Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 059
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Nie wiem dlaczego ( i pewnie niesłusznie), ale chyba przez ten "mały pistolecik", skojarzyła mi się ta piosenka: Pozdrawiam :)
  2. Cieszę się, że to zauważasz. Dziękuję i pozdrawiam.
  3. Nawet nie wiem co, ale coś w tym jest :))) Pozdrawiam
  4. Nie, nie wiedziałem. Dzięki, że do mnie zaglądasz :) Pozdrawiam.
  5. Myślę, że nie jest tak źle. Jest wielu świadomych ludzi, szukających prawdy, nie pędzących owczym pędem za baranimi przewodnikami. Chociaż rzeczywiście wygląda na to, że wielu też się bardzo pogubiło albo raczej zostało celowo wyprowadzonych na manowce. Wiersz w kilku miejscach wymaga dopracowania - łamie się rytm. Pozdrawiam
  6. No cóż... jedna jaskółka wiosny nie czyni. Byłem, czytałem. Pozdrawiam.
  7. Dobre. Pozdrawiam.
  8. Ojciec miał dwóch synów. Czasami o nim rozmawiamy i to ciekawe, jak ludzie żyjący w tych samych warunkach mogą różnie postrzegać tę samą osobę. Myślę, że to w znacznej mierze zależy od tego, jak się na kogoś patrzy i to nawet nie koniecznie musi być ojciec. Dziękuję za obecność i pozdrawiam :) Doskonale Cię rozumiem Marku, ale i nie o sentyment do czasów tutaj chodzi (też go nie mam :)), a raczej do pewnej bliskości, której dzisiaj tak często brakuje. Myślę, że to m.in. cena tzw. postępu. Życie na końcu linii energetycznej, to jednak zupełnie inne realia niż życie w Warszawie, w której też spędziłem dwa lata :)))))))))))) Pozdrawiam serdecznie. Ale w ciemności było widać światło, a teraz ani światła, ani ciemności nie widać. Żyjemy jakby oślepieni, czasami wydaje mi się. Pozdrawiam. Pani elektryk? :) Dziękuję i pozdrawiam :) @Franek K, właściwie to były trzy miejsca. Zrobiłem co mogłem. Jeszcze raz dzięki. Pozdrawiam
  9. U nas to by nie przeszło. Odległości znacznie większe i chyba sąsiedzi mniej dla siebie życzliwi, ale rzeczywiście tak było, że u części się świeciło, a u innych nie. Ponieważ była to, tak jak napisałem, końcówka linii zasilającej, nie licząca się w ogóle "strategicznie", to u nas "planowane wyłączenia" potrafiły trwać kilka dni, a jeśli zdarzyła się awaria, to niczym nadzwyczajnym był nawet miesięczny brak prądu. Nieciekawe czasy, ale jakoś nie nudziliśmy się :))). Zastanawiam się co by było, gdyby teraz niektórych odłączyć od prądu... Czy poradziliby sobie z takim wstrząsem? Nie wiem. Co do uwag technicznych, to zaraz zakasuję rękawy i biorę się do roboty. O tym ostatnim wersie wiedziałem, ale umknął mi jeszcze jeden. Dzięki za uważne czytanie ;) Pozdrawiam.
  10. Mówisz i masz. Poprawione. Dzięki. Również pozdrawiam :)
  11. Bywa, że czasem z dzieciństwa wspominam długie jesienno zimowe wieczory oraz dziesiąty stopień zasilania... Zaraz za świeczką ktoś z nas się uganiał i z zapałkami już czekał gotowy, kiedy nadejdzie spodziewana chwila. Jednak nie nagle pomroka spadała... Prąd wyłączano zazwyczaj trzy razy. Pierwszy raz, tylko, by zwrócić uwagę. Drugi, niezbornym jeszcze dawał szansę znaleźć zapałki, kaganki ustawić, trzeci na dłużej energii pozbawiał. Ślepł telewizor, głuchło stare radio i mrok ogarniał świat jak okiem sięgnąć. Ciemność rozjaśniał wątły płomień świecy i żywy ogień, który hulał w piecu. Tata zaczynał snuć swoją opowieść o dniach i nocach bez prądu przed wojną. Potem z pamięci znów "Panią Twardowską" nam recytował najlepiej jak umiał i ruską bajkę o Królu Szczupaku, który odmienił nagle los prostaka. O swych przeżyciach w obozie rozprawiał i jak po wojnie na Zachód go niosło. Prądu nie było czasami noc całą, czasem godzinę, nierzadko dni kilka, ale to dzisiaj z lubością wspominam, bo chociaż lata nazbyt szybko płyną, pozostał we mnie tamtych nocy klimat, po których tylko moc wspomnień została.
  12. A ja myślę, że ten tekst może mieć więcej denek, niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. W każdym razie tak go widzę. Nie ma w nim klarownej dosłowności i akurat w tym przypadku obieram to na plus. Pozdrawiam
  13. Nie sama, nie sama... Wszyscy tam idziemy. Pozdrawiam.
  14. Bursztyn, pumeks... ta brzytwa ma naprawdę baaardzo cienkie ostrze :). Nie ma za co. Również pozdrawiam.
  15. Noce akurat długie, ale nieźle pożonglowałaś powiedzeniami i skrótami myślowymi. Dobry tekst. Pozdrawiam
  16. @Stary_Kredens, poprawiłem troszeczkę to fatalne zakończenie. Dzięki za zwrócenie uwagi.
  17. Byłem, czytałem :) Pozdrawiam
  18. Ojej. Woda spływa po gęsi. To akurat dałoby się odwrócić. Deszcz spływa po płaszczu. To już trochę trudniej, ale na siłę przyjmując, że np. kałuża albo jakiś ciek po deszczu to też deszcz, to może dało by się jakoś przełknąć, ale w przypadku kamienia logika i fizyka raczej nie pozwala na taki fikołek. Kamień jest zazwyczaj po prostu cięższy od wody i w wodzie zazwyczaj tonie. Woda z reguły natomiast spływa po kamieniach. No, chyba, że masz na myśli tzw. puszczanie kaczek, ale wtedy, to kamień ślizga się po wodzie i trudno mówić o jakimkolwiek spływaniu. Podsumowując, prawa grawitacji i wyporności cieczy nie pozwalają kamieniowi "spłynąć" po wodzie. Kamień może się najwyżej w niej przetoczyć, jeśli znajduję się np. w wartkim strumieniu. Kamień, to twardziel, ale paradoksalnie, miękka woda spływająca po nim, potrafi rzeźbić w kamieniu. Nie wiem czy wystarczająco jasno, ale na tyle, na ile mnie stać.
  19. Tak, wiem. I wiem dlaczego, ale na razie tak zostanie. Może później zmienię. Dzięki, wzajemnie :)
  20. Prawda. Dzięki. Wzajemnie.
  21. Kamień raczej nie spływa po wodzie. Powiedziałbym, że to woda spływa po kamieniu. Może "kamień oschnie po wodzie" lub "kamień utonie w wodzie", albo coś w tym stylu? To drugie chyba lepsze, jeśli dobrze zrozumiałem, to właśnie o jakieś "zatonięcie", rozmycie się kłamstwa chodzi. Pozdrawiam
  22. Nie spodziewałem się, że da się to tak szybko, tak bezbłędnie odczytać. Dzięki za optymistyczne pozdrowienie, które szczerze odwzajemniam :)
  23. owoce bez pestek są lepsze owoce bez pestek jeść trzeba kto takich owoców nie zechce takiego nie wpuszczą do nieba niebo niebo owocowe już otwarte i gotowe wśród soczystych okrągłości wszystkich chętnych chętnie gości brak pestek to przecież nie problem i każdy powinien doceniać bo pestki są często niedobre do nieba otwarte wierzeje niebo niebo owocowe z góry wali się na głowę wybór w sumie masz niewielki jedz owoce idź na śmietnik ostatków się pozbądź nadziei w owocowych jest już kolorach gdy nowe się rodzą odmiany w laboratoryjnych pracowniach niebo niebo owocowe słodkie pulchne bezpestkowe w owocowym raju przecież żadne pestki niepotrzebne
  24. Mam taką dziwną przypadłość, że przeważnie kibicuję słabszym. Objawia się to w różnych obszarach, przybiera różne formy, i rodzi określone kosekwecje. I też sobie tego nie wybierałem... Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...