Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

marekg

Użytkownicy
  • Postów

    860
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Treść opublikowana przez marekg

  1. na ostatniej stronie albumu ciemna strona księżyca w oknie kilka niewyekspediowanych gwiazd to nie spam wielki wóz odjechał w ciszy smakosze zmroku kołyszą się w hamaku nocy
  2. ta noc jest zupełnie inna lunatycy uganiają się za księżycem w refrenie kołysanki jest nadmierna ilość kotów sen nie może zasnąć koszmarem pomieszkuje w moim łóżku nie nie jestem wybudzony zegar tyka jak bomba i terroryzuje
  3. @APM nie , nie mieszkam i nie są to moje rodzinne strony ......ale uwielbiam to miejsce . Moim zdaniem jest tam najpiękniejsza cerkiew na Podlasiu i nurt rzeki Narew , zjawisko bezcenne ! W Puchłach kręcono zdjęcia do polsko-amerykańskiego filmu My name is Sara .
  4. w bezkresie idyllicznych łąk artysta maluje krzyż to taki drogowskaz dla grzeszników po zgarbionych drzewach przechadza się cień wiosny błękit nieba mruga w cerkiewnych oknach w mgle poranka rozpłyną się głos dzwonów i słów z pierwszej ewangelii sarna przebiegła między wspomnieniami które niesie wiatr pokornie
  5. las wychyla się zza drzew teraz mogę błądzić między cieniem a szeptem słońca pierwszym a ostatnim słowem ktoś spłoszył ptaki gałąź zrywa się do lotu
  6. zawsze siadam na zielonej ławce myśli nie mają kolorów w ciasnym parku jest nadgryziony brzeg mdłej rzeki i ruiny drzew kruki świecą oczami chaos ciągnie się za horyzont wściekłe słowa lepią się do ust które jeszcze mówią wierszem
  7. to tylko przestrzeń barwiona blaskiem słońca nasz cień przedziera się przez codzienność zrozumiałą i niezrozumiałą resztę napisze los w kilku wierszach potem policzy nas na palcach
  8. usiadłem na skraju zapomnianej łąki złakniony oczyszczony zieleń zawija się tuz za rogiem kolejnego żubra dziś wiatr ma odmienne stany świadomości ale to już inna strona Narwi
  9. pierwszy spacer na ulicy szklanka za szklanką w herbacianym poranku stygnie cytrynowy sen w metafizycznej przestrzeni ja na łańcuchu i pies w kagańcu odprowadzamy się pod same drzwi tramwaj skręca w swoją stronę
  10. po drugiej stronie brzegu świat ma kolor wczesnego poranka ze słońcem i kawą ci do twarzy teraz szukamy ciszy na skraju jeziora samotna plaża zanurzamy się w głębiny swoich myśli
  11. senna filiżanka stygnie w dłoni za chwilę nastąpi wieczór nam nadzieję Dobry wieczór herbaciany las gaśnie w melancholii kilka zdjęć zrobię później przecież nie zostawiłaś mi kluczy ptaki wędrowne czekają na wycieraczce
  12. ugryzłem się w mój palec wskazujący na brak poczucia humoru gubię resztki zdań odejmuję z ust każde bolące słowo a potem dotykam twarzy aby uciszyć lęk
  13. dobranoc to słowo przełykam w ciszy noc ślizga się na minusie na jej sztywnych kolorach świecą kocie oczy dziś każdy będzie miał swój sen i Nasen po drugiej stronie nie ma drugiej strony noc jest niepewna
  14. na brzegu dłoni słońce to na początek tak niewiele potrzeba świtanie i morski wiatr potem między ciałem a niebem jest chmura pełna łez i statek w muszli schowany samotne kotwice toną w głębinach
  15. i jestem !
  16. jestem dziś zamazany na drugiej stronie jest dalszy ciąg dnia i puste komiksowe dymki
  17. ile w tym życia pachnie zimą las pierwszy promień ociera się o poranny cień ile w tym fikcji za nami zielony autobus przed nami zielony autobus wszystko na żądanie śnieg i deszcz zaglądamy w swoje okulary przemycasz każde mrugnięcie
  18. a gdyby tak spojrzeć w oczy przypadkiem w lustrze się ukłonić nowo poznanej kobiecie znam to spojrzenie moje ciało przechyla się w kierunku mimowolnej nieprzyzwoitości ona patrzy na mnie to znaczy rozbiera mnie wzrokiem
  19. @viola arvensis Dziękuję
  20. odłamki śniegu puszysty kot wciela się w dachowca w oknach bezradna sobota zmęczeni piątkiem wylogowujemy się z przestrzeni jeszcze jeden pocałunek odprowadzę cię samotnie
  21. wieczór jest przekartkowany na kolejnych stronach miasta zapadła monstrualna cisza słowa mutują na billboardzie obok pies z kulawą nogą gryzą mnie myśli rozmaite
  22. ulice w kolorach nędzy kawałek podłogi wyrzucony na brzeg pomarszczony i zapomniany metafizyka rozcieńczonej nocy kilka okropnych słów na poszarpanych gwiazdach tyle widzę czasem budzę się we śnie płótno kołdry dryfuje po nieistniejącym oceanie
  23. każda miłość ma swoje kamienie kto pierwszy rzuci ? czarny kot przeciąga się przez myśli ścielę się do snu podrapany
  24. niech czapki , zostaną !
  25. w ofercie promo jest bilet IC i pusty peron na Centralnym wszystko w swoim czasie ruchome schody ludzie z tabliczką nie mam czasu i głodny filozof między gołębiami time perfekt z czerwoną torbą spóźniony do Gdyni wiruje na wyświetlaczu mieszczę się w przedziale między mną a spojrzeniem brunetki o wyrazistym kolorze słów
×
×
  • Dodaj nową pozycję...