wokół mnie przedmioty
wieże przekonań
o różnym zapachu i wyglądzie
cykle trwałości stopniowo nazwane
półśmiertelny pośród odmian materii
dotyk różnych chwil
budowle o różnej trwałości
wirują
nieumiarkowanie w deszczu
czyja to wina?
nieumiarkowanie w śmierci
wielkie famfary
klucz tkwi w drzwiach
z trudem się otwierają
to tu , to tam
wirują myśli
wiele dni wiele lat
nie wiadomo o czym
ten kaszel z z jakiegoś pojedynku
inny szkoda gadać
bo tomy holocaustu
ogniwo najsłabsze krztusi się
jak bezpiecznik
wielki szary opatrunek
kto zamawiał chorobę...
na granicy wiary i nie-wiary
wyklęte
snuje się jak trujący bluszcz
jak klisza , czy naświetlona?
jak niekonieczny film
niedoskonały
mniej niż wszystko
ból