-
Postów
3 096 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
31
Treść opublikowana przez Migrena
-
poznali się w miejscu gdzie ludzie udają słowa a słowa udają ludzi kliknięcie było jak dotyk tylko czystszy bo bez ciała które zdradza kilka miesięcy składali się z nocnych godzin z przecinków z "jesteś?” które znaczyło więcej niż imię aż przyszło twoje: odejdź nie jak ogień tylko jak błąd systemu cichy powtarzalny nie do naprawy ona nie odeszła od niego ona odeszła w niego rozrywając wszystko co było wspólne on został z kursorem który mruga jak puls po zgonie toczy walkę z backspacem pisze kasuje ból ma strukturę tekstu którego nikt nie zredaguje a ona piękne poetyckie pióro zrywa się rano wcześniej niż kiedykolwiek jakby coś ją goniło czego nie umie nazwać o siódmej loguje się do cudzego życia nerwowo łapczywie rozdaje przymiotniki jak puste kalorie " piękne” "cudowne” " tego nam potrzeba” to teraz jej poezja to skrypt zachwytu optymalizacja pustki wlewa je w usta mężczyzn-wydmuszek ludzi po przejściach złożonych z porażek i tanich metafor na widok jej zdjęcia prostują się nagle na chwilę unoszą się na resztkach ambicji jak zwierzęta uczone głodu dmuchają w swoje klatki piersiowe jak w puste worki piszą: " siostro jestem z tobą” piszą: "jesteś światłem” a pod spodem prześwituje jeden zamiar stary i bardzo mały ona klika dalej aż system rozpoznaje w niej swoją aż martwe litery zaczynają udawać puls to tylko sztuczne oddychanie na trupach cudzych wierszy bo trzeba pokazać że się oddycha szerzej niż on że nie boli że świat ją przyjął bez reszty tylko że ten świat jest obcy jak zimna klatka schodowa o trzeciej nad ranem a ci ludzie nie sięgają jej nawet do milczenia i wtedy między jednym komentarzem a drugim wpada w miejsce bez powiadomień bez odpowiedzi bez niego czarna dziura ma kształt okna czatu które już nigdy się nie zaświeci on jeszcze czasem tam wchodzi nie żeby pisać tylko żeby dotknąć martwego piksela który kiedyś był jej okiem sprawdza jak precyzyjnie można zostać usuniętym z pamięci podręcznej świata a świat mruga do niej zimną diodą routera i kłamie szeptem światłowodów że wciąż jest widziana przez głodne oczy które nie szukają wierszy tylko ciała
-
jestem uciskiem w brzuchu jacka
Migrena odpowiedział(a) na Rrr utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Rrr wiersz operuje głosem, który nie jest ani autorem, ani bohaterem, tylko konstrukcją mówiącą "od środka”. powtarzane 'jestem” buduje efekt zawłaszczenia ciała i doswiadczenia, ale jednoczesnie szybko się wyczerpuje i zaczyna brzmieć jak schemat. język próbuje być intensywny i cielesny, jednak przez nagromadzenie deklaracji traci precyzję i zamiast napięcia pojawia się monotonia. rozpad składni wygląda na zamierzony ale nie wnosi znaczącej nowej jakosci, raczej zaciera sens, ostatecznie tekst sugeruje temat przejęcia i braku granic, lecz nie rozwija go w sposób pogłębiony, pozostając na poziomie efektu i powtórzenia. ja mam na imię Jacek autorkę wiersza znam z portalu poezja.org i obecnie z portalu TW nigdy nic osobistego mnie z nią nie łączyło. a jeżeli chodzi o treść. przy luźnej analizie czytelniczej to mój odbiór tekstu jest następujący: sfrustrowany paralityk umysłowy próbuje wirtualnego seksu palpacyjnego z wyimaginowanym partnerem. na zdrowie! -
@Poet Ka ciekawie się zrobiło. Twój wiersz "zahacza” o kilka dawnych nurtów awangardowych. najbliżej mu do dadaizmu. z tym " anty koszałek opałek w antale" Hugo Ball by się do Ciebie uśmiechnął szeroko:) ale Filippo Tommaso Marinetti też by z rozkoszą przygryzł dolną wargę. bardzo ciekawy Twój wiersz. podoba mi się:)
-
@tetu można na Twój wiersz spojrzeć przez pryzmat fraktalny bo jest on wielopłaszczyznowo bardzo pojemny. ja spojrzę filozoficznie. jest tutaj moment wyjścia poza to, co Martin Heidegger nazywał czasem mierzonym a wejście w samo bycie jako trwanie. kiedy znikają wskazówki, znika nie czas tylko nasz sposób jego porcjowania. to tyle. najkrócej jak umiem:) bardzo dobry wiersz:)
-
@Berenika97 Nika. literacko i warsztatowo poezja wybitna. świadomość języka. spójny klimat. unikanie banału. smutny tekst z fenomenalnymi wersami. puenta doskonała. fantom ?
-
@tetu to bardzo mi jest miło. dziękuję pięknie :)
-
@Poet Ka cicha, piękna metafizyka. babka nie jest tylko wspomnieniem osoby, lecz formą trwania w świecie, który nadal oddycha jej gestem. piękna, esencjonalna poezja obecnosci silniejszej niż przemijanie .
-
@Christine Twój wiersz spłynął na mnie jak wieczorny szept, jak ciepło dłoni złożonej na sercu w chwili wzruszenia. każde słowo miało smak ciszy i światła, jakbyś dotknęła duszy najczulszym z możliwych gestów. został we mnie ten miękki blask Twoich wersów, jak zapach nocy unoszący się na skórze wspomnień, jak drżenie gwiazdy, która rodzi się w spojrzeniu i nie pozwala już o sobie zapomnieć. dziękuję Ci za tę chwilę piękna, za emocję, która otuliła mnie głębiej niż słowa, za czułość ukrytą między wersami, która przyszła tak cicho, a została tak blisko. są takie strofy, które się czyta… i są takie, które się czuje całym sercem. Twoja należy do tych drugich. Chrissy. moje serce.......
-
nienasycenie miłością
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Christine to prawda Chrissy i dlatego uśmiecham się do Ciebie :))))) -
nienasycenie życiem
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Christine to ja dołączę do podziękowań kwiaty. 🌹🌹🌹 dla Ciebie :) -
@Christine to ja Ci Chrissy dziekuję, że miałem szansę napisać coś co Ty przeczytałaś. uszczęśliwiasz mnie :)
-
@Christine największym super jest to, że jesteś :) milion uśmiechów dla Ciebie :)
-
dowód na nieistnienie
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Christine Chrissy :) jesteś najcudowniejszą komentatorką moich wierszy :) i ja Cię bardzo za to lubię :) dziękuję pięknie :) -
@Berenika97 och Nika. dobrze Cię czytać :) wyjaśniasz, rozjaśniasz, tlumaczysz. od razu na sercu lżej. dziękuję Ci przepięknie :)
-
dowód na nieistnienie
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Nata_Kruk dziękuję :) spróbuję złapać chociaż jednego skurczybyka promienistego :) a na glowę beretkę z antenką sobie wlożę. dzięki Nata :) -
@Poet Ka cóż mogę powiedzieć? Twoj wiersz to bardzo gęsty, świadomy język który nie opisuje świata, tylko go wytwarza na nowo, warstwa po warstwie. szczegolnie uderza to napięcie między detalem a ulotnością percepcji , to tak jakby rzeczywistośc nie była dana, lecz dopiero negocjowana w spojrzeniu . podoba mi się też, jak secesja przestaje być estetyką, a staje się formą pamięci ! trochę nadpsutej, trochę rozświetlonej, zawsze niepewnej. jest w tym coś bardzo filozoficznego bo część nieustannie podszywa się pod całość, a obraz świata pozostaje fragmentem, ktory udaje pełnię . no i ta Twoja odwaga w nadmiarze .....balansowanie na granicy przesytu, który zamiast męczyc, zaczyna pracować jak szum sensu. to naprawdę pięknie zbudowana, intelektualnie czujna materia Twojego wiersza. z szacunkiem Cię pozdrawiam :)
-
@Poet Ka sam się siebie przestraszyłem :))) przepraszam, wybacz mi :) i bardzo się cieszę, że zrozumieliśmy się :) to fantastyczny moment ! dziękuję Ci pięknie :) i serdeczności oczywiście dla Ciebie :)
-
@Poet Ka tak !!! zgadzam się. paradoks jest rdzeniem tego wiersza. brutalność materii i cielesnosć zderzają się tu z desperacką próbą przetrwania a naturalizm staje się narzędziem do pokazania, że ciało pamięta więcej niz miasto i język . w tej całej sprzecznodci tkwi napięcie polegajace na tym, ze im bardziej akt wydaje się brutalny i Tanatosem nasycony, tym bardziej staje się świadectwem zycia i istnienia w swiecie, który chciałby nas rozpaść. i jeszcze dodam bo mnie korci :) w tym napięciu między brutalnością a trwaniem samego siebie ojawia się sens bycia . ciało nie kłamie, a miasto staje się lustrem, w którym widac granice życia i myśli !!! to tu, między oddechami i ciałami, filozofia staje się doświadczeniem, a nie prostym słowem. no to się nagadałem ;) jezeli zmęczyłem - przepraszam :)
-
@Poet Ka wczesną wiosną :) w zaułkach wielkiego miasta. na przykład widzianych oczami Leopolda Tyrmanda w powieści ZŁY, albo Jana Gerharda w powiesci NIECIERPLIWOŚĆ. mam nadzieję, że lato przyniesie ukojenie :) chociaż pewności nie mam :) bo bzy i jaśminy.........
-
@Poet Ka wiersz o ciele i przetrwaniu w brutalnej przestrzeni !!! to co piszesz nie mieści się w moim rozumieniu poezji. nie ma tu opisu aktu seksualnego jedynie jego zarys lub domniemanie. to jest egzystencjalny, brutalnie zmetaforyzowany jego obraz jako forma ratunku przed rozpadem. miasto tutaj nie jest tłem bo jest organizmem drgającym w gorączce, który pozera i jednocześnie wymusza bliskość. język idzie w stronę mięsa, rdzenia, bólu ale to nie epatowanie, tylko próba przebicia się przez skorupę obojętności. minimalistyczna erotyka nie jest tu czułoscią tylko jest mechanizmem przetrwania, krótkim spięciem w układzie umierającej przestrzeni. kontrastem między brutalnością materii a nagłym, niemal świętym momentem "liczenia serca” . chodzi tutaj.o kilka nakładających się "rozpadów”, które w tekście zasugerowalem, a nie nazwałem wprost. i tak. rozpad relacji. rozpad sensu. rozpad świata. rozpad jednostki. w moim wierszu nie ma : klasycznej zmysłowości seks nie jest przyjemnością, tylko napięciem i ratunkiem dominuje przemoc językowa, nie sensualność a wracajac do rozpadu sensu. zauważ, że język w wierszu się "psuje” modlitwa zamienia się w odruch, usta w ranę, miłość traci nazwę. seks nie jest tu znaczeniem, tylko ostatnim doświadczeniem, które jeszcze coś znaczy fizycznie. i jeszcze jedno. w zadnym wypadku nie jest to erotyk !!! to poezja brutalna i egzystencjalna, w której cielesnosć staje się narzędziem przetrwania i świadectwem intensywnosci doświadczenia w brutalnym świecie czyli coś w rodzaju "poezji ekstremalnej”. jeżeli zechcesz chętnie rozwinę to co napisalem wcześniej. a co do filmiku. tak, to taka moja prowokacja. chcialem powiedzieć tym filmikiem - zobacz: tak wygląda przeciwienstwo miłości. jeżeli to do kogoś trafi to cel osiagnąłem. jeżeli nie ? nie rozerwę się przecież granatem !
-
miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton dzisiaj jest otwartym brzuchem rozprutym nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują jak świeże mięso na haku zaułek oddycha parą z kanałów neony tną siatkówkę na plasterki świat ma atak padaczki pieni się na chodnikach każdy zaułek to zgrzytanie zębów o szkło tu gdzie śmietnik rzyga krwią z ubojni a mur pamięta więcej potu niż modlitw stoimy blisko za blisko – aż trzeszczy między nami brakuje miejsca na oddech zamykasz oczy liczę twoje uderzenia serca raz dwa trzy miasto czeka powietrze ma smak zużytej waty szklanej dławi, osiada na dnie płuc jej płaszcz to skóra którą zdzieram zębami jak z padliny nasze ciała płoną jak trupy jest zimno moje dłonie nie pytają wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół moje ciało w twoim to jedyna szczelina w żelbecie której jeszcze nie zdążyli zalać między nami zwarcie goły kabel pod napięciem skurcz wykręca palce na biodrach twoje piersi - dwa ciepłe wzgórza kładę na nich zmęczoną twarz pachną słońcem którego ten zaułek nigdy nie widział twój pocałunek na mojej szyi jedyna modlitwa jaką pamiętam kiedy wchodzę w ciebie nie szukam walki szukam ocalenie stajemy się jednym rzeźbionym z czystego światła ogniwem w łańcuchu który trzyma ten świat by nie runął nam na głowy twoje ciało lśni młodością mały pieprzyk na piersi blizna na brzuchu zapach twoich perfum to chemiczny atak słodki gaz bojowy w środku rzeźni kręci się w głowie chce się wyć do betonu usta nie mówią usta to rozszarpana rana zszywana na brudno w bramie zardzewiałym drutem tłumiona twoją śliną bez znieczulenia na żywca miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy czy jeszcze drgniemy jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale które przeoczyło odkażanie oddech wpada w oddech miasto dławi się własnym tętnem próbuje nas wypluć - i nie może cegły wrzynają się w łopatki miasto chce nas żywcem wmurować w siebie pęka tynk pod twoim ciężarem ściana nie chce być świadkiem czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych co zdążyli nas przeżyć my jeszcze nie my jeszcze w sobie to nie jest czułość to odruch przetrwania panika ciała że za chwilę znów będzie samo noc trzyma nas tylko dlatego że miasto zapomniało zgasić światła świt zabierze wszystko co teraz drży dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta gdzie miłość nie ma imienia ma tylko puls temperaturę i ślady miasto zliże nas z asfaltu zanim przełkniemy własny strach ale ciało zapamięta tatuaż z twojego jęku
-
wagon między stacjami
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Poet Ka Twoje wiersze bardziej :) bo mają duszę. a dzisiaj trudno znaleźć taką poezję. a Ty ją tworzysz :) -
wagon między stacjami
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Christine 🌹 -
@Christine dluga cisza. zamknąć oczy. i nie chcieć już ich otworzyć. dzięki Chrissy :)
-
nienasycenie miłością
Migrena odpowiedział(a) na Migrena utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Christine Chrissy. bo miłość to coś tak wielkiego jak wszechświat i cos tak pięknego jak .......nie wiem nawet co, ale od tego też jest piękniejsza :) powiew wiosny dla Ciebie :)