Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Migrena

Użytkownicy
  • Postów

    3 096
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    31

Treść opublikowana przez Migrena

  1. @APM nie wiem skąd to wiem ale napiszę tak: ''Twoja postać stała się kruchym pomostem między nocnym niebem a głębią, jakby jezioro wyśniło Cię sobie z gwiezdnego pyłu”. rozświetlona złotem gwiazd - jesteś! to o Tobie po fantastycznym komentarzu:) dziękuję:)
  2. wchodzę do kuchni po kawę jak po zezwolenie na dalsze funkcjonowanie w systemie pięć sekund później stoję przy lodówce mińsk-18 staję przed nią jak przed otwartą trumną moich postanowień jak inspektor nadzoru w budynku przeznaczonym do rozbiórki białe światło nie świeci ono mnie rozlicza z wyborów z kalorii z ludzi, których nie trzeba było wpuszczać do środka a których noszę jak nielegalne przyłącze które kopie mnie prądem przy każdym wspomnieniu patrzę na hummus na ser na tę połówkę cytryny wyschniętą tak dokładnie jak mój entuzjazm do bycia darmową ładowarką dla facetów z którzy są jak stare oprogramowanie: dużo obiecują przy instalacji a potem tylko zawieszają mi system i żrą prąd za darmo żrą mnie i przez chwilę nie wiem czy przyszłam coś zjeść czy tylko sprawdzić czy nadal mam status "istnieje” średni wiek nie zapukał on wszedł przez system jak aktualizacja która instaluje się o trzeciej nad ranem i rano już nic nie działa tak jak powinno mówi: spokojnie od dziś inwestujesz tylko w rzeczy które oddają czyli głównie w siebie i w święty spokój bez cashbacku emocjonalnego siedzi we mnie w dresie z pilotem do mojego życia przełącza kanały bez pytania i mówi: od dziś oglądasz tylko to, co jest naprawdę czyli głównie siebie bez efektów specjalnych metabolizm to nie księgowa to snajper na dachu mojego wieku czeka aż mrugnę aż zjem okruszek i strzela w biodra z taką precyzją jakby to była egzekucja za każdy rok w którym śmiałam być szczupła zjem jabłko on księguje to jako tort piętrowy z pełnym omaszczeniem i odsetkami karnymi za glukozę dolicza opłatę manipulacyjną za samą bezczelność że chciało mi się żyć moje ciało to teraz obiekt zabytkowy w trakcie użytkowania biustonosz to infrastruktura krytyczna ostatni bastion który powstrzymuje całkowitą kapitulację mojej sylwetki przed grawitacją jeśli zawiedzie nastąpi niekontrolowany wyciek rzeczywistości i krajobraz ulegnie nieodwracalnej deformacji bez możliwości reklamacji u producenta mój kręgosłup to wieża obserwacyjna zbudowana z decyzji, których nie chciałam podejmować trzyma wszystko co dźwigałam za długo i za darmo codziennie rano wydaje dźwięk jakby ktoś otwierał skrzynię z przeszłością i nie był do końca pewien co z niej wylezie twarz to już nie jest powierzchnia reklamowa to dziennik pokładowy po katastrofie tu pękło tam się wybrzuszyło nie pudruję ja to tynkuję strukturalnie kłamstwem i najdroższym uszczelniaczem w żelu nakładam warstwy izolacyjne przeciwko empatii buduję wały przeciwpowodziowe przeciwko własnym łzom żeby było jasne: ten remont generalny to najdroższa inwestycja w historii tego powiatu jak eksponat, który przeżył więcej niż powinien niech świeci niech oślepia moje "nie” to nie słowo to procedura w kilku egzemplarzach z pieczątką i datą wejścia w życie schylanie się to operacja logistyczna najpierw analiza ryzyka potem symulacja na końcu wykonanie jeśli już schodzę biorę wszystko bo zejście drugi raz wymagałoby komisji lekarskiej z NFZ słoik ogórków to osobny rozdział stoimy naprzeciw siebie dwie silne osobowości on zamknięty ja zamknięta on milczy ja też i w tej ciszy on wygrywa bo ma lepszy gwint a ja mam lepsze rzeczy do roboty niż udowadnianie szkłu że jestem silniejsza mój sen to pole minowe każdy ruch to decyzja o konsekwencjach przekręcam się trzask klik echo jakby ktoś łamał stare wersje mnie na opał we mnie nadal mieszka dziewczyna ta która kiedyś darła japę do świata że wszystko jej wolno teraz siedzi pije kawę patrzy na mnie i mówi: "no i co, wygrałaś?” a ja jej odpowiadam: "nie muszę już wygrywać wystarczy że nie przegrywam siebie” faceci? kiedyś projekt dziś filtr przechodzą tylko ci którzy nie wymagają instrukcji obsługi człowieka reszta zostaje na etapie "zobaczymy” czyli tam gdzie rzeczy umierają bez pogrzebu wychodzę z domu nie żeby robić wrażenie tylko żeby być obecna pachnę decyzją i trochę drogimi perfumami które kupiłam sama bo mogłam i żeby świat się lekko przesunął i zrobił mi miejsce z przyzwoitości jestem z historią z ciężarem z ciałem, które przestało negocjować wersja premium model powystawowy z pełnym wyposażeniem i wadami ukrytymi które stały się cechami produktu po wszystkich poprawkach i kilku awariach krytycznych bez reklam bez filtrów bez potrzeby bycia czyjąś opcją bez instrukcji obsługi bez gwarancji zwrotu nie czekam na brawa brawa są dla początkujących ja zajmuję miejsce i nawet cisza robi mi przejście
  3. @Marek.zak1 to miło mi bardzo Marku:) pozdrawiam serdecznie:)
  4. @wiedźma to jest taki wiersz który nie opisuje nocy tylko ją wykonuje na mnie jak operację bez znieczulenia i potem zostawia mnie z jedną myślą jak z jedyną ocalałą koscią. tu się dzieje bardzo precyzyjna alchemia rozproszenie . nie znika tylko zmienia stan skupienia z fal które biją w skronie robi się powierzchnia po której można już chodzić !!!! i to jest chyba najcichszy moment tego tekstu . ten moment kiedy kosmos składa się do formatu podłogi. jaśmin jest tu genialnym szpiegiem przechodzi przez granice między noca a dniem jakby sprawdzał czy to wszystko naprawdę się wydarzyło czy tylko było snem który nauczył ciało nowej geometrii . to jest pisanie które nie udaje mądrości tylko ją wypracowuje w ruchu między jednym uderzeniem serca a drugim. i gdzies po drodze zmienia zasady gry tak że ja nawet nie zauważam kiedy zaczyna grać według nowych. dziwny spokoj zostaje po tym tekście. nie taki który wygasza tylko taki który ustawia rzeczy na swoich orbitach i pozwala im wreszcie krążyć bez kolizji ja już wiem, że z niczym się nie zderzę super!!!
  5. @viola arvensis "Prosty wiersz, prosta sprawa, zero zawiłości- jak to u mnie". to Twoje słowa. a ja je interpretuję tak: poezja to najwyższa forma prostoty. to nie gromadzenie słów, lecz ich staranna selekcja. wielcy poeci posiadają rzadki dar destylacji rzeczywistości . potrafią zamknąć ocean doświadczeń w jednej kropli atramentu. to jest właśnie ta Twoja prostota. jesteś poetką genialną!!!
  6. @viola arvensis miałem nie pisać o czym ten wiersz bo każdy sam go sobie przeczyta. ale...... Twój wiersz jest o tym, że największe prawdy przychodzą wtedy, gdy przestajemy gadać ze światem i zaczynamy słuchać ciszy nawet jeśli ta cisza mówi do nas dość bezczelnie. warto jej słuchać nawet wtedy gdy zakłada ona maskę szepczącego wiatrem zwykłego pola.
  7. @Berenika97 młodości - ty w nas bez końca, na zawsze bądź:) dziękuję Nika. pozdrawiam Cię pięknie:)
  8. @Leszczym coś Ty. czysty prolepsis. antycypacja. nie daj Boże!!!!!!!
  9. @Alicja_Wysocka zatrzymać czas - pewno, że nikt. ale jest taka instalacja co może go przyhamować. a imię jej - miłość! a ludzie boją się miłości jak diabeł święconej wody. to czas robi się niemiły i przyspiesza. bo niby na co chciałby się zatrzymać i popatrzeć ciekawie? z zazdrością? przez dziurkę od klucza? na tchórzliwych malkontentów? już Salvadore Dali próbował upłynnić mu wskazówki.......ale to inna bajka. dziękuję Alu:)
  10. @violetta tak jest:) dziękuję:) @Annie :)))))) to taka moja imaginacja czaso -przestrzenna:) dzięki za dobre słowo:)
  11. @Berenika97 Nika. piszesz tak, jakby czułosć była formą poznania a nie tylko emocją jakby światło nie oświetlało rzeczy, tylko je stwarzało między dwojgiem ludzi. ten dialog nie tyle opowiada o bliskosci, co ją wykonuje, dzieje się na naszych oczach, bez potrzeby rozstrzygania gdzie kończy się "ja”, a zaczyna " ty”. i moze właśnie tam w tej rezygnacji z granic pojawia się coś najprawdzi wszego. bardzo to jest delikatne, ale nie słabe, raczej świadome swojej miękkosci. zostaje pod powiekami. jak sen którego nie da się zmyć pod prysznicem. Nika. to jest piękny wiersz.
  12. wchodzę do kuchni po kawę jak po ogień pięć sekund później stoję przy lodówce jak podejrzany na przesłuchaniu na Gestapo białe światło tnie mi twarz patrzę na masło na zwiędłego ogórka na własną klęskę w formacie dziesięć na piętnaście wyglądam jak ktoś kto właśnie sobie przypomniał że kody do głowic atomowych zapisał na paragonie z biedronki który wyrzucił tydzień temu restartu brak średni wiek nie wjechał we mnie z fasonem on mnie po prostu podstępnie przelogował na wersję demo wszystko jeszcze działa ale tylko przez siedem minut potem wyskakuje komunikat że aby kontynuować należy wykupić nowe kolana moje ciało to teraz projekt budowlany który ktoś porzucił w latach dziewięćdziesiątych stoją ściany nośne ale nikt już nie pamięta co tu miało być mój metabolizm? nawet jeśli zjem tylko spojrzenie na pączka system księguje to w biodrach przez dwa lata i dolicza odsetki za samą chęć przeżycia moja twarz przestała być wizytówką a stała się powolnym osuwiskiem w krainie gdzie grawitacja ma osobisty zatarg z moją szczęką a worki pod oczami mają już własną wiarygodność i planują wystąpić o dopłaty bezpośrednie z unii jako nieużytki rolne kiedyś programowałem magnetowidy w ciemności jedną ręką dziś patrzę na nową aplikację bankową jak neandertalczyk na leasing kosiarki kiedyś on budził mnie rano stercząc jak maszt radiowy gotowy nadawać sygnał w kosmos dziś mój jedyny poranny odruch to erekcja lęku przed gwałtownym ruchem budzę się z kontuzją barku bo źle mi się śniło albo z naderwanym ścięgnem bo próbowałem przekręcić się na lewy bok bez pisemnej zgody fizjoterapeuty moja fizjologia? organy przestały ze sobą rozmawiać a wątroba wysyła mi listy z pogróżkami pisane krwią wiązanie butów to już nie jest czynność to dyscyplina olimpijska transmitowana tylko raz bo połowa zawodników umiera przy rozgrzewce stękam w dialekcie zapomnianych maszyn parowych trzy podejścia i na końcu siedzę na taborecie spocony upokorzony a but patrzy na mnie z podłogi jak prokurator który właśnie znalazł dowód że jestem zbyt niebezpieczny żeby zostawiać mnie samego ze sznurówkami kiedyś podnosiłem monetę w locie łamiąc prawa fizyki teraz zanim się schylę muszę zwołać sztab kryzysowy sporządzić mapę przygotować plan ewakuacji i zostawić rodzinie numer do notariusza schodzę w dół powoli jak faraon którego właśnie wyciągają z grobowca ale przez pomyłkę za nogę i kiedy już dotknę tej przeklętej monety nie wstaję tylko rozglądam się po podłodze czy nie leży tu coś jeszcze bo drugi raz na tę głębokość nie zszedłbym nawet za dopłatą z funduszu zdrowia mój poranny rozruch przypomina próbę odpalenia radzieckiego czołgu znalezionego na dnie bagna najpierw przez kwadrans rzężę metalicznym kaszlem jakby ktoś kręcił rozrusznikiem na sucho a kiedy w końcu ruszam z miejsca coś strzela we mnie tak że przez chwilę stoję i próbuję ustalić czy to jeszcze ja czy już raport powypadkowy kiedyś dziewczyny poprawiały włosy i wciągały brzuch na mój widok dziś poprawiają torebki sprawdzają czy gaz pieprzowy działa patrzą na mnie jak na bilet miesięczny który stracił ważność w ubiegłym stuleciu słoik ogórków to moja osobista golgota kiedyś otwierałem go jednym ruchem jak Pudzian coca-cole dziś stukam nożem w dekiel szepczę "no dawaj ty szmato" a słoik siedzi niewzruszony jak emerytowany mafioso który wie że i tak nic mu nie zrobię przy siadaniu wydaję dźwięki jakby szafa gdańska spadała ze schodów prosto na orkiestrę dętą przy wstawaniu jest dramat w trzech aktach najpierw wstaje dusza potem ambicja potem lewa noga reszta zostaje z tyłu i negocjuje warunki kapitulacji ostatnio kichnąłem zbyt ambitnie przez dwa dni chodziłem jak postrzelony flaming który chce zachować pozory ale wie że już jest po wszystkim mój kręgosłup? to teraz wieża z jengi którą układał niewidomy podczas trzęsienia ziemi na Filipinach wystarczy głębszy wdech i kończę jako wernisażowa instalacja artystyczna której nikt nie rozumie ale wszyscy się boją dotknąć najgorsze że w środku wciąż mam dwadzieścia lat nadal chcę skakać przez płoty przesuwać szafy jednym barkiem więc próbuję a potem przez trzy dni wstaję z łóżka bokiem i wyglądam jak źle zaparkowana przyczepa kempingowa bez kół mój sen? to układanie się na minie przeciwpiechotnej jeden ruch biodrem i wybucham serią trzasków jakby ktoś próbował mnie skręcić jeszcze raz ale już bez instrukcji w środku wciąż młody bóg na zewnątrz mebel z ikei któremu w połowie montażu zgubiono instrukcję za to dodano trzy kolana staw biodrowy lęk wysokości i skłonność do wydawania dźwięków jak szafa z czasów bitwy pod Grunwaldem to nie jest kryzys wieku średniego to jest wersja próbna starości która już wie że ją kupię w ciemno
  13. @Alicja_Wysocka wiem, że się nie pognieważ jak ja przytoczę inny napis, z innej ściany i z zupełnie innym kontekstem. jako ciekawostkę. knajpa. jedzą ośmiorniczki czy inne śledzie dwaj goście. jeden to były premier Belka a drugi to bodajże ówczesny minister skarbu Cytrycki męska rozmowa. Belka mówi: ja naprawdę mam długiego! jak belka!. na to Cytrycki: jak byłem w Singapurze to w kiblu, nad pisuarem był napis: "przysuń się bliżej, nie masz takiego długiego jak ci się wydaje". napisy na ścianach to skarbnica. tylko nie można się czasami odnaleźć. to takie tam moje pitolenie:)
  14. @Alicja_Wysocka bo Ty Alu jesteś dziewczyną z bardzo cennym dzisiaj, poczuciem humoru:)
  15. @Alicja_Wysocka no tak:) był nawet taki film - kolekcjioner śrubek:) z Denzelem Washingtonem. chociaż chyba nie bo on biedny na tym eleganckim łóżku - cały nieruchomy......a Angelika Jolie......przychodziła do niego. później jednak zakochała się w Bradzie Pitcie. takie łóżka mają na być na receptę NFZ.....chyba. to chyba kolekcjoner kości:) kontekst i cel inny. tak mi się skojarzyło. wybacz Alu:)
  16. @Alicja_Wysocka uroczo figlarny, o tym jak rozsądek przegrywa z zauroczeniem zgrabnie poetycko podany:)
  17. @Poet Ka ma Vibe
  18. @viola arvensis nie przypuszczałem, że ktoś na to wpadnie. Ty, Ty mnie nie zaskoczyłaś:) ten wiersz to doświadczenie numinotyczne z elementami jaźni głębokiej. wydało mi się to najbardziej właściwe do opisania głębi stanu ducha. można powiedzieć, że to jest właśnie trzeci wymiar duchowości o którym piszesz. dziękuję:) piękna sprawa:)
  19. @viola arvensis dzięki, że fajnie napisałaś.
  20. @LessLove jak to erotyka :) dziękuję:) @Poet Ka na zdrowie @Alicja_Wysocka pięknie to ujęłaś:) dziękuję:) @Berenika97 rozumiesz go Nika znakomicie:) dziękuję pięknie:)
  21. @Nata_Kruk Nata. nie bądź taka formalistka:) napisałem tak bo przyzwyczajony jestem do rozkazów. mam to we krwi. a obecnie rozkazów nie wydaję nikomu a przyjmuję tylko od Pana Boga.
  22. nie wybuchło wessało nas w wyrwę po słowach zaczęło gęstnieć brać wspólny oddech czułem pod kciukiem pulsowanie splotów wyładowania na krawędzi rzęs powietrze między nami ścierało się w opiłki gdy dłonie przesuwały moje brzegi pod światło zbyt długo by udawać przypadek nie cofałem rąk słuchałem jak pod skórą przesuwa się tętno obce a już zsynchronizowane jakby przyszło do mnie wcześniej niż ja do niego jak ciała w jednej osi milimetr po milimetrze świat rozwarstwił się między łopatkami pod ciężarem nas ciepłym żarłocznym i właśnie wtedy z tej kruchej równowagi stężało - przeszyło na wylot zostając w środku tam gdzie nie ma już jak oddzielić siebie od niego
  23. @Poet Ka wiem do kogo piszę więc zaryzykuję. ten wiersz można czytać przewrotnie, nie jako portret osobli wości, lecz jako zapis pewnego rodzaju kleski bardzo współczesnej choć ubranej w niepozorną figurę "wujka” bo tu właściwie nic nie wydarza się bez pośrednictwa. nawet natura ( owady) jest łapana, zatrzymywana, klasyfikowana. nawet wiara potrzebuje darwina, żeby się uprawomocnić. świat nie jest przezywany jest przetwarzany ! najmocniej widać to w sferze uczuc. obecność takich figur jak Hepburn i Tracy czy później grease nie buduje klimatu nostalgii, tylko ujawnia prwien mechanizm emocje istnieją tu jako cytaty. bohater nie kocha bo on rozpoznaje milosć w gotowych scenariuszach. dlatego Meg Ryan nie jest obiektem pragnienia, lecz lustrem, w którym odbija się coś już kiedyś posiadanego. i w tym sensie ostatni wers jest niemal okrutny podobieństwo do żony nie domyka uczucia, tylko je unieważnia. pokazuje, że nawet najbardziej intymne doświadczenie zostało wtórnie zapośredniczone . to wiersz o człowieku, który utracił bezpośredni kontakt z rzeczywistoscią i odtwarza ją z fragmentów cudzych narracji. dlatego "spłonięcie po śmierci” można czytać nie jako paradoks, lecz jako jedyny moment intensywnosci bo dopiero poza realnym życiem znika opór świata i wszystko moze wydarzać się w czystej, wewnętrznej projekcji !!! i co autorka wiersza teraz ze mną zrobi?
  24. @viola arvensis ale ja jeszcze na chwilę. Twój wiersz jest wysycony treścią. i rozpatrywanie treści na poziomie materialnym to jest tylko jeden kierunek. a ja myślę jak go można interpretować z pozycji filozoficznej. i tu robi się jeszcze ciekawiej. bo Twój wiersz dotyka tematu, którym filozofia zajmuje się od wieków to jest relacji między "ja” a spojrzeniem innych. można go czytac w kilku klasycznych perspektywach. trochę jak u Jeana-Paula Sartre’a gdzie " bycie widzianym” przez innych potrafi człowieka uprzedmiotowić. wtedy popularnosć staje się pułapka bo zaczynamy istnieć bardziej jako obraz w cudzych oczach niz jako my sami !!!! z drugiej strony u Arystotelesa człowiek jest istotą społeczna więc całkowite odcięcie się od uznania innych byłoby nienaturalne. potrzeba "bycia widzianym” nie jest błędem, tylko częścią naszego bycia w świecie, jeszcze inaczej u Friedricha Nietzschego bo tu ważne byłoby pytanie czy Twoje 'światło” jest naprawdę Twoje, czy tylko odbiciem cudzych oczekiwan ? fryderyk by raczej poparł ideę tworzenia własnej wartości, nawet jeśli idzie to pod prąd popularności . i t teraz robi się u Ciebie ciekawie bo Twoj wiersz nie wybiera jednej z tych dróg. on stoi dokładnie pomiędzy. tzn. nie neguje całkiem światła ( bo mówi o " własnym świetle” ), ale podważa jego zewnętrzne źrodło. i dlatego masz poczucie niepokoju. bo to nie jest spokojna, zam knięta myśl, tylko napięcie między potrzebą uznania, a potrzebą niezależnosci. no to tak się nagadałem. Twój wiersz jest interpretacyjnie wielopłaszczyznowy. ma cholerną głębie. tak dobrze go napisałaś!!!!! to mi się w głowie zapętlił :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...