-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
No Bo to sformułowanie należy czytać z przymrużeniem oka, jak - nie przymierzając - różne wygłupy Gałczyńskie, w których wielki Poeta używa podobnie dosadnych i potocznych określeń: Fragment Idioty Niezłomnego [u]K. I. Gałczyńskiego[/u]. Przedstawienie z cyklu: Teatrzyk Zielona Gęś ma zaszczyt przedstawić... BLIŻSZA I DALSZA RODZINA: (z towarzyszeniem orkiestry): Podnieśmy straszny lament, on zasypia na ament, a może wstrzyknąć bizmut?! Leń był, wydało tu się, ale niezłomnie wzniósł się na szczyty idiotyzmu. (tenory): Niezłomny na tym globie niezłomnie nic nie robił, niezłomnie w ziąb czy w upał. BLIŻSZA I DALSZA RODZINA: (z towarzyszeniem bębnów i harf): Niezłomny wróg postępu bełkotał gębą tępą, niezłomnie trwał i głupiał. IDIOTA NIEZŁOMNY: (w związku z powyższym wznosi się po raz ostatni na szczyt idiotyzmu, po czym definitywnie opada martwym bykiem na ceratową kanapę). K U R T Y N A (za pomocą poezji): Nieużyteczne chwasty, sitwy, kliki i kasty, różni mesje i madam — tacy są jak ten człowiek. Szczutka w nos im, widzowie. Ja bez bólu opadam. (opada bez bólu) NADPROGRAM: Podczas majestatycznego opuszczania się Kurtyny następuje, dodatkowo, Apoteoza, czyli słynna ceratowa kanapa wznosi się wraz z opisanym facetem w przestrzenie międzyplanetarne. IDIOTA NIEZŁOMNY (z kanapy, w przestrzeniach międzyplanetarnych): Razem z kanapą moją ceratową zamknięty jestem w kulę kryształową, kosmos to jest mój grób. Smutno mi, Boże, przez to, więc ty mi graj, orkiestro, coś w rodzaju hop-siup!
-
powrót do korzeni
Oxyvia odpowiedział(a) na A.StronoMka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
O! Znam tę historię doskonale! :) Już dawno przestałam liczyć na pełne zrozumienie przez ogół ludzi. Nawet najbliżsi też patrzą przez pryzmat swoich wartości, nie zawsze rozumiejąc moje priorytety. Na pewno ja podobnie oceniam innych. Nikt nie jest obiektywny i rzadko udaje się nam popatrzeć na świat naprawdę cudzymi oczami. I bardzo dobrze, bo to budzi potrzebę pisania. :))) Tylko nie trzeba sobie brać do serca braku zrozumienia przez innych. Po co? Każdy jednak coś tam zrozumie dla siebie, i to jest ważne w naszym pisaniu. A tu wiersz prawie o tym samym cierpieniu: Bezsilność Gdybym ja mógł przelać w słowa Swe palące łzy, Gdyby zdolną była mowa Wcielić moje sny, Gdyby z serca wprost do pieśni Biegł uczucia prąd - Może daliby rówieśni Dobry o mnie sąd. Lecz przez twarde ziemskie prawa Pieśń przejść musi wprzód I ognista uczuć lawa Zastyga w niej w lód; A co tam, w wybuchu wrzącym, Huczało jak grom, Tu podobne jest szemrzącym, Cichym wiatru tchom... Nigdy, nigdy nie wypowie Blada mowa ta Tego, co szaleje w głowie I co w piersi łka; Bezowocne długie boje, Łańcuch ciężkich prób. Myśli moje, czucia moje, Pójdą ze mną w grób. [u]Wiktor Gomulicki[/u] -
Nie ma słów zużytych. Nie można zakazać mówienia o: horyzoncie, cierpieniu, świecie, istnieniu. Dlaczego? Te słowa istnieją i nadal funkcjonują w języku. Uważam, że tutaj zostały użyte w niekonwencjonalnej formie, w wierszu oryginalnym i przez to nadającym nowe odcienie tym słowom. Nie ma tu banału ani wyświechtanych frazesów. Rozumiem, że wiersz mówi o tym, iż punkt widzenia nie zawsze zależy od punktu siedzenia? A ludzie, którzy dostaja się na wyżyny i mimo to nie tracą z oczu realnej rzeczywistości, szybko dostrzegają, że nie mogą nic zmienić i to tylko przynosi im cierpienie. Czy tak? Ale czy to pozbawia sensu każde istnienie, i to przed urodzeniem? Czy rzeczywiście nie warto się urodzić, skoro nic się zasadniczo nie zmienia na lepsze? Osobiście nie sądzę. Każdy nadaje własny sens swojemu istnieniu, każdy ma swoją misję, swój cel, swoje usprawiedliwienie istnienia. Nie możemy świata naprawić, ale możemy go nieco poprawić, jak mawiał mój wykładowca pedagogiki. Ewo, fajnie, że znów jesteś po długien nieobecności. Cieszę się, że Cię tu widzę. :)
-
Oxyvio, ucieszyła mnie Twoja obecność. Twoje.. "mam nadzieję".. jest dla mnie chwilą zawahania, zatem do rzeczy. "Strefa (w)pływów", to nic innego, jak próba, może rozpaczliwa, "ratowania" naszego forum. To nie pierwszy "wiersz", który "poświęcam zieleniakowi", bo ciągle gdzieś jakieś "burze". Wcześniej było "To", potem "Sen" (III- cia zwrotka), pisząc "Poprawkę" też myślałam o forum, nawet miałam tytuł.. do czytelnika.. ale ze względu na pewną "uniwersalność" treści, dałam, poprawka.. czytanie było zgodne z moimi oczekiwaniami i jest ok. Jest niemal regułą, że od czasu do czasu pojawiają się zgrzyty, wręcz "wojny" słowne.. w których nie biorę udziału, ale dołują mnie one bardzo, tak już mam, kumuluje się we mnie, narasta, aż zaczyna się przelweać i wtedy najlepszym dla mnie wyjściem, jest ułożenie wiersza/ wierszyka, nazywaj to, jak chcesz. Bywam tutaj, bo bardzo mi odpowiada delikatna tonacja zieleni, dla mnie to "pomost", który powinien łączyć ludzi, a nie dzielić. "Krawędzie" mogą być różne, wola Czytelnika, ucięłam to, bo liczyłam na wyobraźnię... Czy spojrzenia "brodzą", a nie.? Prawie każdy, kto da tutaj wiersz, obserwuje/śledzi go, to naturalne. Odebrałaś treść, jw. nie mam o to pretensji i liczyłam się z tym, niemniej, wydawało mi się, że łagodna tonacja koloru podpowie co nieco, jak i tytuł. Nasze forum, jest czasami jak strefa pływów, jak komu czapka stoi i już nie wiem, mamy "bać się" zostawić autorowi uwagi pod wierszem, bo być może obrazi się (na amen), czy lepiej udawać, że wszystko jest w porządku, chociaż myślimy inaczej. Ważne jest też dla mnie, by nie mieszać autora z błotem, to człowiek, jak my wszyscy, więc można delikatnie. Nie lubię też, gdy autor wiersza, przemilcza post, tym bardziej, gdy czytelnik ma jakieś uwagi, wspominałam już gdzieś o tym, dla mnie to.. kruszejący dialog.. bo jednostronny. Tobie akurat tego zarzucić nie można.. zawsze odpowiadasz. Reasumując, po to jest to forum, żebyśmy mogli sobie nawzajem pomóc, tak, jak potrafimy. Zamiast kłócić się, poświęcmy czas innym, którzy w danym momencie.. tak, a nie inaczej.. zapisują swoje obserwacje. To chyba wszystko.. no i masz "tasiemca".. :) a co na koniec dopiszę.? Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam. Pozdrawiam. Zgadzam się z tobą w 99,9%..Prawdą jest, że te komentarze w których jest krytyka najbardziej rozwijają "początkującego".. Jednak trzeba zaznaczyć, że każdy z nas jest inny. Jednego do cięższej pracy zmotywuje "zbesztanie" utworu, a drugiego konstruktywne, uprzejme przekazanie słabych stron.. Trzeba wziąć pod uwagę to, że poeci to zazwyczaj ludzie cholernie wrażliwi, więc raczej bardziej przemawia do nich ta druga opcja:) Śmieszą mnie komentarze "wprawionych" którzy nabijają się z tego, że się pozdrawiamy i wysyłamy uśmieszki..Cóż, ja uważam się za dobrego człowieka, a co najważniejsze ludzie mnie tak postrzegają.. Lepiej napisać GNIOT (ale jak to świadczy o autorze komentarza?,sami odpowiedzie sobie na to pytanie) To smutne, że ludzie nie mają w sobie za grosz pokory, już w sumie nie chodzi o pokore, TYLKO Kurwa mać ....O ODROBINĘ TAKTU! przepraszam za przekleństwo, poniosło mnie:) Zgadzam się z Wami w 99,9%. :))) Uważam, że nie należy bać się pisania tego, co naprwdę myślimy. Ale: 1. trzeba pamiętać, że każda opinia (pozytywna czy negatywna) jest na pewno subiektywna; chyba, że wykażemy komuś ewidentny błąd językowy czy inny; 2. róbmy to [u]zawsze[/u] w sposób delikatny i kulturalny, bez obrażania autora, i pozwólmy mu pozostawać przy swoim zdaniu, nie obrażając się z kolei o to; 3. nie obrażajmy się sami za to, że ktoś ma uwagi co do naszych wierszy - dajmy innym prawo do tego, nawet jeśli się nie zgadzamy z cudzą opinią; poza tym zawsze możemy wyczytać w krytyce coś, co nam się opłaci - co nam otworzy oczy na coś, czego wcześniej nie dostrzegaliśmy i pozwoli podnieść własny warsztat; 4. jeśli ktoś kilkakrotnie nie słucha naszych rad albo je ignoruje, albo one go ranią, dajmy sobie spokój i przestańmy komentować jego wiersze, bo w takim przypadku nie ma to sensu. Napisanie komuś "gniot" czy użycie innego pogardliwego epitetu nie jest krytyką i nie zawiera żadnego znaczenia, to nie jest żadna opinia. To jest tylko i wyłącznie zaczepka pozbawiona sensu. Takie "krytyki" rzeczywiście należy przemilczać moim zdaniem, a jeśli już coś odpisywać, to tylko tyle, żeby wykazać bezprzydatność i nonsensowność takich "opinii". Tyle mojego zdania na ten temat.
-
Widzę, że moja gorycz przy Twojej to pikuś. Pisałem raczej o naszej lokalnej polskiej wolności, jej ścieżkach, zakrętach, historii. Cóż, jesli chodzi cywilizację to tu akurat jestem wielkim optymista i mam zgoła odmienne zdanie, bardziej pragmatyczne niż ideologiczne. Ten wiersz też miał pokazywać rozdźwięk między ideami, a rzeczywistością. On zawsze jest bo jesteśmy tylko ludźmi. Dziękuję za komentarz MM Nie, Marek, ja nie jestem rozgoryczona, przeciwnie, widzę sens tworzenia utopii i mitów w ludzkich umysłach, rozumiem, że to też jest potrzebne oraz po co. A to, że stany idealne nie istnieją? To wiem od bardzo dawna. Stan idealny musiałby oznaczać absolutny bezruch, zakończenie wszystkiego. To dopiero byłoby smutne. Polecam Ci książki: "Obecność mitu" Kołakowskiego (właśnie o konieczności tworzenia mitów i ideologii) oraz "Ucieczkę od wolności" Fromma i "Antynomie wolności. Z dziejów filozofii wolności", praca zbiorowa (niemożliwość zaistnienia wolności w czystej postaci i na dłuższą metę). Zwłaszcza Fromm pokazuje dokładnie, na czym polega mechanizm klęski idei wolności i jak ludzie sami uciekają od niej pod opiekę autorytetów i bogów. Z tą ideą wolności jest tak samo jak z ideą raju, dokładnie. :)
-
Bardzo dobry wiersz. Budzi we mnie skojarzenia i uczucia, działa na wyobraźnię, widzę to umęczone miasto pod postacią pijaka-inwalidy: to nasza (o)błędna cywilizacja, nasza kaleka, odnaturzona rzeczywistość ludzka, wyrwana z naturalnego wszechświata i obrócona przeciwko niemu. Wszystko się oddala, zwłaszcza dziciństwo - tak samo każdego człowieka (także pijaka-inwalidy, choć trudno uwierzyć, że w ogóle był kiedyś dzieckiem), jak i całej kalekiej, pijanej ludzkości. Coraz dalej nam do korzeni i do naszej własnej natury. I niczemu niewinne zwierzęta, zależne od nas, od pijanej cywilizacji, która zmierza do rozwalenia swojego świata. Świetne. I przerażające.
-
Jest to wypluwanie z goryczą fałszywego słowa "wolność", którym się zatruła cała Europa. Wolność nie istnieje, jak nie istnieje sprawiedliwość, równość, braterstwo, raj, piekło i te de, i te pe. Ale istnieje wyobrażenie tego wszystkiego w ludzkich umysłach, istnieją idee i dążenie do nich. Gdyby nie istniały utopie i marzenia, cywilizacja nie tylko nie posuwałaby się do przodu, ale w ogóle ległaby w gruzach, ba, nie miałaby szansy zaistnieć.
-
W nowiu wyglądamy przepięknie
Oxyvia odpowiedział(a) na cezary_dacyszyn utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Po prostu... wygląda przepięknie. :) Naprawdę. -
Nato, wiersz ogólnie jest dla mnie zrozumiały (mam nadzieję): próba uratowania związku, zimne spojrzenia, niemożność dogadania się, nierozumienie partnera, wreszcie milczenie i odwilż, czyli łzy - w tej odwilży jest jednak optymizm, łzy to dobry znak, bo to znaczy, że nie wszystko zamarzło na amen i jeszcze ma szansę się rozmrozić. Potwierdza to też łagodny kolor, który próbuje być pomostem - to także brzmi optymistycznie; ale akurat to sformułowanie budzi moje zastrzeżenia z punktu widzenia językowego, komunikatywności. Cała ta fraza, którą jest pierwsza strofa: zimowa aura ma w sobie więcej ciepła niż osiadające [u]na krawędziach[/u] spojrzenia - na krawędziach czego? - brak dopełnienia, zdanie niedokończone, nie wiedzieć czemu, a szkoda, bo zapowiadała się ładna metafora - dlaczego ją ścięłaś? brodzą w łagodnej tonacji koloru który próbuje być pomostem na ulotnym brzegu - spojrzenia brodzą? - jakoś to nie budzi we mnie żadnych skojarzeń; brodzą w kolorze? który usiłuje być pomostem? na ulotnym brzegu?... - nie widzę tu żadnego obrazu, nie nasuwa mi się nic w wyobraźni, nie łapię tego; w dodatku nie widzę celu wprowadzenia tutaj przerzutni - co ona ma oznaczać dla treści wiersza? Druga strofa w porządku, jest jasna i logiczna, dzięki temu wiersz jest w ogóle czytelny jako wyraz konkretnych uczuć. Pozdrawiam, Nato. :)
-
No to już wiem, ale - dlaczego? Inaczej: jakie błędy lub nieporadności językowe tu widzisz? :)
-
Małżeński trybut
Oxyvia odpowiedział(a) na Henryk_Jakowiec utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Gdyby równe było prawo dla faceta i kobity, sprawiedliwe płace babom, stanowiska i profity, gdyby nie gnać nas do garów, gdzie bez forsy nie da rady, to nie byłoby tych swarów o gotówkę i obiady. Niepotrzebna by nam była także i emancypacja, gdyby zawsze nam rządziła damsko-męska demokracja. Tutaj winna jest tradycja, zły obyczaj z dawien dawna, że bogato chce się wydać każda młoda, ładna panna. Potem musi dom prowadzić, męża portfel więc rozlicza, żeby ciężar ten uradzić; winien temu jest obyczaj. -
"N" jak Nowość...
Oxyvia odpowiedział(a) na Lilka_Laszczyk utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dzięki i nawzajem! :) -
czy już zawsze tak bedzie?
Oxyvia odpowiedział(a) na A.StronoMka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję Oxyvio, także w tym tekście pojawiają się echa naszej rozmowy, wygląda na to, że była wielce inspirująca:) To straszne, że są ludzie, którzy nie potrafią sobie wyobrazić szczęścia. Co tam wyobrazić, przyjąć go do wiadomości. Pozdrawiam, A. Tak to bardzo smutne, ale nie można ich za to winić. To tak, jak by mieć pretensję do kogoś, że urodził się niesłyszący albo że stracił w wypadku rękę na przykład. -
"N" jak Nowość...
Oxyvia odpowiedział(a) na Lilka_Laszczyk utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jakże mogłoby mi się nie podobać? :) A moje miasto też zasypane. Śnieg jest kłopotliwy, ale ja go lubię. Jest piękny. Zwłaszcza za miastem. I podobno ma działanie antydepresyjne. -
"N" jak Nowość...
Oxyvia odpowiedział(a) na Lilka_Laszczyk utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Świetne! Bomba! Dla mnie bomba i już! Zabieram! Dla mnie jakoś szczególnie mądre i prawdziwe jest to: "zawrzeć pytanie w wykrzykniku". Bardzo niepokojące są dla mnie te "rady". Och!... Doskonała także pointa - nie można myśleć i czuć za kogoś, bo tylko on sam może to robić za siebie. Bardzo dobry wiersz. :) -
Zagościłam, Haniu. :) Kiedy czytałam ten wiersz pierwszy raz, to chyba nie było ostatniego fragmentu? W każdym razie ja go nie widziałam... Dobrze, że jest, bo inaczej wiersz byłby "tylko" pejzażem zimowym. Ale tak też byłby piękny. Całuski, Kochana. :)
-
Ładny, roztańczony, koronkowy pejzaż. Mam przed oczami piękne, zimowe krajobrazy. :) Tylko jedno sowo mi nie pasuje: słońce [u]trafiło[/u] - wg mnie lepsze byłoby tu bardziej poetyckie określenie, jak np. rozświetliło albo rozelśniło. Ale to już sprawa osobistego odbioru. Serdeczności. :)
-
Bolku, dziękuję za ciepły i pełen życzliwości komentarz z wierszem. :) Już w to nie wierzyłam, ale okazuje się, że faktycznie w końcu człowieka znajdzie jego miłość, choćby na końcu życia i świata. Serdeczności. :)
-
A więc metafora ludzkiego świata, jak napisałam? Czy tylko ludzkiego życia? Nieważne, myślę, że życie całej ludzkości przebiega podobnymi etapami jak życie każdej jednostki naszego gatunku, i że jedno i drugie jest tak samo kruche i nietrwałe. Co do wioski, myślałam, że jakaś może konkretna, bo w Holandii są takie wioski, jak wiadomo. Zresztą nie tylko w Holandii.
-
Dziękuję, Izo, za miły komentarz. Bardzo mnie to cieszy, bo ja lubię wiersze melodyjne, a najbardziej poezję śpiewaną. Muzyka słów i fraz robi na mnie nie mniejsze wrażenie niż sama treść czytanych wierszy. Fajnie, że i Ty to lubisz. :) Serdeczności.
-
czy już zawsze tak bedzie?
Oxyvia odpowiedział(a) na A.StronoMka utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
To właściwie nie jest wiersz, ale wyrażenie prawdy o pewnym rodzaju okaleczenia psychicznego, jak w podręczniku psychologicznym (bardzo trafne spostrzeżenia i wnioski). Najbardziej poetycka jest pointa. -
rozważania o początku
Oxyvia odpowiedział(a) na Kaliope_X. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Odpowiedziałam Ci tylko na to konkretne zdanie: "widzę, że dla Ciebie "obrazy" w wierszu są konieczne i muszą być wyrazistą barwą malowane. a ja lubię akwarele, wiesz? i malarstwo Salvadora Dali również - a tam bardzo mało "obrazowości" plakatowej ;)" - bo tutaj najwyraźniej się nie zrozumiałyśmy. A do wypowiedzi Jacka Ty pierwsza nawiązałaś, Kingo. Miłego wieczoru. -
Nato, cieszę się jak zwykle, że wpadłaś do mnie oraz że podobają Ci się niektóre zwrotki mojego wiersza. :) A dlaczego trzecia jest najsłabsza? Ona zawiera bardzo ważne dla mnie treści - sens tego wiersza (razem z czwartą). Ale może nieudolnie to wyraziłam? W czym się przejawia moja nieudolność?
-
rozważania o początku
Oxyvia odpowiedział(a) na Kaliope_X. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Właśnie o to chodzi. Nie rozumiem, po co i dlaczego są niektóre słowa i niektóre zabiegi. One niszczą spójność i klarowność obrazowania. Nie rozumiem ich, jak Jacek, o którym napisałaś, że doskonale Cię odczytał. Mam takie samo zdanie jak Jacek, te same odczucia. Serdeczności, Kaliope, i pamiętaj, że Cię bardzo lubię - wszystko, co tu piszę, wynika z odbioru Twoich wierszy, a nie z jakiejś antypatii do Ciebie, broń Boże. :) -
rozważania o początku
Oxyvia odpowiedział(a) na Kaliope_X. utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Kingo, absolutnie nie proszę o tłumaczenie mi wierszy prozą - nie o to chodzi. Chodzi mi o to, żeby wiersz sam był zrozumiały. (A nie łopatologiczny! - to nie jest równoznaczne!). Co do ptaków, są one oddzielone od ramion przecinkiem, a nie kropką, podobnie jak dalej gniazda - wszystkio jest w jednym zdaniu, "w ramionach" między przecinkami jest wtrąceniem w tok zdania, że Peelka obserwuje ptaki, które lepią gniazda. Zdanie się kończy na cichych dniach, a następne jest zastanawianiem się, czy to noc. Dokładnie tak jest napisane, taka jest logika tych dwóch zdań. Dalej jest korona tej nocy - co to takiego? W dodatku mógł ją zdmuchnąć wiatr, ogień, pył - czy ogień albo pył mogą dmuchać? Czy wiatr może zdmuchnąć noc? Jaki wiatr - jaką noc, jaką koronę? Co to za obraz? Nie widzę go, nie przemawia do mnie, nie umiem sobie wyobrazić korony nocy ani dmuchającego pyłu. I tak dalej. Nie gneiwaj się za szczerość. Ja też nie piszę tego złośliwie. Ogólny zamysł wiersza jest mgliście czytelny (nawet dla mnie), ale szczegóły pozostają w mroku (nie tylko dla mnie). Pozdrawiam serdecznie, Kingo. och... Joasiu, "łopatologicznie" - to już biorę do siebie. i nie akceptuję! wiem dokładnie, jak napisałam. widzę, że dla Ciebie "obrazy" w wierszu są konieczne i muszą być wyrazistą barwą malowane. a ja lubię akwarele, wiesz? i malarstwo Salvadora Dali również - a tam bardzo mało "obrazowości" plakatowej ;) ale to nieistotne. czy ja się gniewam za szczerość?? absolutnie nie! :) tylko widzisz, nie uważam, abym musiała pisać bardziej "wprost". traktujesz wszystko dosłownie. jasne, że ogień nie może zdmuchnąć niczego, choć "podmuch" gorąca, gorące powietrze, potrafi poparzyć. oczywiste, że pył nie dmucha, ale już wiatr, niosący pył - owszem. a tu nie chodzi o pomieszanie. a co, gdyby ogień był pyłem, a wiatr ogniem lub ogniem pył itd.? LUB to hipotetyczność. korona nie jest obrazkową złotą ozdobą głowy królewskiej jak w bajce. korona z ostatniej zwrotki jest nawiązaniem do "korony drzewa życia" z pierwszej. korona nocy - spróbuj w ten sposób spojrzeń na noc - czarną podniebną przestrzeń. gdzieś tam wysoko może lśni księżyc... a sama noc? noc jest ciemna, jest niepokojem, brakiem światła - nadziei, jasności, uśmiechu, wiary, perspektyw itd. "nocą", czyli taką ciemnią może być każda sytuacja bez wyjścia, każda przeszkoda w "budowaniu gniazda" - może, ale nie musi. nieraz zło obraca się w większe dobro. ptaki i ramiona - gdy tulisz coś w ramionach, to obdarzasz uczuciem, troską, dbasz, by nie ucierpiało, by przetrwało, było bezpieczne - nie powiem przecież, że w ramionach ptaki budują swoje gniazda. czy czasem można sobie pozwolić na niedopowiedzenie, aby utrzymać myśl w rytmie i rymie? nie tylko o to chodzi oczywiście!!!!! sobie, we własnej wzajemnej intymności tworzą przystań - ptaki! a człowiek, gdyby był jak ptak? a gdyby jak jaskółka zawieszony w czerni nocy - pod banderą cichych dni? pył i jego znaczenie tłumaczyłam powyżej. Joanno... nie. nie będę już wyjaśniać. nie o to chodzi. spójrz czasem na obraz w muzeum i spróbuj zauważyć malowidło! oczywiście, że trzeba rozumieć. ale na siłę przekonywać nikogo nie będę. Tobie zresztą również na wyjaśnianiu czegokolwiek przeze mnie nie zależało :) uważasz wiersz za niezrozumiały. ok!! ja nie mam ani żalu, ani pretensji, ani nie jest mi przykro z tego powodu :) i myślę, że nie ma sensu dalsze roztrząsanie go na czynniki pierwsze. masz prawo do własnej opinii, którą szanuję! może następnym razem lepiej i łatwiej nam będzie się porozumieć :) (trochę się tu rozpisałam. muszę wracać do prozy życia i obowiązków. zajrzę, gdy będę mogła.) hej! Kingo, ja też uwielbiam obrazy Salwadora Dali, to mój ulubiony malarz. Ale u Ciebie po prostu NIE MA obrazów - nie ma ich dla mnie - one mi się rozpadają, nie widzę ich. O to mi chodzi. Dopiero, kiedy mi wyjaśniasz, co miałaś na myśli, zaczynam rozumieć tok Twojego rozumowania i widzieć Twoje obrazy. A tak nie powinno być. Wiesz, nigdy nie miałam i nie mam problemów ze zrozumieniem wierszy znanych poetów, także tych uważanych za wyjątkowo trudnych i pokrętnych. Toteż nie jest to moja nieumiejętność czytania ogólnie. Ale Ciebie nie umiem czytać, niestety. I nic na to nie poradzę. Tak jak inni, którzy też nie wszytko rozumieją z Twoich wierszy. Dla mnie obrazy muszą być wyraźne i logiczne, spójne, a treść pod nimi - głęboka i wieloznaczna, mająca wiele odniesień, ale czytelna, także wtedy, jeśli trudna. Musi być zrozumiała, musi poruszać i dawać do myślenia. Dopiero wtedy jest wiersz i komunikat. Oczywiście dla Ciebie poezja może być całkiem czym innym, nie przeczę. Piszemy innymi językami i zapewne w innych celach po prostu. Ale nie przeczę, że jest w Twoich wierszach nastrój i jakaś wciągająca "magia", jak ktoś tu ładnie napisał. Nigdy temu nie zaprzeczałam. Nie denerwuj się - to dobrze, że istnieją różne poglądy na poezję i że ścierają się różne nurty. Bardzo dobrze, bo to jest warunkiem rozwoju literatury. :)