Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

befana_di_campi

Mecenasi
  • Postów

    2 467
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    20

Treść opublikowana przez befana_di_campi

  1. Ostatni wers: "że przeprasza - pomyliła drzwi" Z "ale" - według mnie - rytm się łamie. O dwie samogłoski za dużo ;) Serdecznie :)))
  2. befana_di_campi

    Mordy

    :-D :-D :-D Tylko tyle :-))) Choroba mnie dopadła :-))) :-D
  3. http://www.jasnagora.com/wydarzenie-3583/zdjecia Serdecznie :)
  4. Claromontana to Częstochowa :) O, i sam Kot pięknie oraz słodko mruczy. Istna sielanka :-)))
  5. Daję Ci serduszko za miłe słowa :) Dobrze zostać pogłaskaną :-) Jak np. Dyzia - kotka marzycielka :-))) Serdecznie :)))
  6. Starość też nielekka :p
  7. Popieram Maćka :-)
  8. W żadną krewetkę. Ale ja nie lubię koncypowania dla samego koncypowania. A na to mi ta garstka oszronionego pierza wygląda ;)
  9. Przekombinowane.
  10. I. Przedzimie Fiolet z pomarańczą. Po połowie lecz - w przewadze - ze srebrem błękit - niby iskiereczka ognia i niebiański dym Pod skrzydło prowadzi listopad oszadziałą jesień - do zimy II. W znaku Strzelca Bezwstydny lazur z ogorzałym starym złotem - I do przesytu słońca jak bakłażan które noc aksamitnie przechowa w perle nowiu III. Mgły Rozproszone na czerń i biel - (nie)realne światło patrzy przez mokrą gazę IV. Początek grudnia Jak mineralnej wody perełki świeże powietrze wygładza horyzont - wiążąc niebo kokardą. Z niebieskich tą najbledszą V. Śpiew zimowej ciszy Ciszą rozśpiewane ogrody - niewinny sen śniegu pieczętuje na niebiesko - - - - - - - - - - - - - - - - - - gwiaździsty mrok
  11. Znalazłam, na samym wierzchu :) Tadeusz Różewicz: poezje. Wrocław 1987, Wydawn. Dolnośląskie, s.28-31. Z cyklu: "Ciemne źródła" I. Tron; II. Obrączka; III. Świat jest wielki.
  12. Zapowiedziano mi kiedyś, że na Tamtym Świecie będę miała pełne ręce roboty ;-) Kiedy to powtórzyłam mojej Mamie, ta zabiadoliła: "Dziecko kochane, a kiedy ty odpoczniesz?..." Bardzo serdecznie :-)
  13. Możemy iść razem i tam sprzątać :-))) Co za koincydencja :-))) Serdecznie :)))
  14. Bo tak było naprawdę :) Między Olkuszem a Krakowem :) Serdecznie :)))
  15. Do: Przez deszcze jesień na zielonym rauszu - Jedynie spomarańczowiał mój ciepły szalik W: Patrzę na Matkę czarnolicą Królową skąd - dokądkolwiek gdziekolwiek waćpanna mądra znów płonę oliwnym kagankiem zawsze gdy jestem Jej potrzebna Patrzę na krzyż Słońce gwiazdy omdlewają przerażony (pół)księżyc Ciemnieje oblicze Skazańca - umiera Bóg Jeszcze broczy gula pod lewym okiem Płaczą rzewnie aniołowie - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - i ja Z: Igłami sosnowych borów świecąc - błękitnieje wiatr - wśród obłoków pożarem zachodu
  16. Nie, Justynko, znam genezę pierwowzoru tekstu. Opowiedział mi o niej Kapelan: jest to trauma chorej po zbiorowym, niegdyś na niej dokonanym gwałcie przez szkolnych kolegów :( Poczytaj zresztą puentę: [...] "w okamgnieniu rozdeptują mnie chłopcy" bo najpierw uderzył ją jeden nich, aby później: "leżę na ławce okryta zeszytem w kratkę strzęp ciała podmyty krwią" z defloracji dopowiadam, ja, kobieta dwustuprocentowa, jak kiedyś mi zapodał Pan-Facet-mojego-Życia-po-Życiu... Mając rok temu wykład n.t. poezji X Hajdugi, wpierw przedstawiłam Mu swoją koncepcję. Nie oprotestował. Bardzo serdecznie :)
  17. Może w"twojej - karcianej - damie trefl" [masz przecież talię?] bo ta, która odpowiada nie przypomina sobie, że z tobą gdzieś i kiedyś była? A tak na marginesie: jest przecież ocet balsamiczny... ;-)
  18. Wyszukałam w internecie ten - chyba wciąż w moim posiadaniu - zbiór wierszy Różewicza: http://allegro.pl/tadeusz-rozewicz-poezje-i7058709665.html?reco_id=59d1de49-cfac-11e7-8ffe-246e9680c9a8&ars_rule_id=201 Jeżeli odnajdę u siebie, postaram się nie tylko odnaleźć wiersz, ale go zacytować :)
  19. Wzajemnie i z życzliwością :)
  20. To efekt lektury wierszy Księdza Jerzego: http://www.poezja-polska.pl/fusion/forum/viewthread.php?forum_id=12&thread_id=1755 kapelana ze szpitala w Drezdenku. Z serdecznymi wyrazami szacunku :)
  21. Bożeniu, ja nigdzie nie wróciłam, bo ja tu nigdy wcześniej nie byłam!!! I w przeciwieństwie do Ciebie komentuję jedynie te wiersze, które mnie w jakiś sposób zatrzymują, Ty - na wzór byłego pana-użytkownika z "poezji-polskiej" - maglujesz wszystkie, do ich najcieńszego i najostatniejszego włókienka. Wręcz do ostatniego wydechu oraz godzinę dłużej, co spostrzegłam na przykładzie Justyny. :) Zacznę Cię, jęczybuło, ignorować. Uczepił się słowa "baba" i nie popuści... :\ Jak bulterier czyjegoś pośladka. Nie rozumiesz, Człowieku, że to mój wierszopisany pamiętnik? A jak pamiętnik, to i jego autorka ma prawo być dla niektórych niesympatyczna, głupia, zarozumiała etc.?
  22. Musiałabym odszukać tomik; Różewicza specjalnie nie lubię, więc i Jego wiersze trudne przy takich ilościach moich papierzysk do odnalezienia. Pamiętam, że okładka twarda, szarozielona, lakierowana z białymi tytułowymi, pisanymi wersalikiem, literami. Nakładca: chyba Wydawnictwo Dolnośląskie? Rok wydania? Lata diewięćdziesiąte ubiegłego wieku? :)dz
  23. Proszę, oto następne serduszko :))) Nie, nie ma tu żadnego - wobec artysty - ładunku osobistych emocji, oprócz - wobec jego baby - wirtualnego trzymania się za nos. "Baba" w naszych stronach oznacza po prostu kobietę, bez jakichkolwiek negatywnych emocji. Zwykły regionalizm, i tyle. :)))
  24. Jasnowidząca jestem ;-) Dlatego nie znoszę, tak nie znoszę, kiedy nadintepretowuje mnie się tam, gdzie interpretacja jest zbyteczna i jeszcze się za mnie nadprogramowo myśli ;-) Nie potrzebuję entuzjazmu, bo głaskanie kota na śmierć nie w moim duchu. Mam jednak swój na tyle opracowany i wypracowany warsztat, że dalszych dlań rad nie potrzebuję. Jak już nie raz i nie dwa podkreślałam: to, tamto lub wszystko podobać się nie musi, ale nieuszanowanie stanowiska autora tekstu, to swoistego rodzaju komentatorskie natręctwo, o czym Ci delikatnie nadmieniłam przy którymś z Justysiowych wierszy :)
  25. Żeby wyłącznie aplikacja salicylu z mentolem na obrzmiały staw i woń dezynfekcji z borowinowym szlamem gdzie terpentyna uszlachetniając terapię obłoczkiem lawendy ze szronu świeżością przez jełki odór choroby byłoby modelowo Lecz inne zapachy chwytają za gardło Sługę Pana pochylonego nad posłaniem rzężącej - uderzył w twarz tylko hak szpeci odbitą ścianę w okamgnieniu rozdeptują mnie chłopcy leżę na ławce okryta zeszytem w kratkę strzęp ciała podmyty krwią 18.12.2014 *ostatnie cztery strofy stanowią cytat wiersza X Jerzego Hajdugi: być jeszcze jedną prośbą
×
×
  • Dodaj nową pozycję...