Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.05.2026 w Odpowiedzi
-
kotd dla przeciągnięcia uwagi jak delfiny gwiżdżą autobusy podmuchy wiatru przynoszą zapach mięsa z ognia wiesz tak właśnie pachną delfiny mówi kot w plamie słońca zwężając źrenice w wrzeciona bo przez całe życie marynują się w soli i tych wszystkich mikroorganizmach a tobie wąż z piórami owija kciuk ściska czy to boli boli gdy zmieniają się w kolce wtedy muszę się rozmazywać żeby pozwoliło schować w kieszeń muszlę albo kamień boli bo kiedy zapomina kolce przebijają moją skórę żeby wbić się w jego rzuca głos ja też tak mam mruczy kot kiedy słońce nalewa mi się na samo dno oczu14 punktów
-
Mów do mnie! Mów i Nie przestawaj! Mów! Nigdy się nie poddawaj! Bądź moim lustrem i moim echem Bądź każdym bólem i każdym śmiechem Powiedz mi kim jestem Nazwij mnie po imieniu Wyodrębnij mnie z nicości Nie oddaj zapomnieniu Patrz na mnie, oczu nigdy nie zamykaj Obserwuj mnie nieustannie Bym się nie potykał I słuchaj mnie, krzyku mojej ciszy lub potoku pustych słów których nikt nie słyszy Ty mnie wysłuchaj! Bo gdy zamilkniesz zamkniesz oko swoje Ucho zakryjesz na wołanie moje… To czy ja wciąż jestem?... III część tryptyku kwietniowo-majowego I część - Farby łgarza II część - Ług farbiarza14 punktów
-
o kur...! na granicy poezji i prozy w blasku pożogi dym przynosi z zapachem i rosą miłość nieśmiertelną zdumionych dzieci gdzieś w bajkowych opowieściach strojna wymuskana sztuka zatajania piękna wpleciona w codzienną nadzieję niczym wyspa na pacyfiku czarka w dłoniach cud świata i proch z ciszy kojącej sprzed wieków szczęśliwe pory roku jak czuły dotyk w ciemności coś w duszy gra13 punktów
-
To fakt mam trochę lat i dobrze wiem, czym jest czekanie. Miłość jak sen wraca co noc, ciągle śnię o niej. Już wiem takiej jak Ty ja nigdy już, nigdy nie znajdę. Od dziś po kres mych dni przy Tobie być o tym wciąż marzę. Miłość to dar, który Bóg dał, więc uczmy się jej nie zmarnować. Bo warto żyć, warto też śnić, warto jest kogoś naprawdę kochać. Więc chodź, nie pytaj już, czy starczy nam serca i wiary. Bo ja mam trochę lat, ale przy Tobie wciąż będę młody.13 punktów
-
Nie będę odkładał życia na później. Słyszałem - istnieje życie przed śmiercią. Tak, to ten wtorek, który biegnie pospiesznie. To ta pozornie szara codzienność. Słońce o świcie, zmierzch nieugięty, most między wczoraj a jutro. Nie będę odkładał życia na później. Nie stać mnie na to, by płacić wymówką.12 punktów
-
mogę cię kochać każdym słowem mogę przyciągać wszelką myślą odpinasz guzik w mojej głowie wargi przygryzam oczy błyszczą szare komórki lewitują barw nabierają gra muzyka gdzie krok postawię tam wibruje światłem się prószę niebo chwytam trzymasz mnie w garści a ja ciebie wokół paluszka owinęłam i wszystko wkoło się kolebie bo tyś się uparł ja uwzięłam jesteś zielenią w moim sercu a ja motylem kolorowym choć zimno wiosna drży w powietrzu i splata w całość dwie połowy nie płosz mnie proszę jeszcze chwilę tak mi jest błogo w tych mirażach ja jutro zniknę w gwiezdnym pyle jestem lecz nigdy się nie zdarzam11 punktów
-
umami - i ryba to mięso bajgiel z mureną mieszanka ta egzotyczna z powodzeniem zastąpi signifié słowa mięso signifiant pozostaje to samo mięsopust krwawy zamiast spóźnionego karnawału signifiant- element znaczący - słowo, rysunek, gest (teoria znaku) signifié - element znaczony - pojęcie, obraz w głowie (teoria znaku) umami - piąty smak - mięsny drugi tytuł wiersza- sosjerka de Saussure'a - opcjonalnie10 punktów
-
Z włosem cokolwiek potarganym Biegnę, jak zwykle, do urzędu. Przede mną idzie pani w futrze Myślę: Czy warta wielu względów? W kozakach drobi małym kroczkiem Futro faluje miłym taktem, Loki płynące na ramionach. Oj nagą widzieć, choć przypadkiem….. Już w myślach moich piękne bóstwo Jest na jeziorze gdzieś na żaglach, Śliczna jak Wenus – naga leży. Chyba entuzjazm mi się stawia. Ale przyjaciel mnie dogonił: „Nie patrz tak smutno – trochę wiary” Mówiąc to, niby mimochodem Wcisnął mi na nos okulary. Bóstwo przede mną całkiem nagie, Plecy i pupa, co się kręci, Przygrube uda – drażnią trochę Ten widok z przodu – on mnie nęci. I nagle sama się odwraca. Patrzę na nią, choć nie wypada, Drżące piersi na tłustym brzuchu. Czuję – entuzjazm mi opada Pozostał żal do przyjaciela Co chce dostarczyć miłych wrażeń. Jednak czasami dobrze jest Zostawić zachwyt w sferze marzeń.9 punktów
-
Uzależniają mnie rzeczy, które nie powinny widzę w nich piękno, które nie powinno w nich być widzę piękno w stresie, który jest ze mną od początku widzę go obok mnie, gdy zasypiam w ciemności jako postać, stojącą w rogu mojego pokoju Przyzwyczaiłam się do ciągłego uczucia ucisku napięcia i wzburzenia, które są we mnie odkąd pamietam chodzi za mną krok w krok, bez przerwy goni mnie ciągły lęk, który sprawia, że odlatuje zatapiam się w nim coraz głębiej coraz bardziej zaczyna mi się podobać ten nieprzerwany ciąg, którego się nie pozbędę, bo uzależniłam się Od złego samopoczucia, które powoli z dnia na dzień stawało się częścią mnie…9 punktów
-
Znam mały lasek - wodą spowity, zaczarowany, bo z dawnej baśni. W liliowych chmurach leży ukryty, światło tam spłynie i mrok rozjaśni. W kątach ślimaki pełzną powoli, muszle niosące niczym latarnie. Widok ten każdą troskę ukoi, zanim noc cicho pokój ogarnie. W samym zaś środku, w cylindrze z gliny, dobry duch strzeże podwodne drogi. Sny złe odpędza, broni głębiny, by spokój wrócił wolny od trwogi. Tak stoję w ciszy przy szklanej tafli, gdzie bąbel tlenu z cicha się łamie. Las się w stu litrach zmieścić potrafi, a ja dam rybkom pyszne śniadanie.8 punktów
-
w kącie na strychu pająk śpi cisza go obserwuje oraz jej cień chcą wejść w jego sen zobaczyć z bliska o czym śni czy ten sen jest kolorowy czy szary jak jego niecna sieć w kącie na strychu czuwa samotność z której noc drwi wmawiając jej że jest zbyt słaba by nie bać się losu że umie tylko płakać boi się uśmiechu echa i mgły8 punktów
-
Wzeszły już nowe Żółte mniszki, stokrotki, fiołki, paleta barw. Kołysze je wiatr. Kładę się. Nieśmiałe słońce głaszcze twarz. Źdźbła łaskoczą. Sprawdzają – jestem, w zieleni, w wiośnie. Mrówka na dłoni. Chmura płynie. Jest cicho. Słychać szept ziemi. Pachnie goryczą i miodem. I początkiem. Zamykam oczy. Tam też łąka. Wniosłam ją do środka. Poleżę. Łąka tu jest. I ja z nią jestem.8 punktów
-
tuż przed dotykamy się - nie skórą za mało miejsca między nami by mogło powstać ciało za mało tężeje między nami brak miejsca gęstnieje nic imię wyżej niż głos nie daje się dotknąć chodzimy wokół narysowani i zostawieni bez końca oczy - przejście patrzymy, by stać się światłem nie ciałem otwarte w stronę, której nie ma tracę ciężar głód nie jest nasz przepływa obcy jak światło, które nie rzuca cienia dłoń stoi nie że nie może - ona wie miłość nie ma ciała dotyk zamknąłby nas jakby ktoś domknął powietrze tuż przed tuż przed końcem świata który nie chce się zdarzyć8 punktów
-
wierzyli w nieuchronność losu śnili tropiki do czasu gdy pozbawili rzeki brzegów zbudowali fake town gdzie każdy umiał rolę umierając chwytali ostatnie błyski prawdy7 punktów
-
Mały pokoik. W beżowym kolorku. Trochę zieleni, różu, szmaragdu. Drzewo za oknem. Koniecznie drzewo. I widok lasu, miejsca dla wspomnień. Góra pięć kubków. Jeden szczerbaty. W małej kuchence czysty blat stołu. Złożona pościel. Kilka dla zmiany. By wystarczyło, gdy trzeba usnąć. Wszystko skończone. Nic do poprawy. Drzwiczki przy szafce, okładka książki. Żeby starczyło czasu wydawać. I w jednej chwili anioł wplótł wstążki. Poproszę deszczyk, gdy msza w niedzielę. Jesienny szafot, puchar czereśni. A gdy jest ładnie, podlewać róże, drogą przed siebie, by być potrzebnym.7 punktów
-
Bliskość jest fajna, ale, bezpieczna nie jest wcale, bo to wie pan i pani, że z bliska łatwo zranić.7 punktów
-
W czasach niepokoju niech ten wiersz przypomina nam, Polakom, że siła narodu tkwi w jedności. Ubi concordia ibi victoria = Gdzie zgoda, tam zwycięstwo. *** "Gorący maj" Sto lat już minęło, a problem nie nowy: Czy znowu nas czeka przewrót majowy? Wróg podły zza pleców na Polskę spogląda – „Kto Polskę osłabi? Kto komu ją odda?” Lecz komu naprawdę Polska sercu bliska, ten jest Polakiem nie tylko z nazwiska. Polski patriota: kobieta, mężczyzna – ma blisko na sercu: Bóg, Honor, Ojczyzna. Dba o dobro wspólne i dba o rodzinę – gotów wojny domowej zażegnać przyczynę. Polacy już dawno rządzących przejrzeli. Wiedzą, kto chce zgody, wiedzą też, kto dzieli. Niechaj dobry Pan Bóg da mądrość i męstwo, bo gdzie naród zgodny, tam też i zwycięstwo. *** Wiersz nawiązuje do przewrotu majowego z 1926 roku.6 punktów
-
miało być sterylnie tymczasem niebo ma kolor siniaka ze szczelin pomiędzy wyrastają chmury karmiąc się naszym milczeniem ziemia połyka własny ogon wszystko co stałe zaczyna drżeć pod ciężarem gęstniejącej aury wypłukanej z resztek jasności próżno szukać bieli i prostych linii pod paznokciami mrok wpisany w martwy obieg między głodem a nagłym świtem zanim zdążymy wyrzucić z siebie krzyk twój cień wrośnie w pęknięcia w samym środku skazy gdzie czas zastyga w ubrudzonym szkle6 punktów
-
Trójkątny Świat Choćbyś osiągnął wszystko, wszystko co w życiu potrzebne miał, rozumiał sens przemijania, wierzył w Opatrzność Bożą, jeśli nie znajdziesz duszy swej, będziesz błądził szukając pośród tajemnic ksiąg, wierząc, że taki jest sens przemijania. Jeśli nie znajdziesz swego miejsca, swojej Planety, jak Mały Książę nie zasadzisz róży swej i kropli rosy nie przyniesiesz w dłoni nie wiedząc czym miłość jest, prowadź z duszą wieczorne rozmowy, szukaj odpowiedzi w księgach, w gwiazdach, co spadają niosąc treść. Prowadź długie rozmowy, spory, czym piękno jest. Pytaj. A kiedy Sturnus vulgaris z krzykiem przyniesie nowinę, schyl głowę. Może ktoś posypie ją popiołem…6 punktów
-
powiedziała nigdy już się więcej tak nie spotkamy poczuła że młodość uciekła wszyscy się rozeszli w swoje strony jeszcze młoda odczuła pierwszą stratę a potem przyszła miłość i też strata nie ożenił się też jest sam zgorzkniały i cyniczny a ja myślałam marzyłam że miłość zwycięży tak długo jeszcze ją czułam przy stole i obok w pokojach drgała wibrowała już nie ucichła jak struna tamta też umarła fizycznie widziałam ją w trumnie miała skrzywioną twarz pamiętam zbyt długo właściwie zupełnie niepotrzebnie to nam się przytrafiło a byliśmy tacy zwyczajni jesteśmy więc powinno być zwyczajnie najzwyczajniej w świecie6 punktów
-
Autorzy: Michał Leszczyński plus AI. Piosenka nr 40 pt. Kontrakt Przybiłem kiedyś pionę zacnemu ziomalowi lubimy się i doceniamy i lubujemy my z cieniem zawsze przy mnie stoi i starania własne wspiera życie i ciekawe i przyjemne i zabawne i aż takie Cień niejedną zwrotę mi tu podpowiedział mówi słuchaj stary dosyć z tą jakoby jasnością i mrok życiu potrzebny niczym mokry deszcz życie ma przecież niekiedy aż ciemny odcień Przyjaźnimy się z cieniem od dosyć dawna bywało się tu i tam wytrąconym z możliwości życie obrosło w niezłą, długą bardzo legendę jest więc tekst pod recytację i jest pod śpiew Ref. Piosnka powstała we współpracy z cieniem jest kontrakt artysta bywa zadowolony wasza zabawa taką piękną jest tu wypadkową przewidzieliśmy asy z rękawa w umowie jest szum jest szum szumi szumi szumna Wypadałoby cień wyrazić wielką nico ciemnością krwią, przepychankami, niemiłościami i rozwodami fakt, że o powyższych zapalczywie nie zaśpiewam potwierdza tylko, że takie rzeczy mają miejsce Gonię z tekstem do mojego miłego menago spiszemy umowę o efekt o dzieło lub zlecenia tekst ujrzy przestrzeń i AI ładnie go zaśpiewa jest wespół z cieniem - spodoba się najbardziej W umowie zaistnieją ważne istne paragrafy jak to w życiu nie dam się wcale wykołować popłyną warunki i zawrą liczne prawa autorskie umowa jest właśnie po to, by nam wyszła korzyść Ref. Piosnka powstała we współpracy z cieniem jest kontrakt artysta bywa zadowolony wasza zabawa taką piękną jest tu wypadkową przewidzieliśmy asy z rękawa w umowie jest szum jest szum szumi szumi szumna Umowę podpiszę pseudonimem graficiarskim lub literackim to takie w sumie obojętne gdy tylko rozpłynie się ważne wynagrodzenie ucieszę się, że miała miejsce dobra robota Kontrakt jest tajny więc ani słowa, ani słowa ale o tajności można jeszcze jakby zaśpiewać wyśpiewam fakt umowy tak gromko i ochoczo takie tu ważne ten taniec z mocnymi paragrafami Taniec jak taniec wyjdzie wam aż zanadto albowiem ważną jakość objęliśmy umową jakość jest ogromną liczbą osób na koncercie ze mnie duży autor więc spodziewam się tłumów Ref. Piosnka powstała we współpracy z cieniem jest kontrakt artysta bywa zadowolony wasza zabawa taką piękną jest tu wypadkową przewidzieliśmy asy z rękawa w umowie jest szum jest szum szumi szumi szumna Muza szumi muza szumi muza szumi jak to morze i jak ten las i jak wówczas. Oraz niczym natenczas.5 punktów
-
Jest w pewnym mieście cud ulica nie powiem jakim - nie powiem gdzie, a na ulicy jest automat kto chce niech wierzy, nie chce to nie Przykładasz oczko, bo jest dziurka i wrzucasz grosik, a może dwa, na cud dziewczynie, cud bielizna im więcej wrzucisz, ona mniej ma. Więc desperacko po kieszeniach gonisz za groszem prawie w mękach, znajdujesz wreszcie ten ostatni bo, zaraz będzie rozebrana Pod automatem - jest wgłębienie niejeden klękał na kolanach, bo za ostatnią twą monetą dziewczyna owszem - lecz ubrana. Pyszna zabawa z podnieceniem każda kobieta winna przyznać, więcej radochy z rozbierania niźli z golizny, ma mężczyzna.5 punktów
-
Nie pamiętam chwili, w której cisza zaczęła mieć ciężar. Najpierw była tylko brakiem dźwięku, przerwą między jednym oddechem a drugim, niewinną przestrzenią. Potem zaczęła rosnąć. Zajęła ściany, weszła w szczeliny mebli, osiadła na książkach jak kurz, którego nie da się strzepnąć, bo nie jest materią, tylko decyzją świata, by nic więcej nie mówić. Siedziałem naprzeciw drzwi, choć nie pamiętam, dlaczego uznałem je za ważne. Nie prowadziły nigdzie konkretnie. Nie oddzielały mnie od nikogo. A jednak wiedziałem, że jeśli się otworzą, coś zostanie odebrane — nie dodane. Nie było pukania. To jest pierwsza rzecz, którą trzeba zrozumieć. Nie było żadnego dźwięku, a mimo to wiedziałem, że ktoś stoi po drugiej stronie. Nie „ktoś” w znaczeniu osoby. Raczej obecność, która nie potrzebuje ciała, bo ciało byłoby ograniczeniem. Czekała. I w tym czekaniu było coś bardziej niepokojącego niż jakikolwiek ruch — jakby czas przestał być linią, a stał się spojrzeniem, które nie mruga. Wstałem dopiero wtedy, gdy zorientowałem się, że siedzę tam od zawsze. Nie pamiętam dzieciństwa. Nie pamiętam pierwszego dnia w tym pokoju. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek był gdzie indziej. Jakby życie zostało skrócone do tej jednej sceny, powtarzanej bez wariacji. Ręka na klamce nie była moją ręką. Była gestem, który musiał się wydarzyć, bo wszystkie inne możliwości już wygasły. Kiedy drzwi się otworzyły, nie zobaczyłem niczego, co mógłbym opisać. Nie było ciemności. Ciemność jest czymś, co można nazwać. Tam nie było nawet tego. To było miejsce, w którym znaczenie jeszcze się nie narodziło albo już zostało zużyte. I wtedy zrozumiałem, że to nie ja patrzę na zewnątrz. To coś patrzyło na mnie od zawsze, cierpliwie, bez zamiaru wejścia — bo nigdy nie było na zewnątrz. Drzwi nie oddzielały dwóch przestrzeni. Oddzielały dwa złudzenia. Zamknąłem je powoli, z ostrożnością kogoś, kto nie chce obudzić śpiącego w sobie świadka. Ale od tamtej chwili każda powierzchnia stała się podejrzana. Ściany nie są już ścianami. Podłoga nie podtrzymuje — tylko udaje. A cisza cisza nie jest już ciszą. Jest dowodem, że coś przestało potrzebować dźwięku, żeby istnieć.5 punktów
-
Pod powiekami nie ma powietrza. Na gałkach ocznych topielce snów spływają w noc, jak w Styks. Ta noc odcina nam tułowia od głów i jednym chlustem czarnego nieba gasi wzrok. Ta noc ma piersi spuchnięte, pachnie rozpustą jej cichy krok, ciemny jak afrykański pocałunek.5 punktów
-
wiem że zdarzają się lepsze lub gorsze lecz ja nie wstydzę się swoich wierszy to one pomagają mi zrozumieć życie które raz kuleje raz cieszy moje wiersze to czysta prawda o smutku i żalu i udręce o marzeniach i snach nadziei która zawsze ma racje bo jest na tak nie wstydzę się swoich wierszy o moim i waszym życiu o czymś co jest tego godne4 punkty
-
Ach! Wyborne te męki aktora Veuillez!¹ Jeszcze jedną lampkę wina; To już czas – zacząć pora, Encore, Encore!² niech się znów z swych trwóg wyklina… Im dłużej Spektakl nas pieści – Tym lepiej wino smakuje; Si exquise; Délicieuse!³ Rad-śmy wszak słysząc wieści – Iż nowy Seans zaczyna, Kolejny aktor - na scenę wskakuje. Sznurów grom aktorem porusza Choć on sam nie spojrzy za scenę; Bravo! Bravo! Qu’il nous nourisse de suffrance!⁴ Lec gdy zerknie choć raz za trybuny - światło go wzrusza, Co znad parterre Spektakl Im ściele Zapali się w oczach złudna nadzieja… Nim do swych wrócą villi – Ktoś inny Ich będzie oglądać. Ach! Wyborne te męki aktora Veuillez! Jeszcze jedną lampkę wina; To już czas – zacząć pora, Encore, Encore! niech się znów z swych trwóg wyklina! ¹ Veuillez - franc. proszę ² Encore, Encore - franc. jeszcze raz, jeszcze raz ³ Si exquise; Délicieuse - franc.Tak wykwintne, przepyszne ⁴ Qu’il nous nourisse de suffrance - franc. niech nas nakarmi cierpieniem4 punkty
-
podmiejski anturaż klombu grządki na nich jak bemole byczki Marcjanny bo to ogród turko aksamitny cóż że karmiła gulgoty muślinem szafirki pijane atramentem zdawały się tego nie widzieć biało różowe kwiaty wiśni kontrastem nasycone w zestawieniu z żukową zielenią swych liści granatem letniego nieba pomroczności w głębinie rano starowina z rózgą krowy mleczne i gęsi pędzała na łąki dymne w pokrasie złota pryskającego dachówek rdzawych Roma gotuje zupę nad ogniskiem w taborze kałużą żabek i chrabąszczy majowych małe białe domki kochane4 punkty
-
Znowu dotknąłeś mojego nieba, jakbyś sprawdzał czy wiosna jest jeszcze. Chmury rozsunęły się i na chwilę wyjrzało słońce. „Jaki piękny dzień” - pomyślałam. Wychodząc z domu zabrałam ze sobą parasol - tak na wszelki wypadek.4 punkty
-
4 punkty
-
Link do piosenki: To była miłość cicha, niewypowiedziana Nieświeża już – jednak smętnie urocza Bo w starość i młodość jak w sen ubrana I chyba śmiała jak wizja prorocza Patrzyłaś trwożliwie, może zdziwiona I nie wiem czy ze szczęścia czy strachu Tak jak rozpacz aniołów – nieco pomylona Gdy doświadczają błyskotek w nieba gmachu Huczało wtedy, pioruny świstały W niebie złote iskry latały Biły bębny w myśli struchlałe Jednak w rojeniu, że żyją – trwałe I nikt nie skarżył się, że Wszystko szaleje i wrze To była miłość, cicha lecz samotna I w jej głębi mieściło się wszystko prawie Od czasu, gdzie słów myśl pierwotna Zaszumiała nieśmiało jak owad w trawie A ty, czy śniłaś tą miłość, czy tylko myślałaś W martwej i nieubłaganej pamięci Tak, że sama w siebie się zlałaś Rozkoszą światłości jak święci Huczało wtedy, pioruny świstały W niebie złote iskry latały Biły bębny w myśli struchlałe Jednak w rojeniu, że żyją – trwałe I nikt nie skarżył się, że Wszystko szaleje i wrze4 punkty
-
Podążając moim tropem Mijasz błyski miarowe W oczach pioruny Przed burzą Pachną Moim ciałem Mijasz błyski w oczach Pustynie wilgotne Wirują w źrenicach Przyspieszają oddechy Galopem gnają Nad ogniem Płoną ziarenka Piasku Pod rzęsami W deszczu W ulewie W ruchach Urywanych Płynnych Pocałunkach Co pachną Niespodziewanie Moim ciałem Gdy podążasz Dzikim tropem4 punkty
-
4 punkty
-
„Plażowicze” Leżą ludziska na plaży, każdy sobie o czymś marzy, jedni w chmury się wpatrują, może kosmosem wędrują. Drudzy książkami zajęci, romansowy świat ich kręci, w leżakach poukładani, po uszy są zaczytani. Trzeci po kolana w wodzie, myślą może o pogodzie, na zmarzniętych wyglądają, dreszcze po skórze dostają. Czwarci w parasola cieniu, w kontemplacji, w zamyśleniu, ręce dziwnie rozkładają i pod nosem coś szeptają. Piąci wzrokiem w morza dali, jakby coś wypatrywali, dłonie nad brwi przyłożyili, jakby ktoś płynął w tej chwili. Szóści kremem się smarują, na słoneczko popatrują, dobrze, żeby nam świeciło, lecz nazbyt mocne nie było. Siódmi jakby z przykazania, dziwne mają zachowania, wokół wszystkich obserwują, do złodziejstwa się szykują. Óśmi grają w badmintona, plaża wokół zakurzona, bo biegają jak wariaty, piachem sieją jak z armaty. Dziewiąci starsi panowie, świństewka im chyba w głowie, bo kobiety obserwują i chytrze się podśmiechują. Dziesiąci się plackiem smażą, pewnie po sto kilo ważą, razem może nawet dwieście, dwa tuczniki w ludzkim cieście. Jedenasti bardzo grzecznie dzieci bawią pożytecznie, zamki w piasku im budują, pociechami się zajmują. A dwunasti piją, jedzą, na ręczniku w pięciu siedzą, długie bułki zajadają, oranżadą przepijają. Trzynasti jakby pechowi, inwalidzi — bezruchowi, w wózkach inwalidzkich tkwią, na twarzach szczęśliwi są. Czternasti ciemnej karnacji, euroafrykańskiej nacji, brązowi od urodzenia, przychodzą dla odprężenia. Piętnasti w morzu pływają, krzyczą, coś się wydzierają!, nie słychać, co wykrzykują, dość daleko się znajdują. Szesnasti to dziadek z babcią, dwoje starszych, trochę gapcio, dziadkowi wypadły zęby, babcia majtki ma na rąby. Siedemnasti z szóstką dzieci, pełno wokół nich jest śmieci, dzieci cukierki zjadają, a papierki rozrzucają. Osiemnasti coś świętują, cicho sobie podśpiewują, urodziny to z pewnością, tort rozdają swoim gościom. Dziewiętnasti się zbierają, plaży zadość na dziś mają, od rana pierwsi tu byli, już się mocno opalili. Dwudziesti, widząc z daleka, że plaża pełna jak beczka, więc drugą plażę wybrali i tam pomaszerowali. Nie ma już dwudziestych pierwszych, bo za długi już ten wierszyk, i tak by się nie zmieścili, brak na plaży miejsc w tej chwili. Leszek Piotr Laskowski4 punkty
-
4 punkty
-
@violetta każdy widzi to, co chce widzieć :) ale oczywiście można i tak na ten wiersz popatrzeć @Poet Ka ciekawe spostrzeżenie...za każdym razem daję 100% z podmiotu lirycznego ;) @tetu ufff ;) cieszę się, że nie zmałpowałem pana Kartezjusza ;) Zostawiam Cię z Twoją interpretacją - bardzo mi się podoba, sam bym na nią nie wpadł. Dziękuję za ciepłe słowa. Pozdrawiam! :) @.KOBIETA. tak, komunikacja to podstawa relacji! :) Dziękuję! Słyszę! tzn. czytam :) @Lenore Grey dziękuję za Twoje słowo :) @Alicja_Wysocka z tym przyjacielem...szczerością i prawdą to bardzo dobry trop :) Dziękuję za odwiedziny.4 punkty
-
Wtedy jestem Wtedy jestem Gdy jestem tobą Gdy jestem sobą Wtedy jestem Wtedy jestem Gdy jestem tobą Gdy jestem sobą Wtedy jestem Wtedy jestem Gdy jestem tobą Gdy jestem sobą3 punkty
-
3 punkty
-
nie rezygnujmy z zachwytów nie rezygnujmy z marzeń choć mówisz niedługo jesień warto się ładnie zestarzeć3 punkty
-
wzruszasz wywołujesz nostalgię malujesz dosięgasz absolutu wzruszasz nostalgią malujesz absolut dosięgasz i wywołujesz wzruszając wywołujesz nostalgię malujesz absolutu dosięgasz malujesz nostalgię wywołując wzruszasz dosięgasz absolutu3 punkty
-
3 punkty
-
u nas dobrze zdrowi to najważniejsze jak to jest powiedz że człowiek tyle żyje a nigdy takiego burdelu na świecie nie widział3 punkty
-
Zmysłowo i bardzo dymanicznie. Fajne kontrasty. Podoba mi się świadome przeniesienie intensywności relacji w naturę, w jej burzliwość. Obdarzona w zwierzęce instynkty nie głaska, jest po prostu dzika i to w Twoim wierszu bardzo mocno pracuje. Z podobaniem.3 punkty
-
@Andrzej_Wojnowski to tylko Ci się (peelowi) tak wydaje a zbiegiem lat przemija świat wymagań jakby więcej gdy ona chce on mówi nie bo ma indyferentyzm więc ona w bok już robi skok bo obok sami młodzi on o tym wie nawet we śnie jak jemu rosną rogi :)))3 punkty
-
tu nie ma mostu trochę nie tak protest nie wskóra ale jest prawo które chroni nas jak kruk3 punkty
-
@Kuba Maryszczak kiedy ktoś zaczyna postrzegać swoje życie jako teatr staje się istotą tragiczną taki jest tu podmiot liryczny bywa, że to terapia - bardzo ryzykowna i przynosząca więcej strat, niż zysków przykładem niech będzie Marylin Monroe3 punkty
-
@Migrena postawieni przed końcem świata gdzie początek zaistnieć nie zdoła z nieczułością ich życie oplata pustka, nicość i echo dokoła. ⬆️ Tak mi się poskładało w głowie teraz, na bazie Twojego pięknego wiersza. Czuć w nim zarówno melancholię jak i akceptację, a każdy wers skomponowany z niezwykłą czułością i wrażliwością. I to jest godne podziwu.3 punkty
-
@Poet Ka smacznego, autorko:) Twoja kulinarna semiotyka to czysta rozkosz intelektualna, podoba mi się, jak sprawnie wycinasz brzytwą ockhama tradycyjne podziały na „ " rybę” i " mięso”, zostawiając mnie z samym umami – esencją bytu, ktora nie potrzebuje paszportu ani definicji . murena (uff) w bajglu to piękny egzystencjalny absurd bo tutaj signifiant konsumuje signifie a ja - zamiast poscić - ucztuję w przestrzeni między słowem a smakiem. metaforyka 10/10. saussure pewnie domówiłby dokładkę:)))3 punkty
-
Zagraj na mnie jak na gitarze akordami zmysłowymi porusz struny serca biciem palcami klucze wyreguluj gdy mnie nastroisz będę rezonansowym podnieceniem piórkiem głaskaj napięte struny delikatnie muskając progi szepcząc do gryfu graj mną tak długo aż palce zdrętwieją razem dojdziemy do puenty z nut3 punkty
-
@Charismafilos "Mów do" mnie jeszcze... Ludzie nas nie słyszą, słowa twe dziwnie poją i kołyszą, jak kwiatem, każdem słowem twem się pieszczę - mów do mnie jeszcze..."(K. Przerwa Tetmajer) Przyjaciele są po to, by przypomnieć jak skrzydeł znów używać. Nie trzeba mieć wielu- wystarczy jeden3 punkty
-
* * * dołek przy rowie w kępce traw nowe gniazdko hasa świergotek * * * komar w pokoju moskitiery na okna noc bez brzęczenia maj, 20263 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne