Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.06.2026 w Odpowiedzi
-
I. Wnuczka o babci. Siada przy oknie, zanim zadzwonię do drzwi. Słyszę, jak dostawia filiżankę. A potem - trzyma moją rękę, szuka pewności, że ktoś zapamięta jej imię. II. Babcia o wnuczce Jest przy mnie - jasna i pachnąca wiatrem. Jeszcze nie wie, że gubię się we własnej pamięci, i odpływam od brzegu z każdym zachodem słońca. I tylko przy niej pamiętam jeszcze swoje imię14 punktów
-
Czujesz…? Jak miękko nas kołysze lustrzanych spojrzeń toń. Cicho, cichutko, jeszcze ciszej otulasz dłonią moją dłoń. W każdej, spełnionej kropli słyszę Twój czuły pomruk, bliski szept, którym wypełniasz moją ciszę i który słyszeć chcę.!13 punktów
-
Życzcie mi spokoju ducha. Zdrowie mam i fajne dzieci. Los podtyka różne wątki, ważne by w nich nie odlecieć. Urodziny mam od rana: życzcie mi spokoju ducha. Niech się apel zwielokrotni i duch we mnie go posłucha, bo rogaty mam charakter, amplitudy uczuć duże, zamaszystą osobowość a nie lubią tego ludzie. Bywam w niebie, lub pod krechą a ja chcę spokoju ducha i łagodnie iść przed siebie. Niech w tym roku duch posłucha.9 punktów
-
Śmierć może przyjść zawsze i wszędzie, lecz wciąż nie wiemy, jak tam będzie, nawet, gdy powiesz - pomóż Boże, może być lepiej, albo gorzej. Tak więc nie proś i nie poganiaj, bo śmierć, jak zechce, przyjdzie sama i nie myśl, że lepsze, bo inne, gdyż możesz wpaść z deszczu pod rynnę.8 punktów
-
Link do piosenki: https://suno.com/song/efec6a65-5757-4b55-9a51-4f3675f89a9c Kołysanka przy której nie zaśniesz Nie mów, że wszystko, że zawsze Nie mów, nie mów Nie mów, że wszędzie, że stracone Bo są to kwestie złożone Nie mów, nie mów Nie pragnij, nie tęsknij Uspokój się i zaśnij Tej nocy nie odbierze nikt Snu, który tkliwie w serce puka Zobacz jak natrętny obraz znikł Jak Twoich myśli szuka Noc odsłania wdzięki swoje To my, to nas dwoje Przy księżyca blasku srebrnym Odchodzimy w sen podniebny Tam spójrz: gwiazdy złocą się i mienią Świat otworzą, świat odmienią Z ich uśmiechem, z ich promieniem Noc w dzień, a dzień w noc zmienię Niech w snach jak w bajce albo baśni Dzień słoneczny radość tworzy Zaśnij miła, proszę zaśnij To świat snu tej nocy ożył Bierz kochanie to złudzenie, bierz ten sen Niech przeplata się dzień z nocą, z nocą dzień Uleć jak na skrzydłach – zapomnij żal I płyń w powietrznych wstęgach fal Płyń przez marzenia, płyń przez sen Niech tej nocy w Twoje serce wejdzie dzień A gdy rano wstaniesz rozmarzona Snem co piękniejszy był niż baśń Pomyśl, że dusza Twoja jest stworzona By marzenia najjaśniejsze kraść8 punktów
-
Marzenie uwolnić się porozrywać pajęczyny rozdrapać niech krew płynie niech trzaska niech w wodę się zamienia albo w wino jak ten wiersz niech parzy w oczy kłuje z korzeniami wyrywa złe myśli w błękit nieba zamienia7 punktów
-
„Filozofia istnień” Filozof w swej ocenie, diagnoz tęgiej głowy, obiektem tyś jemu, z twojej myśli, mowy. Kimś ty i po coś ty, tak z greckiego wyrwany, przykładem dla świata, w puencie naszej rozmowy. Czy analizy twoje byłyby te same, gdybyś do garnka pustego nie miał co wkładać? Czy z pustym żołądkiem twoje życie widziane też by nie zaczęło na wartości upadać? Wszelkie mądrości fikcji w teorii prawdziwe, są sytuacji wynikiem z otoczenia w życiu. Co bywa dla jednych tak niesprawiedliwe, dla innych jest świętością, pierwszeństwem w ich byciu. Zrozumieć życia sens w samej jego istocie, bo dziś już o wszystkim wszyscy filozofują. O bogactwie życia, o wartościach i cnocie, aż do zdrowia upadku częstokroć mądrkują. Spojrzenia w następstwie zmieniają na świat wtedy, gdy nagle ich bogactwa też tracą na wartości. Wówczas więcej u bliźnich spostrzegają biedy i więcej do Boga zwracają się w miłości. Przed Stwórcą, w swych ukłonach, u kresu własnej drogi, gdy lęk przed swym odejściem serce trzyma w nieładzie, truchleje butny bogacz, jak i nędzarz ubogi, przed tym samym dołkiem, gdzie istnienie swe kładzie. Leszek Piotr Laskowski7 punktów
-
Czerwcowa aura Dzień pachnie świeżo, Wydziela woń ozonu, Wypełnia gaj latem. Nieskoszoną trawą, Zapachem żywicy, Głębokim szmaragdem. Lekkiej przestrzeni, Przejrzystych drzew, Owoców co spadły rosą. Kolory pąsu cynobru, Turkusu, fioletu, oranżu, Słońce w oczekiwaniu. Feeria barw po deszczu, Fale wielu dźwięków, Z bliska i z oddali.6 punktów
-
tak strasznie się opiłam rymem że teraz padło mi na uszy mam kręćka w oczach, łupie we łbie no słowem - nie przestaje suszyć razi jaskrawość fonetyczna a we łbie syczą mi bąbelki i każdy pęka razem z głową na sto tysięcy razów ciężkich było nie czytać tyle, ciurkiem przewidzieć rychłą katastrofę ooo, białe myszki siadły w wersie złożyły napis - rymożłopek5 punktów
-
lubisz je przypominają ... aleja w bieli rozgląda się pamięta ciebie słyszy kroki widzi marzenia nie na niebo patrzałaś myśląc o ... jutrze zatrzymałaś wzrok na pięknym kwiecie jak krople rosy mieniły się w słońcu a myśli myśli były blisko dziś jeszcze twój zapach obecny a obok obok przy drodze maki … 6.2026 andrew5 punktów
-
kiedy przyjdą po nas i przetną niebo na pół i wyrwą dusze tańczące i ściągną je w dół, pójdziemy za nimi ślepi od lęku i łez, z grzechem w kieszeni czy bez, pójdziemy za nimi5 punktów
-
4 punkty
-
Zmieniły się "dekoracje". Jednak nie tak od razu, z dnia na dzień. Pojawiały się stopniowo. Najpierw delikatne zmiany, pojedyncze, aczkolwiek i tak wyraźnie zwracające uwagę. W drodze do pracy, przy ostatnim skrzyżowaniu gospodarz zmienił płot. Tak właściwie to usunął mur, który stał od kiedy chodziłam jeszcze do podstawówki. Myślałam, że będzie tam wiecznie, a jednak. Zamiast niego,w bliżej lub dalej nieokreślonym czasie, pojawił się zwykły, bardziej nowoczesny, metalowy płot. To był dopiero początek zmian w wyglądzie " nowej rzeczywistości". Im bardziej wnikliwie obserwowałam otoczenie, tym więcej "dziwnych" rzeczy zauważałam. Pizzeria z najlepszą pizzą w okolicy, która żywiła nas w dni bez jakiejkolwiek weny kulinarnej, po prostu przestała funkcjonować. Po dwudziestu latach działalności okazało się, że czynsz był zbyt wysoki. Parę tygodni później znany budynek zdobił nowy, świeżutki szyld " U Jakiegoś". Restauracja z wieloma daniami na wagę, smaczna, niedroga. Tylko za każdym razem, gdy tam wchodzę, czuję zapach pizzy, której już dawno nikt nie robi. @Corleone 114 punkty
-
A gdyby pogardliwy rechot z grubaska zamienić w życzliwość i uśmiech względem ułomnego człowieka który czasem swój maleńki świat wiezie się na czterech kółkach skrzypią przemyślenia w głowie znowu incydent na obcej ulicy jak dobrze że nie mojej - gwałt zbiorowy ze skutkiem śmiertelnym a tak się puszczała za młodu pukawki na kapiszony nauczyły się naprowadzania śmierci do celu seriami rosną liczby w szpitalach stygną serca a pod żalem z fajansu - sieci - zdrajcy i bożyszcze co z tym zrobić - w powrozach od dawna łka echo - kara śmierci - a gdyby wśród nich był mój brat czerwiec, 20264 punkty
-
na karteczce na serwetce na bibułce na latawcu na powietrzu w serduszkowym swetrze i na wietrze :)4 punkty
-
-♡- Złudzeniem myśli, niewieścich marzeń szeregów, W natchnieniach o miłości wymarzonej. W pragnieniu ciebie, potrzebą serca mego, Pełzałam w przeszłości bardzo zamglonej. Szukałam ciebie – że jesteś, wiedziałam, Twarz twoją miałam przed oczami. A głośno myśleć o tym się bałam. Szukałam ciebie wszelkimi sposobami. Wątpiłam już, czy trafimy na siebie, W szarości życia, słabością kulejąc. W zagubieniu żyłam tylko dla ciebie. Gdzie byłeś? Błądziłam, po omacku się chwiejąc. A gdy cię wreszcie los postawił przy mnie, Ucichły lęki, zniknął dawny cień. To, czego szukałam tak długo i niezmiennie, Odnalazłam w tobie – swój najpiękniejszy sen. Maria Beata4 punkty
-
Gdy ciężko ci się żyje, ciężko oddycha, ciężko nie spełnia funkcji i ciężko przeżywa marzysz mój miły najbardziej o lekkości. Śnią ci się zawodniczki i zawodnicy li tylko wagi piórkowej. Ta właśnie kategoria w tobie wzrasta. I chcesz, owszem chcesz, zwyciężać, ale tylko piórem. Pragniesz by twoje pióro nie było upiorem i nie zalatywało upiornie i w tym tkwi twój upór i w tym twój opór. Klniesz pod nosem, owszem klniesz, ale tylko w słowach cytuję: „ja piórkuję”. Warszawa – Stegny, 10.06.2026r.4 punkty
-
dlaczego życie czasami bywa nieszczere pluje kłamie zapomina się uśmiechać łzy popiera nie widzi tego co fajne dlaczego czasem śmierdzi nie chce wiedzieć co to wstyd bywa upierdliwe krzyża się boi - miłość to tylko złudzenie dlaczego pytam życie czemu świat psuje szuka w nim wad4 punkty
-
Dzień dobry, czuję, że czas spojrzeć prawdzie w oczy i przyznać, iż pisanie wierszy skończyło się dla mnie raczej definitywnie. Niestety, nie mam na to ani czasu, ani siły. Padając wieczorem do łóżka, przebodźcowany i wyczerpany, zwyczajnie nie myślę o jakimkolwiek umysłowym wysiłku. Trudno... Takie jest życie i najwyższy czas pogodzić się z tym, że kolejne hobby po prostu umarło. Będę tutaj zaglądać, od czasu do czasu, ponieważ zżyłem się z Wami, ale raczej już nie będę publikować. Dziękuję Wam za wszystko, czego tutaj doświadczyłem i jednocześnie życzę niekończącej się Weny i najcudowniejszych na świecie utworów! Pozdrawiam serdecznie Grzegorz4 punkty
-
@Poet Ka przecież to tylko zabawa, słowami ! Ale dziękuję, pozdrawiam serdecznie 🙂😘 @andrew świat jest dokładnie taki jakim go widzimy 🙂 dziękuję! Pozdrawiam Ciebie cieplutko! ☀️ @Radosław dziękuję! Również Tobie gratuluję! 😉🙂 @violetta a ja myślę, że zawsze można ciszej i głębiej! 😉🙂 dziękuję Violetta! Spakowana? Wyzdrowiałaś ? @hollow man jestem puszkiem- okruszkiem 😉🤭 pozdrawiam słodko hollow man! 🙂☀️i dziękuję! @Berenika97 🙂 dziękuję, wbrew pozorom lubię ciszę! Pozdrawiam serdecznie! @FaLcorN 🫶🫶🫶 wyjątkowo… nic więcej nie mam do powiedzenia! 😉😘 @Nata_Kruk No cóż …takie właśnie bywają Kobiety 😉🙂 pozdrawiam ciepło i dziękuję! ☀️4 punkty
-
90. Starzy młodzieńcy (narrator: Agrianin) 1. Król dał wybór — a to trudniejsze niż rozkaz. 2. Nikt nie nauczył żołnierza odpowiadać samemu sobie. 3. Patrzyliśmy na tych, co odchodzą — i widzieliśmy siebie. 4. Podniosłem włócznię. Bo w ciszy nie umiem spać. 5. Zatrzymać się znaczy usłyszeć wszystko, co zgubiliśmy. 6. Kochał nas chyba tak, jak wojownik kocha swój stary nóż. 7. Dom karmi serce. Żołd karmi wszystko inne. 8. Zostaliśmy — starzy młodzieńcy z sercami jak żelazo. cdn.3 punkty
-
kiedyś wszyscy spotkamy się w nicości na padole płaczu odegramy swoje role by w końcu w jedno splotły się losy wtedy poznam Ciebie wydobędę z otchłani czasu Miła moja ileż Cię szukać z tęsknoty za miłością utkanej poznam kiedy to będzie jak tylko mnie zobaczysz dotknę Twych ust marzeniami a Ty moich ramion dasz mi poznać siłę wtulając się nagimi piersiami westchnieniem pieścić Cię będę rozpaloną zmysły sycić jak smakujesz powiesz mi kiedy ranek się budzić będzie i wtedy się narodzimy na nowo dla siebie stworzeni3 punkty
-
ptaki rozerwane w locie opadają po perfekcyjnie określonej trajektorii zamknięci w przestrzeni gdzie kosmos miażdży kwarki pochylają się nad listkiem napisano im los w języku niemych niewidzących niesłyszących3 punkty
-
3 punkty
-
3 punkty
-
@andrew... w rzeczy samej, tak jest... :) Dzięki za te słowa. @Poet Ka... cieszę się, że znalazłaś tu realizm i.. 'liryzm'.. ;) Dzięki. @lena2_... za.. prawdziwy do bólu.. dziękuję. Serdeczności i Tobie... :) @Łukasz Jurczyk... "lekcja pokory wobec własnych, kategorycznych sądów."... trafnie określone... :) Dziękuję. @Stracony... racja, rzeczywistość straszy i to jest smutne, ale... mój stan ma się całkiem dobrze... :) Brat został 'wrzucony' dla wzmocnienia akcentu puenty. Tak, jest pewien trend do normalności, tej zwykłej ludzkiej. Niech to trwa, oby... Dziękuję za wejście. @Alicja_Wysocka... życie, pewne sytuacje bywają zbyt 'twarde', wręcz okrutne, a my... cieszymy się względnym spokojem i gdy zło obok, przemknie być może myśl.. ufff dobrze, że tam, a nie tu... i oby nigdy nikt nie musiał stanąć oko w oko z dylematem, jak w końcowych wersach. Dziękuję, że byłaś... :) Dziękuję Wam bardzo za.. komentarze.. :) Gościom... @Leszek Piotr Laskowski... @Andrzej P. Zajączkowski... dziękuję za punkciki. Pozdrawiam Was.3 punkty
-
*** Raz z poetą wieczór w Chichach tak poruszył panny w Mnichach, że na jego cześć chciały mu coś wznieść, lecz nie toast ni kielicha.3 punkty
-
3 punkty
-
@Berenika97 Nika:) to jest bardzo ciche pisanie o rzeczach największych o pamięci która nie znika nagle tylko przechodzi z jednego ciała do drugiego i z jednego zycia w drugie zostaje po tym wierszu (czytam go właśnie) bardzo jasne uczucie że czas zabiera powoli ale relacja potrafi na moment oddac wszystko z powrotem a w fizyce to będzie coś jak echa albo re-fazowania w układach falowych :) ale ktoś inny zna się akurat na fizyce milion razy bardziej niż ja:) cudowne i delikatne pisanie :)3 punkty
-
Drwale Traktem drałował trywialny troglodyta w drogich trampkach i trykotach. Przy drodze na trawie trio drwali trąbiło na drewnianych trąbkach i przygrywało na drumli. Trawę od traktu dzieliły druty. Drganie swym trwaniem trwożyło drażliwego tryka, który drapał przy drutach drwa. Po drugiej stronie podrygiwał drętwo na trampolinie druh drania drepczącego traktem. Trochę to trwało, zanim droga zadrgała i rozległo się try try. Z trabanta wysiedli dwaj trajkoczący jak drozdy dresiarze, obwieszeni drogocennymi trofeami zrabowanymi trupie dramaturgów. Wtranżalali draże i dropsy. Troglodyta i jego druh podreptali do drwali i razem przetransportowali drwa. Ułożyli je na trawie. Rozdrapujące wcześniej drewno zwierzę potruchtało do trio drwali. Trykało ich rogami. Chwilę później, taranując druty i trakt, ruszyło w stronę trabanta i zatrwożonych dryblasów. Drwale zaryglowali drażliwego tryka w drwalni. Drżący ze strachu dresiarze stali się obiektem drwin druhów. Zdruzgotani usiedli przy tryskającym skrami ognisku. Trwali tak do brzasku.2 punkty
-
Jureczek Urodziłem się w Jeziornie-Papierni. Kiedy patrzę na fotografię z dzieciństwa, widzę małego chłopca z dużą głową, w kubraczku z kołnierzem. Zawsze byłem ostrożny i zdystansowany – to właśnie ten dystans pozwolił mi później przetrwać niejeden kryzys. Nasz dom nie był w tamtych czasach patologiczny, choć normą było, że dziecko dostawało po twarzy za odzywanie się przy stole. Matka i ojciec byli religijni. Nikt, kto zna mnie dzisiaj, by na to nie wpadł. Moje życie od początku podszyte było smutkiem. Ojciec zmagał się z traumą po samobójstwie własnej matki, więc w domu nie zawsze było wesoło. W szkole nie uczyłem się najlepiej, ale też nie najgorzej. Dbałem o fason. Co roku jeździłem z rodzicami i siostrą Katarzyną na letnisko w góry, gdzie bawiliśmy się z góralskimi dziećmi. Jeszcze w okresie szkolnym przenieśliśmy się do mazowieckiego miasteczka, położonego dalej od Warszawy. Tam wstąpiłem do harcerstwa. Przyjaciół za dużo nie miałem, raczej kolegów, ale nigdy nie przyznałem się do tego rodzinie. To właśnie przez harcerstwo, w szkole średniej i tuż przed maturą, runął mój dotychczasowy świat. Zgarnęli nas. Kiedy gestapo wkroczyło do domu, umierałem ze strachu, że w szufladzie biurka znajdą moją karykaturę Hitlera i rozstrzelają nas na miejscu. Tak się jednak nie stało – trafiłem do Oświęcimia. Do obozu wszedłem w jego początkach, jako niespełna osiemnastoletni, chudy, niewydarzony i niski chłopak. Byłem cichy i nieśmiały, ale nigdy nie pokazywałem tego po sobie. Trzymałem fason. Unosiłem wysoko ramiona i odsuwałem je od tułowia, żeby wydawać się szerszym i lepiej zbudowanym. W tym całym piekle okazało się, że wywieziono tam również moją wielką miłość – Irenkę, daleką kuzynkę. Już w czasie wojny poszliśmy razem na lodowisko i zaczął przystawiać się do niej niemiecki żołnierz. Ja, niby taki spokojny, podciąłem mu nogę i zwiałem na łyżwach. To był mój pierwszy bohaterski czyn podyktowany miłością. Po wojnie los nas jednak rozdzielił – Irenka wyszła za saksofonistę. W obozie, by przeżyć, trzeba było czasem skorzystać z ludzkiej pomocy. Zaprzyjaźniłem się z Niemcem, Martinem, o którym po latach napisałem opowiadanie do szuflady pod tytułem „Fajka”. Pomagał mi, gdy kapo odwracał wzrok – razem wyławialiśmy zimą z rzeki kamienie i transportowaliśmy je. Bez niego nie dałbym rady. Czasem o życiu decydowały sekundy i szybkie decyzje. Gdy pewnego dnia podzielono nas na dwie grupy – silniejszych oraz słabeuszy – wykorzystałem nieuwagę strażnika i przebiegłem do tej pierwszej. Wtedy znowu zacząłem prężyć ramiona. I robiłem tak już do samego końca wojny. Po latach ludzie często pytali mnie, jakie było tam jedzenie. Przede wszystkim – było go dramatycznie mało. A że człowiek ciągle chodził głodny, smakowało absolutnie wszystko: gliniasty chleb razowy, marmolada z dodatkiem buraków i wodnista zupa z brukwi. W tym głodzie i chłodzie, stopniowo, z chłopca zacząłem przeistaczać się w mężczyznę. Z tamtego okresu noszę w sobie sytuację potworną, wręcz niewiarygodną. Do nas, pracujących, przyjechał esesman na motorze. Nie podobało mu się, jak pracujemy, więc zaczął nas po kolei, na oczach wszystkich, topić w rzece. Kiwał palcem, trzeba było podejść, a on przewracał więźnia szpadlem i przytrzymywał pod wodą. Słychać było tylko bulgotanie, a po jakimś czasie wszystko cichło. Kiedy przyszła moja kolej i znalazłem się w wodzie, zaczął zamierzać się na mnie. Za każdym razem, gdy próbował uderzyć, odruchowo odskakiwałem. Instynkt. Nie umiałem tak po prostu poddać się ciosowi. Gdy esesman zaczął się wściekać i przeklinać, nagle ktoś go odwołał. Podszedł jeszcze raz, popatrzył na mnie z obrzydzeniem, wyjął białą chusteczkę, przetarł buty, splunął na ziemię i odszedł. Innym razem, kiedy byłem chory, trafiłem na Josefa M. Pewnego dnia poddał mnie jakiejś procedurze medycznej, robiąc zastrzyk i dając do zrozumienia, że to już koniec. Ostatecznie nic mi po tym nie było, więc po latach domyślam się, że mogłem dostać wtedy zwykłe placebo. Długo jednak nie mogłem się po tym otrząsnąć, żyjąc w przekonaniu, że coś mi zrobił. Ten lęk nosiłem w sobie jeszcze długo po wojnie – bałem się, że w jakiś sposób zostałem skażony, że czymś zarażę moją żonę i zaszkodzę dzieciom. Co najbardziej uderzające, sposób bycia „doktora” zupełnie nie pasował do zbrodni, których się dopuszczał. Był uprzejmy, uśmiechnięty i potrafił przybrać maskę zatroskanego człowieka. Tak. Moje życie po wojnie było wyłącznie dziełem przypadku.2 punkty
-
Wcześniej, Tak na początku Bez pytania, obcesowo Poeta wymyślił mój świat Pytam: po co? Pytam: dla mnie? Świtem, o samym brzasku Wyłożył go na straganie W tak bezwstydnym nadmiarze! Pytam: czy warty przeżycia? Ja sam Wolę stwarzać światy! Obmierzam je regułami! Moją godnością jest błądzić!! Nic nie zrozumiem bez Niego.2 punkty
-
ostrożny ojciec zagłusza świergot młodych z budki lęgowej *tak słyszy pleszkę sztuczna inteligencja2 punkty
-
Gasnę jak kwiat — powiedziała. Gasnę od kilku lat. Zjawiskowo. Czy będzie mi jeszcze dane tak stać… przy tobie, mój miły? Czy nie zgasnę do końca? Dzisiaj przy życiu podtrzymuje mnie to coś. I nie wiem, co to jest. Czy to wzrok? Czy dotyk? A może ciepło? Widzisz, gdybym wiedziała... Zabrałabym ci to coś. Odeszłabym. Spróbować z innym. Gdybym tylko wiedziała, co to jest.2 punkty
-
ty znasz się. ja siebie kojarzę i swatam się z tobą na nowo. po słowa, zmawiane miraże, po bycie z mej woli twą wolą. ty znasz się najlepiej, jedynie, a ja ciebie wiem. i nic ponad. jak będąc kimkolwiek niczyjesz, jak toniesz i w tonach, i toniach, jak dławisz się nadmiarami i stulasz się... mnie wiedzieć nie chcesz - tak udasz? uznasz. zaufasz, bo przecież znasz się i wiesz, że2 punkty
-
@Leszczym Ja piórkuję, jaki świetny tekst! Z takim piórem na pewno wygrasz każdą walkę przez nokaut w pierwszej rundzie. Pozdrawiam! :))2 punkty
-
bańki mydlane poranną bańką mydlaną rosą bombką przezroczą lustrem odkształceń kolorowych zmian bzu różu lilii peonii pyłki dmuchawca z turkusu łąka w trelu słowika lekkim wietrzyku są unoszone ilość? bez liku2 punkty
-
@Marek.zak1 Od dawna podejrzewam, że to, ziemskie życie jest rajem :-) Obawa jest uzasadniona. Pierwsza przed nudą, druga przed sądem, a największa przed wiecznością "tego", nieznanego. Bo nasze życie daje się "przeskoczyć", przebiec na jednym oddechu... Pozdrawiam.2 punkty
-
@Łukasz Jurczyk Napisałeś bardzo uniwersalnie - to studium psychiki żołnierza. Czy ten fragment to pokłosie buntu w Opis? Aleksander pozwolił najstarszym i rannym żołnierzom wrócić do domu, co wywołało bunt reszty armii. Niezależnie od kontekstu historycznego, ukazany jest tu dramat żołnierza - każdego, i jest on od stuleci podobny. Okazuje się, że wybór jest trudniejszy niż rozkaz, bo wolna wola paraliżuje go - poza armią jest nikim. Słowa „w ciszy nie umiem spać” oraz ucieczka przed ciszą - to opis syndromu stresu pourazowego (PTSD). Żołnierze wybierają dalszą walkę, bo zatrzymanie się oznaczałoby konfrontację z własnymi demonami. Bardzo ciekawe jest porównanie miłości króla do uczucia, jakim wojownik darzy „swój stary nóż”. To miłość do użytecznego narzędzia. Żołnierze zdają sobie sprawę z własnego uprzedmiotowienia, a jednak to akceptują. Wojna kradnie młodość -biologicznie ci żołnierze są jeszcze nie najstarsi, ale mentalnie są starcami. Ich serca zamieniły się w "żelazo" - stwardniały, pozbawiając ich miękkich, ludzkich odruchów. Psychologiczny, aktualny i świetny tekst! Wolność rodzi strach, Łatwiej podnieść znów włócznię. Młodzi a już starzy.2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
Pięknie to napisałaś, spojrzenie, czy może odczucie z obu stron. Moja babcia mnie w dużej mierze wychowała i mam, oprócz wdzięczności, podobne wspomnienia. W naszym przypadku, kiedy urodziła się wnuczka, mieliśmy niewiele ponad 40 lat i wtedy jest inaczej. Taki tradycyjny off top z mojej strony. Pozdrawiam serdecznie. .2 punkty
-
Witaj - Zrozumieć życia sens w samej jego istocie, - czasem jest trudno zrozumieć - ale lepiej dla człowieka by zrozumiał ten sens bo życie to nie bajka to czysta rzeczywistość naszego bytu - Pzdr.2 punkty
-
@Nata_Kruk och Nata:) dziękuję bardzo za uważne czytanie i za czas ktory włożyłaś w ten wiersz . to dla mnie naprawdę cenne bo widać że weszłaś w tekst głębiej niż tylko "po wrażeniu" Twoje uwagi są dla mnie interesujące ale mam poczucie że wynikają z innego założenia co do tego, czym ten wiersz ma być formalnie to "nieuporządkowanie" o którym piszesz, nie jest dla mnie czymś do poprawienia bo to moja świadoma decyzja chciałem żeby ten tekst miał nie układać się w stabilne strofy ani w logicznie domknięte frazy dlaczego? bo mówi o doswiadczeniu które samo w sobie takie nie jest i dlatego wersy się rozszczelniaja dlatego zdanie czasem "przecieka' przez linię bo bardziej zależało mi na ruchu i oddechu niż na porządku podobnie z tym co nazywasz łączeniem w strofy . ja raczej próbowałem rozdzielać napięcia niż je scalać żeby czytelnik nie miał jednego wygodnego rytmu, tylko musiał go sobie na nowo odnajdywać jeśli chodzi o drobne zmiany językowe (typu " cię" , " ciebie" ) to też są dla mnie bardziej kwestią rytmu i bliskosci niż poprawności bo myślę, że krótsza forma jest tu bardziej " przy ciele" , mniej zdystansowana mam też wrażenie że Twoja Nata propozycja czytania trochę porządkuje tekst w jedną interpretacyjną linię a mnie zależało właśnie na tym żeby ten wiersz nie dawał się tak łatwo zamknąć żeby raczej odbierał kontrole nad jednym sposobem czytania niż ją prowadził. ale bardzo doceniam Twoje spojrzenie i to , że chciało Ci się z tym tekstem pobyć to już dużo i dla mnie bezcenne. to tyle:) dzięki:) pozdrawiam:) @wiedźma dzięki Ci bardzo za ciepłe słowa i chwilę którą mi poświęciłas:) serdecznie pozdrawiam:)2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Nata_Kruk dziękuję @Poet Ka zdarza mi się sonety pisać. Dziękuję @iwonaroma, @violetta, @Posem dziękuję2 punkty
-
@Nata_Kruk Nato, napisałaś niezwykle przejmujący, mocny i boleśnie prawdziwy wiersz. Od razu przyszła mi do głowy taka myśl: „Nie śmiej się bracie z czyjegoś przypadku, bo bratek się śmiał i to samo miał”. Dotknęłaś w swoim utworze sedna ludzkiego okrucieństwa i tej strasznej znieczulicy, która pozwala nam rozgrzeszać zło, dopóki dzieje się ono na „obcej ulicy”. Ta końcówka z bratem po prostu rozrywa serce i stawia czytelnika pod ścianą. To potężny, niezwykle mądry utwór. Wielkie brawa za odwagę i tak ważny głos. Pozdrawiam Cię serdecznie :)2 punkty
-
„Komedie żyć naszych” Żyjemy w tej komedii istnienia naszego, mieszkamy stadnie dla wygodnictwa własnego. Marzymy o zakątkach bez zgiełku i ludzi, z minimum komfortu, choć to lęki w nas budzi. Co wybrać – wygody czy odludzia zacisze? Trochę tego i tego, sama siebie tak słyszę. Myślami się tułasz, tej ostoi szukając, o tym, co najważniejsze, tak zapominając. Wszystkie miejsca dobre i żyć możesz ty wszędzie, jeśli z tym w sobie czuć dobrze się będziesz. Bo jeśli ty pająków już w mieście się boisz, to wiedz, że żyjąc na wsi, w miejscu nie ustoisz. Maria Beata.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne