Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    781
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. @Lidia Maria Concertina Dziękuję @TomaszT o ciekawe skojarzenie !
  2. @befana_di_campi Topilec, to urokliwa malutka wieś w województwie podlaskim, położona na brzegu Narwi, w otulinie Narwiańskiego Parku Narodowego
  3. wieczór jest estetyczny dobrany i ukwiecony wiatr z domieszką sierpniowej jesieni kołysze brzegiem Narwi letni czas zawekowany powoli zakiszony ogórkowy sezon zmierzch łasi się do lampy kilka obłoków domalujesz jutro w gąszczu drzew gasną cerkiewne krzyże żółknie posiwiałe niebo otwieram okno mruczy deszcz tańczą na parapecie senne krople
  4. urodziłem się kolejny raz zapewne oczyszczony ze zbytecznych grzechów i marzeń nie mogę trafić do siebie ani w zaułki mętnej pamięci świat troi mi się w oczach dokuczają mi pewne słowa ale to ja ich nie rozumiem podnoszę ciężar życia ponad miarę teraz mieszczę się w strefie medalowej dla obłąkanych
  5. wracam do miasta las oddalił się o kilka dni teraz chodzę po ludzkich śladach błądzę w sobie ujadają wykrzykniki
  6. @JWF Kłaniam się
  7. wędrujemy wzdłuż siebie pod wiatr jeszcze kilka kroków kilka słów skrawek drogi mieni się w odcieniu późnego lata za nami senne liście przed nami senne liście w niezapisane noce dokucza nam neuropatyczny ból lewej strony wiersza
  8. wracam do miasta las oddalił się o kilka dni teraz chodzę po ludzkich śladach błądzę w sobie ujadają wykrzykniki
  9. dziś pachnę tobą nagi księżyc w świetlistym hafcie tworzy noc gwiazdy mkną w rozkoszy w spojrzeniu miasta jest zagubiona nuta taka delikatna forma szaleństwa na półmrocznym fortepianie na Tiergarten są samotne schody i samotni ludzie absurdalny tłum komponujemy wspólnie
  10. caffee to go obrócona kolejny raz nie stygnie Berlin mruczy kolorami teorie na temat różowych kotów powstają tylko w snach przewracamy się i przeklinamy obrastamy w fiolet równocześnie na stacji metra wbiegamy zagubieni do własnego wnętrza
  11. składamy się z sennej warstwy noc przybędzie za chwilę w lustrze Berlin wdech i wydech księżyc obraca się w zachwycie za twoim ciałem mokną kolory lata w słowach pod wiatr szukamy odłamków rozbitego nieba
  12. obłok zdmuchnęłaś trzykrotnie potem był wiatr rozwieszony motyl urwał się z cienia chabrów kilka kropel dalej deszcz odmawiał litanie pijani dzielili kieliszek na czworo życie odbiło się echem na kocich ogonkach zagubione ścieżki tu mruczy każda chwila na pustym peronie chybocze się ostatni wagon
  13. spaceruję między wersami bursztynowy wrzesień odpływa wieczorową porą czekam aż zaśnie morze komiksowe chmurki przegoni wiatr nastanie cisza bez wstydu bez telefonu bez układu nerwowego dookoła głowy tylko ja wolny złakniony zanurzam się w odmętach chwili coraz głębiej głębiej
  14. na zasnutym mgłą liściu rozrzucone słowa w koronie drzew zbłąkany wiersz kołysze bezlistną gałąź
  15. na tych ścieżkach kiedyś czyli wczoraj zostały wspomnienia w ciszy drzew które nigdy nie siwieją milczą usta błądzi twój uśmiech czasem wiatr mówi wierszem
  16. twój cień moje wątpliwości minimalizujemy się w pełni księżyc gmera wśród nocnej ciszy gwiazdy rozdają autografy
  17. ocean przecina wszystko teraz kąpię się w połowie czasu przestrzeni i wyobraźni macam palcem dotykam zezwól mi na komentarz w każdym kolorze wody będzie burza a niebo wciąż milczy
  18. w pewnej godzinie miasto zmienia kształt zamienia brzeg płoną fontanny łuszczą się chmury lubię twój parasol w kolorze malowanego nieba liturgię deszczu sączoną w wieczornym świetle dziś klęczymy na zimnym moście jak w niedzielę nie każdą i nie ostatnią na sen zagłaskałem kota więcej grzechów nie pamiętam kajam się nagi pod ścianą deszczu
  19. w tym śnie droga miała kocie łby a kot błękitne oczy uwielbiam sny czarno- białe i poranki w barwnych rekonstrukcjach dnia poprzedniego w dużym skrócie budzę się na pomarszczonym cieniu kołdry między mruczącymi memami
  20. jeszcze jedna noc to nie powód do wstydu przekwitamy zgodnie z kalendarzem nago za oknem miasto tuli się do neonów stosownie do wieku pada deszcz w ciemności mokną ciała niebieskie
  21. @marekg i to kolorowe. w niedzielę latały nad kwiatami .
  22. skoro jesteś to podaj mi rękę przytulamy się w słowach pod wiatr chłodny wieczór gaśnie na skrzydłach motyla
  23. dziś wędrowaliśmy pustymi ścieżkami las tłumaczył na swój język nasze słowa wiatr przeganiał zbędne metafory na wymęczonym niebie surowe chmury zakryły świeżo namalowane słońce potem powstał wieczór w kolorze herbaty mrugamy do siebie przez napełnione szklanki
  24. w mglisty poranek samotna ogarnięta lękiem skryła się w moich dłoniach biała jaskółka z papieru
  25. kiedy układasz poranek między mną a tobą przytula się ciepła kawa ucho do ucha z uśmiechem filiżanki w puzzlach horyzontu brakuje kilku wierzb brzegu Narwi i skrawka starej studni słońce otwiera zaspane okna w pikselowych kolorach żubry Leona przysiadły na parapecie
×
×
  • Dodaj nową pozycję...