkwi urok i genialność poezji to właśnie ta wieloznaczność motywów jest potrzebna do dobrego opisania rzeczywistości i stanów   reasumujac-miękka szachownica krzywi trajektorię  a kocyk to rekwizyt spokoju i swojskości- swoją miękkością burzy porządek, ale i ratuje przed schematyzmem, daje ratunek
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...