Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

befana_di_campi

Mecenasi
  • Postów

    2 467
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    20

Treść opublikowana przez befana_di_campi

  1. Link: http://www.poezja-polska.pl/fusion/readarticle.php?article_id=26877 Był to jeden z moich pierwszych zamieszczonych na portalu "p-p" wierszy. Oczywiście zaraz znaleźli się dużo mądrzejsi, i oczywiście ja: rogata i kolczasta, która swoje wie a wszelkim polepszaczom oraz ulepszaczom mówi "stop" ;-) Podziwiam Twoją anielską cierpliwość :) Ja taka - "stety" - nie jestem :-) Bardzo serdecznie :-)))
  2. Kiedyś [w 2007 roku] opublikowano mi tomik pt. "Rędziny", później doszła "Mistyczna Wieliczka", gdzie opisałam obrazy oraz rzeźby moich znajomych. Do jednego z tych wierszy zaraz dołączę link :)
  3. Takie wiersze i tego rodzaju liryki, skromna b_d_c lubi najbardziej :-) Bardzo serdecznie :-)))
  4. Nie znoszę Goyi, wiersz podziwiam :) :)))
  5. Jesień nie znudzi się nigdy :) Babioletnie z 15 stopniami Celsjusza w cieniu :-)
  6. Mogłabym coś za dużo napisać / powiedzieć; źle komuś pożyczyć, a ja chcę iść do nieba ;-) Z serdecznym podziwem :)
  7. Umarli poeci. Ucichli trubadurzy. Za grań Giewontu przechodzący gęślarze – rajscy anieli. Śmierć czyli Nowe Życie zręcznie przebiera po skrzypiec gałązeczkach. Po strunie - - - serca ugodzonego Boga strzałą strzelistą Przeto ślizga się smyczek violi d’amore. Smyk wiolonczeli zimą zbrązowiały. Lecą iskierki i sypią ogniki nutek. Basetla akuratnie pozamykana na wszystkie wioliny zielenią pączkuje. Wibrująca choreografia gitar. Świeży zapach jabłek-czyneli Pęknięte lutnie jezior melodii oddechem wzbierane. Las srebrnostrunych harf. Zagajniki fletów rozkląskanych. Cymbałków w powietrze klaskanie. Dym fiołkowy ofiarnej mgły zagłusza chorałów świetlne organy. I jeszcze srebrne cytry źródełko szczebioce. Trąbki i fanfary hejnałem tubę do snu kołyszą - ten grom złowrogi. Bo wszak nie pora na Sąd Ostateczny. Lecz gong zachodu jęknął rozmigotaną purpurą. Obwieściwszy kolejny odmarsz. Prosto do nieba aniołów - - - Umarłych poetów. Zgasłych trubadurów. Grań Giewontu przekraczających gęślarzy.
  8. Majestatycznie lekki. I tyle w temacie :))) Oczywiście według ułomnego rozumowania skromnej b_d_c ;-) :)))
  9. Oryginalne jak ta domowa bajka opowiedziana przez skrzata w późnojesienny wieczór :))) :)))
  10. Ładnie :-) Serdecznie :)))
  11. Prześliczne :-)
  12. Gdyby ode mnie zależało, to pozostawiłabym ten wiersz takim jakim jest. Znaczy: prawdziwy, bez upiększeń. Poezja nie zawsze jest ulizana. Czasem musi być chropawa, gdyż i kostropatym bywa życie. Bez jakiejkolwiek ulgowej taryfy. Serdecznie :)
  13. No to przynajmniej jesteśmy w naszej niewiedzy zgodni :) Serdecznie, choć zaduszkowo :)))
  14. Pewnie mam ;-) Podobno jestem "jasnowidząca" ;) A przy okazji kobieta-antena :) :)))
  15. Co wiem? To że kocurek i jeszcze ma na imię Dyzio? Bo koci uśmiech jest na załączonym obrazku? Serdecznie :-)))
  16. Prześliczny kiciuś :-) Jak kocurek, to pewnie nazywa się Dyzio, bo taki uśmiechnięty :-)))
  17. "Piaskowe..." Czy haiku? Nie wiem :) Ale się rozmarzyłam tak jakoś wakacyjnie :-) No i... lubię króciutkie formy :-) Serdecznie :)))
  18. Czasem dopada ni stąd ni zowąd :(
  19. Czy do Ciebie, nie dotarły dot. Twojej "lizakowej Plaży" moje dwa lub może trzy wyjaśnienia? Nigdzie nie napisałam, że wiersz jest zły; nie dopatrzyłam godziny jego wklejenia. Byłam zmęczona trwającą od tygodni bezsennością, wreszcie oraz ostatecznie wytłumaczyłam Ci swoje lizakowe reminiscencje , które przypomniały mi dni bezwarunkowego szczęścia, czyli... hmmm... bliżej nieokreślonej tęsknoty. Również poprzez swoje komentarze staram się nikogo nie gnębić. A jeżeli ten czy ów nadwrażliwiec sądzi li tylko według siebie, ja nie mam już na to żadnego wpływu ;-) Nie odzdrawiam. W tym konkretnym przypadku chwilowo tracę cierpliwość...
  20. Nie odpowiem, bo nie wiem. Zamiast uśmiechu, to płatek fryzowanej białej chryzantemy. Najserdeczniej, przez połykane łzy.
  21. I. Tata: zapach fiołków kwietniową porą Prawie tego nie ma co nad podłogą się snuje ametystową mgiełką Smutna twarzyczka elfa z ostróżką wygiętą do pomarańczowej łzy otarcia fiołkowego policzka Woń zielonej ziemi albo zieleni ziemistej czyli byle jakiego deszczu - do momentu gdy znów wybuchnie zapach ten zagarniając falą upalną. Nicość II. Mama: Fioletek :( Fiołkowy zapach mamy z jej chusteczki do nosa spłynął w liliową apaszkę Na niej odcisk palca nigdy niedoprany małej jak skrzat Engelchen Do osnowy wytarte wspomnienie przeziera szarym fioletem bo też życie tak szybko płynie - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - U góry ałyczą jaśnieje kwiecień fiołki na dole i nawet nie w pąkach róże
×
×
  • Dodaj nową pozycję...