Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Dariusz Sokołowski

Użytkownicy
  • Postów

    1 667
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez Dariusz Sokołowski

  1. myśli jasne, proste, podoba sie zabieg uprzyrodzenia na początek i zdrabna przerzutnia. za dużo "i" za dużo "tylko". z drugiej strony denerwująca konwencja dystychu, zawijane wiersze nie nadaja kolorytu ani treści. zacierają tylko przekaz. chyba nie na tym polega poezja. dla mnie dst+.
  2. świetny tytuł i tyle
  3. na początek postaraj się wykreślić naj ze słownika
  4. Darek, to są iście szczegółowe szczegóły. To: twój - twoje, można uznać za powtarzającą się apostrofę, która wskazuje adresata i ładunek uczuciowy autora do niego. Podkreślenie, że o niego chodzi i tylko o niego. Ale to są tutaj szczególiki w niczym nie ujmujące PLUSA za ten miły wiersz... Pozdro Piast cieszę się, że się rozumiemy, dlatego bdb
  5. przecież nie trzeba być Japończykiem by zachwycać się kwiatem kwitnącej wiśni- brzmi jak jakaś antyteza powszedniości, ogólnie to sie coś dzieje w wierszu i dobrze chyba, że się... mi podoba
  6. To nie hajka, tylko fajna myśl do wykorzystania
  7. tylko tyle dla mnie reszta aż się włos jeży
  8. A ja bym skreślił pierwsze dwie zwrotki...Reszta do uładzenia. Pozdrawiam
  9. na razie to dla mnie zlepek skojarzeń, które zakorzeniły się dość kolokwialnie głowie. mozna to ładnie wykorzystać, bo zamiar przedni, ale na razie to bym ciął i ciął
  10. zamiar średniówkowy jasny, w konwensji 6 na 6, śliczne asonanse, jasny zamysł z litera-natury czerpany żywcem, tylko ostanie sześć sylab treściowo mi dydonansuje (bo skoro zawrót, to czemu wytchnienie). zawsze można poprawić, pogłębić. czasamie się szarpie ale ze względu na akcentacje logiczne- trocha nie współgrają z akcentem zdaniowym, można pomerdać z szykiem i bedzie gitezz. za ogromny wkład pracy i śliczne pobrzęki na ogólnorocznym festiwalu urody kwiatowej jednoosobowe jury (czyli ja) palmę pierwszeństwa przyznać zdecydowało: Beenie M
  11. A dziękuję.
  12. podoba się pierwsze szarpnięcie, drugie to już fanaberyjnie robi w utworze, wobec łzawego języka i "nocnego przymierania" robi się zbyt poezawie. Chociaż z drugiej strony (znaczy się na końcu) jakoś pogodniej pobrzmiewa, gdyby tylko nie w ton twarzowy. Byłoby gitezz. Pozdrawiam.
  13. "nieświt" był lepszy, pozdrawiam subiektywnie
  14. a co takiego jest w tej komórce? to lepiej tam wchodzić w pozycji na spocznij, to i głowa będzie bezpieczna; tak też pozdrawiam! :) J.S. w każdej komórce ciemność zaklęta myśl co każe bić do światła twardo choćbyś juz i chciał głowa nie pęka sensu nie pojmiesz choć pytasz hardo z pozdrówką i zadumą nad rzeczami ciemnymi.
  15. Są miejsca w przestrzeni, gdzie łączą się światy płaskie jak talerze, obce rozsądkowi. Tam tracą kolejność godziny i daty – nikt w studni absurdu prawd sztywnych nie złowi. (paradoks: pejoratywne zabarwienie wyrazu prawda wobec natchnionego "łowienia") Rozległe nas dzielą lat świetlnych świątynie, lecz łączy most tkany z nitek w twoim swetrze. (akcent logiczny zaburza średniówkę) Most chwieje się, niknie, faluje i ginie... a może nie most to, lecz płomyk na wietrze? (bezasadna inwersja, pada akcent logiczny) Ten płomyk swe drżenie w twych oczach odbija, czy raczej w nich właśnie swe źródło posiada... odpowiedź gdzieś znika jak gwiazda niczyja – w kosmosie nonsensu trwa serc maskarada. Co czujesz – nie zgadnę, co czuję – nie powiem, a chociaż bym chciała – słów brak w galaktyce. (może po prostu "bo" lub "i", bo sztucznie brzmi) Twój świat mogę tylko przytulić do powiek i twoje spojrzenia zamieniać w księżyce. (korzystniej byłoby dorzucić jakiś inny epitet) bdb
  16. erotyk chama ech piękna była tego roku Zocha moja co będę po próżnicy trzeszczał długo gębą wrzecionem dla mnie nieposłusznym gładko wiodła a ja w ręcznych robotach nigdym nie był tęgi alboż kiedy mnie gęsi uczyła zarzynać ostrzem aż krzepkość dosięgnie twardej materii póki krew z wszystkich mięśni będzie odpływać gdzieś w te grzywy zielone w trawice pomiędzy a jak w pole mnie wiodła w krągłości kapusty w rozłogi rabarbarów gnałem ja w te pędy w kędziory marchwiowe w zagony dyń kopiastych rumiane owoce truskaw nabrzmiałe grzędy i ganiałem za chałupą wartkim zakusem gdy w niebiesiech miesiąc wisi żar bije światłem w tan na przełaj byleby ścieżki dotknąć gładkiej co na skraju łanu wyprężonego skrzy się napatrzeć żem się nie mógł w te miedze niedzielne w bławaty chabrowe oczu niebieskich pełne każdym warkocz z osobna wąchał i włos mierzwił każdegom wzgórza dotknął co ścierniem się jeży złote snopy w kopice ładził plótł powrósła pod gumnom zabierał gdy zimna jesień przyszła znów ciężkim cepem młócił i rzucał po toku a Zocha moja piękna była tego roku
  17. http://www.google.pl/search?hl=pl&q=nadzieja+umiera+ostatnia&lr=, no nie wiem, wszystko tylko nie nadzieja...
  18. To fajnie, że fajny. Czemu ryzykowne? Czy ze względu na sam pomysł, czy słabiznę warsztatową? Czy jedno i drugie? ten motyw strasznie blisko kolędniczy, nie wiem nie wiem, a może i kolędniczy, w każdym bądź razie bardzo mocno napisane, po chłopięcem bez ceregieli, pozdrawiam
  19. nono podoba się, tylko to powtórzenie "cały" nie tego
  20. Jak zwykle pomysł wy... w kosmos
×
×
  • Dodaj nową pozycję...