Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Dariusz Sokołowski

Użytkownicy
  • Postów

    1 667
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez Dariusz Sokołowski

  1. Ciekawy, pozdrawiam
  2. :) sympatyczny i ładny
  3. Proksemika teologiczna;) Bardzo, bardzo ciekawy, choć zabałaganiony i z brzydkim tytułem. Pozdrawiam
  4. Pod nazwą posta "to własnie ja - przywitaj się nie oceniaj" na portalu fotoik autor/fotograf może raz, bez słowa krytyki i nieprzyjemności zaprezentować swoją jedyną i niepowtarzalną podobiznę. Ciekawe, czemu... przywilej tak szybko staje się praktyką... - Hell-o, Wijku!
  5. Kontemplacja uroków przyrody/natury i "otrzepywanie życia" przywodzi mi na myśl Rousseau`owską wizję życia; wychowania, dorastania i dojrzewania, melancholię i zadumę obrazów Friedricha... Można powiedzieć, że to refleksja... ale przez niespójną rekwizytornię (balon, kaktus, naparstki, podeszwy) wygląda na dziewczyńskie ochy, ech y... Niech żyją trampki i guma balonówa! Dziewczyńska filozofia rulez!
  6. Wiersz typu "o sobie samym" w kategoriach wzajemnych relacji, zależności i nie, sprowadzony do relacji wspózaleźności słów, albo w/z niej wyniesiony. Hermetyczny, ciekawy. Pozdrawiam.
  7. O poczuciu przemian w narracji trzecioosobowej. Coś za coś, coś po czymś w aspekcie chociażby dziejowych transformacji. Liryczność za humor, humor za liryką, a wszystko poetycko, kosztem obiektywizmu, a może przez niego. Jarmułki z głów! Pozdrawiam.
  8. O, Józefie!
  9. Świetny komentarz, pozdrawiam.
  10. Latki świetlne to miara długości drogi, nie długości długości;) Pzdr.
  11. Tercynki jak trza. W obecności tylu literówe i naiwnej pointy zabiegi "umożliwiające" zrozumienie wyglądają conajmniej "nieprawdopodobnie";) Pozdrawiam.
  12. Lykanie lez, to taka czynnosc podobna do lykania tabletek na rozpacz wielka i nieutulona... Dziala, oj dziala!
  13. I niech mi to leci dziś w radio/u, telewizji, niech to śpiewają na wycieczkach i recytują przy ogniskach! Cała Polska czyta dzieciom! Fajnie, Oxy.
  14. Osamotniony w "tysiącu ogrodach" podmiot chce "mocno kochać"! Nie doczekawszy się reakcji ze strony adresatki swoich egzystencjalnych poruszeń, dochodzi do wniosku, że "żadna miłość z tych prawdziwych nie jest smutną". Tragikomedia intelektualnego samozadowolenia.
  15. To nie o Karpowiczu?
  16. Witam. Obecność "mewy" do przemyślenia. Można gdzieś Pana poczytać, więcej? Pzdr.
  17. 10 kwietnia, z łaski swojej albo 2020;)
  18. Czysta poezja! Po raz kolejny przekonuje pan, że uprawia poezję! Fajny w formie, sprawny językowo, świetny frazeologicznie, piękny w przerzutniach! Hermetyczny - zatem pociągający; prosty i błyskotliwy! I ta genialna - bo poruszająca - pointa! Wrażenie lekkiego niedopracowania, autorskiej swobody, pewność ręki - bariera estetyczna, która nakazuje uderzać i odbijać się od tego pisania, krążyć wokół pojęć tego semiotycznego świata (który pan buduje), ale nie pozwala do niego wejść. Nie pozwala dotknąć i pojąć; czy jest prawdziwy. To trauma, czy fałsz? Czysta poezja, której daleko do wierszy.
  19. To się policzył;)
  20. adam hoff: 1. "Raczej nie przekażę nikomu sufitu", to nie negacja godzenia się, a jedynie czasowa cezura. Z punktu widzenia sytuacji podmiotu tekst dzieli się na trzy czesci; retrospektywną ("mój sąsiad (...) ucząc się i zapominając"), która jest rzeczonym punktem wyjścia, tematyczną ("raczej nie przekażę" (...) "listonosz przechodzacy rano"), która zawiera opis sytuacji lirycznej i refleksyjną ("spośród wielu" (...) "oddawać/oddawać"). Jeśli spojrzeć na ramy czasowe wyznaczone dwiema pierwszymi cześciami nie sposób zaprzeczyć, że w/w wers jest znacznikiem podziału zarówno czasu jak i sytuacji lirycznej. Problem polega na tym, że w tekście jasno zaznacza się część refleksyjna, która nie tylko obejmuje/ujmuje granice owego "przechodzenia" z jednej na drugą stronę, z jednej do drugiej części, ale również wyznacza wzajemne ich relacje i napięcia. Relacje "oddawania", zatem: przekazywania, zwrotu, wyrzeczenia, wyzbywania się, odwzajemnienia, przedstawania a nawet demonstracji. To ona wpływa na koloryt emocjonalny owego przejścia "raczej nie przekażę nikomu sufitu". Przejścia zapisanego w formie niedowierzania ("raczej nie dane mi coś zrobić"), w formie zątpienia w siłę przekazu ("zainste nie w mojej mocy"), formie przekonania i wiary w narzędzia i materię przekazu (by "odpowiednie dać rzeczy słowo"), etc. Czytelne zwątpienie/zgodzenie się z sensem, czy bezsensem owego antropologicznego przekazu ma także aspekt wychowawczy, społecznościowy jak dzierżawienie cech... wynikające chociażby z wpisanej w humus reproduktywności. Nie bez powodu podmiot gładzi "piąstkę ziemi"! Bez względu czy jest to zwiątpienie, czy nadzieja; ufność, czy dezaprobata; zgoda czy nie - zawsze stoi się wobec "przekazania". Jedynie "czasowa cezura"?! 2. W pana ujęciu peel, to mędrkujący, deartefaktyzujący pięknoduch, dla mnie człowiek, który przymierza "odcisk" na swoją stopę... Szukanie dziury w całym i pielęgnowanie swoich ran - to u nas poetów umiejętności wyssane z palca, matki;) PS. Proszę wybaczyć problemy ze zwracaniem się do pana. Z jednej strony etykieta z drugiej - ciepły ton rozmowy. Dał pan odczuć, że nie lubi być wywoływany "po imieniu" do tablicy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...