Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Simon Tracy

Użytkownicy
  • Postów

    619
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez Simon Tracy

  1. @Berenika97 Terminologię marynarską czy nazwy części żaglowca, uzbrojenia czy olinowania poznawałem z książek takich jak "Statek widmo" czy powieści Hodgsona. Zresztą uwielbiam morze, żaglowce i marynistykę. Żałuję że nie poszedłem do szkoły morskiej w Gdyni. Teraz po latach byłbym prawdziwym wilkiem morskim a nie samotnym i przeklętym wilkiem jak teraz.
  2. @Berenika97 Mogę się równie podpisać pod pierwszym wersem. W zasadzie nic innego się dla mnie nie liczy. Tylko cisza i spokój.
  3. @Gosława Z wiekiem mężczyzny, coraz więcej osób stara się poznać jego wnętrze i wydarzenia które go ukształtowały. Niestety z wiekiem mężczyzna mądrzeje w stosunku do kobiet, uczuć i miłości. Dlatego najczęściej jest sam i milczy
  4. @Lenore Grey poems Staram się pisać jak najlepiej. Dziekuję.
  5. @Lenore Grey poems Wczoraj pytałaś pod swoim wierszem o to czy to normalne, że każdy Twój kolejny wiersz jest inny od poprzedniego tematycznie i klimatycznie. Ja już od lat jestem poetą jednej niszy - dekadenckiego horroru i XIX-wiecznego gotyku i grozy. Jak już człowiek jest pewien co chcę tak naprawdę przekazywać w poezji i który z jej gatunków mu przychodzi pisać naturalnie to wtedy jest dużo łatwiej pisać takie teksty jak moje np. Bo jako autor jesteś zamknięty w tym świecie w tej estetyce w tym języku. Jeśli czujesz nierozerwalną więź ze swoim utworem i jest on dla Ciebie bardzo ale to bardzo ważny to znak, że możesz iść w tym kierunku
  6. @Lenore Grey poems W zasadzie o to dokładnie chodzi w weird fiction. Człowiek mierzy się z niewytłumaczalną i przepotężną grozą, której nie pojmuję. Wie, że jest już zgubiony od początku a mimo to brnie dalej z zamysłem, że tylko on może dzięki np. swojej wiedzy może rozwikłać tajemnicę lub pokonać duchy, zjawy, stare bóstwa z innego wymiaru czy wyznawców dziwnych kultów. Często ceną jaką ponosi jest nieludzka śmierć lub popadnięcie w całkowity obłęd i szaleństwo. Co skutkuję tym, że jego opowieść jest zupełnie niewiarygodna dla postronnych. Dlatego opowiadania weird zaczynają się np. w psychiatryku albo od historii w stylu siostrzeniec odziedziczył dom po starym, zbzikowanym wujku, który umarł w dziwnych okolicznościach a teraz przy grzebaniu w jego rzeczach odnajdują się książki lub dzienniki ze strasznymi opisami i rysunkami jakiś potwornych postaci...
  7. @Lenore Grey poems Dziękuję. Starałem się oddać ducha książki Hodgsona, choć początek historii u mnie jest zupełnie inny od tej z powieści. Ale ostatnie zwrotki są już bezpośrednio powiązane. Elementy transcendencjalnej grozy, dziwne cienie i zachowania przyrody, zjawy i duchy na pokładzie, no i upiorna zielonkawa mgła, wzmagająca odczucie odseparowania od świata i grozy. No i typowe dla grozy czy horroru XIX-wiecznego. Tylko jedna osoba przeżywa ten koszmar by móc go opisać w formie dziennika bądź listów. U mnie jest to wiersz. Łączy się to trochę z weird fiction, gdzie niewytłumaczalne zjawiska odbierają życie wszystkim a zostawiają cudem ocalonego by mógł jakby opisać ich zwycięstwo nad człowiekiem.
  8. @Lenore Grey poems Nie ma za co. Piszesz naprawdę świetnie.
  9. @KOBIETA Bardzo dziękuję. "Mgła" ta Carpentera jak i remake są jednymi z moich ukochanych filmów. Zresztą mam wewnętrzną fascynację z istoty występowania mgły. Kocham zanurzać się w niej i spędzać w jej nocnej ciszy długie godziny.
  10. @MIROSŁAW C. Wspaniałą poezja. Czuć tutaj klimat, który ubóstwiam. Nazywam go sennym industrializmem. To miasto w oparach upadku a zarazem grobowo cichej codzienności. Tak szarej i pełnej grozy. Lubię zaglądać w trzewia miejsc gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda.
  11. Wiersz ten napisałem mając 17 lat w hołdzie jednej z najlepszych książek jakie moje oczy miały przyjemność czytać i jej autorowi. Chodzi o "Widmowych piratów" W.H.Hodgsona. Przez wiele, wiele lat był to najdłuższy wiersz w moim dorobku, aż do czasu zabrania się przeze mnie za prozę poetycką. Najstarsi nie pamiętają tak silnego sztormu. Biją o brzeg z pełną goryczą i furią, zielonkawe fale. Wyrzucają na piach połamane deski - resztki okrętu. Zatonął rankiem na skale. Wszyscy martwi, nie ujrzą rodzinnego domu. Uczciwi ludzie. Różne towary do wioski zwozili. Nawet przed najstraszniejszym sztormem nigdy nie trwożyli. W porcie jeszcze wierzą, czekają na dobre wiadomości. Ciała na dnie. Rozgryzione. Miejscami nagie świecą kości. Do poszukiwań zgłaszają się nawet miejscowi piraci. Ostatnio kiepsko idą interesy. Nastały dla piractwa czasy bessy. Czarny statek. Co bardziej gorliwi na nabrzeżu się żegnają. To nie ludzie a samego czarta kamraci. Kapitan mówi do załogi: Pogoda zapowiada się cudownie. Obyśmy powrócili mając pełne ładownie. Słońce zachodzi, przed nimi tylko bezkresna woda. Kotwica w górę. Każdej chwili szkoda. Marynarze z rozkazu bosmana, już wspinają się po fokrei. Zwinnie, szybko ze sprawnością gazeli. Wyżej fokbombramsel powiewa, na nim gniazdo obserwacyjne Z niego widok na całe morze się rozpościera. U steru posadzony młody bosman. Stoi jak duch w zapadającym mroku. Oparty o reling, pyka fajkę oficer wachtowy, na tej zmianie on jest pan. Przebrzmiało dziesięć dzwonków, wachty ostatnia godzina. Wszyscy bacznie obserwują. Nocą morze należy do Lewiatana. Wierzcie mi diabelska to gadzina. Nieraz to starzy w tawernie bajali, że łeb potwora wśród fal mylnie za skałę brali. Co bardziej odważni na łodziach się tam wybierali. Czy był to Lewiatan czy wierzchołek skały. Nigdy się nie dowiemy. Łodzie nie powracały. Na pełnej prędkości galeon fale przebija. Na niektórych dziób pod niebo wzbija. Horyzont mgłą z lekka zasnuty. Statek ciemny, blask złoty bije jedynie z okien kapitańskiej kajuty. Dwanaście dzwonków. Zasłużony odpoczynek. W takich chwilach człowiek żałuje, że nie ma na statku dziewczynek. Bosman oczy przeciera ze zdumienia. Mgła przy okręcie to nic takiego, ale jej kolor.... ... zielonkawa Niczym młoda wiosenna trawa. Po sześciu godzinach przy sterze, musi być dobrze zmęczony. Umysł biedaka halucynacjami trawiony. Statek już pośrodku mgły. Niczego na pięć kroków nie widać. Słychać komendy i żagli łopot. Ktoś z drugiej wachty szuka sternika. Jakaś dziwna ta mgła. Jej chłód nawet myśli przenika. Wtem w okolicach fokmarsela jakaś postać, to pojawia się to wśród żagli znika. Oficer zauważył go. Trzeba zdjąć nieszczęśnika. On jakby nie chciał. Wciąż nas unika. U dziobu coś z mgły się wyłania. Nie.... niemożliwe. Wydaję mi się, że słyszę za relingiem na sterburcie głośne nawoływania. Wszędzie wrzaski, trzaski, brzęk broni.... ... Tylko ja przeżyłem. Widmowi piraci statek opanowali. Nie wiem dlaczego życie tylko mi darowali. Resztę naszej załogi na swój okręt zabrali.
  12. @Lenore Grey poems Tyle że Ci analfabeci tworzyli kultury liczące sobie setki lub tysiące lat. Trzeba jasno stwierdzić i otworzyć oczy. To postęp cywilizacji niszczy kulturę. @Simon Tracy A co do pytania to spokojnie masz czas żeby ustabilizować swoją tematykę. Moze kiedyś stwierdzisz że będziesz wszechstronną poetką lub zamkniesz się w jednej z nisz. Jedno wiem Twoja poezja będzie ewoluować
  13. @Marek.zak1 W czasach Nelsona nie używano już fluit i geleonów. Zastąpiły je brygantyny i okręty liniowe. W wierszu moglibyśmy przyjąć połowę XVII wieku bo w treści pojawiają się fregaty które zaczęto wprowadzać wtedy do służby. @Berenika97 Całkowicie zapomniałem że w ogóle napisałem ten wiersz. Musiałem go odkopać z niebytu. @Christine Dlatego wielu określa mnie jako ostatni głos dawnego świata. I w zasadzie chyba nikt kogo znam nie byłby tak mocno zespolony z przeszłością jak ja. Bardzo utrudnia to życie w dzisiejszych czasach.
  14. @Robert Witold Gorzkowski Bardzo dziękuję. I tak staram się dzielić te moje bardzo długie zdania i wersy. Ale jak widać zdarzą się takie, które nie chcą się tak łatwo rozdzielać
  15. Dopiero trzeciej nocy pozwolono nam odstąpić od dział. Przybyły nasze okręty i szczelnym półkolem otoczyły port. Jak urzeczony podziwiałem ich sylwetki. Ukryty w koronie drzewa, uczepiony chropowatego pnia. Szybko wypatrzyłem największy z nich. Trzymasztowy galeon ze strymowanymi na wiatr żaglami. Na topie grotmasztu miał wywieszoną flagę nasza i admiralską. Na nim przypłynął prawdziwy bohater. Pierwszy morski lord. Liczyłem rozbłyski prochu z armat jego. Kule tłukły w zacumowane brygi i fregaty. A ściany domostw nabrzeżnych, odbijały odgłos dudnienia Z haubic, hakownic, kartaun i muszkietów. Leje się tylko śmierć i pożoga. Bóg ani miłosierdzie w tych lufach nie mieszka. Fleuty okaleczone, toną przy nabrzeżu. Ich drzazgi z burt, rozrzucone po falach jak ludzkie trzewia. Giną pod wodą ładownie, pełne zamorskiego towaru. W porcie już pierwsze domy płoną. W tawerny oknach ciemności. Nikt dziś nie zagląda do kieliszka. Działa obrońców, dymią jeszcze w zgliszczach niedawnych stanowisk i redut. Martwi, nie będą już stawiać oporu. Tyś zapach prochu i smak rumu. Bardziej niż murwy i dziewki ukochał. Zielone fale i dębowy pokład, droższe Ci od stabilnej ziemi. Teraz już tylko mordy kaprawe a nie serca niewieście, będziesz rozbrajał. Zawsze w ogniu wojny. Gdzieś pomiędzy admiralskimi flagami a pirackimi banderami.
  16. @KOBIETA Cały tomik erotyków możesz już wydać. Ogólnie nie czytuję takiego rodzaju poezji ale Twoje wiersze są inne. Mają bogaty i dojrzały warsztat. Takich wierszy nie piszę się jedynie z serca, tylko z potrzeby gorącego, szczerego uczucia.
  17. @Lenore Grey poems Melancholia i cierpienie to rodzice najpiękniejszej poezji.
  18. @Gosława Tak sobie myślę czytając Twój wiersz czy aż tak wiele się zmieniło na wschodzie. Ten wiersz mogłby opowiadać historię sprzed stu lat jak i współczesną tak naprawdę
  19. @Lenore Grey poems Bardzo dziękuję @Waldemar_Talar_Talar Dziekuję za komentarz. :)
  20. @Berenika97 Wymieniłaś bardzo dobre dzieła literackie w tej tematyce. Ja mam tak z pływaniem, że w rzece, jeziorze czy morzu pływam, za to zupełnie nie potrafię utrzymać się na wodzie w basenie.
  21. @Berenika97 Ciężko jest dostać się do czyjegoś środka gdy ta osoba wycofuję się w głąb siebie. Z niektórych relacji pozostają tylko wspomnienia i popiół.
  22. @Wiechu J. K. A ja wręcz ubóstwiam marynistykę. Hodgson jest bardziej znany ze swojej innej książki "Dom na granicy światów". A "Statek Widmo" to najpopularniejsza książka marynistyczno przygodowa. Gotycka powieść grozy z XIX wieku. Książka Hodgsona to biały kruk w Polsce. Bardzo ciężko ją dostać. Ja czytałem ją ledwie dwa razy jako dzieciak. Wypożyczyłem z biblioteki szkolnej. A "Statek widmo" wyszedł w zeszłym roku po raz kolejny z piękna nową szatą graficzną z wydawnictwa Vesper. I całe szczęście mam go na regale @violetta Ten wiersz jest chyba moją najlepszą ale nie mam ich zbyt wiele w dorobku. Nad czym ubolewam.
  23. @Wiechu J. K. To prawda Fiddler's Green to w zasadzie marynarski raj. Lecz mój wiersz nawiązuję do "Widmowych Piratów" W.H. Hodgson'a i "Statku Widmo" F. Marryat'a. Więc musiałem nadać mu coś z przekleństwa. @Gosława Ja też prawka nie mam i nie będę miał raczej. Jazda autem to nie moja bajka nie to co żeglowanie. Zawsze od dziecka chciałem być marynarzem i mam fioła na punkcie marynistyki i żaglowców. Byłaby to idealna praca dla kogoś takiego jak ja. Ewentualnie latarnik.
  24. @Gosława Próbuj i się nie zniechęcaj. Ja też zaczynałem od poezji i nie wyobrażałem sobie pisania długich form. @Gosława Ja się do tego nie nadam. Mam swoją niszę za którą raczej nie wychodzę. Jak mam pisać choć trochę bardziej pozytywnie to dostaję ataku paniki bo sie zupełnie nie odnajduję w innej tematyce niż mi przypisana.
  25. Oficer wachtowy obrócił leniwo klepsydrę i rozkazał wybicie czterech popołudniowych szklanek. Wiało silnie od rufy. Nasz galeon odniósł prawie śmiertelne rany w walce z posejdonowym żywiołem. Za wschodni horyzont odchodziły, gnane furią zniszczenia, skołtunione, grafitowe i zimne bałwany burzowych chmur. Pierwszy oficer, przeciskał się ku mnie z trudem. Mijał pokład zaścielony resztkami żagli i luźnym już w większości olinowaniem masztów. Melduję, że Czarny Łabędź zatonął a z Zielonego Smoka nadano sygnałem, że przyjęli kilkanaście ton wody w ładownie przez uszkodzenie poszycia. Nie będą w stanie wyrównać stępki. Dodatkowo prawie powaliło im grotmaszt i zerwało z niego gafel. Woda i wiatr zablokowały ster i zerwały oba bakstagi. No i stracili dziesięć osób w tym szypra. Patrzyłem przez reling na bakburcie na szczątki Łabędzia, unoszące się na spienionych falach. Znów oszukałem widmo śmierci. A przepowiedziane mi umrzeć na morzu a nie ze starości gnuśnej lub krwawej zarazy. Podejść pod burtę Smoka! Pod wiatr podejść od dziobu! Rzucić liny i trap między pokłady Przejąć załogę! A żywo dranie! Co do metra! Później czekać na dalsze rozkazy. Pod mundurem, poprawiłem zawiniątko z Twoimi listami. Od łez i słonej wody były już nieczytelne. Usłyszysz kiedyś Miła, dzwięk dzwonków marynarskich za oknem. I ujrzysz wtedy w salonie, widmo swego kapitana. Wokół jego załogę przeklętą. Dla nich żegluga jest wiecznością. Tak jak pokuta za grzechy. Ostatnia psia wachta. Tam gdzie bezkresne oceany zaświatów. Cmentarzysko dusz i wraków piekielne.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...