Duchy, strachy
I upiory!
Strzeż się ich!
Będziesz przerażony!
Bo nocą ujawnia się
Największe zło
A człowiek to dla nich
Tylko zabójcze tło!
Zaczyna się koszmar
Gdy pukają do twoich drzwi...
Maluję twoją krwią
Ptaki w błękicie
Najpierw jestem
A potem gaśnie
We mnie życie
I zostałem całkiem sam
Kolejna nieprzespana noc
W antykwariacie poety
A potem dzień pachniał
Kwiatami kobiety
Dzisiaj wieczorem
Baby mielą ozorem
I nic się nie zmienia
W świecie iluzji i kłamstwa
Bo świat ma zapach
Świeżej krwi
Wylanej jeszcze dzisiaj
Z gorącego kotła
Na moje wspomnienia
Na moje marzenia
Niespokojne oddechy
Prowadzą nas
W ramiona obłędu
A żyjemy przykładnie
I bez grzechu
Modląc się
O początek i koniec dnia
Dokąd zaprowadzi nas historia ta?
Mam cię!
Jesteś cała moja!
Do rosołu rozebrana!
Całkiem mi oddana!
Żyjesz we mnie
A ja w tobie
Twoje nagie ciało
Płatkami maku ozdobie
I razem będziemy trwać
Aż po wieczności bezkresy
Kochając noc
I nienawidząc dnia...
Ścieżki odkryte
A przez innych niepoznane
I brak drugi powrotnej do domu
Prawdę zabiorę ze sobą do grobu
Tak jak gwiazdy na niebie
Utkane z krwawych plam
Odejdę na swoich warunkach
Całkiem sam...
Piękne noce
Senne noce
W których
Pojawiasz się ty
I nie płyną już łzy
Bo świat się nie zatrzyma
A miłość zawsze wygrywa
Nawet gdy jesteś sama
Zraniona i zmęczona
Anioły są już blisko
Tuż za tobą...
Tak jak swoje cienie
Mijamy się
Podążając za swoimi oddechami
Co się stało z nami?
I naszymi sumieniami?
Tylko ślady krwi
Z rozciętych brwi
Zostały na rozbitym lustrze
Zjedz mój strach
Nakarm się moimi lękami
I obetnij mi język
Zrób ze mną porządek
Potnij moje ciało
I bądź moim panem
Zgnieć moje kości
Zrób ze mnie kalekę
I masz mnie w garści
Kiedyś tak
A teraz nie
Już nie kocham cię
Bo umarły myśli me
Wraz z potokiem
Niewypowiedzianych słów
A życie pokazało
Swoje prawdziwe oblicze
Który to już raz z kolei?