Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    781
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. po pierwsze to gdzieś wyjechać zakręcić wodę zgasić wszystkie światła sprawdzić gaz na odchodne pocałować Chrystuska i ten klucz magicznie przekręcić dwa razy do końca jeszcze szarpnąć klamką na odchodne podróż peron gate bilet oddalam się od codzienności jeszcze chwila i teraz wszystkie nieba świata można rzec poezja w niezdrowym przywiązaniu do podróży zbieram autografy miast szukam siebie jest niedziela za oknem malują się góry żaden dzień nie powtórzy magii tego poranka
  2. wiatr zagląda nam w oczy pozwól mi odlecieć z tobą przytulić do zimnego płaszcza dziś odkrywamy się na nowo przyzwyczajeni do starego słońca czekamy na noc sex przy księżycu w pełni nas zaspokaja liczba gwiazd dostrzegalnych nieuzbrojonym okiem pozostaje niezmienna
  3. @tetu Hej Też się nad tym zastanawiałem pisząc ten wers. Dziś czytając twój komentarz aż się uśmiechnąłem . Dziękuję , zapewne coś będzie zmienione .
  4. @andreas Dziękuję
  5. szmer to tylko ocieramy się o siebie nie pośród gwiazd a w szarej rzeczywistości czasem człowiek wtula się w mój wzrok przypadkiem odmieniam każde spojrzenie (nie) potrzeba wrażliwości
  6. w pogubionych godzinach kilka nagich westchnień nie wstydź się usiądź przy moim ramieniu dotykaj słów które przegania wiatr są takie wiersze codzienne które jeszcze nie powstały z kolan wyobraźni
  7. ukryłem się w środku duszy niczyjej w szczelinie nadziei nieobecni śpią po drugiej stronie nadliczbowe tłumy przemierzają miasto tu jest jeszcze cicho nie zastanawiam się nad wyrazem twarzy mimiką kolejnego dnia światła gasną i zapalają się tu się nie zabłądzi w końcu i tak trafi się na mur
  8. to co chcesz zobaczyć urywa się w pół drogi niebo wdziera się w nasz wzrok iskrzy niedomalowany wieczór codzienność gubi się na pożółkłych ścieżkach wrócimy na czas kiedy północ zbierze wszystkie gwiazdy nasze popękane myśli ominiemy szerokim łukiem wiersza
  9. jak co roku jest zima z deficytem śniegu i ostatnim pożegnaniem kilku przyjaciół pamiętnik dławi się od markotnych słów szczerych wspomnień poświąteczne nieporządki przekładam na umowne jutro mój elektrokardiogram na wczoraj dokucza mi myśl że nigdy nie miałem psa
  10. tej nocy nie mogłem zasnąć czekałem na przyczajony sen ciszę w nieistniejącym ogrodzie na północnym niebie błądziły gwiazdy wpatrywałem się w okno czerpiąc nadzieję z każdego drgnienia oceanu
  11. wszyscy chcą przysiąść na umowną chwilę noc nie zmrużyła oczu mruczy kot w nadmiarze myśli głaszczę każde niewypowiedziane słowo psy szczekają na spóźniony pociąg
  12. z braku czasu zapomniałem zegarka czas nie zapomniał o mnie robię dobrą minę do złej gry dobrą grę do złej miny potem wybucham śmiechem
  13. niesfotografowana zima nie mogła zasnąć efektowne ulotne samotne płatki śniegu tuliły się do okien pierwszej nocy siedzieliśmy owinięci szalem i tak nastał styczeń
  14. dziś byłem tu pierwszy raz pierwszy raz spadł śnieg zapachniało zimą lubię kolorowe rękawiczki zapach drzew i ten magiczny las czasem sarny płoszą błogą ciszę po drugiej stronie wiatru kołysze się szare miasto pusty autobus kończy bieg w tłumie morsów życie rozdaje karty dama pik puszcza oczko moje oczy mówią wierszem
  15. na stole owsianka za oknem płatki śniegu zwykłe górskie i błyskawiczne
  16. w myślach rozerwana kieszeń czas siedzi obok mnie z zegarkiem w ręku śpieszy się jak zwykle kopie w lewą nogę na kilku stronach wykreślam depresyjne słowa w domu cisza zwierzę pokutne wędruje między wierszami nieproszeni pukają do drzwi
  17. szary zrugany poranek to nie przebudzenie nie udręka obraźliwie to jeszcze będzie miasto rozdaje autografy klaustrofobiczne ulice chowają głowę w metrze wiersz miłosny na początek rozepnij guzik i śnij roznegliżowany na billboardzie gorzkich słów
  18. Boże Narodzenie stąpa po niebie pełnym gwiazd ta jedyna przybędzie jutro zanim pojawi się słowo w nierozbudzonej ciszy nocy przytulimy świat na nowo nie pytaj o przestrzeń w kruchym istnieniu wystarczy wszystkim
  19. deszcz krople nieprzeliczalne myśli mokre głowa skryta pod parasolem wdzieram się w miasto skruszony pod nogami dzień ponury taki rozdeptany prawdę mówiąc dokucza mi jedynie nieuleczalny widok martwego wróbla bury kot memła jęzorem
  20. noce są ironiczne a lista nieobecnych długa portretuję księżyc ani pełni ani pustki nad ranem świat otwarty targa się z drzwiami na oścież pierwszy tramwaj dynda na pętli
  21. adresat nieznany ale kochany kiedy przysiadasz przy moich słowach niepokornie zamieniam się w noc gaszę latarnie pośpiesznie późno jest nieokreślone trochę śpiące trochę milczące nieobecni malują gwiazdy za oknem krąży świat czytamy wiersze nienapisane we śnie musimy się przeliterować
  22. pamiętasz było kiedyś ta­kie nieme kino z lus­tra­mi i pus­tym bufetem cza­sem ko­bieta w golfie sprze­dawała tam herbatniki zja­daliśmy je bezszelestnie a wokół słychać było krzyk łuszczo­nych małych pestek zbi­ci w jed­no ciało szu­kaliśmy bezustannie gniazda prawdy nadzieja przyk­ry­ta śla­dami czołgów jarzyła się śniegiem w ciemności nig­dy nie przes­tałem wierzyć że Wol­ność is­tnieje realnie
  23. są wiersze uczepione do choinki zatrzymaj mnie jeszcze wczoraj czytaliśmy w leśnym domku dziś w pośpiesznym do Krakowa potem był pusty peron i czerwona czapka nie pasujemy do nikogo nawet w dobranych słowach miasto kwitnie śniegiem na białych ulicach marzną kartki niezapisane i wersy do nieba przytulone
  24. @Dagmara Gądek Dziękuję !
  25. włączyłem noc w świecy zasnął knot bajki chrapią na parapecie we śnie każdy rozgrzesza siebie w imię bólu prawego kolana i pędu świata w przeciwną stronę
×
×
  • Dodaj nową pozycję...