Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Migrena

Użytkownicy
  • Postów

    3 096
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Treść opublikowana przez Migrena

  1. @Lapislazuli szklane domy są nie tyle miejscem co chwilą widzenia to nie świat się rozpada tylko nasza zdolnosć utrzymania obrazu w ciągłosci. oryginalny i pochłaniający:)
  2. @Omagamoga to wbrew pozorom jest bardzo dobre pytanie. odpowiem tak: mrok jest światłem, które zgasło. ciemnosć w moim wierszu jest czymś pierwotniejszym . jest substancją w ktorej dopiero rodzi się doświadczenie to jest ciemność! @Lapislazuli bardzo dziękuję:) serdeczności:) @violetta fajnie byłoby:) dziękuję:) @wiedźma przepraszam za ciarki:) dziękuję za komentarz:) pozdrawiam ciepło:)
  3. ciemność ma masę osacza nas jak mokry aksamit bezwzględna krzepnąca starsza niż nasze imiona nie szukam cię wzrokiem wyrywam paznokciami pulsującą krawędź twojej obecności tam gdzie skóra przestaje być granicą twój oddech jak wrzące srebro rozsadza mnie od środka gęsty rytmiczny tętno w moich tkankach bliżej twoje ciało paruje wymyka się pod opuszkami puls wspólny to już nie dotyk ciemność nas spaja wbija kręgosłup w kręgosłup ścieramy się na pył w moich żyłach płynie twoje imię którego już nie pamiętam rozpuszczasz się we mnie rozdziera nas skurcz w samej głębi nas twoje usta tam stajemy się bezimienni wszystko przedtem wykrwawia się z imion zostaje rozżarzony punkt skowyt ciszy cisza pęka ciemność nas przeszywa na wylot staczamy się w tę wyrwę konwulsja i nagle świat wybucha z nas
  4. @Nata_Kruk siła która dopiero poźniej nazwie się życiem . mały paradoks tego tekstu polega na tym że 'płocha kruszyna” nie jest słaboscią lecz zarodkiem ruchu. pozdrawiam;)
  5. @bazyl_prost ja też:) z przyjemnością:)
  6. @Alicja_Wysocka czasami Alu bywam ..........:) wybacz:) marek kowalewski nagrał piosenkę"miałaś być". tak mi się skojarzyło. pozytywnie oczywiście. posłuchaj jej Alu:)
  7. @wiedźma bo wiersz jest świetny!!! to się w niego z apetytem zanurzyłem:) dziękuję:)
  8. @Berenika97 tu nie chodzi o błąd demiurga tylko o jego odwrocenie bo puenta jednak się pojawia tyle że w ciele a nie w sensie światło które twardnieje to moment w którym abstrakcja zostaje zmuszona do materi i właśnie tam rodzi się zgoda najcichsze jest to że reklamacja znika nie dlatego że została rozpatrzona tylko dlatego że przestaje być potrzebna. ten wiersz to poetycka głęboka studnia. zaglądam do niej ciekawie:)
  9. @lena2_ to jest takie pisanie które nie chce zatrzymać swiata tylko nauczy ć się jak go dotykać bez posiadania światło nie jest tu do zebrania tylko do przepuszczenia przez siebie i właśnie w tym cichym paradoksie wiersz oddycha najpełniej to jest poezja wykwintna:) aromatyczna :)
  10. @Alicja_Wysocka "drogi pół" pół staje się tu pełnią doświadczenia a niedomknięcie formą prawdy o bliskosci piękna delikatnosć myślenia i bardzo uważne prowadzenie obrazu Alu. to jest piękne;)
  11. @wiedźma to nie jest akt oskarżenia to jest moment w którym język przestaje kłamac kiedy słowo nie udaje juz mostu tylko przyznaje się do bycia przepascią . ona nie odchodzi ona przywraca znaczenia na swoje miejsce. oddaje mu jego imiona jak zwraca się dług który nigdy nie był jej. i nagle okazuje się że wyrok nie spada z góry tylko wyrasta z samego środka milczenia tam gdzie kończy się możliwość uzycia drugiego człowieka zaczyna się jego nieodwołalne istnienie. świetny wiersz. magiczny:)
  12. @viola arvensis Chałka, z tym swoim nieziemskim temperamentem mogłaby cały skład wykoleić. przyjadę po nią:)
  13. @Poet Ka nie ma już balkonu - jest pamięć po geście nie ma Werony - jest miejsce, w którym miłosć przestaje być rolą i zaczyna być wyborem. być Julią w negatywie to ocalić uczucie z widowiska i pozwolić mu trwać bez oklaskow . bo najczystsza miłosć nie potrzebuje tragedii żeby być ostateczna tak Twój wiersz odbieram. miłego:)
  14. @viola arvensis przyjedziesz Chałka do mnie na wakacje. twoja pani może Cię odwiedzać raz w tygodniu. będzie super:) @Berenika97 masz Nika oczywiście rację. to nie jest tekst tylko o psie. a Ty z taką łatwością wszystko rozczytujesz. pozdrawim Nika:) cudnego dnia dla Ciebie:) i tygodnia:) i miesiąca:) i życia całego:)
  15. @violetta ale miał Piętaszka:)
  16. @Christine pisz tak Chrissy dalej i któregoś dnia obudzę się jak jakiś cherubinek:) bardzo Ci dziękuję:) piękny komentarz:) poczułem się........dobrze się poczułem! wszystkiego dobrego Chrissy:)
  17. @Christine jesteś świetną dziewczyną, więc wystarczy, że będziesz sobą:) dziękuję pięknie:) najmilszego:)
  18. @violetta pies to najstarszy przyjaciel człowieka:) niestety ma zęby.....:) @Christine Chrissy:) jeżeli pozwolisz to poczochram za uszami Twojego psiaka:) nawet kosztem tego jakbym miał wyjść od Ciebie z krótszą ręką:) bardzo dziękuję, że jesteś i za komentarz też:)
  19. @Alicja_Wysocka to prawda. dlatego tej małej futrzatej dziewczynie poświęciłem ten wiersz:) dziękuję Alu:) @violetta a ja się zastanawiam czy mnie kiedykolwiek wpuści? dziękuję bardzo:)
  20. @Poet Ka cała przyjemność po mojej stronie:)
  21. @Poet Ka towarzyszko od nocnych konstrukcji świata !!! czytam ten wiersz jak rozmowę prowadzoną nie tyle w ciszy co w szczelinie między tym co pewne a tym co się tylko tak ustawia na chwilę żeby wyglądać jak pewne. Twoje "szafa to szafa” nie jest dla mnie oczywistoscią tylko aktem odwagi tak jakby ktoś jeszcze próbował nazwać rzeczy zanim one znowu odpłyną w przypadek i ten karminowy rezolutny ton ma w sobie coś z uśmiechu filozofa który wie że budowla stoi dopokąd ktos w nią wierzy a jednocześnie z rozbrajającą lekkością dalej ją stawia. to jest bardzo dojrzałe pisanie . takie które nie potrzebuje efektow bo samo myślenie jest tu zdarzeniem. dziękuję Ci za tę rozmowę z bytem który udaje stabilnosć i za przypomnienie że nawet najprostsze zdanie jest decyzją a nie faktem i trochę się uśmiecham bo mam wrazenie że ten filozof czystego bytu siedzi tu z nami przy stole i już wie że krzesło też kiedyś zmieni zdanie :)))) wszystkiego dobrego:)
  22. @Poet Ka dzięki:) dodałem jeszcze muzyczkę:)
  23. jej pies ma w sobie coś z bezrobotnego ochroniarza który od piętnastu lat pilnuje magazynu w którym nigdy niczego nie ukradli leży pod drzwiami jak porzucony projekt ustawy na który nikt o zdrowych zmysłach nie chce zagłosować ale wystarczy że na klatce schodowej kichnie sąsiad wtedy zrywa się nagle jakby właśnie dostał anonim że nadchodzi koniec świata albo kontrola skarbowa co dla niego jest właściwie tym samym biegnie do drzwi ślizga się na panelach jak pijany łyżwiarz figurowy wpada bokiem w witrażkę z głuchym odgosem klęski szczeka z taką furią jakby chciał wypluć własne płuca i ulepić z nich barierę przeciwlotniczą przeciwko listonoszowi który jest dla niego jedynym autentycznym wcieleniem szatana jej pies uważa że całe mieszkanie należy do niego ona jest tylko personifikacją otwieracza do puszek kobietą która płaci za prąd i czasem przez pomyłkę próbuje usiąść na jego prywatnym tronie czyli kanapie którą ona kupiła na raty kiedy wraca do domu on już stoi przy drzwiach trzęsie się cały jak pralka na wirowaniu w trakcie trzęsienia ziemi macha ogonem z taką prędkością, że gdyby podpiąć go do sieci cała gmina miałaby darmowy prąd do końca świata a on sam zaraz oderwie się od ziemi jak włochaty helikopter ratunkowy który leci na ratunek tonącej w samotności parówce jakby nie widział jej od ośmiu wieków jakby właśnie wróciła z frontu pod teheranem albo z biedronki co dla niego jest tą samą krwawą jatką potem skacze na nią z gracją fortepianu któremu w locie pękły wszystkie struny liże ją po twarzy z pasją godną inkwizytora poleruje jej łokieć na śmierć jakby to była relikwia która pachnie perfumami i kradzionym kabanosem jej pies ma też ten wzrok którym patrzy kiedy ona bierze do ręki smycz nagle zamienia się w cząstkę w akceleratorze która za chwilę rozbije rzeczywistość na atomy jak opętany prorok który właśnie zobaczył Boga i okazało się że Bog idzie do parku gdzie kwitną fijołki biega po mieszkaniu jak odbezpieczony granat w poszukiwaniu sensu ostatecznego o zapachu trawy sam staje się obrożą i smyczą sam jest pędem który nie mieści się w futrze sam prawie wypada przez okno bo usłyszał słowo spacer – to jedyne imię Boga które wolno wymawiać na głos przed południem bo spacer jest dla niego jak objawienie narodowe jak pielgrzymka podczas której trzeba nanieść poprawkę do konstytucji i obiskać siedem drzew trzy opony starego opla i ten sam słup który w nocy stał się znów podejrzany bo pachniał kimś kto ma więcej niż on pewności siebie na dworze jej pies idzie dumny jak generał prowadzący armię złożoną wyłącznie z własnych lęków ciągnie ją przez chodnik przez błoto przez kałuże które uważa za swoje osobiste zwycięstwa terytorialne czasem zatrzymuje się nagle i patrzy w jeden punkt z taką powagą jakby właśnie usłyszał że w krzakach siedzi pluton egzekucyjny po czym okazuje się że to tylko liść ale liść który poruszył się bez pisemnego zezwolenia jej pies potrafi obszczekać ciszę z taką nienawiścią jakby właśnie podsłuchał że w próżni kosmicznej ktoś obraża jego rodowód i podważa prawo do drapania się za uchem ale czasem na chodniku wydarza się coś gorszego reklamówka z żabki hulajnoga albo jamnik który spojrzał na niego jak księgowy w trakcie rozwodu wtedy jej pies przestaje być psem staje się galaretą z lęku która próbuje wpełznąć jej pod skórę walącą się kamienicą strachu w której każda cegła krzyczy w inną stronę wskakuje jej na ręce i wisi na niej z godnością mokrego ręcznika zamienia się w sejsmograf strachu o masie ośmiu kilogramów patrzy na potwora zza jej ramienia jak świadek koronny który właśnie rozpoznał bandytę na okazaniu ona stoi z nim na środku chodnika z unieruchomioną histerią przyklejoną do kurtki a on obejmuje ją łapami z miną człowieka który właśnie przeżył wybuch elektrowni atomowej choć przestraszył go tylko plastikowy worek na śmieci jej pies nienawidzi też wszystkiego co się rusza kurierów śmieciarek dzieci rowerzystów i własnego odbicia w piekarniku czasem stoi przed tą szybą i szczeka na siebie z furią kogoś kto spotkał w barze gnoja co dwadzieścia lat temu odbił mu dziewczynę i życie w nocy śpi tak jakby umarł na polu chwały rozlany przez pół łóżka jak futrzasta katastrofa lotnicza ale wystarczy że ona o świcie poruszy małym palcem wtedy natychmiast otwiera jedno oko pełne pretensji że śmie oddychać bez pozwolenia na jego materacu bo jej pies kocha ją miłością totalną głupią bezdenną i absolutnie cudowną miłością stworzenia które oddałoby za nią życie ale nie oddałoby tej jednej kanapki z szynką którą ukradł ze stołu kiedy mrugnęła powieką bo jej pies to biologiczny błąd w systemie wszechświata czarna dziura która wciąga całą czułość i wypluwa kłaki mały terrorysta sypiający w różowej obroży który co noc modli się do lodówki by wreszcie ogłosiła niepodległość potem siedzi obok własnego sumienia które ma kształt tłustej plamy na dywanie i patrzy na nią z taką raną w oczach jakby to ona była autorką całego zła na ziemi a on tylko niewinną ofiarą systemu braku szynki a ona stoi obok i nie może się ruszyć bo w oczach psa widzi całą wojnę światów i całe swoje życie które należy do niego choć on za chwilę znowu przestraszy się własnego ogona kocha go tak mocno że aż chce się wyć do piekarnika on nie widzi w niej człowieka on widzi w niej jedyny błąd w obliczeniach wszechświata który sprawił że miłość jest jadalna i ma ręce pachnące płynem do naczyń jest dla niego ostatnią instancją odwoławczą od wyroku śmierci jakim jest każda minuta bez głaskania a kiedy ona płacze on kładzie jej łeb na kolanach z ciężarem jakby deponował tam wszystkie niewypały świata patrzy wtedy wzrokiem tak starym że w jego źrenicach dogasają ostatnie słońca i stygną herbaty wszystkich samotnych kobiet próbuje zlizać jej smutek z policzka jakby to była darmowa próbka wieczności którą ktoś przez pomyłkę zostawił na wycieraczce pod numerem czternastym bo jej pies jest jedynym dowodem na to że Bóg ma poczucie humoru ostre jak żyletka a jej pies to mały mesjasz w brudnym futrze który przyszedł zbawić świat od logiki i zamienić jej życie w jedno wielkie uśmiechnięte piekło
  24. @Berenika97 a Ty widzisz to czego ja nie łapię:) najmilszego Nika:) @lena2_ przerysowany:) trochę zaczepny:) ale z dobrymi myślami:) bardzo dziękuję:) wszystkiego dobrego:)
  25. @lena2_ to jest bardzo dobry wiersz. ja tylko pozwolę sobie na maleńką sygestię - broń Boże nie do zmiany tylko do rozmyślenia. bo Twój wiersz zbudowany jest na abstrakcjach. a wystarczy mały ruch np. - bo cudzy blask jak ktoś kto zbyt długo patrzy w oczy go razi i wtedy nie ma tłumaczenia blasku tylko jest jego fizyczne doświadczenie. Ty jesteś za dobrą poetką żebym ja się ośmielił...... tylko tak sobie pomyślałem:) pięknie piszesz;) pozdrawiam:)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...