-
Postów
6 866 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
73
Treść opublikowana przez Justyna Adamczewska
-
Argument
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Minamoto utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
He, he, Bruneci też podejrzani? Za dużo kłamstw. Lęk wyczuć można w Twych słowach. To trudne wierzyć ludziom, trudne też nie wierzyć. Sadzę, że jezeli my zdolni jesteśmy do kłamania, to o to też podejrzewamy innych (bez urazy). Tak jest ze wszystkim, np ze zdradą. Pozdrawiam, Justyna. -
Czy potrafisz zatrzymać radość?
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ciekawie, Maks. Smutne, ale prawdziwe. Wg mnie b. logiczne. Tylko te klatki - domy trochę straszą, ale jak to mawiają "Mój dom jest moją twierdzą". Czasami musimy się odizolować, aczkolwiek nie na długo, bo zdziczeć można. Ot, wiek XXI, samotność wśród tłumu, samotność bez tłumu, choć już np. Tetmajer pisał "Wiecznie samotni, pośród tłumu ludzi. (...). Wiecznie samotni, nawet w takiej chwili, gdyśmy z kobietą ciała i dusze złączyli...." Pozdrawiam Justyna :)))- 34 odpowiedzi
-
-
...na Łączce lub wszędzie...
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na befana_di_campi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Befano, a mnie to skojarzenie i wszystko wyczesane.... http://www.dzienniklodzki.pl/plebiscyt/mistrzowie-urody/a/mistrzowie-urody-2018-lodz-aktualne-wyniki,12950627/ -
...na Łączce lub wszędzie...
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na befana_di_campi utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Befano, zatrważający wiersz. Jak to mawiano: "Zostaną po nas guziki". Lubo "guzki", "narośla"... bezzębie bezzębnie, bezblębnie błąkając się I wapno, i znikasz, lub w ogóle nie istniejesz. Błazen, elita jak zwykle nie ta. Pozdrawiam Justyna. -
cudowne rytmy
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Bożena Tatara - Paszko utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I nie ma końca... Ładnie, Bożeno. J. -
Morderca z Tv
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Czarek Płatak utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Czarku, cześć. Dobra gra słów, języki się prześcigają w braniu tego, co można brać. Świetnie "manipulujesz słowem", jak ów gość, o którym traktuje wiersz. Dochodzi do głębi i nie wchodzi dalej, dając możliwość kombinacji. Każda zwrotka jest całością, a jednocześnie nasuwa wiele pytań. Ja doczytałam do końca (od początku) i rada jestem, że nie czuję się zmęczona. Chylę czoła. Justyna. -
Lecz wierzę!
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
A proszę, proszę, Maks. Tia... piosenki śpiewają, boć my wszyscy z jednego ziarenka prawdy. I ponadto: "Na początku było słowo..." Słowa tworzą często rzeczywistość. Przynajmniej ja tak uważam. Ja jestem gotowa przyjmować słowa jak dobrą stronę zła. Pozdrawiam J. -
Witam, WładcoMetafor. Ja nie bardzo znam się na muzyce, a Twój tekst napisany pod muzykę właśnie. Fajnie, że się nim podzieliłeś. Dość przejmujący, szczególnie o ojcu opowiada. Ważkie myśli o okrutnym postępowaniu. Dziękuję :)) Justyna.
-
Syberyjski mróz
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Bolesław_Pączyński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Bolesławie, eh ten mróz, taki nieobyty jakiś, choć, dał, co miał "mroźne swe okrycie", jednak na bez proszenia, wkroczył. Spryciarz. :)) Pozdrawiam. Justyna. -
Lecz wierzę!
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Wiara, Maks, niewątpliwie ważna jest Marzenia tudzież Tylko, niestety, ten "mowy, lepszy świat"- nigdy nie wiemy, czy w ogóle nadejdzie. Oby! Wiersz b. ciekawy, taki "szalony", coś na kształt "Ody do młodości" -
Dzięki, Betko. Już słoneczko złapałam. :)))
-
bb, dobre. Pozdrawiam. Justyna :))
-
Betko, ciekawie, szczególnie "wielkie ich ilości". I ta "królowa", wynagradzanie. Wiersz poruszył. Justyna.
-
... nocy pewnej
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Też, Maks, też. Piosenki poszukam. Dzięki. -
... nocy pewnej
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Maks, b. ciekawe ujęcie strasznej rzeczywistości. Ten ostatni wers najbardziej porusza. Pozdrawiam Justyna. -
Wieczornik: drugie rozdanie
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Krzysztof_Kurc utwór w Warsztat dla prozy
Dobry tekst, Krzysztofie. Pozdrawiam Justyna. -
Sen nocy pewnej
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Maks, chyba powinno być mą a nie ma. :)) -
Sen nocy pewnej
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Maria_M utwór w Warsztat - gdy utwór nie całkiem gotowy
Maks dobry jest ten Twój wiersz, nawet suuuuperowy. Odwołujesz się w nim do wielkich pisarzy, wiedzą się dzielisz, ważne to dla mnie. Jest taka piosenka, zdaje się E. Stachury, o tej "godzina szósta, minut trzydzieści ,". Znajdę, to zapodam. Pozdrawiam, J. :))) -
Enigmatyczny wiersz o niepoznaniu
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Enigmatyczna utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I super, Enigmatyczna, o to mi chodziło, abyśmy doszły do porozumienia. Dobrej nocy, Justyna :))))) -
Niełatwo ozdobić szczyt poezji
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Waldemar_Talar_Talar utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Waldku, przemyślenia nad tworzeniem nowego, ciekawe. Podobasię. Pozdrawiam, Justyna. -
Enigmatyczny wiersz o niepoznaniu
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Enigmatyczna utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Enigmatyczna, ze zdaniami, które pogrubiłam w Twej wypowiedzi nie zgadzam się. Piszesz o wszystkich, generalizujesz, ja nie przypinam łatek, bez przesady też z tym, że każde słowo można by było kwestionować. Ale dziękuję za odpowiedź. Pozdrawiam Justyna. -
Enigmatyczny wiersz o niepoznaniu
Justyna Adamczewska odpowiedział(a) na Enigmatyczna utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Cześć, Enigmatyczna. Nie wiem, dlaczego wytłuszczony jest pierwszy wers wiersza powyższego. Nie wiem też, dlaczego "Ci", piszesz wielką literą? W ogóle nie za bardzo rozumiem przesłanie wiersza. "Nigdy nie zdołasz powiedzieć więcej, niż słyszano ze zdjęcia," Wiem, że metafora, jednak zagmatwana z lekka. "Sama sobie sterem, okrętem i brzegiem," to dosłowne przytoczenie słów A. Mickiewicza: "Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem..." Zmieniłaś tylko "okrętem" na "brzegiem", pomijając "żeglarzem" wstawiając "brzegiem". Miłego dnia. Pozdrawiam Justyna. -
Wydmy Ogromna Sahara, piaskowe wydmy zmieniające swe kształty i miejsce. Raz są tu, innym razem paręset metrów dalej. - Czy to na pewno one? Oczywiście. - Ciii... – Posłuchajmy, co mówią. Oto jedna z nich opowiada historię wody, która była twarda jak głaz. – Niemożliwe – zasyczało suche podłoże. – Ależ, jak najbardziej wiarygodne - przekonywała je hałda gorącej, „sproszkowanej” ziemi. Nadeszły afrykańskie ciemności. – O rany, znowu wylezie z nory ten rudzielec i będzie się mądrował – zajęczał malutki kopczyk. – Mówiłyście coś o mnie? – zapytała samiczka liska zwana Psikutką, która rzeczywiście stanęła na swych krótkich łapkach, niszcząc doszczętnie niewielki wzgórek. – No co tak milczycie? – Nie chce nam się gadać, a i najbardziej zainteresowaną tobą, właśnie rozdeptałaś - odpowiedziała wielka góra, gorącego jeszcze piachu. Po czym zamknęła sypiące się powieki i zasnęła, jak jej siostry. Pustynne liski – Takie to to nietrwałe a mądrzy się – piuknęła fenniczka i podrapała za lewym uchem. – Wyłaź skorku, bo mi przeszkadzasz, poza tym za dwa dni będę musiała dłubać pazurami w moim kanaliku słuchowym wyciągając po kolei twoje nędzne cielsko. Owad, pełen strachu, opuścił ciepłe schronienie i poszedł w siną dal. – Hej, panie ładny, wstawaj! – wrzasnęła do męża. – Ja sama mam starać się o posiłek? Żarty chyba, czas na polowanie. Z przytulnego gniazdka wyjrzały oczka, zaraz po nich pokazał się czarny nosek. – Już moment - powiedział, ziewając, samczyk. Nagle pojawił się wiatr. Liski skierowały kosmate pyszczki w jego stronę. Zamilkły. Wiedziały, że on dbał o pustynny ład, ostrzegał, bywał sprzymierzeńcem, ale i pogromcą. Zwierzęta znały różne jego oblicza. Czuły więc szacunek z domieszką respektu. - Witamy pana – powiedziały cicho. - Hej, hej – zawył władca Sahary. – Na co macie ochotę? - Oj, zjadłoby się tłustego chrząszcza – pisnął mąż Psikutki. - Podano do stołu – powtórnie zawyło wietrzysko i przyniosło ze sobą zapach mięska. – Idźcie za mną. Liski ruszyły wyprężając małe, zgrabne ciałka. Po chwili ujrzały odkryte gniazdo pełne owadów. Spały. - Mamy je, dziękujemy panu. - Jednak ich pomocnik już się oddalił, nie usłyszał słów zwierzątek. - Do roboty – pisnęła samiczka. – Ty z lewej, ja z prawej, otoczymy te lenie – wydała rozkaz ukochanemu. Pazurki poszły w ruch, otumanione ofiary nie miały szans na ucieczkę. Słychać było tylko chrzęst rozrywanych pancerzyków i mlaskanie. Nadchodził poranek. Zaraz skwar zaleje pustynię, ale na szczęście liski spały w swojej norce. Śniły o nowej nocy. Taka jest właśnie Sahara i jej zasady. Koniec. Justyna Adamczewska
- 1 odpowiedź
-
1