Corleone 11
Mecenasi-
Postów
2 670 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
4
Treść opublikowana przez Corleone 11
-
- dla Siostry - Expectavi, expectavi - pokiwał głowa Poncjusz Piłat, Iudeae procurator, podnosząc się zza marmurowego stołu. - Oczekiwałem, oczywiście... Jezusie - z niejaka trudnością zwrócił się Doń bezpośrednio, po chwili wahania wyciągając ku Gościowi prawicę. - Może spoczniesz? - po kolejnej chwili wahań wskazał miejsce naprzeciw tego, które jeszcze przed momentem sam zajmował. - Chętnie - odrzekł Wszechświat. - Ale i on - tu wskazał na trzymane wciąż zwłoki Olega - potrzebuje przybrać wygodniejszą pozycję. - Zatem... połóż go tutaj - Piłat pokazał stojące tuż obok łoże biesiadne, nadal wracając do siebie pomimo gorączkowych starań. Jezus zrobił, co Mu zaproponowano: ułożył ostrożnie martwego w pozycji na wznak. - Olegu - powiedział, spojrzawszy na Piłata - jeszcze trochę. - Czekaj cierpliwie, czas jest już bliski. Gospodarz patrzył, sam nie wiedząc, co powinien myśleć o tym, czego doświadcza. Jezus uśmiechnął się, widząc jego myśli bardzo wyraźnie. - Wydaje mi się, że wy, Rzymianie, znacie pojęcie duszy czy też ducha - zaczął. - I że także dla was śmierć następuje w chwili rozstania się jej z ciałem. Na przykład w wyniku trafienia strzałą - popatrzył znacząco po raz drugi. - Przyznaję, że powtórnie wydałem rozkaz zabicia Ciebie, tym razem świadomie narażajac swoich ludzi - odpowiedzial wolno Piłat. - Skoro za pierwszym razem się nie udało - myśli w jego glowie, raz świetlnoduchowe, raz cyniczne i zimne, poszukiwaly właściwego tonu. - Ale taki ich los: jakie zycie, taki poziom ryzyka - dodał sentencjonalnie. - I taki mój: decydowac i rozkazywac w imieniu cesarza i w imieniu Imperium. Nawet szafując i ryzykując czymś życiem. Na przykład życiem twojego towarzysza, jego wszak śmierci nie planowałem. Wracając zaś do losu, mam go taki, jaki sobie wybrałem - dorzekł. - Tu masz rację - zgodził się Gość Nad Gośćmi. - Jak widzę, wykonałeś całkiem spory myślowy wysiłek, co dobrze świadczy o tobie i o twojej woli. Wzrosłeś także duchowo, co z przyjemnością stwierdzam. Dlatego - uśmiechnął się ponownie - niech przestanie cię kusić ten krótki miecz, ukryty pod togą. Jego stal mówi do ciebie, słyszę to wyraźnie: użyj mnie, użyj - on przecież ci zagraża. Chachacha! - roześmiał się swobodnie. - Nie zagrażam tobie ani twojej władzy. Gdyby było odwrotnie, nie żyłbyś już - i to od dawna. Czego już się domyśliłeś, o ile wiem. Bardziej natomiast, jak z kolei ty wiesz, zagrażają ci twoi poddani. Szczególnie ci z wysokich stanowisk. Są dwujęzyczni, podstępni i marzy im się niepodleglość - tego też z pewnością jesteś świadom. Ale... - specjalnie zawiesił głos. - Sed, ale to się nie stanie! - podjął powoli, z naciskiem i szczególnym uśmiechem procurator. - Aha - teraz uśmiechnął się WszystkoWiedzący. - Ten blysk w oku! Skąd ja to znam? - zapytał retorycznie. - Właśnie: skąd? - zaciekawił się Poncjusz. - Z innych wcieleń, jak zaczynasz się domyślać - odrzekł Jezus. - Z minionych oraz z tych z innych światów i wymiarów - znowu zawiesił głos. - Stop, stop Jezusie - powiedział Piłat. - Mimo wszystko nie nadążam... - Zostawmy więc tę kwestię - przytaknął Ten, Który Dawno Miał Nie Żyć. - Bo i faktycznie długie to - albo rozległe - zagadnienie. Wrócmy lepiej do spraw tego życia. - Istotnie, tak będzie lepiej - zgodził się namiestnik. - Co zatem z ową wymarzoną niepodległością - tu uczynił znaczącą przerwę, podkreśloną równie czytelnymi miną i gestem - od Rzymu? Kiedy niby to nastąpi? - Nastąpi - Wszechwiedzący rozwiał wątpliwości. - Ale w bardzo odleglej przyszlosci, pełnej dla ciebie rozmaitych wcieleń. Pomedytuj - zalecił mu Dostojny Rozmówca. - Poprzytulaj swoją duszę* , animam tuam, albo swego ducha, animum - jak wolisz. A wtedy zobaczysz przyszłość. - To może być niezmiernie ciekawe - zastanowil się Poncjusz. - Niezmiernie - powtórzył. - Przyszłe wcielenia u władzy... - Brawo - Jezus znów się uśmiechnął. - Częsta władza jest ci pisana, nadajesz się do rządzenia - wypowiedział słowa, które Jego rozmówca słyszał już wiele razy. - Bo pamiętasz o zasadzie, że jeśli masz władzę, twoją powinnościa jest z niej korzystać** . - Tak, słyszałem - i uwielbiam z niej korzystać o - Poncjusz Piłat uśmiechnął się szeroko. Jego serce i dusza też się uśmiechnęły. Tak szeroko, że aż sam to poczuł. - Marzą mi się kraje do panowania. Im większe, tym lepiej - jeszcze szerszy uśmiech pojawił się na jego twarzy. Aż złagodniala na chwilę surowość jego rysów. Władca Czasu również uśmiechnął się. Odpowiadając i zapewniając: - W przyszłości będziesz rządził naprawdę wielkim krajem. Ale - obiecał - łatwo nie będzie. Wrócmy jednak do teraźniejszosci - zasugerował. - Tym bardziej, że wszyscy trzej zgłodnieliśmy, a twoja służba, z racji pory dnia, na pewno coś przygotowała. - Wszyscy trzej? - w częściowo zrozumiałym odruchu chciał zapytać Piłat. Rozmyślił się wszakże i zrezygnował z urzeczywistnienia pomysłu. - Sic, omnes tres - WszystkoMogący potwierdził mu po łacinie. - Po tym wszystkim, o czym słyszałeś od swoich ludzi i po tym, co sam dziś zobaczyłeś, wciąż chcesz dowodów, że nie śnisz i że to wszystko dzieje się naprawdę. Ale cóż, rozumiem: pozytywna energia w tobie potrzebuje ugruntowania. Powiedziawszy to, nachylił się nad ciałem, spoczywającym na biesiadnym łożu. - Olegu - potrząsnął go lekko za ramię. - Obudź się! Pora skosztować rzymskich dań i wypić trochę miejscowego wina. Piłat, chociaż zdążył domyślić się tego, co zobaczy, na wszelki wypadek przytomnie uchwycił mocno róg stołu. - A więc to tak wygląda? - spytał, blady jak blat marmurowego mebla, którego przytrzymywał się przed momentem. - Dokładnie tak - odparł mu Jezus z lekkim uśmiechem. Po czym, ciągle uśmiechnięty, uprzedził pytanie ze strony Olega. - Chodzi o to, że chciałeś porozmawiać z naszym gospodarzem. * Skąd, drogi Czytelniku, pomysł na to właśnie zalecenie, wyjaśni fotografia pod niniejszym rozdziałem. ** Owa maksyma jest z pewnością znana czytelnikom "Ostatniego Dona" autorstwa Mario Puzo. Cdn. Voorhout, 22. Września 2023
-
Z pamiętnika Boga - Gdy piekło to Twój dom
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dawid Rzeszutek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dawid Rzeszutek Nie zepsuł, drogi Kolego Po Piórze 🙂 . Po prostu, niezależnie od mrocznej strony Lucyfera - i w tym momencie można byłoby rozpocząć snucie rozważań lub nawet światopogladową dyskusję na temat, kim on jest i o rzeczywistym poziomie Mroku weń - podoba mi się jego obraz, przedstawiony przez Michaiła Bułhakowa w "Mistrzu i Małgorzacie", jak i w serialu "Lucyfer" (znasz? jeśli nie, polecam i odsyłam do -> "Netflix'a"): istoty o wyrafinowanych guście i smaku i ze całkiem sporą nutą wewnętrznego światła. Który to obraz jest jak najbardziej logiczny, a tym samym przwdopodobny, nie wykluczający jednak przewrotności i bycia - albo "tylko" bywania - złośliwym. Pochlebna opinia o Twoim opowiadaniu jest jak najbardziej zasłużona i masz sporo racji z "takim trochę (rozumowym i częściowo duchowym) sadomasochizmem. Serdeczne pozdrowienia 🙂 . -
Z pamiętnika Boga - Gdy piekło to Twój dom
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dawid Rzeszutek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dawid Rzeszutek Dziękuję Ci za wiadomość i za zawarte w niej wyjaśnienia 🙂 . Tak: pomysł ów jest bardzo ciekawy. I częściowo powiązany w sferze treści z moim "Innym spojrzeniem", bo w końcu i u mnie Jezus jest bardzo ludzki - wystarczy zwrócić uwagę na fakt, że ma pięć żon. A jako że wszystko ma swoje dwie strony i wszystko - a na pewno wiele - jest kwestią gustu, jedni mogą sobie wyobrazić i przedstawić Lucyfera częstującego Upadłego Zbawiciela denaturatem, aby oczami fioletowo sam sobie przyświecał. Dla drugich taki obraz i takie zachowanie Upadłego Anioła jest adopuszczalne, bo gdzież wtedy podziałyby się jego wysoka kultura, smak i wyczucie sytuacji? Ale może celowo postępuje wbrew kulturze: schował whisky i wmawia Gościowi Z Nieba, że ma tylko denaturat, by okazać Mu maksymalne nieposzanowanie... Serdeczne pozdrowienia 🙂 . -
@Somalija Ale twardy tylko z wierzchu. Inaczej o wrażliwości i delikatności nie byłoby mowy. W następstwie tegoż nie byłoby mowy o pisaniu przez Ciebie wierszy. A i brat musiałby Siostrę i jej losy inaczej w swej powieści przedstawić. Serdeczne pozdrowienia 💙 .
-
Z pamiętnika Boga - Gdy piekło to Twój dom
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dawid Rzeszutek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dawid Rzeszutek BARDZO, BARDZO DOBRY Tekst 🙂 , Dawidzie. Czyta się Fantastycznie, pomimo drobnych niedociągnięć 🙂 (typu na przykład Jezus na kacu, raczący się denaturatem - czy w Piekle wujka Lucka nie stać na porządną whisky albo koniak?? 😉 😂😂😂 ) Serdeczne pozdrowienia. -
Wnoszę z Twoich delikatności i wrażliwości, że trudno pisało Ci się ten wiersz. Tak czy inaczej: treściowo jest trudny w odbiorze. W każdym razie dla mnie, z wiadomych Ci przyczyn. Ale technicznie bez zarzutu ^(*_*)^ . Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ .
-
Inne spojrzenie, część 194
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. W przeciwieństwie do dowódcy zachowali świadomość, zatem na pewno, chociaż unieruchomieni, odczuwają ulgę. I wdzięczność. Kto wie, może pojawią się jeszcze na stronach powieści? Przecież "Wszystko w rękach i klawiaturze pomysłowego autora (...)". Wiesławie, dzięki wielkie 🙂 . Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂 . Dobrej nocy. -
Inne spojrzenie, część 194
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. Przeczytałem artykuł od Ciebie - dziękuję bardzo za link 🙂 . Pisząc, że "(...) każda przyczyna ma swój skutek (...)", masz całkowitą rację. Ci pretorianie akurat zachowali życie, jednak nie zmienia to prawdy, iż mogli je stracić. Serdeczne pozdrowienia, Wiesławie 🙂 . -
Inne spojrzenie, część 194
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Och Siostrzyczko: po co ten smutek? Przecież wiesz, że karmić nim serce i duszę to nienajlepszy pomysł. I dla czego - tu specjalnie napisałem rozdzielnie - ten samokrytycyzm?? Znając Soę, Autor jest wręcz przeciwnego zdania odnośnie do szczęścia Olega w małżeńskim z nią pożyciu 🙂🙂🙂 . Serdecznie Cię pozdrawiam i dziękuję za odwiedziny, czytanie oraz komentarz 🙂 . -
- dla Siostry Jezus szedł dalej z ciałem Olega na ramieniu, zbliżając się coraz bardziej do prywatnych pomieszczeń Piłata: wielkiej sali audiencyjnej, wielkiego - chociaż ustępującego przestronnością auli - gabinetu oraz pozostałych pokoi. Sypialni, salonu w naszym obecnym pojmowaniu tego słowa, sali biesiadnej i oczywiście przyległych pomieszczeń dla służby i dla straży. I do ogrodu: rzecz jasna, też stosownie wielkiego. Przed wejściem do wspomnianej części pałacu napotkał rozstawionych w linię, od ściany do ściany, pretorianów. Ich dowódca stał po prawej stronie swoich ludzi, czekając na właściwą chwilę do wydania rozkazu. Jezus zatrzymał się. - I co? - powiódł wzrokiem od prefekta do gwardzisty, stojącego na przeciwległym końcu. - Tylko tylu was jest? Myślicie, że dacie radę? Że wyjdziecie cało z tego starcia? - Videbimus, zobaczymy - oficer zachowywał spokój człowieka, który w niejednej bitwie brał udzial i który nabył zwyczaju stawiać czoła zagrożeniom. Na jego znaczące, widać wcześniej umówione spojrzenie, stojąca bliżej niego polowa żołnierzy nałożyla strzały na trzymane w lewicach łuki. Na drugie spojrzenie napięli je, wycelowali, po czym zwolnili cięciwy. - Ale dotąd nie spotkaliście się z takim jak Ja przeciwnikiem - powiedział Wojownik Wszechczasów, wykonując przed Sobą pólkolisty gest. Dla psychologicznego efektu oczywiście, bowiem aby zatrzymać strzały w locie, potrzebował jedynie zawartej w myślach woli. - Co powiecie teraz? - uśmiechnął się szeroko Jezus, równocześnie i do dowódcy, i do jego ludzi. - Widzieliście kiedykolwiek coś takiego? - Na mnie mało co robi wrażenie - odparł prefekt, każąc gestem uniesionej dłoni dobyć mieczy pretorianom drugiej części szeregu. - Nawet magia i magiczne sztuczki! A... - Właśnie! A oni? - Jezus wytrącił go z równowagi, wchodząc mu wyczuwalnie do myśli. - A oni - oficer szybko ukryl zmieszanie - mają wykonywać rozkazy! Myśleć zaś i bać się owszem mogą, ale tylko na własny rachunek. - Atakujcie! - ponaglił swoich ludzi. Jego zdziwienie znacznie wzrosło, gdy wszyscy nadal stali w bezruchu: jedni z łukami w dłoniach, pozostali z dobytymi mieczami. - Jeśli dobrze liczę - Jezus znów się uśmiechnął - to byłoby do dwóch razy sztuka. U was w Rzymie mówi się natomiast, że "Tres faciunt collegium", czyli "Trzech stanowi komplet". Zatrzymałem strzały i unieruchomiłem twoich żołnierzy. To wszystko, jak vidisti, zobaczyłeś, bez wysiłku i bez trudności. Jak więc sądzisz: jaki będzie ów raz trzeci? Jak łatwo się domyślić, prefekt zastanawiał się wcale. Dobył broni i ruszył w kierunku Jezusa krokiem człowieka, mającego za nic każde niebezpieczeństwo. Bez względu na to czy znane, czy do tej pory niewidziane. - Wiedziałem, że to zrobisz -rzekł Wojownik Nad Wojownikami, zatrzymując pretorianina widowiskowym gestem, obliczonym na wywołanie jeszcze większego zdziwienia. - Zresztą: co mógłbyś uczynić innego, jak nie to właśnie? Ale brak wyobraźni kosztuje - dopowiedział, by tracący z wolna świadomość strażnik zdążył usłyszeć ostatnie słowa i krótką chwilę zastanowić się nad nimi. Jezus, wciąż z martwym Olegiem na ramieniu minął go i użyciem Mocy otworzył na oścież pilnowane już przez nikogo odrzwia. - Jestem tu, prokuratorze! - wszedł do środka. - Dokładnie tak, jak się spodziewałeś! Przyjdź i vide, zobacz, co narobiłeś... Cdn. Voorhout, 19. Września 2023
-
Inne spojrzenie, część 193
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija "No, ja myślę (...)", że żartujesz zarówno z tym zejściem "(...) na złą drogę (,,,)", jak i z tym, że Ciebie trzeba pilnować. Przecież jesteś padawanem Uosobionego Wszechświata... Poza tym, z czysto literackiego punktu widzenia, przejście Soi na Ciemną Stronę Mocy jest tylko pozornie ciekawym pomysłem. Chciałabyś zginąć z ręki Olega, który zostałby uczniem Jezusa na Twoje miejsce? Dać się pokonać Belli i Milowi? Względnie stawić czoła byłemu Mistrzowi z wiadomym do przewidzenia skutkiem? Bardzo wątpię... -
Inne spojrzenie, część 193
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Jeszcze trochę cierpliwości, Droga Siostro i Wierna Czytelniczko brato-powieści w jednej osobie... Za którą z góry dziękuję 🙂🙂 . Autor postara się... Dzięki też za kolejną wizytę i komentarz 🙂 . Dobrej nocy 🙂 . -
Inne spojrzenie, część 193
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. Dzięki, Wiesławie 🙂. -
Inne spojrzenie, część 193
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. Ale jeszcze nie wie, że Oleg zginął. Chociaż możliwe, że poczuła śmierć męża jako osoba wysokoenergetyczna i wskutek więzi psychicznej i uczuciowej. Niemniej, drogi Wieslawie 🙂 : zobaczymy, co wydarzy się później. Dziękując za wizytę i komentarz, pozdrawiam Cię serdecznie 🙂 . -
Z pamiętnika Boga - Gdy Chrystus nie bywa Bogiem
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dawid Rzeszutek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dawid Rzeszutek Wielce Ci dziękuję za interesujący komentarz 🙂 . Miło mi, że postanowiłeś skorzystać z zachęty napisania kolejnych rozdziałów :pamiętnika" - czekam zatem na "owoc". Chętnie je przeczytam, tak samo jak kilkuczęściową "Ucieczkę psylocybinowym oknem" - o ile zamieściłeś je na naszym portalu. Serdeczne pozdrowienia 🙂 . -
Pod zabudowę
Corleone 11 odpowiedział(a) na Lidia Maria Concertina utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Lidia Maria Concertina Jedyne, co budzi moją wątpliwość w "Pod zabudowę", są dwa desery. Bardzo dobrze skonstruowana cząstka prozy 🙂 . Jako że zaczęłaś ją wspomnieniem zachodu słońca, zakończę komentarz jednym z fotograficznych ujęć tegoż nad Morzem Północnym. Serdeczne pozdrowienia. -
- dla Siostry Szli długimi korytarzami, mijając kolejne pomieszczenia. Olegowi, nawykłemu do pałacowych krzątaniny i gwaru - ba, czasami nawet zgiełku - ów spokój i owa cisza wydały się niepokojące. By nie rzec - złowróżbne. - Jezusie - zatrzymał się w pewnej chwili, postanowiwszy uzewnętrznić obawy. - Ta cisza... słyszysz? Ona źle brzmi! Pułapką i niebezpieczeństwem! Ci żołnierze... legioniści, jak ich tutaj nazywają! Gdzież oni wszyscy są?? I gdzie jest służba?? Dworzanie?? - Cóż - odrzekł Jezus uśmiechając się lekko - pewnie masz rację. Możliwe, że Piłata i jego ludzi powiadomił ów drugi wartownik, który ulotnił nam się trafem - Wszechwiedzący uśmiechał się nadal. - Ależ to... - zaczął Oleg. I urwał nagle, trafiony strzałą prosto w serce. - Dobrze, że nie ma tutaj Soi - zaśmiał się Jezus niczym z dobrego dowcipu. - Zaraz zaczęłyby mi puchnąć uszy od kobiecego lamentu! Z miejsca zapomniałaby o moich umiejętnościach, o naukach nie wspominając. A tu przecież nic się stało! Śmierć jak śmierć, w końcu ani pierwsza, ani ostatnia* . - Hej, żołnierzu! - zawołał do cieszącego się trafieniem łucznika, chwytając nadlatującą drugą strzałę i odrzucając ją za siebie, niedbale i widowiskowo zarazem. - Et tu, i ty zza przeciwległej ściany! Chodźcie mi tu pomóc nieść martwego! Ton słów był na tyle przekonujący - a może było w nim lub w nich coś jeszcze? - że obaj strzelcy wychylili się zza ścian, przy których do tej pory ukrywali się - jak im się zdawało - przed Jezusowzrokiem. - Gratias vobis - uśmiechnął się Jezus, zakreślając małe kręgi obiema dłońmi jednocześnie. Z wiadomym skutkiem. - Do zobaczenia później - uśmiechnął się ponownie, mijając ich leżących na podłodze**. - Czas Mi dalej w drogę, ad procuratorem vostrem, do waszego prokuratora - powiedział świadom, że Go słyszą. Ruszając naprzód, uniósłszy telekinetycznie Olega i przerzuciwszy Sobie przez ramię. - Hej, Poncjuszu! - pozwolił sobie na bezpośredniość wiedząc, że zostanie usłyszany, ponieważ Jego głos dotrze tam, gdzie ma dotrzeć. Po czym powtórzył po łacinie: - Prokuratorze Judei, słyszysz mnie?*** * Któż jak nie Jezus - Pierwszy, Który Zakończył Swój Ciąg Wcieleń i jednocześnie Mistrz Soi - ma prawo myśleć i wypowiadać się w ten sposób? ** Jako że Jezus jest w jednej osobie i Wszechświatem i Pierwszym Jedi zarazem, starcie z pałacowymi strażnikami przypomina to, co ma przypominać. *** To zwrócenie się Jezusa do Piłata jest nawiązaniem do właściwej sceny z III Epizodu "Gwiezdnych Wojen" z udziałem obu Lordów Sithów: "- Lordzie Vader, słyszysz mnie?" Bo właściwie - czemu nie? Cdn. Voorhout, 17. Września 2023
-
@Leszczym Drogi Michale, kolego po piórze. Wszystko przychodzi z czasem - pamiętasz, prawda? W tym i "czytelnicza wnikliwość". A praktyka czyni mistrza - również w pisaniu. Dziękuję Ci bardzo 🙂 . Serdeczne pozdrowienia 🙂 .
-
Z pamiętnika Boga - Gdy Chrystus nie bywa Bogiem
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dawid Rzeszutek utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dawid Rzeszutek Wnoszę z tytułu, że napisałeś - lub masz zamiar napisać - więcej rozdziałów "Pamiętnika". Z prawdziwą przyjemnością przyznam, że Powyższe stanowi fragment bardzo dobrej prozy, zaś niektóre zdania są wręcz konieczne do zapamiętania. Na przykład: "W końcu, aby żyć spokojnie, trzeba zasłonić oczy przed wszechwiedzą" lub "Pozostało czekać tylko, aż Bóg znów stworzy we mnie świat". A ponieważ znajdowanie literackich niedociągnięć (i ich poprawianie) sprawia, że piszemy lepiej, zaproponuję, abyś sam je odnalazł. Serdeczne pozdrowienia 🙂 . -
Matrymonialny problem Kopciuszka
Corleone 11 odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Dekaos Dondi A to pech z tą niemożnością zgubienia... Aczkolwiek Tobie udało się: zgubić trzy siostry, córki Macoszki. I pomysłowo oraz ciekawie odwrócić bajkę. Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ . -
@Dekaos Dondi Bardzo dobrze napisana personifikacja rzeki, mostu i śmieci. O kruku nie wspominam, gdyż zwierzęta mają dusze, a więc i naturę osobową. Z przyjemnością pochwalam pomimo pewnych braków. Na przykład: przed "bardzo" w trzecim akapicie od końca potrzeba orzeczenia w postaci "jest" połączenia dwóch ostatnich zdanie w jedno; a w drugim od końca, przed lub za "wchodzi", chochlik zjadł "nagle". Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ .
-
@Leszczym 😀 Powiedziałbym raczej, że to kwestia pisarskiej wprawy. Co za tym idzie - i szczegółów. Na przykład w pierwszym akapicie - i tu z punktu zapytam, czemu ich nie zaznaczasz? - jako miejsce akcji wybrałeś pub. Ale skoro rzecz dzieje się w Warszawie, powinieneś z wiadomych powodów użyć słowa "piwiarnia". Bo tak określa się w języku polskim rodzaj lokali gastronomicznych, gdzie gościom podaje się głównie piwo. Lub w trzecim akapicie - "w wieku podobnym" oznacza jego przybliżone określenie, zatem ciąg dalszy zdania jest treściowo sprzeczny. Potrzebujesz jeszcze bardziej panować nad słowami. Cienka granica przebiega w Twoim umyśle pomiędzy myślami, podsuwającymi Ci wyrazy, a pomiędzy szeregiem decyzji, które z tych poprzednich są - używając Twojego powtórzenia - "właściwe" - a które "tylko" dobre. Do kontroli, którą Mistrz Yoda zalecał Luke'owi Skywalkerowi, dodam precyzję. W kwestii natomiast interpunkcji, przecinek po "oraz" (patrz czwarty akapit) jako zbędny warto zastąpić myślnikiem. Który to potrzebny będzie także po "wszystkim". Serdeczne pozdrowienia 🙂 .
-
@Leszczym Być może spotkałeś się z tajemnicą... Poza drobnymi niedociągnięciami "Z kim to było" stanowi całkiem udane opowiadanie ^(*_*)^ . Serdeczne pozdrowienia.
-
Inne spojrzenie, część 192
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Somalija Z pewnością akcja jakoś toczyć się będzie... Ale bez obaw, Siostrzyczko 🙂 . Twoją propozycję już zapamiętałem. Serdeczne pozdrowienia ^(*_*)^ . @Somalija Czy to zawoalowana sugestia, aby stało się tak właśnie 😂😂😂 ? -
Inne spojrzenie, część 192
Corleone 11 odpowiedział(a) na Corleone 11 utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
@Wiesław J.K. Amen - dzięki bardzo, Wiesławie 🙂 . Nie wiem, czy będzie jeszcze ciekawiej - bo Twoja opinia zależy przecież od Twojego odbioru. Ale na pewno ciekawie 🙂 . Serdeczne pozdrowienia. Ago - cieszę się ogromnie, że i Tobie spodobał się kolejny rozdział 🙂 . Dziękuję ^(*_*)^ . Pozdrawiam Cię serdecznie.