Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dżeeem dobryyy. Śmietnikowo - świńska trupa teatralna ( w skrócie A/ H1N1) w składzie : Marel - błazen, Me - owca oraz Be - baran ogłasza konkurs na opowiadanie o życiu. ( Pełna dowolność, mogą być nawet teksty pt. " Mój mąż jest gejem albo Moja żona to...) Opowiadania proszę publikować w dziale dla początkujących prozaków do 01.06.2010 ( znaczy się po przejściu drugiej fali dżumy). Szanowna komisja ( jeśli przeżyje) gwarantuje nagrody w postaci książki Wasilija Grossmana " Życie i los" ( Sołżenicyn chwalił, a i Bułhakowa do myślenia nakłoniła. W tzw. " szerokim świecie" bardzo dobrze przyjęta została) oraz pięćdziesiąt złotych w szeleszczącej gotówce ( na antybiotyki, maseczki dla siebie i rodziny albo skromny wieniec jeśli coś poszło nie tak). Głosować można w poniższych komentarzach ( chyba, że admin otworzy jakiś temat na same głosy) Kto zdobędzie najwięcej wygrywa, chyba, że wcześniej autor umrze na dżumę. W takim przypadku przejdziemy do kolejnej osoby ( pod względem głosów). Chyba, że też kojfnie ( ale to już by był pomór!). W każdym razie, między 01.06.2010, a 01.10.2010 będziemy liczyć głosy i szukać żyjącego autora zwycięskiego tekstu. Nagrodę wręczymy jak najszybciej ( oby zdążył/ ła przeczytać i wydać kasę, bo z pewnością w przyszłym roku znowu stanie się coś strasznego - może nadlatujący meteoryt, albo koniec wody, tlenu, czy co tam jeszcze wymyślą). Opowiadania proszę wklejać z dopiskiem - Konkurs. O resztę pytać, a jeśli adminowi nie spodoba się pomysł, to skasować wątek w cholerę.( Marel, Me i Be ufają, że admin będzie na tak i wrzuci informację na stałą półkę, żeby tematu nie wywiało na dwieście osiemdziesiątą ósmą stronę portalu.) Jak na razie to zwykła propozycja konkursu jest. Czekamy na zgodę...

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Szczepionki z USA przez internet? Hm. Jak kolega ostatnio zamówił z USA przez internet taką jedną rzecz, to mu przysłali zupełnie inną, ale w tej samej cenie. Przeżył, ale to twardy gość. Słowianin, degustator...myśliwy... miłośnik miłości. Sie wie. Ja nie ogłaszałem jeszcze żadnego konkursu. Czekam na udoskonalenia pomysłu i zgodę admina. W międzyczasie ( zgodnie z ustawą antyhazardową) chciałem z kimś założyć się ( o cokolwiek), że z portalu poezja.org pierwszą osobą, która zachoruje na coś tam coś tam czyli A/ H1N1 będzie jakiś dżony albo dżonka z działu poezji, bo prozaki to silne chłopaki, a prozaczki mają smaczne buziaczki. Kto przyjmie zakład? Hę?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bardzo dobrze, że "za". Generalnie z tym konkursem widzimy to tak:
1. Termin jak wyżej albo inny.
2. Opowiadanie o życiu.
3. Głosowanie jawne, publiczne i szczere ( może w odrębnym temacie)
4. Podliczenie głosów i nagroda dla autora/ki najlepszego tekstu.
Nagroda gwarantowana i pewna. Marel, Me i Be są gotowi przesłać książkę i pieniążki na jakiś tam adres podany przez admina ( niech wypichci coś smacznego na pierwszej stronie w imieniu portalu poezja.org)
5. Ogólne otwarcie na wszystkich i wsio. Również przed otwarciem ( jesli moderator poratlu wyrazi zgodę) konkursu. Znaczy się, jak ktoś ma pomysła to tutaj czekamy.
Opublikowano

jasne, że połaszczyło mnie to konkursiwo. mam już stronę a4 ;P

edycja:
a może by tak nagrodę pieniężną na rzecz portalu organizator przeznaczy, bo nie oszukujmy się 5 dych jako wabik na prozę, to zły wabik (motywacja pisarza winna być wszakże czysta jak łza... czy coś). Natomiast książka jest jak najbardziej ok.
zdrówko

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Halo,halo. Jestem właścicielem dwóch plastikowych toytoyów i wózka z hotdogami, a nie koncernu farmaceutycznego od tamiflu. Jako podwórkowy mecenas literatury (mogie przez nogie) rzucić na szalę wspomniane wyżej gadżety. Jak organizator portalu chce, może nawet ze swojej strony zaproponować opłacony lot na Kukumamuniu( najnowsza planeta, odkryta przez naukowców mandżurskich, gdzie przez szkiełko powiększające można zaobserwować pasące się dźiabągi na rykowiskach absurdu). Ciągle czekamy na odzew admina ( marel tupie nogami, Me drapie pod pachwiną lewą tylną nogą, a Be poszła się ostrzyc). A prestiż zwycięstwa to co? Ha? To ma być konkurs także dla początkujących ( takich co pięć dych widzą jak im kierowca autobusu podmiejskiego kasę fiskalną otwiera, żeby z pięciu złotych dwadzieścia groszy wydać, za bilet na pośpieszny), wiec jeśli konkurs wygra ktoś mega, zajebiaszczo, krotochwilnie bogaty, to zostawi na portal i po sprawie.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wielkie dzięki. W dziale "konkursy" będziemy również oceniać punktami w skali od 1 do 5. ( z połówkami, i tymi no, po przecinku do drugiego miejsca. Np. 1,23/ 2,45/ 4,99.) Terminy jak wyżej. Nagrody zostaną przesłane angello ( proszę o podanie adresu jakiegoś na pw), żeby marel, Me i Be nie miały styczności z jakimikolwiek danym osobowymi. Wygrywa opowiadanie z najwyższą ilością głosów. Nie mam pojęcia co będzie w przypadku remisu. Ma ktoś jakieś propozycje?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wielkie dzięki. W dziale "konkursy" będziemy również oceniać punktami w skali od 1 do 5. ( z połówkami, i tymi no, po przecinku do drugiego miejsca. Np. 1,23/ 2,45/ 4,99.) Terminy jak wyżej. Nagrody zostaną przesłane angello ( proszę o podanie adresu jakiegoś na pw), żeby marel, Me i Be nie miały styczności z jakimikolwiek danym osobowymi. Wygrywa opowiadanie z najwyższą ilością głosów. Nie mam pojęcia co będzie w przypadku remisu. Ma ktoś jakieś propozycje?
Mam :)
Dorzucę pięć dych do wspólnego buta i książkę Edwarda Stachury - "Wiersze pozostałe"...
może być ?
Opublikowano

aha, taka myśl:
Może dać możliwość korekty na przykład do końca roku. To na pewno by podniosło ogólną wartość prac. Albo do marca. Nie wiem, taki pomysł, żeby w efekcie końcowym nie brakowało ogonków, przecinków itp.

Rozumiem, że jedno opowiadanko na jednego autora.

Opublikowano

Świetna inicjatywa, powiem to jeszcze raz. Rozumiem, że jak mi kierowca wydaje 20 groni z piątki, a ja wywalam język na Kazimierza III Wielkiego, to jest życie ;P Mało Stachury na babcinych półkach, właściwie zero... Toś mnie zagrzała do walki!
zdrówko

Ale najważniejsze: jestem za usystematyzowaniem regulaminu w jedynym, czytelnie zredagowanym poście. co wy na państwo organizatorzy?

Jimmy

edycja:
znaczy: co wy na to (zgubiłem "to")

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Wielkie dzięki. W dziale "konkursy" będziemy również oceniać punktami w skali od 1 do 5. ( z połówkami, i tymi no, po przecinku do drugiego miejsca. Np. 1,23/ 2,45/ 4,99.) Terminy jak wyżej. Nagrody zostaną przesłane angello ( proszę o podanie adresu jakiegoś na pw), żeby marel, Me i Be nie miały styczności z jakimikolwiek danym osobowymi. Wygrywa opowiadanie z najwyższą ilością głosów. Nie mam pojęcia co będzie w przypadku remisu. Ma ktoś jakieś propozycje?
Mam :)
Dorzucę pięć dych do wspólnego buta i książkę Edwarda Stachury - "Wiersze pozostałe"...
może być ?
Super.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Pewnie. Proszę konkretnie ustalić maksymalną ilość znaków ( 10tys, 15 tys...) Dzięki za kasę. Nagroda wynosi już 150 zł i dwie rzeczówki. Pojęcia nie mam komu wysłać. Kto się podejmie? Moderator portalu, a może inna uzdolniona organizacyjnie duszyczka?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Doskonale. Nie możemy zapominać, że autor będzie i tak miał pełną dowolność w dysponowaniu swoim tekstem. Jeśli pojawi się za dużo korekt, zmian i udoskonaleń, to również oceniający może się wkurzyć, zabrać punkty i nie oceniać danego opka. Dobrym pomysłem będzie także zezwolenie na ocenianie osobom zalogowanym na portalu poezja.org ( np. do.01.06.2010, kiedy to konkurs wejdzie w fazę wycinania)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Piknie. Marel, Me i Be w życiu nie podejmą się sami usystematyzowania regulaminu, prosimy o pomoc.
1. W konkursie mogą brać udział teksty o maksymalnej ilości 10 tys znaków.
2. Każda osoba zarejstrowana na portalu poezja.org może oceniać dowolną ilość tekstów wystawiając pod nim ocenę od 1 do 5.( dopuszczalne są również noty: 1,25/ 2,34/ 3,99/4,01... itd). Noty wystawiamy w dowolnym terminie ( ostatecznie do 01.09.2010).
3. W zależności od zachowania autora ( manipulowanie tekstem, wprowadzanie częstych poprawek, usuwanie opowiadania i wklejanie go ponownie) czytelnik może zabrać swoje punkty, zignorować pracę konkursową.
4. Każdy chętny może opublikować tylko jedno opowiadanie.
5. W głosowaniu mogą wziąć udział orgowicze zarejstrowani do 01.06.2010.
6. Czas trwania:
- Przysyłanie tekstów do 01.06.2010.
- Końcowe podliczanie ( ewentualne korekty ocen) do 01.09.2010
- Wyniki ( i tak każdy sam będzie mógł sobie podliczyć) do 15.09.2010

Pomoc i uwagi przyjmiemy z radością. Oczywiście, powyższe pkt. są jedynie propozycją. Jeśli ktoś widzi gdzieś brak sensu i logicznego myślenia czekamy na propozycje.
Opublikowano

Jedna rzecz mnie nurtuje. Co jeśli roześlę wszystkim znajomym link do forum i poproszę żeby na mnie głosowali? Nagrodą są między innymi pieniądze, bo to dobra motywacja do pracy, ale również do przekrętów. Myślę, że przez pół roku pula się powiększy, zatem i ryzyko będzie większe. A chodzi o to, żeby opowiadania były jak najlepsze i żeby wygrało to, które najbardziej się podoba osobom aktywnym tutaj.

Zatem proponuję dać możliwość głosowania tylko tym, którzy mają co najmniej dziesięć własnych utworów w forach limitowanych, nawet jeśliby to miało oznaczać, że nie mogę głosować. Naturalnie starować nadal mógłby każdy.

Zaznaczę jeszcze jedną kwestię, która jak mniemam winna zmotywować autorów. Istnieje przecież możliwość wydania zbioru opowiadań. Na przykład pod tytułem zwycięskiego opowiadanka. Załóżmy, że mamy 20 opowiadań, do wydania przechodzi dziesięć z największą liczbą głosów. Nagrodę zgarnia naturalnie zwycięzca, a wydanie zbioru to następny, odrębny byłby cel :) Nie postuluję, aby wpisywać to do reguł, bo jest na to zbyt wcześnie, tylko napomknąłem, by wskazać kierunek w którym może zmierzać ta inicjatywa.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Słuszna uwaga. Możemy wobec tego zezwolić na głosowanie jedynie orgowiczom zarejstorwanym na poezji.org do 04.11.2009. Data nie obowiązuje autorów, którzy mogą przystąpić do konkursu, rejstrując się nawet w maju 2010.
Dalsze pkt. regulaminu:
8. Autor nie może głosować na swój tekst.
9.Na pozostałe tak.
Możliwości istnieje mnóstwo.
Opublikowano

Regulamin konkursu:
1. W konkursie mogą brać udział teksty o maksymalnej ilości 10 tys znaków.
2. Głosować może każda osoba zarejstrowana do dnia 04.11.2009 na portalu poezja.org.
3. Oceniamy dowolną ilość tekstów wystawiając pod nimi noty od 1 do 5.( dopuszczalne są również: 1,25/ 2,34/ 3,99/4,01... itd).
4. Noty wystawiamy w dowolnym terminie ( ostatecznie do 01.09.2010).
5. Autorem opowiadania może być każdy zarejstrowany na portalu poezja.org bez względu na datę przystąpienia do orgowego plemienia.
6. W zależności od zachowania twórcy ( manipulowanie tekstem, wprowadzanie częstych poprawek, usuwanie opowiadania i wklejanie go ponownie) czytelnik ma prawo zabrać swoje punkty, zignorować pracę konkursową.
7. Każdy chętny może opublikować tylko jedno opowiadanie.
8. Czas trwania:
- Przysyłanie tekstów do 01.06.2010.
- Końcowe podliczanie ( ewentualne korekty ocen) do 01.09.2010
- Wyniki ( i tak każdy sam będzie mógł sobie podliczyć) do 15.09.2010
9. Twórca nie może głosować na swój tekst. Na pozostałe tak.
Pomoc i uwagi przyjmiemy z radością. Oczywiście, powyższe pkt. są propozycją. Jeśli ktoś widzi gdzieś brak sensu i logicznego myślenia czekamy na propozycje.
Nagroda dla Autora opowiadania, które zdobędzie największą liczbę głosów:
1. Książka Wasilija Grossmana " Życie i los" oraz 50 ( pięćdziesiąt) złotych w gotówce - od Marela, Me i Be.
2. Książka Edwarda Stachury " Wiersze pozostałe"... i 50 ( pięćdziesiąt) złotych w gotówce - dzięki uprzejmości i hojności Agaty Lebek.
3. 50 ( pięćdziesiąt) złotych w gotówce - od Pawła Stawickiego.
Dziękujemy. Czekamy na wyjaśnienie sprawy, komu przesłać nagrody. Może moderatorowi portalu? Może Agacie Lebek? Może...? Niech ktoś się zgodzi! Dobrze będzie, kiedy jedna zaufana osoba w imieniu poezji.org prześle zwycięzcy wszystkie wygrane trofea.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • ───

      I. Moskwa – Odessa
      Który już raz lecę z Moskwy do Odessy –
      I znów złapali mnie w nie linii lot!
      Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy,
      Niezawodna niby Wołga wszystkich flot.

      Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów,
      I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie,
      albo w Trieście...
      Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów,
      Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie...

      Mówili mi: „Nie licz na te adresy,
      Na żaden z niebios komunizmu dar”.
      A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy –
      Teraz jest oblodzony pas na start!

      A w Leningradzie z dachu woda kapie,
      Więc może mi pisane lecieć do Leningradu?
      Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie,
      Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie!

      Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs!
      A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy,
      Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy,
      I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust!

      Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód,
      Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg,
      Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród,
      To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg!
      Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam,
      Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic –
      Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam,
      A z góry na nas patrzy tej całej floty widz!

      Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort,
      Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą.
      Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port!
      I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę.

      No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom,
      Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak,
      Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą!
      Znajdą powody nawet, gdy powodów brak...

      Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła,
      Gdzie jutro gradobicie zapowiadają.
      Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają,
      Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra!

      Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach,
      I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot –
      I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa,
      Tak przystępna, jak ten cały fłot,

      Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk,
      A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg,

      Mam tego dość już, psia kość,
      I lecę tam, gdzie mi pozwalają!
      Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość,
      I lecę tam, gdzie mi otwierają!
      II. Polowanie na wilki
      Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem,
      Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem
      Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem
      Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty.

      Dwururki schowały się w cień jódł
      Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą;
      Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł
      Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów,

      Refren:
      Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie!
      Na szare samce, matki i szczenięta.
      Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -.
      To na śniegu krew i plamy krwawych flag.

      W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw,
      Strzelającym nie zadrży ręka,
      Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami,
      Biją bez litości, a ich kula celu sięga.

      Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej;
      Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione
      Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak
      Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!”

      Refren 

      Łapy u nas i szczęki wytrwałe.
      Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi,
      Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem,
      Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić!

      Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo.
      A moje dni już są policzone.
      Myśliwy już broń ujął w rękę prawą
      Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną.

      Refren

      Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag —
      Chęć życia jest we mnie silniejsza!
      I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask
      I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza.

      Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna,
      Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze.
      Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach,
      Ale gończym nic nie zostanie w rękach!

      Refren
      III. Polowanie z helikopterów
      Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy,
      I otwarła się brama hangaru,
      A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy
      Most chrzęsci pod naszym ciężarem.

      A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą,
      A śnieg wolno spada z gałęzi świerków.
      A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką,
      Śmigłowca huk był jak psa warkot.

      Refren:
      Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!!
      Na wilki szare, uparte i gniewne
      Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch,
      Już zapomnieli o litości pewnie—

      A kule koszą wsio stworzenie.
      Biegnę i wdycham te mroźne opary,
      Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem.

      Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary.
      A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk,
      Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej,
      A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg
      Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!”

      I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz.

      Refren

      Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się;
      Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku.
      I niech ci na górze próżno szukają mnie –
      Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku!

      A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem;
      Znów śnieg na bagnach wolno pada;
      Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę,
      Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady!

      ───
       

       

      @Michał PawicaWstęp:

       

      Cień Arbacie, Cień Łubianki

       

      Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.

       

      Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.

       

      Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.

       

      Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.

       

      Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.

       

      Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.

       

      Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.

       

      Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Dzięki Marku. Również pozdrawiam.       To napisz o tym...   Jeśli możesz,                                     bez wulgaryzmów.   Pozdrawiam.
    • ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren  Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───     @Michał PawicaWstęp:   Cień Arbacie, Cień Łubianki   Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.   Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.   Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.   Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.   Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.   Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.   Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.   Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...