Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    12 940
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Ja też. Dzięki za obecność :). Pozdrawiam.
  2. Chodzi o ostatnią zwrotkę? No, rzeczywiście nienajlepsza. Dzięki za czytanie. Pozdrawiam.
  3. Dzięki w imieniu dziadka :). Rzeczywiście, ale to nie jest zamierzony zabieg, po prostu chyba podobny czas. Pozdrawiam.
  4. W wesołym miasteczku w Miasteczku Wesołym znów skaczą diabełki, spadają anioły, ćwierkają światełka, zakwitły plastiki, czerwony Mikołaj zastawia już wnyki. Dzieciakom na szyje zakłada powrozy, w szalonych zabawkach pułapki potworzył, do których się garną przez swoją naiwność, nie wierząc, że teraz w nich można raz zginąć. W wesołym miasteczku w Miasteczku Wesołym chichoczą diabełki, dyndają anioły. Wśród ozdób zwisają pękatych bomb grona. Niektóre wybuchną, a innym się skona. Wesołe miasteczko płot z siatki otacza, to jednak nie wstrzyma dziwaka "wariata", przed myślą, by czasem do lasu uciekać, a potem w nim szukać wolnego człowieka. Edycja: Dodaję linki do wcześniejszych "Wesołych miasteczek" dla tych, którzy nie czytali, a może zechcieliby zajrzeć: https://poezja.org/utwor/170019-wesołe-miasteczko/ https://poezja.org/utwor/181233-wesołe-miasteczko-ii/ https://poezja.org/utwor/192592-wesołe-miasteczko-iii/ https://poezja.org/utwor/195434-wesołe-miasteczko-iv-zagubione-dzieci/
  5. I tak bywało, to prawda. Pozdrawiam.
  6. Tak... moc nocy bez mocy. Mam wrażenie, że wtedy, podczas wszechogarniającej nocy, skromnymi siłami wykuwaliśmy własne nisze wolności. Dzisiaj, zaślepieni światłem wyświeltaczy wszelkiego asortymentu i ogłuszeni szumem informacyjnym, często zdajemy się niczego już poza nimi nie dostrzegać. Pozdrawiam
  7. Moja mama, która była krawcową, mówiła, że w spódnicy jest rozpierdak. Pozdrawiam :)
  8. @beta_b Super. Pozdrawiam :)
  9. Witaj Waldku. Widzę, że wiesz co nieco o samotności. Pozdrawiam serdecznie z mojej samotni :)
  10. Tak, pamiętam jak do łask wróciła stara, chyba przedwojenna lampa naftowa :))). W domu trochę kopciła, ale można było z nią wyjść na dwór i np. poobrządzać zwierzęta. Nieco późniejsze czasy... byłem fanem Bruce Lee :))) i czekałem na film w telewizji z jego udziałem, wtedy wielka żadkość, ale niestety tego dnia wyłączono nam prąd. Czekałem, czekałem aż w końcu usnąłem... kiedy się ocknąłem, było już po filmie, a zasilanie było włączone. Pamiętam jak się wściekłem, że nikt mnie nie obudził :))))). Czasami myślę, że przyszło mi żyć w czasie nieustającego kryzysu. Teraz niestety też nie jest lepiej, chociaż przybiera on inne formy, to zastanawiam się, czy znów nie grozi nam jakiś kryzys energetyczny. I właśnie te myśli sprowokowały powyższy tekst. Pozdrawiam serdecznie.
  11. Nie wiem dlaczego ( i pewnie niesłusznie), ale chyba przez ten "mały pistolecik", skojarzyła mi się ta piosenka: Pozdrawiam :)
  12. Cieszę się, że to zauważasz. Dziękuję i pozdrawiam.
  13. Nawet nie wiem co, ale coś w tym jest :))) Pozdrawiam
  14. Nie, nie wiedziałem. Dzięki, że do mnie zaglądasz :) Pozdrawiam.
  15. Myślę, że nie jest tak źle. Jest wielu świadomych ludzi, szukających prawdy, nie pędzących owczym pędem za baranimi przewodnikami. Chociaż rzeczywiście wygląda na to, że wielu też się bardzo pogubiło albo raczej zostało celowo wyprowadzonych na manowce. Wiersz w kilku miejscach wymaga dopracowania - łamie się rytm. Pozdrawiam
  16. No cóż... jedna jaskółka wiosny nie czyni. Byłem, czytałem. Pozdrawiam.
  17. Dobre. Pozdrawiam.
  18. Ojciec miał dwóch synów. Czasami o nim rozmawiamy i to ciekawe, jak ludzie żyjący w tych samych warunkach mogą różnie postrzegać tę samą osobę. Myślę, że to w znacznej mierze zależy od tego, jak się na kogoś patrzy i to nawet nie koniecznie musi być ojciec. Dziękuję za obecność i pozdrawiam :) Doskonale Cię rozumiem Marku, ale i nie o sentyment do czasów tutaj chodzi (też go nie mam :)), a raczej do pewnej bliskości, której dzisiaj tak często brakuje. Myślę, że to m.in. cena tzw. postępu. Życie na końcu linii energetycznej, to jednak zupełnie inne realia niż życie w Warszawie, w której też spędziłem dwa lata :)))))))))))) Pozdrawiam serdecznie. Ale w ciemności było widać światło, a teraz ani światła, ani ciemności nie widać. Żyjemy jakby oślepieni, czasami wydaje mi się. Pozdrawiam. Pani elektryk? :) Dziękuję i pozdrawiam :) @Franek K, właściwie to były trzy miejsca. Zrobiłem co mogłem. Jeszcze raz dzięki. Pozdrawiam
  19. U nas to by nie przeszło. Odległości znacznie większe i chyba sąsiedzi mniej dla siebie życzliwi, ale rzeczywiście tak było, że u części się świeciło, a u innych nie. Ponieważ była to, tak jak napisałem, końcówka linii zasilającej, nie licząca się w ogóle "strategicznie", to u nas "planowane wyłączenia" potrafiły trwać kilka dni, a jeśli zdarzyła się awaria, to niczym nadzwyczajnym był nawet miesięczny brak prądu. Nieciekawe czasy, ale jakoś nie nudziliśmy się :))). Zastanawiam się co by było, gdyby teraz niektórych odłączyć od prądu... Czy poradziliby sobie z takim wstrząsem? Nie wiem. Co do uwag technicznych, to zaraz zakasuję rękawy i biorę się do roboty. O tym ostatnim wersie wiedziałem, ale umknął mi jeszcze jeden. Dzięki za uważne czytanie ;) Pozdrawiam.
  20. Mówisz i masz. Poprawione. Dzięki. Również pozdrawiam :)
  21. Bywa, że czasem z dzieciństwa wspominam długie jesienno zimowe wieczory oraz dziesiąty stopień zasilania... Zaraz za świeczką ktoś z nas się uganiał i z zapałkami już czekał gotowy, kiedy nadejdzie spodziewana chwila. Jednak nie nagle pomroka spadała... Prąd wyłączano zazwyczaj trzy razy. Pierwszy raz, tylko, by zwrócić uwagę. Drugi, niezbornym jeszcze dawał szansę znaleźć zapałki, kaganki ustawić, trzeci na dłużej energii pozbawiał. Ślepł telewizor, głuchło stare radio i mrok ogarniał świat jak okiem sięgnąć. Ciemność rozjaśniał wątły płomień świecy i żywy ogień, który hulał w piecu. Tata zaczynał snuć swoją opowieść o dniach i nocach bez prądu przed wojną. Potem z pamięci znów "Panią Twardowską" nam recytował najlepiej jak umiał i ruską bajkę o Królu Szczupaku, który odmienił nagle los prostaka. O swych przeżyciach w obozie rozprawiał i jak po wojnie na Zachód go niosło. Prądu nie było czasami noc całą, czasem godzinę, nierzadko dni kilka, ale to dzisiaj z lubością wspominam, bo chociaż lata nazbyt szybko płyną, pozostał we mnie tamtych nocy klimat, po których tylko moc wspomnień została.
  22. A ja myślę, że ten tekst może mieć więcej denek, niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. W każdym razie tak go widzę. Nie ma w nim klarownej dosłowności i akurat w tym przypadku obieram to na plus. Pozdrawiam
  23. Nie sama, nie sama... Wszyscy tam idziemy. Pozdrawiam.
  24. Bursztyn, pumeks... ta brzytwa ma naprawdę baaardzo cienkie ostrze :). Nie ma za co. Również pozdrawiam.
  25. Noce akurat długie, ale nieźle pożonglowałaś powiedzeniami i skrótami myślowymi. Dobry tekst. Pozdrawiam
×
×
  • Dodaj nową pozycję...