Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 04.05.2026 w Odpowiedzi
-
Myśli jak burza Nagła Gwałtowna Z gradem Wywraca bezpieczne "jutro" Grad uderza w skronie jak bęben Pęka cisza szyta latami. Każda bryłka to imię data niezadane pytanie brak odpowiedzi. Uderza w serce gdzie chowałam stare wersje siebie Nie ma już suchych miejsc. Po burzy wychodzę boso Mokro i grząsko I czuję jak bije pod stopami nowe13 punktów
-
Wiatry wołają: czyje dłonie pominą tę biel strząśniętą z młodych jabłoni? Jakąż namiętność kryje w sobie dziewczyna odurzona majem.12 punktów
-
No proszę, śmiało Bez obaw. Mamy Tylko co to najlepsze Malujemy nawet powietrze Satysfakcja gwarantowana Od wieczora aż do rana No chodź, nie daj Się prosić, pomalujemy Twój świat, będziesz się unosić Uśmiech ci dorysujemy Szare życie odrestaurujemy Tak, właśnie tak Subtelnie jak pociągnięcia pędzla Pokryje cię draperia Jak wylinka węża. I część tryptyku kwietniowo-majowego *************************** II część - Ług farbiarza III część - JESTEM - jesteś10 punktów
-
podmiejski anturaż klombu grządki na nich jak bemole byczki Marcjanny bo to ogród turko aksamitny cóż że karmiła gulgoty muślinem szafirki pijane atramentem zdawały się tego nie widzieć biało różowe kwiaty wiśni kontrastem nasycone w zestawieniu z żukową zielenią swych liści granatem letniego nieba pomroczności w głębinie rano starowina z rózgą krowy mleczne i gęsi pędzała na łąki dymne w pokrasie złota pryskającego dachówek rdzawych Roma gotuje zupę nad ogniskiem w taborze kałużą żabek i chrabąszczy majowych małe białe domki kochane9 punktów
-
Rozsmarowałeś mi Łąkę złocistą Na kromce chleba Lepkimi konstelacjami Kwiaty spłynęły Z podniebienia Słodyczą gestu Prostego w smaku Miodu wielogwiezdnego9 punktów
-
nie od rzeczy jest traktować rzeczy jak rzeczy do rzeczonych rzeczy trzeba mieć rzeczowy stosunek gdyż rzeczy nie znoszą niedorzeczności7 punktów
-
Wejdź w noc Śnij i poczuj jak Księżyca blask Srebrem otula Cię Chłód nocy osuszy łzy Nimfy zatańczą w krąg Niech schronieniem Twym Będą cienie drzew A skoro świt Rozpłyń się we mgle Która uniesie Cię Wysoko do starych gwiazd Za kompanów niech będzie wilcza brać A za ogień, rosy dzban Nie oczami tylko sercem patrz Zamiast pędzić, wejdźmy w noc6 punktów
-
Zakresu kres Abordaż anturażu, Aranżacja oranżu. Angaż w Paryżu – nieprawdaż? Paryż, azaliż... żelazko*. Oto lista w stylu Eco. Umberto jak otręby, Otranto stare i starte, Opactwo nieotwarte. Postmoderny reduktor: Anty-Derrida Ador – Matkę Boską Niebieską*. Na tron! Zum Nord – jak prawi Wikingom. WikiLeaks to, a kiwa*? *Snobistyczny intelektualista aranżuje otoczenie w modnych kolorach i szuka angażu w Paryżu; "azaliż...żelazko"- upadek mitu. *Nawiązanie do Eco. Anty-Derrida Ador – imię z przydomkiem, odwrócona dekonstrukcja; przemiana mentalna w społeczeństwie i w kulturze. *Zwrot ku kulturze nordyckiej, sile i witalności; siłowy powrót do tradycji; przeciek – dekonstrukcja danej nam prawdy, ale także nowa forma przemocy. To jest pamflet i na postmodernę, i na współczesny zwrot neokonserwatywny.5 punktów
-
5 punktów
-
nie zawsze można być sobą czasem się w tym nie mieścimy jesteśmy sobie obcy nie zawsze to co obok cieszy bywa że mocno boli mimo iż bliskie nie zawsze mamy rację bywa że przegrywamy nie dajemy rady nie zawsze nasze myśli są jasne jak gwiazdy bywają ciemne nie zawsze prawda miła bo życie to tylko moment który czasami kłamie5 punktów
-
Mrówki Chodzą, tupią, drepczą. Czarne, białe, czerwone, duże, małe. Coś niosą, ciągną, wkładają, mijają. Tupot jak stąd do Warszawy. „Nie dałem rady wstać”. "O której godzinie?" "Jaki dzień?" Mrówki wchodzą do mieszkania, do mojej głowy. W e-mailach, SMS-ach, na WhatsAppie. Rodzina pulsuje, falami zalewa. Trzeba zadzwonić, napisać, pocieszyć. W nowym mieszkaniu syna – mrówki. Mąż nie wstał, jak zaplanował. Mama nie wie, jaki dzień. Pójdę na basen. Mrówki w kolanie utopią się, Nie będzie bolało aż tak.5 punktów
-
5 punktów
-
@Poet Ka, @violetta, @LessLove, @Berenika97, @Andrzej P. Zajączkowski, @Marek.zak1, @Alicja_Wysocka, @Stukacz, @aniat., @P.Mgieł, @Migrena, @MIROSŁAW C., @viola arvensis, @Łukasz Jurczyk, @Jacek_Suchowicz, @Wiechu J. K., @Waldemar_Talar_Talar, @[email protected], @Charismafilos, @JuzDawnoUmarlem Dziękuję Wam bardzo za lekturę mojego wiersza. Cieszę mnie, że został doceniomy. Pozdrawiam serdecznie.5 punktów
-
Dzień dobry śnie mych przodków! Dzień dobry stara marzeń strugo! Dzień dobry jeśli chcesz umierać Nie dziękuj jeśli Cię to uwiera. Wstydliwa faktów przyszłość I przeszłość. Powie Ci tu zaraz odejdź Lecz ty w wolności ustach trwaj Chrzękliwy w zębach orzech. Źródło obrazka: https://dzienniktrojmiasto.pl/sny/sennik-zmarli-co-mowia-sny-o-duchach-przodkow-w-kulturze-peruwianskiej/5 punktów
-
mogę cię kochać każdym słowem mogę przyciągać wszelką myślą odpinasz guzik w mojej głowie wargi przygryzam oczy błyszczą szare komórki lewitują barw nabierają gra muzyka gdzie krok postawię tam wibruje światłem się prószę niebo chwytam trzymasz mnie w garści a ja ciebie wokół paluszka owinęłam i wszystko wkoło się kolebie bo tyś się uparł ja uwzięłam jesteś zielenią w moim sercu a ja motylem kolorowym choć zimno wiosna drży w powietrzu i splata w całość dwie połowy nie płosz mnie proszę jeszcze chwilę tak mi jest błogo w tych mirażach ja jutro zniknę w gwiezdnym pyle jestem lecz nigdy się nie zdarzam4 punkty
-
Czuję się zagubiony. Jakbym miał w sobie dwie osoby. Jedna pcha mnie do przodu, każe wstawać, udawać, że jestem silny. Druga ciągnie mnie na dno, stoi w miejscu i rozdrapuje wszystko, co dawno miało się zagoić. Kiedy ona wygrywa, wszystko we mnie cichnie. Zakładam uśmiech, żartuję, żeby nikt nie pytał. A w środku siedzę sam ze sobą i z nią. Czasem czuję, że nie wytrzymam. Maska pęka w najmniej oczekiwanym momencie, śmiech staje się krzykiem, a każdy gest i słowo wydają się fałszywe. Chciałbym krzyczeć, płakać, uciec… Ale nie wiem dokąd. I wtedy wszystko wybucha. Nie mogę już nic kontrolować. Słowa kipią w głowie, jakby ktoś je wrzucił do ognia. Serce bije za szybko, a dłonie drżą. Nie wiem, kim jestem, a może wiem za dobrze i to boli jeszcze bardziej. Chciałbym, żeby ktoś zobaczył, ale nie potrafię zdjąć maski. Boję się, że jeśli ją zdejmę, to wszystko, co myślę i czuję, wyleje się na świat i zmiażdży mnie. I mimo tego wszystkiego, wciąż oddycham. Nie wiem, jak długo, nie wiem, po co, ale czuję, że w tym oddechu jest coś mojego resztka mnie, która jeszcze chce iść dalej. Może nie wiem dokąd, może nie wiem jak, ale na razie idę krok po kroku, nawet jeśli każdy boli.4 punkty
-
wiem że zdarzają się lepsze lub gorsze lecz ja nie wstydzę się swoich wierszy to one pomagają mi zrozumieć życie które raz kuleje raz cieszy moje wiersze to czysta prawda o smutku i żalu i udręce o marzeniach i snach nadziei która zawsze ma racje bo jest na tak nie wstydzę się swoich wierszy o moim i waszym życiu o czymś co jest tego godne4 punkty
-
jej mąż ma ciało które nie uznaje granic nie kończy się w jednym miejscu rozlewa się po domu jak coś co nie zostało dobrze zakręcone jak awaria która nauczyła się chodzić wchodzi w kątyo na szybie zostawia po sobie ślady ciepła zapach potu i coś co przypomina wczoraj śpi ciężko z otwartymi ustami jakby łapał powietrze z innego życia jakby coś z niego wychodziło zamiast powietrza chrapie w rytmie który nie pasuje do niczego jak rozregulowana betoniarkia która mieli resztki ich wspólnych nocy chrapie w kilku językach naraz jak maszyna która próbuje przypomnieć sobie po co została zbudowana materac przyjmuje jego ciężar jak wyrok bez odwołania jakby ktoś próbował z niego wycisnąć ostatnie lata gwarancji rano podnosi się powoli najpierw bebech potem barki potem reszta jakby składał się z części które nie chcą współpracować szoruje bezwstydnie paznokciami po skórze jakby zdzierał tynk z nieopłaconego mieszkania drapie się pod koszulką która przykleiła się do niego jak druga skóra po przejściach jego skóra jest jak stary paragon wyblakły nieczytelny dowód zakupu człowieka, który dawno przestał działać i dlaczego nie podlega zwrotowi drapie się po brzuchu jak po bębnie w który los uderza co rano żeby sprawdzić czy w środku jest jeszcze jakiś dźwięk czy tylko echo pustych kalorii ona udaje że śpi bo zna kolejność zdarzeń wstrzymuje oddech tak długo że krew w skroniach zaczyna tętnić: uciekaj, uciekaj ale jej nogi są z ołowiu jakby on już dawno je sobie pożyczył wie że zaraz padnie to pierwsze westchnięcie ciężkie wilgotne jak ręcznik zostawiony w łazience na kilka dni które wejdzie jej pod żebra i zostanie tam jak niechciany lokator idzie do kuchni stopy stawia całym ciężarem jakby sprawdzał czy podłoga jeszcze go znosi otwiera lodówkę światło robi z niego dowód rzeczowy stoi przed nią długo z ręką w spodniach z głową w świetle jak eksponat w muzeum rzeczy zepsutych z twarzą która nie zdecydowała się jeszcze być człowiekiem jego ciało to magazyn w którym ktoś chaotycznie upchnął zapasowe lata a on próbuje je teraz przełknąć razem z zimną parówką z biedronki je bez apetytu ale dokładnie miażdży materię jakby jego zęby były ostatnią sprawną niszczarką w tym domu ostatnią instytucją która jeszcze działa mieli wszystko: chleb ciszę i resztki nadziei na to że jutro będzie lżejszy on jest jak żywa usterka w instalacji świata przez którą wycieka Bóg w dresach z wypchanymi kolanami jedyny namacalny dowód na to że nicość ma jednak kogoś na etacie liże palce powoli bez skrępowania a ona patrzy na to i czuje coś między litością a zażenowaniem jej ciało próbuje się zmniejszyć zrobić miejsce dla jego istnienia kiedy mówi że coś naprawi powietrze w domu robi się twardsze on nie naprawia on wchodzi w rzeczy całym sobą siłuje się z kluczem francuskim jak z obcą cywilizacją poci się natychmiast pot wychodzi z niego jak decyzja podjęta bez konsultacji jak wyciek danych którego nie da się zatrzymać wygląda jak rzeźba pod tytułem błąd w sztuce mokry pomnik ku czci wszystkich mężczyzn którzy zginęli przy próbie wymiany uszczelki w kranie sapie zaklnie urwie zaleje stoi potem w tej wodzie mokry do pasa zadowolony przez chwilę jak dziecko które rozwaliło zabawkę żeby zobaczyć co jest w środku ona odwraca wzrok ale słyszy każde jego chrząknięcie każdy dźwięk który mówi że to jeszcze trwa siada na kanapie z ikei i nie siedzi - on się wydarza ona wtedy zaciska dłonie na szklance żeby sprawdzić czy jeszcze ma granice czy też już pachnie tą zimną parówką jak on jest jak czarna dziura domowego użytku która wciąga światło z okien i resztki jej cierpliwości mieli je w sobie na gęstą ciemną materię telefon trzyma przy twarzy ale nie patrzy tylko przewija jakby szukał wyjścia z własnej skóry ona siedzi obok i czuje jego ciepło które nie pyta o zgodę które przechodzi przez ubrania przez skórę dochodzi do niej i zostaje w nocy wstaje idzie do lodówki światło oblepia go od przodu jakby go przesłuchiwało stoi drapie się je prosto z opakowania jakby był tylko przejściem ona patrzy na niego z łóżka i nie wie czy to jeszcze człowiek czy już tylko potrzeba która przyjęła jego kształt jej mąż pachnie snem potem i czymś niedokończonym kiedy ją dotyka robi to ostrożnie jakby bał się że zostawi ślad kocha ją cicho bez słów jest jak Bóg który przespał własną rewolucję i teraz jedyne co może zrobić to zajmować miejsce trzymać ściany żeby nie uciekły przed jego chrapaniem które skleja noc jak klej do rzeczy dawno rozbitych ona czasem myśli że gdyby go nagle wyciąć z tego powietrza dom zapadłby się do środka jak pusta puszka bo on wrósł w progi jak krew w żyły stał się jedynym zbrojeniem które jeszcze trzyma ten syf w pionie jest jak cały świat na fundamencie spocony i głośny potwór o pustym spojrzeniu bez którego ściany dostałyby mdłości trzyma ten bajzel przy ziemi samym swoim byciem to jest jego jedyna ewangelia: pot, parówka i nic wybrakowany mesjasz od cieknących kranów który nie zbawi świata ale przynajmniej nie pozwala mu odlecieć w próżnię4 punkty
-
pogoda zmienia myśli kamienie już nie leżą na drodze to będzie … myślę o … patrzę w lustro obraz często oglądany wszystko w miarę tylko chyba zmienię ramy z duszą mogą być kłopoty lecz gdy ona … się nią zajmie pewnie uda się skroić niezłe okrycie wystarczy na wzajemne bycie jutro już bez makijażu 5.2026 andrew4 punkty
-
4 punkty
-
umami - i ryba to mięso bajgiel z mureną mieszanka ta egzotyczna z powodzeniem zastąpi signifié słowa mięso signifiant pozostaje to samo mięsopust krwawy zamiast spóźnionego karnawału signifiant- element znaczący - słowo, rysunek, gest (teoria znaku) signifié - element znaczony - pojęcie, obraz w głowie (teoria znaku) umami - piąty smak - mięsny drugi tytuł wiersza- sosjerka de Saussure'a - opcjonalnie4 punkty
-
„Echo istnienia” Deszcz, płacz, wodospady życia — obmywam się w ulewie poezji. Idę pod prąd, rzeką fantomów przekazu wiersza — szarej herezji. Piękno bez rymu, piękno rymów — wprowadź mnie w tajniki szczęścia! — Czy jesteś tym, kim jesteś? — Szmer i szept, oddechy istnienia — zanurzam dłonie w strumieniach znaczenia. Płynę ku niebu, wśród cieni i snów, szukając sensu wśród milczących słów. Echo bez formy, a jednak tak bliskie — unieś mnie wyżej, gdzie światło jest czyste! — Czy odnajdziesz, kim jesteś? — Szum i blask, rozedrgane chwile — zbieram krople na myśli — motyle. Biegnę pod wiatr, przez mgły i odbicia, dotykam ciszy w zachwytach życia. Sens bez granic, w bezkresie ukryty — prowadź mnie dalej, gdzie spokój rozkwita! — Czy już wiesz, kim jesteś? — Cień i światło, splątane w istnieniu — gubię się lekko we własnym brzmieniu. Płynę pod prąd przez słowa bez brzegu, szukając prawdy w milczącym szeregu. Rytm bez kajdan, a jednak tak pełny — unieś mnie tam, gdzie oddech jest senny. — Czy już widzisz, kim jesteś wśród cieni? - Noszą odpowiedzi ukryte w lęku — idę za nimi… czy to ja je prowadzę? W półmroku prawdy powoli się rodzę, gdy gaśnie światło i milkną istnienia. Cisza nastaje w sklepieniu sufitu — wszystkim nam tu ku przestrodze! — Czy w cieniu odnajdziesz siebie bez cienia? — Leszek Piotr Laskowski4 punkty
-
@wiedźma @Poet Ka @Migrena Dynamika wzmocniona dzwonem na początku :)) Czasami zachodzi taka potrzeba. Dziękuję, pozdrawiam. @beta_b @Marek.zak1 Cieszy mnie roztrzał w interpretacji, więc powód napisania tego wiersza zostawiam dla siebie. Dziękuję, pozdrawiam. @viola arvensis @tetu @Berenika97 @iwonaroma To dobrze, że z tej zawiłej treści można coś wziąć dla siebie :) Dziękuję bardzo, pozdrawiam.4 punkty
-
Sprawiliście mi ogromną przyjemność. Bardzo dziękuję 🌼🌼🌼 @Czarek Płatak Czereśni mamy często ogrom, ale trzeba nieźle się wspinać, by je zebrać. Szczerze powiedziawszy to każdego roku strasznie się boję, gdy moi chłopcy wspinają się po nie. Dziękuję za odwiedzinki. W rzeczywistości mieliśmy majówkę pełną wrażeń, a amaretto pije się ponoć tylko w kropelkach do deserów. Pozdrawiam 🌼 @viola arvensis @violetta @Berenika97 dziękuję 🌼4 punkty
-
przez delikatność nie pytam jakim dwutlenkiem węgla a może siarki nie wnikam dalej nawet z uśmiechem to która rura jest tym wydechem4 punkty
-
73. Spirala losu (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza) 1. Armia jak morze. A człowiek i tak zostaje sam przed ciosem. 2. Patrzę na szeregi — piękne jak mozaika, ale kruche. 3. Baktrowie, Persowie… Wszyscy odważni, wszyscy śmiertelni. 4. Pancerze błyszczą, kroki równe — może nie wszystko stracone. 5. Każdy wygląda jak zwycięzca — do pierwszego krzyku. 6. Los lubi spirale. A my znów stoimy w tej samej. 7. Ile razy jeszcze? Tyle, ile trzeba, żeby zrozumieć. 8. Piję wodę powoli. To może być ostatni smak tego świata. cdn.3 punkty
-
Kolejny utwór z serii "Echo": Sny księżniczki i rycerza Rozplatają się, splatają Gaśnie ogień, gaśnie wieża Czarne cienie się plątają Pustki głuchej szum głuchy Jak wiatr słaby, niewidzialny A z tym szumem mary, duchy I marsz armii – niesłyszalny Patrzą ludzie – nic nie wiedzą Wrony, kruki głosów wojny Oczekują i sny śledzą A sen tłumu niespokojny I śni rycerz, śni księżniczka Śnią wesele, zamek złoty I znów płonie wieżyczka W tle złości i ochoty Na weselu ktoś zazdrosny Rzuca różę czerwoną Cichnie muzyka, dźwięk radosny W melodię przechodzi złożoną Echem odbija się melodia Na weselu cienie tańczą Robi się harmider – parodia Ludzie sami z sobą walczą Gniją weselników oczy Przez cienie zamykane Wojna poza snem się toczy Sny same z siebie zaplątane I śni rycerz, śni księżniczka Śnią wesele, zamek złoty I znów płonie wieżyczka W tle złości i ochoty3 punkty
-
kiedy mnie obmówisz skręcisz sobie język a gdy mnie ugryziesz wypadną ci zęby kiedy mnie uderzysz połamiesz sobie ręce a kiedy mnie kopniesz upadniesz a ja? i tak pozostanę wolna i nietknięta3 punkty
-
„Modlitwa lekarza wierszem pisana” Boże Wszechmogący, co Mądrością włada, Ja, niegodny lekarz, o łaskę Cię błagam. Tyś, co stworzył lekarstwa tej ziemi, Wiesz, że mądry człowiek nie pogardzi nimi. Choćbym wszelkie księgi miał dzisiaj otwarte, Bez Twej Łaski Panie, nic nie będą warte. Talenty me, zdolności, Tobie przypisuję i za każdy z tych darów pokornie dziękuję. Racz mi pomóc Boże w moim przedsięwzięciu, abym mógł pomóc starcu, czy dziecięciu. Niech nie szukam dla siebie zysku szkaradnego, lecząc tylko tego, co i bogatszego. Niechaj z całą troską oraz z gorliwością służę biednym i słabym — z nadzieją, z miłością. Wierzę, że lecząc Twych chorych ubogich, Ty mnie Boże w Niebie dasz wiele łask mnogich. Miej pieczę nade mną Boże w swej Mądrości, bym stając się znanym nie uległ próżności, bym życie ludzkie cenił ponad wszystko, bym nigdy nie zawiódł, lub „upadł” zbyt nisko. „Primum non nocere” w walce o pacjenta, niechaj mną kieruje — codziennie i w święta. I gdybym czymkolwiek zaszkodzić mu mógł, broń mnie przed tym Boże, pokieruj mój ruch! A gdybym leczył co trudniejsze choroby, daj mi Boże łaski dobrać lepsze metody. Im choroba cięższa, bardziej niebezpieczna, tym niech bardziej mnie wspiera Twoja Moc przedwieczna. Gdy ratuję cierpiącego okaż, Boże, gest. Wszak dobro chorego najwyższym z dóbr jest. W sytuacji skrajnej gdy nic pomóc nie może, odpuść nasze grzechy i zmiłuj się Boże! Ja choć leczę innych i ulgę im niosę, sam także choruję, sam pomocy proszę. Niech Twe Miłosierdzie ludziom będzie dane, w imię Ojca, Syna, Ducha i na wieki. AMEN ******* Wiersz powstał na podstawie "Modlitwy lekarza nabożnego" autorstwa Jana Stoińskiego (z 1633 r.), wg opracowania pani Prof. Dr hab. Katarzyny Meller. źródło: https://bibliotekanauki.pl/articles/530441.pdf3 punkty
-
pióro i stetoskop już Barańczak pisał że bez chirurgicznej precyzji nie ma i nie będzie poezji przygoda czeka literackie knieje rzuć za siebie stetoskop i szprycę patrz pióro błyszczy i czeka nietknięte lepsze przecie niż brzuchy wzdęte pacjentów pod skalpelem pragnę sprostować że to satyra na stan służby zdrowia a nie poważna do porzucenia zawodu namowa3 punkty
-
Nie będę odkładał życia na później. Słyszałem - istnieje życie przed śmiercią. Tak, to ten wtorek, który biegnie pospiesznie. To ta pozornie szara codzienność. Słońce o świcie, zmierzch nieugięty, most między wczoraj a jutro. Nie będę odkładał życia na później. Nie stać mnie na to, by płacić wymówką.3 punkty
-
rady nie od parady jak uniknąć zagłady miłość to złudzenie wodzi na pokuszenie radość to pułapka na oczach klapka pieniądze to kajdany bez nich żywot zafajdany wszystko to marność nad marnościami zostanie zasłane białymi kościami rzekł niegdyś prorok zacny który miał umysł baczny to nie jest recepta perfekcji każdy z osobna uczy się życia lekcji **************3 punkty
-
@violetta gratuluję postawy :) @wiedźma Całkiem trafnie odczytane... na poziomie widocznej dosłowności. Końcówka w 10 ;) @Berenika97 wycisnęłaś więcej niż sam miałem na myśli! Super, że otworzyły Ci się skrutacyjne okna do analogii biblijnych i jak to w skrutacji najczęściej bywa - wyjrzałaś innym oknem niż, to z którego jak patrzyłem :) Może troszkę jeszcze pobudzę Twoją wnikliwą ciekawość: a teraz co łączy wszystkie 3 wiersze? ;)3 punkty
-
Droga piaszczysta. Droga złota. A przy niej wierzba, liczy nasze kroki. Sąsiad wiatr, czesze jej liście. Horyzont naszego życia, obserwujemy w lunecie marzeń.3 punkty
-
@obywatel Bardzo dziękuję! Renga - tego się nie spodziewałam, ale teraz nie wyobrażam sobie lepszego towarzystwa dla tych jabłoni. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Poet Ka Bardzo dziękuję! Miło wiedzieć, że ta dawność jeszcze komuś smakuje. :)) Serdecznie pozdrawiam. @viola arvensis Bardzo dziękuję! Wymyśliłam taki mini cykl o "rozkwitaniu" dziewczyny na tle natury - miesięcy. :) Cieszę się, że ma poetycki sens, :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Lenore Grey @Posem Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :)3 punkty
-
@Leszczym Prestiżem jest skromność, ponieważ w dzisiejszym zdominowanym przez hałaśliwą autopromocję, skromność to towar deficytowy (jak lekarstwo na receptę) Ta prawdziwa skromność nie wynika z braku wiedzy, wynika ze świadomości własnej wartości, a ona nie potrzebuje ciągłego potwierdzania i krzyczenia hej jej patrzcie! Jestem.3 punkty
-
morze odsłania wieczór czerwieni się w spalonym słońcu ślady słów odciśnięte na piasku giną pod stopami poliglotów czekamy wolny stolik dziś też jesteśmy wolni coffee or tea debiutujący poeta jest na fali nadciąga burza oklasków3 punkty
-
Zamknięty na pustej łące. Uwierzył. Ma przy sobie śniadanie, lecz usłyszał, że odczuwa głód. Uwierzył i opada z sił. Cisną go buty, chociaż idzie na bosaka. Też uwierzył. Pada deszcz, lecz nie może zwilżyć ust. Kolejny raz uwierzył. Ma dziesięć centymetrów wysoka, a trawa cholernie wysoka. Tak rzekł Głos. –– A on uwierzył? –– Skąd wiedziałeś? Prorokiem jesteś? –– Jestem mówiącą małpą. Wierzysz? –– Wierzę. –– Akurat… zwierciadłem. Wierzysz? –– Wierzę. –– Cholera jasna. Czy jest coś, w co nie wierzysz? –– Tak. –– Co? –– Nie wierzę, że mógłbym w coś nie uwierzyć. –– To jest sprzeczność. –– Wierzę, że nie jest. –– Hmm… a zatem nic dziwnego, że jesteś... kim jestem. *** –– A kim jesteś? –– Tym, w co wierzysz. –– A w co wierzę? –– Skąd mi wiedzieć, konkretnie w co? Jestem wszystkim. –– Jak to wszystkim? –– Skoro wierzysz we wszystko, a ja jestem tym w co wierzysz, to jestem wszystkim. –– Nie chce wierzysz we wszystko. Chce mieć wybór. –– Trudna sprawa. Szczególnie dla ciebie. Kolejna sprzeczność. –– A wiesz, że zawsze kłamię? –– Skoro powiedziałeś prawdę, że zawsze kłamiesz, to nie zawsze, bo przed chwilą nie skłamałeś. A jeżeli skłamałeś, że zawsze kłamiesz, to też nie zawsze kłamiesz. –– Ale wierzę, że kłamię. –– Czyli nie we wszystko wierzysz, bo w niektórych kwestiach mogłeś mnie okłamać? To ja już nie wiem, kim jestem. –– Wierzę, ale to nie zmienia faktu, że przez to zmienię realny świat. Pozostanie takim jakim jest faktycznie. Moje wierzenie lub nie, tego nie zmieni. –– Zatem dla każdego innym, w zależności od kontekstu, związanego z jego pojmowaniem świata. Czyli każdy ma swoje małe światki, z którymi się boryka w jednym dużym, takim samym dla wszystkich, w sensie niezmiennych zasad. –– Niezmiennych? Czy aby na pewno? Wierzę, że nie. –– Skoro wierzysz, że potrafisz kłamać, to nie wiem, czy mogę ci zaufać? –– Nie możesz. A wiesz dlaczego? –– Wiem. Bo ty sam sobie nie ufasz? –– A ty? –– Nie można do końca ufać teatrowi, w którym gra się główną rolę. Kurtyna może być podniesiona za wcześnie. –– Lub za późno zasłonić nasze przedstawienie, przed publicznością. –– Chyba, że jej nie będzie. –– Ważne, by mieć dystans do samego siebie i wciąż ten dystans pokonywać, czasami na bieżni autoironii, co daje zupełnie inna perspektywę, spojrzenia na bliźniego swego i świat wokół. –– Jest jeszcze sufler. –– A co ma sufler do tego? Wierzysz, że jest i zawsze słusznie podpowie? –– Wierzę, że trzeba nam skończyć przynudzać, bo żaden rozumny tego nie przeczyta, ze zrozumieniem. –– Rozumny w jakim zrozumieniu? W porównaniu, do jakich umysłów? Racjonalnych, zwariowanych, roztropnych, praktycznych, szalonych, abstrakcyjnych, stąpających twardo po ziemi lub kompilacji tego wszystkiego, co wymieniłem i nieskończonej reszty możliwości –– Wierzę, że umysł nie może stąpać twardo po ziemi. –– Ale jego transporter szarych fałd, już tak. –– Chyba, że się poślizgnę na własnej pewności, bo za gładko. –– Pewności czego? –– Wszystkiego w co wierzę, że uznaję za pewne. –– Na przykład życia po tym, jak zwalisz… –– Kupę? –– Nie. Kopnę nogą w kalendarz, a kołek w ścianie, za bardzo przerdzewiały? –– To akurat nie jest pewne, to całe: po tym, aczkolwiek możliwe. Na to nie mamy żadnego wpływu. Pozostaje jedynie cierpliwie czekać i tu akurat jest pewność, że każdy doczeka swój rozkład jazdy. –– Dokąd? –– A skąd mam to wiedzieć? Nie byłem, nie wróciłem, a jak będę, to nie wrócę. Można jedynie domniemać, że jeżeli nic tam nie ma i znikniemy zupełnie absolutnie, razem z tym wszystkim, cośmy dokonali jako rasa ludzka, to można takie założenie, bardzo skrótowo przyrównać do sytuacji, kiedy człowiek przeżywa wiele wspaniałych przygód i nagle doznaje totalnej amnezji i nic nie pamięta, z tego co przeżył. To równie dobrze, mógłby tego wszystkiego nie zaznać i wyszło by na to samo. Szczęście nie pamiętane w nas umiera. Przestaje być szczęściem. –– Zło nie pamiętane, też przestaje nas męczyć jak diabli. Bo ta cała rasa, taka święta nie jest. I my razem z nią. Tfu! –– Ale jest czasami potrzebne w sensie porównawczym, by wiedzieć, co nas dobrego spotkało i co nam się udało uniknąć, gdyż czasami o tym zapominamy. Niezapominajki mają lepiej. Rosną i wszystko pamiętają. –– Nie wiem czy lepiej, skoro tak. No dobra. Kończmy, bo zgłodniałem. –– Chcesz mnie zjeść? A może wszystkie rozumy? –– Zgadnij w jakim zrozumieniu, jestem rozumny? –– Tak głupkowato skończymy naszą wspaniałą, jakże nowotarską dysputę? Jak tak można? Czterema razami o rozumach? –– No przecież jesteśmy aż i tylko ludźmi. Potrafimy równie mocno miłować lub przeciwnie. Taki kogel mogel, cały czas przez los, lub nas samych mieszany. Mamy rozum, ale nie całą wiedzę, by pojąć chociażby własny umysł i nie podcinać gałęzi, na której siedzimy, od strony pnia. Już nie wspomnę o tym, co poza naszym pojmowaniem. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz? –– Co? Długo tak będziemy siedzieć i wspólnie milczeć. Nawiążmy wreszcie jakąś sensowną rozmowę. –– A o czym nie wspomnisz?...3 punkty
-
Wiem, że wiosna i też lubię, ale powiem od mojej strony, może mniej poetycko, że ta namiętność to w 99.% jednak zależy od obiektu, a ten 1% od pory roku. U dziewczyn widać jest inaczej i to jest fajne, bo nawet ci mniej atrakcyjni mogą mieć większe szanse, jak cała natura szaleje:). Pozdrowionka majowe.3 punkty
-
porwane w ry- trzepot lekkich skrzydeł w wietrze nawzajem przycią- wpadają w quasi-śnieżny puch w impecie zaginają sobie skrzydła skra, rzucona w ogień zapalniczka słońce najcieplejszego dnia w tym roku smugi jak opatrzność bo- stęk połyka jej sapiący oddech pot to rosa miłości skraplana z trudnej do wdechu, ach, pa- pary, pary.. w powietrzu... smuga jego cienia ledwo widoczna z zniknęła jacy oni muszą być czer- jej skrzydło muska jego skrzydło tracą na chwilkę swe impety on ucieka, od tego, że goni ona goni, za tym by uciekać gorący wiatr po- porywa ziarnka piasku na rzęskach osiada więcej puchu za słabe skrzydła by je złamać trzeba by je zmiąć, czy podrzeć wir..zakręcił ...nie nie widzę nie widzę cię a wiszę, wiszę kiedy ćmy wskakują w ognie wskaż mi dro- gi, drogę, drogi, drogi zderzenie samymi paliczkami odrywa z obu część energii aż padną oboje na ziemię ============ dla najlepszego efektu sugeruje się, aby osoba recytująca wykonywała w międzyczasie deskę.3 punkty
-
Skoro kochać mnie musisz, niech to będzie za nic, Tylko dla samej miłości. Nie mów o tym tak: - Kocham ją za uśmiech - wygląd - miły sposób jak się wysławia, - jak myślom nie wyznacza granic, W czym ze mną jest zgodna i jak lotność jej dana Z pewnością pomaga by dnia urok docenić, - Bo te rzeczy, Kochany, mogą się odmienić same, lub dla ciebie i miłość tak skowana, Rozpaść się może. Nie kochaj mnie też dla swego Współczucia, gdy moje policzki ocierasz z łez, - Stworzenie może zapomnieć o płaczu, twego Ciepła doznając i spotka je miłości kres! Kochaj mnie więc dla miłości samej, wiecznego Uczucia miłości w tobie, nieskończonego. I Elizabeth: If thou must love me, let it be for nought Except for love's sake only. Do not say "I love her for her smile—her look—her way Of speaking gently,—for a trick of thought That falls in well with mine, and certes brought A sense of pleasant ease on such a day" - For these things in themselves, Beloved, may Be changed, or change for thee,—and love, so wrought, May be unwrought so. Neither love me for Thine own dear pity's wiping my cheeks dry, - A creature might forget to weep, who bore Thy comfort long, and lose thy love thereby! But love me for love's sake, that evermore Thou may'st love on, through love's eternity.3 punkty
-
Mów do mnie! Mów i Nie przestawaj! Mów! Nigdy się nie poddawaj! Bądź moim lustrem i moim echem Bądź każdym bólem i każdym śmiechem Powiedz mi kim jestem Nazwij mnie po imieniu Wyodrębnij mnie z nicości Nie oddaj zapomnieniu Patrz na mnie, oczu nigdy nie zamykaj Obserwuj mnie nieustannie Bym się nie potykał I słuchaj mnie, krzyku mojej ciszy lub potoku pustych słów których nikt nie słyszy Ty mnie wysłuchaj! Bo gdy zamilkniesz zamkniesz oko swoje Ucho zakryjesz na wołanie moje… To czy ja wciąż jestem?... III część tryptyku kwietniowo-majowego I część - Farby łgarza II część - Ług farbiarza3 punkty
-
@viola arvensis To przepiękny wiersz! Czytam go i od razu czuję,że właśnie tak jest, kiedy ktoś ci tak zawróci w głowie. Piękne jest to porównanie z odpinaniem guzika w głowie - to brzmi jak taki moment, w którym puszczają wszystkie hamulce i zaczynasz po prostu "płynąć". I te szare komórki lewitujące, nabierające barw - czyli dzięki tobie mój świat staje się bardziej kolorowy, a przed tobą było szaro, teraz jest muzyka i światło. Niezwykły jest koniec - jakbyś mówiła - „fajnie jest, nie budźcie mnie, ale wiem, że to tylko chwilowe”. "Jestem lecz nigdy się nie zdarzam" - to jest chyba najpiękniejsze i najboleśniejsze zdanie całego wiersza. Ta miłość jest jednocześnie intensywna i nieuchwytna jak iluzja. Śliczny tekst, napisany z dużą wrażliwością.3 punkty
-
3 punkty
-
2 punkty
-
@Poezja to życie bardzo udany liryk jest w nim coś z Różewicza jeszcze o kawie, papierosie, gazecie o tym zawsze będę czytać chciała, pomimo że nie palę wcale a wcale pomimo to - pytania w gardle utkną i tak niedopowiedziane2 punkty
-
@Berenika97 mało słów a jakby całe powietrze drżało od środka. czytam i mam wrażenie że coś we mnie na chwilę mięknie. te wiatry to nie pytanie tylko dotyk którego nie da się zatrzymać . a ta dziewczyna w maju jest jak początek wszystkiego co jeszcze wierzy . Nika. głęboko trafiasz tym wierszem!!!!! ale tam gdzie trzeba:)2 punkty
-
@wiedźma Heraklit miał rację, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. ale Ty idziesz o krok dalej bo po tej burzy nie ma już nawet tej samej Ciebie, ktora do niej wchodziła . zachwyca mnie to "pękanie ciszy szytej latami" !!!! to brutalnie precyzyjna definicja ontologicznego wstrząsu. grad pytań niszczy bezpieczne schrony, ale paradoksalnie dopiero to przemoczenie do suchej nitki pozwala poczuc pod bosymi stopami tętno czegoc co jeszcze nie ma imienia. piękna, bolesna plastyka stawania się nowym. i pięknie piszesz:)2 punkty
-
Witaj - dziękuję za miły komentarz - Pzdr. Witaj - tak jak w komentarzu - dziękuje za czytanie - Pzdr.serdecznie. Witaj - dziękuje za ową postawę - Pzdr. Witaj - dziękuję ci serdecznie za szczery komentarz - Pzdr.ciepło. @Leszek Piotr Laskowski - @hollow man - @wiedźma - dzięki -2 punkty
-
@MIROSŁAW C. Ten wiersz działa jak muzyka. :) Obrazy dymu, rosy, czarki w dłoniach, ciemności - to wszystko trafia gdzieś głębiej niż rozum. I to ostatnie - „coś w duszy gra" mówi dokładnie to, co czuję po przeczytaniu. :)2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne