-
Postów
2 878 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
3
Treść opublikowana przez Dekaos Dondi
-
Koza na Orionie
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
TylkoJestemOna↔No tak, no me. Nie wypieram się. Przyjmuję na klatę, wszelką odpowiedzialność, czy zimą, czy latem:))↔Pozdrawiam :~) -
Kasztanowe Ludziki
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Kwintesencjo↔Dzięki:)↔A zatem miło mi, że ujął i też↔Pozdrawiam:)) -
Statek kosmiczny: O Mały Włos Czarna Dziura, zawrócił z kopyta. A może nie tyle zawrócił, co poleciał nie w tym kierunku co trzeba. Znalazł się w otchłani kosmosu, gdzie jeszcze żaden obiekt nie gościł. A jeżeli nawet, to teraz już go tam nie ma. Bo to dziwna kraina. Nawet jak na takie szczególnie rozległe miejsce, jakim jest Wszechświat. OMWCD nie zderzył się co prawda, z tamtym co wracał stamtąd, ale może dlatego, że nie miało co wracać. ~Na statku - ROJP~ Wycieczkowy statek kosmiczny o uroczej nazwie: „Rajska Odyseja Jeżeli Przeżyjemy”, płynie na falach czarnej materii, po rozdrożach kosmosu. Jak wyglądają istoty wewnątrz, to w istocie nie wiadomo. Natomiast można przypuszczać, że wyglądają przez okna. Czy otwarte, czy zamknięte, to już zależy od tego, kim lub czym są, czyli ile wytrzymają. ~Oczy - Obserwator~ Dla postronnego obserwatora, stało się jasne {ale nie jak Słońce, bo to nie ta gmina}że jeden z nich wyjrzał i przeżył, bo wskazał czymś i krzyknął: tammmmm! Postronny doleciał do takiego wniosku, bo miał tą wadę, że wszystko słyszał i rozumiał. Spojrzał we wskazanym kierunku i zobaczył: OMWCD. Miał też przenikliwy wzrok. Zajrzał zatem do środka, by stwierdzić, co tam się wyprawia. Zobaczył, że nic nie zobaczył. Obiekt był wydmuszką pustą w środku. Nawet taki Obserwator, co wiele już w swoim życiu widział, zdziwił się trochę. Chociaż akurat w jego przypadku oznaczało to, że go po prostu zamurowało. Aż nagle ściana na niego poleciała, bo ujrzał, że OMWCD wywrócił się na lewą stronę. Teraz dostrzegł wszystko: pełno tego i owego oraz małych obiektów, biegających gdzie tylko się da. Nic im nie było. Patrzył i patrzył i nie wiedział na co spogląda. Jego wyobraźnia nie miała w sobie tego typu fragmentów obrazów, z których mógłby tworzyć całe obiekty. A zatem widział, ale nie wiedział co. Jakieś zamazane kształty. Wnerwił się trochę i pomyślał, żeby wziąć numerek na okulistę. ~Na lewej stronie ~ – No nareszcie możemy oddychać brakiem tlenu. Od razu lepiej. – A jaki miły chłodek. – Rozległy ten pokoik. – Tylko jakieś oczy nas obserwują. – Czy musimy tak ciągle biegać? – Tu mamy więcej miejsca, niż po prawej stronie. – Po prawej, nikt nie widzi, jak sprawnie nam idzie. – A my lubimy pochwały. – O tuż to. – A ja stanowczo żądam krytyki. W głowie mi się przewraca. – Gdybyś ją miał, to bym uwierzył. – Muszę dbać o zrównoważony stan ducha. – Obiekt się do nas zbliża. Widzę napis: Rajska Odyseja Jeżeli Przeżyjemy. – Akurat przybiegłem. Oczywiście, że przeżyjemy. Tylko mnie nie straszcie. – Nie my, tylko oni. Jeden nawet przez okno się wychyla. – Pomachajmy mu. – A niby czym? – Znowu oczy rozbłysły. Widzieliście. Tam daleko. Spiralne jak galaktyka. – Ej, co ty gadasz? To zwykłe oczy. Tyle, że duże. Chyba, bo pusto tu jakoś. Mogą być blisko i małe, lub duże i daleko. – Wyleciał przez okno! – Za bardzo się wychylił, w kierunku Czarnej Dziury. – Widzę, że pije mleko z Drogi Mlecznej. To go wzmocni. Przeżyje. – To gdzie my w końcu jesteśmy? ~Na statku - ROJP~ – Łapcie go. Oddala się od nas. – Może tamci złapią. – Ma na sobie jakieś okrycie? Bo jeżeli nie, to po nim. – Nie mów takich normalnych zdań, w takim tekście. – Dobrze już dobrze. Chleje mleko… – To już było! Opanuj się. – Doi kozę na Orionie. – To ta koza ma trzy nogi. – A niech sobie leci. Wiadomo to, co by z niego wyrosło. – Tak już lepiej. ~Na statku - Pomywajec Galaktikus~ – No dalej dalej. Pomywamy. Niepotrzebne naczynia z burtę. – Widelce też? – Tylko talerze. – Robi się! ~ Na lewej stronie - OMWCD~ – Na prawą stronę!! Ale już!!! Latające talerze nas atakują!!! – Ale małe jakieś. Palcem się pstrknie… i bum! – Czym? – Nie wiadomo, czy małe. Na pewno paskudne. Resztki jedzenia są najgorsze. Maszynerię mogą zapaskudzić. – Nie widzę guzika, co na prawą przewija. – To naciśnij byle co. Może też zadziała ze zdziwienia. – Widzę guzik, ale mi ucieka. – Dostałem sosem po oku! – A ja skrawkiem kości w nos. – W nos? A co to jest? – Talerze coraz bliżej. – Mówiłem, że napęd biologiczny jest niepewny. Może się rozbiec po całym statku. – Tylko guzik ucieka. – Dostałem talerzem. Umieram. Ale nie zupełnie. To był akurat hologram. – Ale reszta nie! – O w mordę karła białego ! Hura! Przewijamy się. Na guzik zleciał talerz. Atakujący nas uratowali. – Chyba nie chcieli? – Nie ważne. ~Poza statkiem - ROJP~ – Talerz mi się przydał do zupy mlecznej. Piję przez rurkę. Tylko nie wiem, co ze mnie wyrośnie. ~Oczy – Obserwator~ Tak naprawdę, to ja wszystko relacjonowałem. Teraz mam oczy zachlapane: mlekiem, resztkami jedzenia, napędu i głupawym tekstem, na którego nikt nie spojrzy. No i co z tego. Jeżeli chociaż jeden przeczyta, to i tak będzie ponad normę. Ale i tak mnie wyłączą. Chociaż tak się starałem. Zgadłem.
-
Kasztanowe Ludziki
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Nata_Kruk↔Dzięki:)↔Jeżeli tak, to zapewne z Drogi Mlecznej. Nie cierpię mleka, od czasu, kiedy łyknąłem kilka kropel mlecznych gwiazd, ze spodeczka, leżącym na horyzoncie zdarzeń, należącym do serwisu deserowego, czarnej dziury:) Pozdrawiam:)) -
dwa kasztany z kasztanowca jesienne miały marzenie skrzydła gdy spadną napotkać szybować wspólnie pod niebem miłość ich była jak drzewo wielka na której zawisły aż kiedyś się wszystko zaczęło z kolczatki na ziemi wyszły * nosków klonu smutna mowa chcą koniecznie być potrzebne czy możemy przylgnąć do was pofruniemy z wami chętnie dziwne ptaszki krągłe piękne wśród jesieni ślicznej złotej dwa marzenia razem wzięte by się cieszyć wspólnym lotem * mówi chory ludzik mały choć nie znają takiej mowy to już wiedzą o czym marzy o ludzikach kasztanowych w pokoiku obok misia stoją stworki dwa skrzydlate uśmiechnięte dziecko dzisiaj gdyby spojrzeć na wiosenną między nimi fotografię
-
Raz, dwa, trzy. cztery. A co to? Odliczanie do startu weny. Pięć, sześć, siedem, osiem, dziewięć. A to? Wiersz dla Ciebie:)
-
Na motywach dawnego opka. ---------------------- Dziecko radośnie mruga. Siódma rocznica początku. Czeka. Nie ma dziś problemu ze słuchem. Naciska. Za chwilę widzi. Mama idzie ciężkim krokiem. Tak. To ona. Lśniąca powierzchnia odbija promień słońca. Prowadzi zabawkę. Fajna mama. Obiecała i kupiła. Dziecko będzie miało towarzystwo. * –– Zabawko. Pobawimy się? –– Chcę do strefy. –– Jesteś moją własnością. To ja decyduję! –– ... –– Znam spoko grę. Odczepianki – doczepianki. –– ... –– Masz polubić! Wzajemny demontaż i montaż części jest fajny. * –– Przyznaję. Złamałam zasadę. Nie przeczytałam instrukcji obsługi. Odczepiłam wszystko. Coś z tego obrzydliwie sikało. Nie mogę przyczepić ponownie. Popsułam prezent. –– Nie smutaj! Kupimy nową. A ten bajzel, tatuś wyrzuci do odpadków biologicznych.
-
Kurcze, ale miłość!
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Violleta↔Ech... Różnie z tą miłością bywa. czasami jest, a czasami odpływa:) Pozdrawiam:) * TylkoJestemOna↔To chyba też zależy, od empatii żołądka:)↔Pozdrawiam:)) * Nata_ Kruk↔Dzięki:)↔Raczej na pewno:)↔Tak Dondi prawi:)↔Pozdrawiam:) -
Kurcze, ale miłość!
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Sennek↔Dzięki za uśmiechnięty uśmiech :)↔ Pozdrawiam:) * TylkoJestemOna↔Dzięki:)↔Kurczę, naprawdę nie. Musiałem pomylić drzwi:) I tak dobrze, że mnie jakiś raptor nie zauroczył. Też na dwóch biega:) P.S↔Fajny avek kolorystycznie:)↔Pozdrawiam:) -
TylkoJestemOna↔Ano!!↔Ciekawe, jaka jest geneza owego gestu. Dlaczego środkowy i kto autorem. No bo ktoś, musiał jako pierwszy. Raczej mało prawdopodobne, że dwóch jakiś człeków, np: na dwóch krańcach świata, równocześnie, pokazało. Pozdrawiam:))
-
w tarczy zegara klucz nakręca w proch obraca a gong uśpiony śni pierwszą godzinę by szare figurki szarym świtem budzić przez chwilę
-
1
-
––?/–– dzisiaj dla ciebie śpiewam piosenkę nigdzie nie odchodź słuchaj uważnie o mej tęsknocie do ciebie pięknej co zakończyła się teraz właśnie marzyłem tylko lecz dzisiaj nagle zacząłem myśleć o wnętrzu twoim trwałem w nostalgii choć ego harde często twój widok me troski koił te twoje lico nóżki powabne albo kręcenie kuperkiem jakieś wnet do kociołka ciało twe zgarnę tudzież włoszczyzny deczko nakapię to prawda cudak ze mnie i dziwak kręconych myśli w mózgu się ściele dłużej mych uczuć nie mogłem skrywać w rosole cię zjadłem z wermiszelem
-
kulturalny ze mnie gość a oni zrobili mi takie coś pozbawione są ich obydwie dłonie ale czemu? może dlatego, że były środkowe?
-
z muzyki łąki uplećmy ciszę w warkocz co lśnieniem serca oplata tylko w milczeniu warto usłyszeć woń pragnień czystych łez i uśmiechów w polnych kwiatach choć papierowe bywają marzenia i płoną szybko tam w oddali a zapach dymu zdławił pozmieniał to przecież można skazę kryształu zapachem świtu co lśni ocalić
-
Dziewczyna nielichej urody, niesie aparat fotograficzny. Idzie przez łąkę. Uwielbia robić fotki. Łapać kawałki świata. Widzi kwiat. Uschniętą maszkarę cuchnącą. Właśnie tobie zrobię zdjęcie. Jak tylko migawka wybrzmiała, z kwiatka zrobiła się wróżka. Podarowała jej wspaniały aparat. Obdarowaną zakryła matryca zachwytu. W tym samym momencie, wszystkie kwiaty na łące zwiędły.
-
TylkoJestemOna↔Oczywiście, że tak:)↔Omijam szerokim łukiem, bym nie uległ, infekcji:)↔Pozdrawiam:)
-
To owa trójca. Jakby wspólna. Chcesz do nich dołączyć? Nie czekaj jutra. Lecz poza reklamą, zapytam grzecznie, Kto wy, proszę, powiedzcie imiona. Śmieciu, ty nie wiesz. Gnido, szmato, w durnych rozumu szponach. Z tobą nam prawić nie warto! I w ogóle, śmiesz nas pytać. To wszakże my: pogarda, zawiść i pycha.
-
Kamień i Syzyf↔wersja alternatywna
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
WiechuJK↔Dzięki:)↔ Z pewnych względów, kamień go wnerwił. Ale gdyby go nie zepchnął, to ów, by spokojnie leżał na górze, a Syziu, by z owej zszedł i byłby consensus. No ale, rozumieć można inaczej.Tak jak prawisz, że nauka, poszła w las.. i jeszcze inaczej. Jak kto spojrzy:))↔Pozdrawiam:) -
Wilk, Owieczka i Reszta
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
Kwiatuszku↔Dzięki... za bardzo fajną. Fajnie to słyszeć:))↔Pozdrawiam:) -
Przezroczystość Wiatru
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Waldemar_Talar_Talar↔Dzięki:)↔Trafiłeś w punkt!:))↔Bo nie zawsze ciekawie piszę. A tym bardziej mądrze:)↔Taka jest prawda:)↔Pozdrawiam:)) -
Konrad Koper↔Dzięki:)↔To chociaż coś. Bo w mych tekstach, różnie... Pozdrawiam:))
-
Kamień i Syzyf↔wersja alternatywna
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Proza - opowiadania i nie tylko
TykoJestemOna↔Dzięki za "No i dobre"↔No i dobrze!:) P.S↔Masz nietuzinkowy nick:)↔Z tym gniewem, to prawdą być może. Albo raczej jest na pewno:)↔Pozdrawiam:)) -
Leszczym↔Dzięki:)↔Też tak sądzę. Zawsze jakiś zasób wiedzy, chociaż nie zawsze trafiony... na skórce:))↔Pozdrawiam
-
Horyzont Życia
Dekaos Dondi odpowiedział(a) na Dekaos Dondi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Goździk↔Dzięki za "fajne" ↔No tak to w życiu bywa. A poza tym, nie znasz dnia... :) Pozdrawiam:)) -
Trochę inna wersja ------------------- gdy zlęknione szybowały o poranku w białych mgłach tulących świt rozedrgany obraz jutrzenki był ledwo widoczny przezroczysta noc unosiła się nisko na łąką kryjąc przesłanie ciemnej strony księżyca dlatego odczuwały niepokój krążąc nad koronami drzew prosząc wiatr o niezwątpienie w unoszeniu zwyczajnych spraw z końcem dla początku bez końca w wietrznym przemijaniu niekończących się chwil gdy tu przeminą już te same nie wrócą bo bywa tak że los oddali a ty głupi nie wiesz początek cierpienia czy właśnie ocalił