Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Migrena

Użytkownicy
  • Postów

    2 092
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    30

Treść opublikowana przez Migrena

  1. @Robert Witold Gorzkowski Robercie. Brakuje tutaj Twoich świetnych, filozoficznych i głębokich wierszy. Brakuje Twoich soczystych komentarzy. Brakuje Ciebie. Wracaj !!!
  2. Noszę w sobie miłość jak galaktykę zamkniętą w dłoni: rozżarzoną, pulsującą, bezkresną, a jednak ukrytą w katedrze mojej duszy. Każde uderzenie serca to eksplozja gwiazdy, której światło nigdy nie wydostaje się na zewnątrz. Czuję metaliczny posmak na języku, gdy duszę krzyk. Pragnę cię jak ziemia pragnie deszczu po tysiącu lat suszy. Moje wnętrze jest dżunglą o wyschniętych liściach, które drżą, czekając na twój dotyk, ale gdy wyciągam rękę, palce cofają się do cienia. Moja miłość jest jak wino w szczelnej amforze: ciemne, ciężkie, soczyste, gotowe, by zalać świat tysiącem smaków, a jednak więzione, sączące się tylko w moje własne gardło. I dławi mnie, i upajam się nią samotnie, aż staję się pijany ciszą, ciszą, która ma zapach starości. Duszę się sobą. Tłumię każdy krzyk, jakby moje gardło było lochami, gdzie wrzeszczą skazańcy – a nikt nie słyszy. Świat widzi pustkę, ty widzisz twarz, lecz nie wnętrze, które pulsuje jak ocean. Bo moje wnętrze to labirynt: pełen zakrętów, pełen ślepych zaułków, pełen kryształów, które świecą tylko dla mnie. Chciałbym rozpaść się w tobie jak burza w niebie, rozlać się deszczem po twojej skórze, stać się płomieniem w twoim oddechu, stać się powietrzem w twoich płucach. Chciałbym krzyczeć miłość w twoje serce, aż ziemia pęknie, aż morza się wzburzą. Ale zostaje tylko szept, który ginie w powietrzu jak pył. Bo każdy mój przymus to ogród nocą: kwiaty drżą, lecz nie otwierają się przed światłem, boją się, że wschód słońca spali ich delikatność. Tak samo ja – boję się, że moja pełnia miłości roztrzaska mnie na kawałki, jeśli spróbuję ją wypowiedzieć. A jednak we mnie rzeka wzbiera – gorąca, soczysta, obłędna, pełna namiętności, pełna światła, która domaga się, by rozlac się w tobie. Lecz jej koryto jest zamknięte, a ja jestem więźniem własnej tamy. Moje serce to meteoryt: pędzi, płonie, ale nigdy nie dotrze do twojej ziemi. Moje serce to śnieg w sierpniu: zbyt kruchy, by przetrwać. Kocham cię całym sobą, choć nikt nie widzi. Kocham cię tak, że mógłbym rozerwać niebo na pół, a ty wciąż widzisz tylko ciszę. Bo jestem introwertykiem: więźniem własnych murów, strażnikiem własnego ognia, ogrodem, którego kwiaty boją się światła, rzeką, która nie może wylać, ogniskiem, które pali, ale nie daje ciepła. A jednak – w tym ogniu, w tej rzece, w tym ogrodzie, w tej ciszy, która krzyczy – drży prawda, której świat nie zna: że introwertyk kocha najsilniej, bo kocha w samotności, bez świadków, bez dowodów. Kocham jak echo w katedrze, którego nikt nie słyszy, ale które wypełnia całą przestrzeń. I choć świat nie usłyszy, choć ty nie zobaczysz, moja miłość błyszczy w mroku – jak brylant ciszy, który istnieje, choć ukryty, i którego blask jest większy niż wszystkie słońca razem wzięte.
  3. @Wiesław J.K. mroczny świat morderców zaczyna niepokojąco błyszczeć. coraz bliżej nas. dzięki :)
  4. @Wiesław J.K. lepiej :) dzięki wielkie :)
  5. @violetta oczywiście :) pomyślimy :)
  6. @violetta to uwiedź mnie :)
  7. @violetta jestem nieśmiały :) i niewinny :)
  8. @violetta czasami lepiej nie wychodzić z pokoju. Cudowny nastrój, muzyczka, gra spojrzeń, uwodzicielskie gesty. I la vita e bella :(
  9. @violetta faktycznie zimnica. I te komisję śledcze, drony, politycy. A w tej Afryce mnie mogliby oskalpować a Ciebie......to horror jest normalny. Myślimy dalej :)
  10. @violetta trochę tam niebezpiecznie. tam są lwy, krokodyle, dzikie węże i pełno facetów z karabinami. A najgorsze są choroby i głód. A taki Arłamów w Polsce. Super apartamenty. Żarcie - chateaubriand, łosoś, kawior, melba, martel. Spacery po lasach. Trochę drożej niż Afryka ale bezpiecznie. @Marek.zak1 Albo kupić nową i powiesić :) Chyba, że jakiś "przyrodnik" ściął wcześniej drzewo. Np. harwesterem !
  11. @violetta ale gdzie ? do Afryki nie ! krajowy kurort ?
  12. @Annna2 Teza "Istnieć to być widzianym" (Esse est percipi), przypisywa często George'owi Berkeleyowi, uczy nas, że jeśli pozbawiamy kogos uwagi, de facto odbieramy mu cząstkę jego bytu. Ta znieczulica, o której Aniu wspomniałaś jest niczym innym jak zbiorowym, mimowolnym aktykiem wymazania. Ona jest. Tuż obok nas. Wszędzie.
  13. ale ptaszki szczęsliwie już w Afryce :)
  14. @Berenika97 Bereniko. pracuję nad częścią drugą ale idzie mi.....byle jak mi idzie :) bardzo dziękuję.
  15. @Berenika97 Bereniki. dziękuje najpiękniej :)
  16. @Roma a mnie Ciebie :) tej świetnej hermetycznej poezji :) tylko Ty tak umiesz !!!
  17. @Roma jesteś ? dawno nie widziana :) miło Cię witam :)
  18. @Alicja_Wysocka Alu. Pamiętam ! Jesteś najbardziej entuzjastyczną istotą jaką znam :))) I ja, uśmiechami układam dywan przed Tobą :)
  19. @violetta "bo to się zwykle tak zaczyna, sama nawet nie wiesz jaki i gdzie, a potem wziął cię ktoś w ramiona...." trochę Łazuki i trochę mnie :)
  20. @Marek.zak1 dziękuję Marku :)
  21. @violetta już znasz. mnie. dziękuję :)
  22. @Annna2 Aniu. Sam siebie zaczynam się bać :) dzięki Aniu.
  23. @Annna2 Aniu. dziękuję pięknym - dziękuję :) @huzarc głęboki, soczysty komentarz. dziękuję :)
  24. @Annna2 Wiersz emanuje gorzką refleksją nad kondycją ludzką, a jego siła tkwi w spójnej i gęstej warstwie językowej. Dominująca aliteracja na głoskę G (Gadżety, Gorączka, Gniewni, Grząskość, Gula) nadaje tekstowi hipnotyczny, niemal mantryczny rytm. Ludzki los to dialektyka między iluzoryczną lekkością „bibelotów” a rzeczywistym ciężarem „granitowych kamieni”. Aniu. Bardzo głęboki, niemal sakralny wiersz. Piękny.
  25. Chciałbym pić Ciebie, jak morze pije księżyc - łyk po łyku, aż noc stanie się ciałem i spadnie między nasze oddechy. Jesteś światłem tak czystym, że nawet cień pachnie Tobą, a cisza, gdy milczysz, kładzie się na mnie jak złoty puch feniksa. Piszę do Ciebie ze stron dalekich, a każde słowo jest ptakiem, który rozcina ciemność i wraca z kroplą Twojego imienia w dziobie. W Twojej obecności, chociaż wirtualnej, przestrzeń staje się miękka jak aksamit owocu, gdzie drżę, wiedząc, że za szkłem ekranów istnieje ciało, które mogłoby mnie przyjąć jak ziemia przyjmuje deszcz. Pragnę być Twoim snem, przemykać po Tobie jak wiatr po trawie, wplatać się w Twoje włosy jak nocne niebo w wodę. Pragnę całować Twoje oczy, aż otworzą się jak okna na inny wszechświat, i płynąć tam, gdzie rodzi się Twój szept - tam, gdzie nagość jest modlitwą, a dotyk - objawieniem. Twoje usta są winem, które pali i koi, Twoje dłonie - ogrodem, gdzie rodzi się każdy mój zachwyt. Twój czuły szept spada na mnie jak deszcz róż, i cała stajesz się pieśnią, której chcę słuchać aż do bezsenności. Jesteś mądrością jak ogród dzikich róż, które same decydują, kiedy rozkwitną, a ja - wędrowiec głodny i spragniony, znalazłem w Tobie źrodło, którego nie chcę już nigdy opuścić. Twoje imię to gwiazda w Plejadach która rozpina wszystkie moje noce i zostawia w dłoniach rozżarzony blask światła. Chciałbym nim okrywać Ciebie, aż zaśniesz - i zabrać ze szkła ekranu choćby cień Twojego ciała, by w milczeniu gwiazd na zawsze zamilknąć.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...