Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Lidia Maria Concertina

Użytkownicy
  • Postów

    1 269
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    7

Treść opublikowana przez Lidia Maria Concertina

  1. @fregamo Nie mniej jednak właśnie tak jest To co nas łączy, na pewno nie dzieli - na metrum, sylaby, na recytację ... prozaicznej niedzieli Zataczaj ... kompasem świat Pokaż mi jakiś kierunek A w satynowej ciemności ... dnia Zaserwuj wykwintny trunek, Graalu iluzji słów, które ... odnalezione - mogą ukazać mi - dziesiątą świata stronę Bez kart, bitcoinu drapaczy chmur, bez kremów na pierwsze zmarszczki ... Być może kochasz tak, jak ja Aluzji ... niesłowne utarczki Znowu spóźniłeś się i deszcz - przyniosłeś bez kaloszy Daj mi marzenie, koc i pieśń Bo rzeczywistość, westalka zła - w salonie już się panoszy ...
  2. @fregamo Dzięki, chociaż raz mi się udało :) Pozdrawiam :)
  3. A w ''międzyczasie'' przeżywam życie - migdałowo bezsenne ... niezalesione poszycie, Skałą ...przecieram szlaki między wahaniami, Brzytwą - rozcinam kartki pomiędzy numerami ... żyć, dat, imienin i pogrzebowych wiązanek Wygodnie osiadam na laurach - z kaktusów plotę wianek, Finką rozrywam szaty, choć babka pochodzi z Hiszpanii Pod sercem noszę ... globus Bo zimno mu jest czasami ...
  4. Wczorajszy wieczór był sobie ... w knajpie 'U sprośnej Meluzyny' - na końcu autobusu - zostawił wymiociny I ktoś je posprzątał - myślą i zaniedbaniem Ktoś inny o przesiadkę poczynił nawet starania A skacowany kierowca – widnokrąg Arktyki dogania Nieboskłon twoich myśli - śmiertelny pasażerze! No bo przecież nie jakiś ... wieczny, W wieczność - ja - to nie wierzę. O właśnie dają lunch! Bezszelestny wiatr - wyszumiał się - w głębokiej salaterze, a na przystawkę świat, co gapowiczów nie bierze Mlaskam, bełkoczę, Mamroczę pacierze, Pod ścianą popłuczyny Na dnie - reszka, nie orzeł I nie ma - leguminy Kto jedzie na szóstą do pracy - nie szuka praprzyczyny Pocisk, sardynki, konopie i tiara za miliony, debet w nambijskim banku i kabel przepalony, wykurowany gościec i ślub książęcej pary, kątomierz do mierzenia: brak siły na zamiary, genom róży i dreszcze i turek na kazaniu i skansen w - Nowym Jorku - gdy marzysz o zwiedzaniu Lepiej, żebyś został - w łóżku - wczesnym rankiem, Do serca przytulił psa, na spacer wziął kochankę, po seksie wypił kawę - z solonym obwarzankiem Bo mózg zadowolony - przeciąga się pod poduszką Beztroska płaci ryczałtem za najem - tego łóżka Lecz nie zapomnij mózgu - wyciągnąć o stałej porze, bo pod naporem puchu - świat zobaczyć może - w silnie nienasyconych, przymatowionych bez-barwach I z zaciemnioną wizją ... I z rozpuszczoną ... kokardą Kałużę 'szanelskich' perfum wylałam na mastodonta Zatwardziałe myślenie ... ? Tylko kto po nim posprząta?
  5. @Konrad Koper @Konrad Koper Dzięki!
  6. Najbardziej lubię myśleć cicho Rano Zostaw mnie Muszę dopić kawę Twojego wczorajszego spaceru Po ulicy moich zduszonych pragnień.
  7. Przy ulicy Kopernika w Nieszawie, mieszkał pewien pan - nic dziwnego, lecz ... prawie codziennie jadł na deser lody z płatków róży - i pawim piórem zamiatał - balkon po każdej burzy Przyjaciół miał niewielu, gdyż latał samolotem, a kiedy w końcu zlądował - na spacer wychodził z kotem, który na smyczy uwiązał wszystkie swe pieskie marzenia, - i tłustą błyszczącą rybę, 'dzień dobry' na do widzenia Pan jego na Kopernika cztery sprowadził piękną żonę i kupił jej polisę i getry za talony Codziennie bańki na mleko sprowadzał aż z Hamburga i złamał sobie piszczel - na ślubie ... neurochrurga Choć kot spał za piecem - prawie jak u Pana Boga, to na jego miłego pana - spadła nie lada trwoga - pewnego rześkiego ranka już się nie obudził, gdy w garnku wykipiał zapał, który miał zamiar ostudzić ...
  8. Chcesz kupić mi psikawkę i dwa niesforne teriery, Chcesz sprawić mi skakankę - w Paryżu - ateliery A ja ci kupię kredkę. I notes z papeterią I wezmę cię na tańce - z mieszczańską kokieterią Pójdziemy pod fontannę - dzień się nie będzie dłużył, ja w lipcu urządzam sannę - samotny Dziadzio Mróz też w końcu na coś zasłużył Meteor twoich myśli dziarsko przeszyje niebiosa Podmokłych nieodgadnień, gdzie często buszuje rosa, a jeszcze częściej brzytwy - diabelskich nie-poruszeń Oszczędzę ci opisu moich tandetnych wzruszeń ...- tak bawię się na swym podwórku w kolejne urodziny: Śmigłowce puszczam na sznurku i ekspres - na zakochania szyny Pistolet i ostrogi, twarożek na talerzu Na tron się wgramolimy - za dwa ostatnie dwa halerze Berło - to w przyszłym roku, na razie może poczekać Bo fosą mych wyobrażeń markotnie drepce - rzeka I kupisz mi watę cukrową i na patyku loda i los na loterii z wygraną o treści: ''na świecie - zgoda'' Przewietrzysz mój duszny pokój, wyrzucisz przegniłe trzciny, podepczesz chorych myśli - niezdrowe podwaliny I kupisz mi samochód W kolorze cynamonu I bajki na adapter I samo serce dzwonu Zabierzesz mnie na tango I szybką karuzelę, pójdziemy do remizy - czas chyba na wesele - po dniu spędzonym w barze przy włościach markiza von Thiele Czas w końcu pokaże - gdzie spokój nam zaściele - wygodne łoże w darze - Kochany Zbawicielu ...
  9. @Lach Pustelnik Twój obrazek idealnie dopełnia tekst - wielkie dzięki! Pozdrawiam :)
  10. @Henryk_Jakowiec Rewelacja :)
  11. @Nelson Baaardzo ładne. Żeby nie powiedzieć - piękne! Pozdrawiam :)
  12. Ścieżka, po której przechadzają się marzenia - bywa ślepym zaułkiem ... przyszłego nieistnienia Droga, po której paradują te spełnione - wie, że nie zawsze prowadzi w dobrą stronę A traktem do własnego domu jesteś ty sam - łatwo się zgubić, jeśli oddasz komuś - buty, kompas i mapę,a ślepy sprint ku wygranej będzie twoim światem Wiklinowy fotel to najlepsza przystań - wydreptujesz w miejscu wieczność? - Słusznie, ona też ... turystka ...
  13. I na tym świat się kończy - zamykam go w tym zdaniu - zasklepiam go z czułością - w cierpliwym niedoczekaniu - zerwanej nuty wstążce, kaszlnięciu na spotkaniu, stłuczonym telefonie, miętowym rozgadaniu Na porzuconym plenerze - w środku tokijskiej burzy, na bąblach startych od marszu - do katedr pełnych oburzeń A ty, gdzie pędzisz z tą procą, krewetką na talerzu, zaniemówieniu po - świcie, naganą, że 'nie należy'? Kobieta na okładce twierdzi, że jest wyjątkowa, dla mnie - to jest przeciętność, od której boli mnie głowa Tysiące słów w notesie, tysiące pociągów w zaspach, tysiące wzruszeń - ramion - tak ta przeciętność wyrasta - ponad czcionkę gazety, która niewiele wie o tym, kto cierpi dziś o poranku, a kto połaskotał głupotę Mi już jest wszystko jedno, bo happy endu nie będzie, a różę ze szklarni w mieście Omsk - też mogę dostać wszędzie - wszędzie, tylko nie tutaj - w kraterze karykatur, parodii - tępotą osnutej, zakazu imprimatur, wkraczania z buciorami - na stopy nieobute ... Bez sensu! Znowu żałośnie pluję – zgorzkniałym mentalnym śrutem Na stole - kilogram tupetu - och, jak ja tego nie lubię - mieszać w tym kotle bezsensu, tańczyć w umarłych klubie - nic z sobą nie przyniosę, oprócz herbaty liści, nieudanego życia, nieprzemyślanych myśli Nekrolog mówi mi: 'dobro' - w piekle jest światło zielone, drogowskaz, co zaprowadzi - w najlepszą możliwą stronę Wpadnij bez zapowiedzi, zbudujmy rakietę z tych liści, odpalmy w zatrutej kapsule - kilogram - mej nienawiści ...
  14. @Konrad Koper Dzięki! :)
  15. @blackwine Kto jest oburzony/zgorszony - butelka białego wytrawnego i od razu zrobi się luźniej ;) Już się nie wtrącam i pozdrawiam wszystkich uczestników dysputy :)
  16. @fregamo Mam nadzieję, że 'w dobrym tonie' ;) Pozdrawiam :)
  17. @blackwine Hm, a przepraszam, tak tylko dopytam, czy to chodzi o jedzenie jakichś owoców morza, czy o co? ;D Bo my na polskim to takich nie braliśmy wierszy - z podręcznika w każdym razie ;D Oczywiście dżouk, jak dla mnie troszkę zbyt wulgarnie, ale rozumiem, że istnieje potrzeba i natchnienie dla tego rodzaju ekspresji. Poezja tworzona przez panów z tzw. mniejszości sexualnej jest równie dosadna, ale przynajmniej nie musisz się obawiać, że będą Cię atakować obleśnymi mailami, co z Tobą zrobią i na jakim meblu (zresztą wnioskując z Twojej twórczości, chyba nie miałabyś nic przeciwko ;))))))))))))))))) W każdym razie jest to uderzająca kontra dla obłoczków, pierwszych pocałunków i innych lirycznych subtelności. Pozdrawiam :)
  18. Przyjmij Jezusa do siebie, korzystaj z sakramentów, nawet jeśli przez życie korzystasz ze schodów w dół - do odmętów zamętu. Posłuchaj jednak kazania: Bóg piękne rzeczy dał (za) darmo: morze, strumyki i góry - ochłodę na upał, gdy parno - gdy zdają się już parować myśli zebrane - trywialne i gdy w zmazanej opaleniznie czujesz się zgoła - fatalnie. Popatrz na tłum, co niesie siatki, hot dogi i iphony - pomyśl o ich zmartwieniach - i będziesz pokrzepiony. Bo oni też muszą umrzeć, płacić rachunki, chorować, mówić w językach Babel, obrzędy świąteczne sprawować, też muszą chodzić do szkoły, wysyłać listy i czekać, pakować walizki, pozywać rozwody - a czasem nawet - modlić się i zarzekać - że są skruszeni i grzeszni, że Pana znieważyli, że odrzucili Majestat Bolesny pod wpływem szatańskiej chwili - a jednak wszyscy tak samo - jesteśmy tu tylko tchnieniem, na czas, na sekundę, natychmiast - znasz Tego, który mógłby to zmienić...? Być może. Być może odmawiasz błagalnie, często dziękczynnie - z pokutą, być może na swych kolanach nierzadko odwiedzasz Workutę, a ja na podeście z welwetu - nie umiem dać nawet kroku - kto wie, może mnie peszy obecność Jakiegoś Wzroku ... ?
  19. Poukładaj mi ... Chociaż ... uporządkowaną pustkę mam w głowie Wiem, że gdy rozpowiesz mój sekret - zrobisz to tak, że ''nikt się nigdy nie dowie'' Chodzenie w makijażu - przychodzi mi ... naturalnie Narzucam halkę na siebie ... - nie robię tego nachalnie Kiedy podetniesz pode mną gałąź - na pewno się nie załamę A kiedy zima jest całkiem bez śniegu - najbardziej lubię ... sanie
  20. Nikt z nas nie zostanie tu dłużej niż na chwilę. Dlatego warto szanować katedry i motyle. Z czułością łamać chleb, Bogacza nie pytać ''ile?'' Było nie było - jesteśmy. Z sakwą czy bez - tu. Albo i tam. No i tylko na chwilę. Nic, tylko szukać drogi z poboczem - bez słabości Witając każdy dzień - obrócić się ... przed siebie (łopocząc sztandarem przeszłości) Pamiętać też, że ''teraz'' rozpięte jest z przestrachem Pomiędzy Boskim śmiechem a piekielnym strachem A między czułym Niebem i Piekłem - spoziera Wszechmocne Oko ... Histerią rozdziera się gardziel, co ludzkie arie śpiewa ... Tam - w górze! ... Bardzo wysoko ...
  21. Zapomnij się - wyrzuć notes z alfabetem zaczynającym się od litery: 'o sobie.' Szukaj okna z białą firanką i herbacianym geranium nachylającym się - ku północy ... Pachnące skórą teczki z resztkami drugiego śniadania - o którym opowiadasz w fotelu ... zachodzącej jak słońce paprotki - medytującej nad twoją głową. Do kogo? Do gospodyni domowej reklamującej pumeks z morskich kryształów - ścierających ślady na drogach, z których zrezygnowałeś, do których - nie poDszedłeś. Moje dzieciństwo? Zebra dla pieszych przed ogródkiem w Essen, piekarnia na rogu, czekoladki z nadzieniem – wylewającym się na pyliste groble w dalekiej Rosji - rozszerzonymi źrenicami. W oczekiwaniu na cuda - które się nie wydarzą. Już piąta czterdzieści dziewięć? Dziwne to - zawsze chciałam napisać taki prawie-wiersz – tylko o jakiejś innej porze roku. ...Przestępnej. (Jak każdy kolejny rok dla mnie.) Z kieszeni wysypują się sekundy - czekałeś na mnie może? To randka? Ach, przytul mnie, MÓJ – Boże ...
  22. Jest tyle zgłosek do ... pomyślenia, tyle ekranów ... do wypowiedzenia i tyle dźwięków ... do wąchania, Tak wiele brudnych wyobrażeń - okna realności czyści ... z przejrzyście niewinnych marzeń I jeszcze więcej pociągów – pomija ... centra wydarzeń Ty nadal w centrum ... handlowym? – Pozostań więc tam, gdzie jesteś. Do siatki wrzuć kamień milowy, niech fioletowy księżyc się ziści, niech ktoś ci wyjawi sekret Casanowy, co kochał pestki, choć nie jadł wiśni Usiądź w piekarni, gdzie Bóg co rano zza pieca – podaje pulchne kajzerki. Nie pytaj głupio, czy mąki potrzeba – i nie licz też na ... eklerki
  23. Alicja w krainie - bez czarów I tylko popiół pozostał po mżawce i tylko słońce się słania po burzy ... Fuj!- kożuch z mleka w karafce! Nic! Nic więcej mnie nie wita! Mgliste obrazy z dzieciństwa i żadne - z dorosłości Nie można bardziej dosadnie opisać smętu życiowej nudy - tej wielkiej ... nieciekawości Szarpę myślowy kołtun - to wszystko mnie już nuży Bywa, że stoję na moście, bywa - na parapecie, wyjmuję czarną fiolkę, opuszczam białą roletę I ... nadal ... nie mogę się zabić I tak umieram ... z nudy - mile, jardy i pudy - ciekawość ma starą korwetę Ale - nie mi nią się wozić: bagażnik na liny i leki, bądź samobójstwa dożylne, w ''paktach'' lub bez żadnej teki - listów pożegnalnych, wykazu pierwszych piątków, Ciała Chrystusa w Rzymie bądź w jakimś innym obrządku Wieczorem układam puzle. Robię porządki w szafie. I czytam sobie nowelki o słoniu i żyrafie. Marzą mi się wielbłądy i wilki o wielkim sercu Zabić się zawsze zdążę - w końcu to na to czekam ''Oj, nigdy nie mów nigdy!'' Ja? - wcale się nie zarzekam ...
  24. Stawka większa niż niebycie, postawiona na dwie karty Chociaż żadna – nieodkryta – dobrze wiedzą: to nie żarty Ty się bujasz w takt melodii, myślisz, że to śpiewa życie, a to śmierci – te, za tobą - bawią się wprost wyśmienicie. Blackjack biały w tym kasynie, trzy żetony na przegraną ... Polej wódki, daj bandycie - jedną rękę, ... trochę ciała Dobrze bawić się w kantynie, gdy krupierka, pseudo: Życie, tańczy nago - twoja cała ...
  25. Jak to było? Od początku Tylko ... nie pamiętam chwili. Teraz stoję zakochana W gabinecie krokodyli Markiz o imieniu Daniel przesłał mi dwa ... anonimy Że nie jego 'te piranie' - tak przynajmniej się zarzekał Teraz moja krew brunatna na czerwone oko czeka Radził mi się zastanowić, czy na pewno to jest dla mnie: rudy ... blondyn (jeździ damką), białe słonie na murawie, w paski skrzydła u pająka, niepoprawność wad postawy Trzeba było być ''do wzięcia'' Gdy wybierał się na łowy Tatar ... z niemowlęcia twarzą, bardzo skłonny do przemowy - o kolekcji herbat w puszce, białoruskim gwałcicielu, poniżonych cenach paliw, Trump Ivanki wielbicielu ... Byłoby z kim składać tosty, iść na basen ... za Słowacją, zimą zębów nie wybielać, dom zamykać na wakacje, wydać 5 tysięcy funtów na klinikę niepłodności, ... zaniedbałam swe łożysko i nie życzy sobie gości ... Poza tymi okresami, gdy w połogu litry kawy - pije wers nienarodzony Tych nie płodzę dla zabawy. Choć mi mówią: ‘farmazony!’ Wolę wina z banderolą - lat co najmniej pięćdziesięciu, wolę w tańcu się 'wyboleć' niż różańcem grzech rozpędzać, wolę przejść na dietę marzeń – metabolizm snów rozbudzić, Choć wskazówka się rozmyśla – wolę ... chwilę zapamiętać, niż wiecznością się wynudzić ...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...