Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 179
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. A to akurat w ogóle nie przyszłoby mi do głowy 😂. Ale czy z tekstami piosenek nie jest podobnie jak z wierszami? Równie istotne co autor chciał powiedzieć może być, to jak odbiorca je interpretuje. Mi w tamtym czasie łatwiej było sobie wyobrazić, że "przyjaciel" zostawił w pokoju gitarę niż własną dziewczynę. Co wcale też nie jest takie oczywiste. Kto to wie, to wie. Chociaż zapewne masz rację, wtedy nie były to moje klimaty. Tym bardziej teraz. Pozdrawiam
  2. Do tej pory nie wiem czy to jest o dziewczynie, czy o... gitarze. 😅 Pozdrawiam.
  3. I co? Kogut tu go koci. k
  4. On araku kara, ara kuka rano.
  5. Ciekawy fikołek pojęciowy z tą mleczną drogą. I to mi się najbardziej podoba w tym utworze. Pozdrawiam
  6. Podziwiam Twoją konsekwencję utrzymywania się w tej konwencji, ale udziwnianie treści tylko po to żeby wbić się w formę, moim zdaniem, tym utworom nie służy. Pozdrawiam.
  7. Dziękuję. Również pozdrawiam.
  8. :))) Rozbawiłaś mnie. Również pozdrawiam :)
  9. Piękny. Pozdrawiam
  10. Napisałem na nowo ostatnią zwrotkę. Nadal nie jest doskonała, ale mam nadzieję, że chociaż czyta się nieco lepiej. Piszę o tym, ponieważ część komentarzy właśnie straciła odniesienie :))). Tę poprzednią oczywiście można będzie odnaleźć przez pewien czas w historii edycji, jeśli byłby ktoś zainteresowany. :) Dziękuję za czytanie I wszystkie komentarze, a szczególnie za zawarte w nich uwagi. Pozdrawiam
  11. Dziękuję. Również pozdrawiam.
  12. Bardzo trafne podsumowanie, które mogłoby zaistnieć jako samodzielny utwór. Dziękuję i pozdrawiam.
  13. Właściwie, to niczego nie miałem intencji piętnować. Chciałem tylko zwrócić uwagę na coś, co zdaje się moim zdaniem, zdecydowanej większości umykać. Jednocześnie nie było moją intencją, wybielania, którejkolwiek, ze stron. Reszta komentarza trafia w sedno. Dziękuję jeszcze raz za pochylenie się nad wierszem i jego analizę. Dobrego dnia. No cóż, napisałem to powyżej, też uważam, że ostatnią zwrotkę skopałem. Też mi się nie podoba. Jeśli znajdę trochę wolnego czasu, to zobaczę co się da jeszcze z tym zrobić. Nie chce jej wyrzucać, bo miała być jak uderzenie młotkiem po gładkim heblowaniu, ale osiągnięty efekt daleko odbiega od zamierzonego. Dziękuję za czytanie i pozdrawiam. Też się zgadzam. Pisałem już o tym powyżej. Dziękuję za obecność. Również pozdrawiam. Dziękuję Pozdrawiam.
  14. Dokładnie: Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Zrozumiałeś nadspodziewanie dobrze, i oczywiście masz rację, tutaj znaku równości nie można postawić, chociaż rozpusta pozostaje rozpustą, zarówno w wykonaniu heteroseksualnym jak i w innych wydaniach, co, jak wydaje mi się, osobom o orientacji hetero, zdaje się dosyć często umykać. Powstaje wówczas tendencja do piętnowania zachowań sodomicznych i pobłażania wybrykom w formie hetero, czyli np. zdrady, prostytucja, itp. Chociaż osobiście dostrzegam w tych z pozoru zupełnie odmiennych zachowaniach pewne podobieństwa, to tak, jak napisałem powyżej, masz rację, nie można stawiać znaku równości między nimi, tak jak nie można naprzykład zrównać roweru z samochodem, chociaż obydwa są pojazdami kołowymi. Przeedytowałem trochę tę ostatnią zwrotkę. Może teraz jest nieco bardziej akceptowalna, nie wiem. Dzięki za czytanie i uwagę. Pozdrawiam P.S.: Ta ostatnia strofa jakoś mi w ogóle nie wyszła :)))
  15. Twoje oczy są takie błękitne, niczym wody najczystsze pod niebem. Twoje usta czerwienią wciąż kwitną, przyciągają spojrzenie do siebie. Jego oczy są czarne jak noce, rozgwieżdżone i pełne tajemnic, lecz gdy wasze spojrzenia los plącze, to marzeniom już blisko do pełni. Zapragnęłaś tych ramion i dłoni, ich szorstkiego dotyku na ciele, twoje piersi oddechem już gonią, za uściskiem, spełnionym marzeniem. On ma żonę i dzieci dorosłe, ale nie jest do końca szczęśliwy. Tobie ufa, to przecież jest proste, choć jest tutaj, to ciągle jest z nimi. Modre oczy z rozkoszy już mrużysz, twoje ciało dreszczami zadrżało, w przyjemności nieczystej kałuży właśnie rodzi się zamęt i chaos.
  16. Wiersze dla dzieci nie jest łatwo pisać. Cytując klasyka, powinny być napisane lepiej niż dla dorosłych. O ile rymy częstochowskie w tego rodzaju poezji można wybaczyć, a nawet mogą być pożądane, to takie ich nagromadzenie i w takim układzie jak powyżej, powoduje uczucie przesytu. Trudno jednak w takim wierszyku wybaczyć "pływającą" średniowkę, co właściwie równa się z jej brakiem. Podoba mi się natomiast bezpretensjonalna historia, w prosty sposób opowiadająca o powstaniu domowego jabłecznika. Pozdrawiam
  17. Świetny tekst, nie chcę się zapędzać, ale kusiło mnie żeby napisać, że genialny, ale z tego prawdopodobnie musiałbym się tłumaczyć, więc piszę tylko, że świetny... bez spowiadania się dlaczego tak uważam :). Pozdrawiam serdecznie.
  18. Ława, Donkowi zdziw okno dawał.
  19. Mat ma tu kurkę, kruk u tam tam.
  20. Okna jad dały, ład da Janko.
  21. Rymy są dla dzieci, ale co do wierszyka, to już nie jestem taki pewien. :))) Pozdrawiam.
  22. Ludzie, którzy mają kontakt z dużą ilością innych ludzi mają zwykle znacznie większą odporność na infekcje niż ci, którzy obracają się w wąskim kręgu znajomych. Dotyczy to między innymi odporności na grypę, a te wirusy wykazywały pewne cechy podobieństwa. Ja znam natomiast nieco inny ciekawy przypadek. Małżeństwo. Mieszkają razem, śpią razem, jedzą z tych samych talerzy, ona chwaliła mi się nawet, że wylizywała po nim łyżki :))), w inne szczegóły nie wnikam... on chorował dwa razy, z bardzo ciężkim przebiegiem, ona ani razu... chociaż, jak twierdzi, chciała zachorować... Bo wynikały z tego pewne korzyści. :))). Żeby było jane, on chorował i wychodziły mu testy pozytywnie, ona nie miała żadnych objawów, ale robiła sobie testy, które zawsze wychodziły negatywnie. Doprawdy, dziwna to była pandemia.
  23. Zastanawiam się czy nie warto czasem poświęcić kanon formany dla osiągnięcia lepszej klarowności przekazu. Tym razem odnoszę wrażenie, że forma nieco oksleczyła treść i wyszedł wiersz skłaniajacy się nieco w kierunku dadaizmu, chociaż jeszcze nie dadaistyczny. Pozdrawiam :)
  24. W sumie, to się zgadzam z powyższym. Osobiście przeszedłem od przerażenia (w tym czasie przekonywałem jakiegoś nieznajomego na forum, że nie powinien wychodzić na ryby, ponieważ wszyscy powinniśmy pozostać w domach, tak jak nam nakazywano - czego do dzisiaj żałuję, bo teraz wiem, że to on miał rację), przez zdumienie (tym jak rzeczywistość bardzo odbiegała od tego, co nam przekazywano oficjalnym kanałami i reakcjami ludzi na to, co się działo - w wielu przypadkach kompletny brak refleksji, jedynie ślepe podążanie za rozporządzeniami), do niedowierzania (co się udało z nami zrobić w tak krótkim czasie i jak ludzie reagują na podobne sytuacje - w czasie Pierwszej Wojny Światow w Wielkiej Brytanii matki wysyłały swoich synów, a żony swoich mężów na nie ich wojnę, która toczyła się w Europie, kto się wzbraniał, ten był piętnowany, więc wszyscy szli na rzeź - nigdy nie mogłem tego zrozumieć, zrozumiałem dopiero w tzw. pandemii, plus dotarło do mnie, jakie doskonałe narzędzia mają w tej chwili ci, w których interesie jest takie efekty osiągać). A koronawirusy, były, są i będą. Były przed dinozaurami i będą po nas, jeśli doszczętnie nie upieczemy tej planety. Obecnie chociaż nie monitoruje się już globalnie zachorowań na cov-19, to sądząc po ostatnich zarejestrowanych danych, ilość zachorowań kształtuje się na podobnym poziomie jak z czasów pandemii, co mogłoby dowodzić kompletnej nieskuteczności podjętych wówczas działań. Co natomiast zrobiono skutecznie? Pierwszy raz w historii oznaczono wirusa i zbadano kanały i szybkość jego rozprzestrzeniania się po świecie. Zbadano reakcję społeczeństw i możliwości zwalczania podobnych zagrożeń. Myślę, że zupełnie przy okazji, wielu udało się osiągnąć takie zyski, jakich nigdy przedtem ani potem nie osiągnęli. Na koniec jeszcze raz, nie chodzi mi o jątrzenie czy rozdrapywanie ran, ale zastanawiam się czy podobne zagrożenie może wrócić, tym razem z naprawdę działającym wirusem, bo gdyby ten ostatni działał w taki sposób w jaki nas straszno, to większości z nas by już tutaj nie było. Ja sam zmarł bym na niego conajmniej dwa razy. Dziękuję za czytanie i pozdrawiam :) Eh, przekrętów było bardzo wielu, ale żaden nie śmiał zagrać przy Jankielu. P.S.: Wygląda na to, że wszyscy staramy się jakoś wyprzeć z pamięci ten czas słusznie miniony, bo, w sumie ja też unikam rozmów na ten temat. Pozdrawiam. Mierząc w skali wszechświata, to tak, ale tu kryje się pewien paradoks, bo w każdym z nas może mieścić się cały wszechświat. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...