Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 19.03.2026 w Odpowiedzi

  1. Robimy z uczuć relacje na żywo, bez filtra. Żyjemy na granicy - bliscy załamania. Kiedyś jedno spojrzenie było iskrą. Ktoś dla kogoś ryzykował wszystko. Dziś mieszkamy w samym świetle - bez zasłon i bez cienia. Tłum przewija nas palcem. Nie szuka ognia. Sprawdza tylko, czy to nie efekt specjalny. Czy naprawdę coś się pali.
    18 punktów
  2. Maj, 1897, W Saskim Ogrodzie Na starej fotografii Olchy, topole, ławki, W domyśle brąz i zieleń. Więzy, jesiony, ludzie, Maj przydaje lekkości. Na starej fotografii Bo to czas wypoczynku, Panie, panowie, dzieci. Siedzą, stoją i leżą, Widać na twarzach radość. Matki z dziećmi na krzesłach Panowie sypią żartem, Panny biegają w lesie. Wachlarze, koki, wąsy, Echo ich głosy niesie. Na starej fotografii Panowie dyskutują, Student leży na trawie. Panie się uśmiechają, Wszyscy młodzi i piękni. Na starej fotografii Słońce przyświeca ludziom, Panna się chowa w drzewach. Ktoś utrwalił na wieki, Ten obraz tak wymowny. Do czasu najbliższej pożogi.
    13 punktów
  3. Myślałem kiedyś, że życie jest jak szeroka droga przez pola i że wystarczy iść dalej. Teraz siedzę przy oknie szpitala i patrzę jak noc spływa po szybach. Tu ludzie szybko stają się sobie bliscy — jak podróżni w jednym wagonie zimowego pociągu. Ktoś opowiada o domu, ktoś o psie czekającym pod furtką. Ktoś milczy. A rano jedno łóżko jest puste. Jakby ktoś wysiadł na małej stacji bez nazwy. I nagle rozumiemy wszyscy że życie było tylko chwilą ciepła w dłoniach.
    10 punktów
  4. Klasyk demokracji, najlepszy przyjaciel wszystkich przyjaciół. Wiśniowy sad, dacza w Kuncewie i katastrofa klimatyczna. Echa referatu o językoznawstwie. Trybuny honorowe, malowane sztandarami przestrzelonych gwiazd. Każda epoka i jej święte cytaty mają swoje gwiazdy. Związek Patriotów Polskich, ale ani związek – przymusowy, ani patriotów – są w lesie, ani polskich – są martwi. Historia chodzi w tych samych wciąż butach, obcasy odciśnięte w martwym śniegu.
    7 punktów
  5. "Szklany sufit" Z pośród artystów, tak wielu prawdziwych, przebiją się dziwnie tylko nieliczni. Krytyka wciąż chętniej tychże promuje, którzy są bardziej w niej elastyczni. Nie talent tu waży, nie ogień w źrenicy. Merytokracja? To bajka dla dzieci! Ważne, z kim spotkasz się na twej ulicy, gdy w cenie nazwisko, co złotem świeci. „Tatusiostwo” buduje wysokie progi, w „siatce znajomości” uwięziona sztuka. Dla obcych zamknięte są wszystkie drogi, prawdy tu dawno nikt już nie szuka. Bądź „elastyczny”, spuść kark odrobinę, bo pieniądz to filtr, co dławi natchnienie. Przybierz wygodną dla rynku minę, ważniejsze od wizji jest logo na scenie. A gdy zamilkniesz, złożony do grobu, wtedy docenią, wystawią na sprzedaż. Świat dawno poznał ten dziwny sposób: – Bo martwy artysta nie spyta: „Ile dasz?”. Ta „cicha cholera”, ten układ zamknięty, nepotyzm dzisiaj tak triumf świętuje, dla autentycznych ma tylko odmęty, lecz prawda pod skórą wciąż mocno pulsuje. Niech dzielą zaszczyty i kreślą granice, bo chociaż ten sufit ze szkła i betonu, ty ogień nieś sobą, co spala martwicę. Prawdziwa twórczość nie jest dla dzwonów. Leszek Piotr Laskowski.
    7 punktów
  6. wirtualny świat marzenia spełniane dotykiem ekranu zdobywamy Mont Everestem miłą dziewczynę chłopaka nieśmiałość … cóż to takiego wszystko na wyciągnięcie ręki real z konieczności nie ma w nim na zawołanie fikcji ubranych w rzeczywistość lodów z Kasjopei czarów ale jest... jest jej jego zapach dotyk pocałunek ciepło spojrzenia bicie serca tego nie da ekranik 3.2026 andrew
    7 punktów
  7. Yellowstone majestatyczne góry a u podnóża pasma ogromnych wiekowych drzew pod ziemią zagrożenie dla całego świata magma, gazy niemiłosierne fauna i flora umiera pod wydechem śmiercionośnej lawy pamiętającej czasy potopu rozgniewani bogowie szykują piekło apokalipsę ognia dla grzechu maluczkim pozostaje wiara boży płaszcz zbawienia dla skruchy
    6 punktów
  8. @hollow man i @Magdalena dziękuję za collabo ;) Różnorodność jest piękna :) @violetta @hania kluseczka @iwonaroma @bazyl_prost @[email protected] @Leszczym @huzarc @vioara stelelor @Wiechu J. K. @lena2_ @KOBIETA @Myszolak @Radosław @piąteprzezdziesiąte @Poet Ka @EsKalisia @Kwiatuszek Dziękujemy za zatrzymanie się i głos w dyskusji :) Pozdrawiam!
    6 punktów
  9. Wysokie wrzosy wichrem burz rozkołysane, Północ i światło księżyca i gwiazd jasnych blask, Ciemności i chwała radośnie zespalane, Wznosząca się ziemia i niebiosa zniżane, Ponure lochy przez ludzki duch opuszczane, Grzechot kajdan pękających i krat rwanych trzask. Wzdłuż górskich zboczy dzikie lasy użyczają Życiodajnym wiatrom przepotężną swą mowę, Rzeki swoje brzegi radośnie rozdzierają, Przez doliny gwałtownym nurtem przepływają, Wciąż szerzej i głębiej swe wody rozlewają, Zostawiając za sobą pustynie jałowe. Błyszcząc, opadając, wzbierając, umierając, W bezkresnym ciągu przemiany, od nocy po dzień; Jak piorun rycząc, jak muzyczny ton wzdychając, Cieniem nad cienie wlatując i nacierając, Jasnymi błyskami ciemności wyzywając, Nadchodząc szybko i tak samo odchodząc w cień. I Emily: High waving heather 'neath stormy blasts bending, Midnight and moonlight and bright shining stars, Darkness and glory rejoicingly blending, Earth rising to heaven and heaven descending, Man's spirit away from its drear dungeon sending, Bursting the fetters and breaking the bars. All down the mountain sides wild forests lending One mighty voice to the life-giving wind, Rivers their banks in their jubilee rending, Fast through the valleys a reckless course wending, Wider and deeper their waters extending, Leaving a desolate desert behind. Shining and lowering and swelling and dying, Changing forever from midnight to noon; Roaring like thunder, like soft music sighing, Shadows on shadows advancing and flying, Lighning-bright flashes the deep gloom defying, Coming as swiftly and fading as soon.
    6 punktów
  10. Kiedy odejdą już wszyscy, których kochasz szczerze, Zostaniesz sam na ziemi, w pamięci ich mierząc, Pomyśl: jestem tym, co ich w sercu ma żywych, Zapal znicz, by ich obraz pozostał prawdziwy. Spójrz w ognia płomień - on z wspomnień Ci doda siły, Przyniesie spokój i ukojenie w tej trudnej chwili. A gdy przyjdzie dzień ostatni, czarna dama do drzwi zapuka, Otwórz serce i powiedz: "Żyłem by ich pamiętać". I odejdź, by złączyć się z nimi na wieki .
    5 punktów
  11. Niebo jest dziwnie odległe, Zmierzch błądzi poza horyzont. Fale na skałach biją o brzeg, Pył wody i sztandary alg. Podniebny żeglarz zgubił kurs, Przeżył zderzenie z ziemią. Leży u stóp morskiej latarni, Nie znajdzie powrotnej drogi. Przecząc naturze, Będzie miał sny o lataniu, Aż w końcu o nich zapomni. Skały są zbyt nieprzyjazne. Wracam do środka latarni, W kuchennej płycie dogasa światło. Dobro i zło zmieszane razem. Nóż jest gotowy.
    5 punktów
  12. raz dusza z ciałem się pobrała w pogodzie ducha, w środę a ciało bardzo piękne było, no i w dodatku młode. lecz po niedługim chyba czasie dusza popadła w żałość, bo przecież ciągle młoda była, a ono się starzało. jednak do dzisiaj są ze sobą zachciejstwa duszę nęcą no więc je zdradza choćby myślą i grzeszy samą chęcią.
    4 punkty
  13. odłączając myślenie biegnę do białych azalii silnym słońcem opiekujesz się mną dla serca oddychaj rośliną
    4 punkty
  14. zadałam niewinne pytanie AI odpowiedział(a)! (zawsze coś tam odpowiada ;)) lecz gdy przyjdzie mi zadać pytanie ostateczne sieć będzie już zatkana :( czczą mą ciekawością...
    4 punkty
  15. Rozmawiałem z różą Zapytała, czy kocham Dałem pocałunek Zapytała, czy piękna Powiedziałem, zawsze Zapytała o wierność Ja cię kocham, różo A jak zbrzydnę, to co Będę kochał piękniej Ja się zestarzeję! Wybaczę jesieni Ale ja chcę… zawsze Bądź mi różą zawsze - - - Poszła „poprawić oczy”
    4 punkty
  16. Kiedyś byłam brzozą opuszkami palców pieszczącą niebo. Wyciągałam dłonie ku gwiazdom łapiąc w locie ich marzenia. A przydrożne ptaki znajdowały schronienie w moich kruchych ramionach, gdy tuliłam je do snu. Kiedyś wiatr był moim przyjacielem i z pełnym zaufaniem pozwalałam mu strącać wszystkie liście. Nie bałam się burzy, gdy deszcz perliście skraplał moje konary. Kochałam zachody słońca, które promieniami czule dotykały duszy. Kiedyś... Autor fotografii: M.Lewandowska
    4 punkty
  17. Patrzaj na ilość; Gdy dobrych rzeczy jest więcej to najlepiej. Z kolei gdy złych - to też dobrze, rodzaj przewagi--- Posłuchaj mój Bracie, moja Siostro i Moja osobo- nie-do-końca- przekonana, bo więcej znaczy lepiej Dobrobyt bogactwo Kto sieje błoto, ten zbiera złoto. Oto jak z dwóch stron medalu zrobiono jedna.
    4 punkty
  18. dedykuję Mitylene Czy kiedyś byłaś bluszczem, milionem pnączy oplotłaś drzewo. Pilnowałaś by nie uschło, uchylając niebo. Chroniłaś je przed wiatrem; przyjmując podmuch burz huraganów i dzięki tobie przetrwało. Żyjecie zakochani.
    4 punkty
  19. mają w sobie tyle miejsca że echo uczy się tam chodzić na dwóch łapach ręce czyste bo rękawiczki pachną prochem i krwią martwych mówią pasja jakby pasja nie zostawiała sierści między zębami jakby nie trzeba było jej wypluwać nocą do zlewu rozcinają brzuchy jak korespondencję od Boga wpychają dłonie głęboko w parujące jeszcze trzewia żeby wyciągnąć stamtąd tęsknotę za czymś czego nigdy nie mieli wycinają jeszcze ciepłe serca żeby włożyć je sobie pod koszule i przez chwilę udawać przed lustrem że coś w nich bije poza strachem przed własnym cieniem celownik to okno na koniec świata w jakości 4k palec klika jak myszka w biurze wysyłając życie do kosza którego nie da się opróżnić idą do lasu jak do sklepu mięsnego bez ścian wybierają oczami to drży to się nada to ucieka będzie lepsze śmiech niesie się dalej niż strzał bo strzał jest krótki a śmiech ma długie paznokcie i skrobie nimi po korze aż do mięsa mówią regulacja jakby świat był zegarkiem a oni śliną smarowali tryby żeby ciszej umierało zajączek jeszcze biegnie jeszcze nie wie że już leży na talerzu zrobionym z opowieści srebrne sztućce dzwonią o kości jak dzwony na trwogę dzieci liżą talerze brudne od pytań bo ojciec przyniósł las w reklamówce pokrojony tak drobno by sumienie nie mogło się zadławić sarenka patrzy tym swoim bezużytecznym spojrzeniem które nie umie nienawidzić które nie zna słowa dlaczego to ich najbardziej boli więc uczą ją krwi która pachnie jak niedziela jak rosół z poczucia winy gotowany na wolnym ogniu wracają dumni niosą śmierć jak dyplom jak świadectwo z czerwonym paskiem znikania gładzą stygnącą sierść jak policzki własnych żon całują mokre nosy zapominając o zapachu rozkładu bo to jedyna miłość na jaką ich stać miłość która nie oddycha i nie prosi o więcej wieszają głowy na ścianach jak trofea z własnej ciszy szklane oczy jeleni stają się kamerami monitoringu ich pustki żeby pilnowały by w salonie nigdy nie zabrakło przeciągu od kul kładą martwe sarny do łóżek zamiast dzieci przykrywają je kocem milczenia i szepczą do uciętych uszu że jutro znowu kupią im śmierć na raty bo tylko w tym chłodzie czują się jak bogowie pokazują zdjęcia uśmiechnięci obok tego co już nie oddycha pozują z własnym brakiem a to tylko oni rozmnożeni w nicości aż po horyzont który nie ma gdzie się schować bo trzeba mieć w sobie bardzo dużo miejsca żeby zmieścić brak serca żeby go nie usłyszeć i jeszcze nazwać to hobby
    3 punkty
  20. Już od rana po wsi gonią z drewnianymi kołatkami. Hałasują nutką hożą, jakby byli obłąkani. Tarabanią do drzwi dziewczyn, garnki tłuką i się śmieją. Na piecyku smalczyk skwierczy – garkotłuka czcząc nadzieją. __ W połowie Wielkiego Postu wypadał dzień, w którym można było sobie nieco pofolgować. Był to dzień radosnego „przełamania” surowych zakazów. Młodzież, hałasując kołatkami i tłukąc gliniane garnki o drzwi domów panien na wydaniu, obwieszczała bliskość Wielkanocy i nadejście wiosny.
    3 punkty
  21. kwiaciarka plotki sprzedaje widomy ślepego udaje malarz przechodniów maluje poeta wiersze recytuje gołębie wesoło gruchają ludzie o pogodzie rozmawiają na wieży hejnał grają gwar rynkowy przedrzeźniając więc proszę uśmiechnij się synku tak jest na każdym rynku tak było i tak zawsze będzie to jest polskich miast orędzie które wszyscy kochają swoje miejsce w nim maja nie zależnie od pogody dodają mu czaru urody
    3 punkty
  22. czytam ci wiersze gdy ty nie chcesz spać jeszcze i wieczór już tuż
    3 punkty
  23. Mówię myślą godzinną, co rozbrzmiewa moim głosem. Ktoś mnie w tej myśli znajduje, a ja już tak wcale nie czuję. Umieram w godzinnych smutkach. Pytają potem, gdzie zmarłam. A ja zachodzę w głowę, bo to nie ja - to godzina przepadła. Może gdzieś nawet jest prawda, a godziny odsiewają kłamstwa, ale jak znaleźć prawdę gdy doba to dwadzieścia cztery złudzenia. Gdy mówię myślą godzinną, jest mi tak śmieszne, lecz trochę też smutno. Bo każdy mnie pyta - o co ci chodzi? Ale jest już za późno.
    3 punkty
  24. Liście laurowe W laurowych liściach na cokole Wyprężasz dumną pierś Cezarze, Dziedzictwo niesiesz dla pokoleń, Zaprzeszły blask wydarzeń. Jak z góry zerkasz – a ja ważę Na szali wieków czynów cenę, Tu zyski a tam smoki wraże, Gdzie indziej przeznaczenie. Uznanyś – ja nie całkiem pewny Boskości mocarstw i potęgi. Przeliczam krzyki niepotrzebne, Przebrzmiałych zmagań dźwięki. Podłożem wszelkich monumentów Rozwiane prochy – humus ziemi – Na próżnię starte aż do szczętu, Już nawet nie są cieniem. I tylko pamięć, jakże wiotka, Się bluszczem wije u podstawy I drąży żółcią w twych zarodkach, Zazębia się na głazie. Marek Thomanek Grudzień 2025
    3 punkty
  25. "Fraszkowy smakołyk" Trzy garście wyciśniętej kapusty kiszonej, na drewnianej desce z grubsza pokrojonej. Jedna mała cebula, z suchości obdarta, drobiutko posiekana lub na tarce starta. Jedna średnia marchew, nożykiem obrana, wprost do tej kapusty na tarce ucierana. Pół korzenia pietruszki i jabłka tartego, szczypta pieprzu i soli dla smaku lepszego. Oliwą z dwóch łyżek wierzchem omaszczone, natką i koperkiem hojnie doprawione. Wszystko wymieszane łyżką drewnianą – do ryby z pyzami surówkę podano. Leszek Piotr Laskowski.
    3 punkty
  26. w drzwiach otworu stoją dwie siły jedna że mocno z biedy drwiły druga zaś piękną dobrocią spływa do zmian na ziemi powoli wzywa gdyby te ciało i pożądanie nie było ważniejsze jak pomaganie to świat stałby się ludzkim zaklęciem gdzie z niczego już tak wiele przybędzie pieniądze szczęścia nie chcą dawać lecz potrzebne trzeba do życia wkładać one otworem nie tylko dnia naszego ale i tego słabszego osamotnionego dzielmy się ludzie tym co jest dobre co serce czyste jest i czcigodne bo wiara w drugiego człowieka rośnie pnie się ku górze niczym my ku wiośnie
    3 punkty
  27. Dobro los licho na szachownicy było wszystko „tańczyło”
    3 punkty
  28. Dla mnie fb, podobnie zresztą jak fora to świetne narzędzie dla: kontaktów ze znajomymi rozproszonymi na całym świecie, także z tymi, z którymi taki kontakt wystarczy, wrzucania ciekawszych fragmentów własnych tekstów, lub info o takowych, publikacjach, recenzjach, spotkaniach... wrzucania czy ustosunkowanie się do spraw publicznych, poznania ciekawych ludzi, z różnych względów, nie byłem i nie jestem zainteresowany publikowaniem spraw osobistych, prywatnych, ani podobnych i zapoznawaniem w tym celu osób. Bywa, że to poznawanie może poprawić nastrój i samopoczucie, ale może też pogorszyć, bo hejt nie śpi, więc jeśli ktoś ma przestrzelone oczekiwania, może się zawieść. FB to tylko narzędzie. To nie przeszkadza, że ponownie poruszyłaś ważny temat zanurzania się w wirtualu niespełnionych oczekiwań. Pozdrawiam serdecznie.
    3 punkty
  29. @Poet Ka Ludwik Sempoliński: Warszawa 1900. Cudowna piosenka;
    3 punkty
  30. Grzech Grzech Grzech Wyznanie Wyznanie Wyznanie Oddala nas Od siebie I gubimy się Gubimy się Gubimy się W tym niebie Na ziemi
    3 punkty
  31. haiku potrzebuje ciszy chwili aromatu klimatu więc dzisiaj z pewnością go nie napiszę tylko popatrzę
    2 punkty
  32. * * * rusza się ziemia dżdżownica drąży tunel drozd na przeszpiegach * * * znowu próbujesz na nic innym twe słowa w wersie niewypał marzec, 2026
    2 punkty
  33. nie odpowie nie pozdrowi będzie się tylko rozpychać rozdymać zwielokrotniać multiplikować aż pęknie
    2 punkty
  34. Kiedy nie powiedziałem Ci żadnej informacji Dlaczego zdradziłaś mnie W swoim łóżku ? Może tak bym odczepił się Na wierzchu moim zerwane rymy Dlaczego odeszłaś? Dlaczego potraktowałem Cię jak szmatę ? I już ostatni raz do Księżyca uśmiecham się Czy na pewno czy też prawdopodobnie? Nie dając sobie oddechu Tylko piszę Bo w cieniu tylko wyrazy są światłem Które nigdy nie gaśnie II w szeleście cieni one wiszą to nie ja śpię to one piszą III zatrzymaj mój wyrok Boże już nikt mi nie pomoże oprócz nadziei ona daje się ukołysać duchowi ona jest odpowiedzią na pytanie i tak z minuty na minuty herbaty czuję wiosnę ogień mały blask rozumu odnawia się w trudnych rzeczach które napotykam
    2 punkty
  35. Najtrudniej dobrać ton — żeby nie spłoszyć chwili. Ucho zapamięta, usta tylko spróbują. W Twoich oczach zaczynają się już drobne linie światła. Mówisz: to od słońca. Obudziłaś mnie. Sprawdzam świat z psem — jeszcze działa. Twój uśmiech widzę tylko ja. Ogród oddycha spokojnie: warzywa, kwiaty, brak pytań. Maluję Cię z rzeczy, których nie wypowiadasz.
    2 punkty
  36. zawsze siadam na zielonej ławce myśli nie mają kolorów w ciasnym parku jest nadgryziony brzeg mdłej rzeki i ruiny drzew kruki świecą oczami chaos ciągnie się za horyzont wściekłe słowa lepią się do ust które jeszcze mówią wierszem
    2 punkty
  37. Jedyny moment kiedy nie myślę o świecie to kiedy jestem z n i ą. Leczy moje rany, o których istnieniu nie ma pojęcia. Bo nie lubię mówić o sobie. Ale w tym milczeniu jest coś sakralnego, coś co tylko ona jest w stanie zrozumieć. Rozpadam się pod twoim dotykiem, ciepło naszych ciał przeistacza się w uczucie, którego nie jestem w stanie opisać słowami. Czuje je głównie duchem.
    2 punkty
  38. To staropolska i już zapomniana tradycja🙂 Dziękuję! Dzięki za komentarz! 🔆 @leszek piotr laskowski🌺 @Berenika97🌺 @iwonaroma🌺 @Leszczym🌺 Dziękuję🙂
    2 punkty
  39. @Proszalny Bardzo dziękuję! To piękne, że tekst może tak zadziałać – nie jako diagnoza z zewnątrz, ale jako coś, co dotyka czegoś w sobie. Trzymam kciuki za tę drogę bez efektów specjalnych. :) Serdecznie pozdrawiam. :) @Marek.zak1 Dziękuję za ten głos - rzeczywiście, wszystko zależy od tego, jak używamy narzędzia i jakie mamy wobec niego oczekiwania. Wiersz dotyka raczej kulturowego zjawiska, nie konkretnej platformy – ale Twoja perspektywa jest ważnym przypomnieniem, że można to robić inaczej. A napisałam ten wiersz, bo poznałam w życiu najmroczniejszy aspekt nieodpowiedniego używania tego narzędzia. Serdecznie pozdrawiam. @APM Bardzo dziękuję! Czasem wystarczy nazwać, żeby zobaczyć jaśniej. :) Serdecznie dziękuję! :) @Alicja_Wysocka Bardzo dziękuję! "Mów ciszej, jeśli chcesz, żeby cię słuchano" - to mądre i piękne. I trudne. Zabieram to ze sobą. Serdecznie pozdrawiam. @andrew Bardzo dziękuję! "Malujemy w zależności od..." - to niedokończenie mówi wszystko. I "sprzedajemy jak oryginał bez żenady" - to ostra i trafna linia. Twoje słowa są echem tego, co próbowałam powiedzieć. Piękne. Serdecznie pozdrawiam.
    2 punkty
  40. Przyjechał kuglarz na plac, tajemnicę rozstawił na scenie. Wyciąga rekwizyty, co prawdą jest, a co złudzeniem. Z rękawa wysypuje garść lekkich piór kolorowych, a one tak zuchwale pchają się widzom do głowy. I zamazują obraz, ten wyraźny, prawdziwy, a kuglarz przenika wzrokiem, gdzie prawda jest, a gdzie dziwy. W dłoniach układa zachwyt, żongluje i mamy strach, już nasze emocje w matni, czy to już och, czy ach. Kuglarz czaruje, kusi, a widz namiętnie marzy, lecz po zamknięciu kufra wychodzi z teatru bez twarzy.
    2 punkty
  41. @Wiechu J. K. Yellowstone jako miejsce apokalipsy - to wybór przemyślany. Superwulkan drzemie tam naprawdę, naukowo, mierzalnie - a Ty piszesz proroctwo. Wiersz raz jest konkretny (magma, gazy, lawa) i a z drugiej strony archetypiczny (potop, bogowie, grzech). Ciekawe, że mówisz o "rozgniewanych bogach" (liczba mnoga!), jakbyś sięgał do starszej, przedchrześcijańskiej wyobraźni kary. Ale rozwiązanie jest już czysto chrześcijańskie- "boży płaszcz zbawienia dla skruchy". Ostrzeżenie, że zeszliśmy z drogi. Jest w nim też coś starszego - ten lęk przed gniewem ziemi, przed tym, że świat może nas po prostu... wyrzucić. I że jedyne, co nam zostaje, to wiara, że może jednak zasłużymy na ocalenie. Osoba mi bliska była na Hawajach z grupą kolegów z UW, ostatniego dnia, przed wylotem do Europy - zwiedzali Park Narodowy Wulkany Hawajskie , byli pod wulkanem Kīlauea. Przewodnik, Polinezyjczyk opowiedział im o klątwie bogini Pele - nie wolno zabierać fragmentów skał lawowych, bo skały należą do bogini. Kto weźmie - ściągnie na siebie nieszczęście. Wszyscy studenci wzięli po małych kawałkach - na pamiątkę. Tego dnia nie wylecieli, bo samochód przewodnika się zepsuł i spóźnili się na samolot. Wylecieli następnego dnia - drogo ich to kosztowało. :)
    2 punkty
  42. @A.Between Dotknąłeś tej ciszy, która zapada, gdy nagle przestajemy wierzyć w nieskończoność własnego życia. Metafora szpitala jako zimowego pociągu jest niezwykle trafna- ludzie rzuceni przypadkiem w jedno miejsce, zjednoczeni przez wspólny los, chwilowo bliscy, bo wiedzą, że nie ma czasu na udawanie. I ta "mała stacja bez nazwy" - jakże to delikatne i okrutne zarazem. Śmierć nie jako wielkie wydarzenie, ale jako ciche zniknięcie, niemal dyskretne, gdy wreszcie widzimy życie takim, jakie jest - kruchym, ulotnym, ciepłym. I to ostatnie zdanie - "chwila ciepła w dłoniach" - brzmi jak coś, co można jednocześnie stracić i zachować na zawsze. Piękny wiersz!
    2 punkty
  43. @Berenika97 Jak to dobrze że jestem od takich portali - zabawek wolny. Szkoda czasu. Znajomych których mam jak chcemy sobie pogadać dzwonimy. Przerażają mnie młodzi ludzie idący ulicą ze smartfonem słuchawki na uszach i wpatrzeni w ekranik. Porażka włazi na ulicę nawet się nie obejrzy - dlatego mam kamerę w aucie i nawet na policję (o dziwo) to jakoś działa. Machnął abym się zatrzymał, podszedł zobaczył kamerę, "o bardzo przepraszam, proszę dalej jechać". gdzie dziś dyskrecja jakaś intymność za wszelką cenę uwagę zwrócić bo nie ma nic do powiedzenia niedouczeni snują się smutni ważne jest tylko jak zgasić ogień własnych pożądań jakimś efektem a tłum przepływa nikt nie ogarnie dla serc samotnych jedyny dreszczyk pozdrawiam
    2 punkty
  44. Usiadłem na parkowej ławce i oddałem beztrosce. A tu nagle cios między oczy, test rzeczywistości - puenta. Dobrze poprowadziłaś czytelnika. Szedłem tym wierszem, jak po sznurku, aż nagle chwila zadumy, zmieniła się w olśnienie. Pozdrawiam.
    2 punkty
  45. @Berenika97 Świetnie opisany nasz digitalny świat.
    2 punkty
  46. @Migrena Bardzo dziękuję :) „zanim zdąży odnaleźć swoje serce” - dziękuję za tę refleksję, bo to faktycznie rozchodzi się o zgubienie gdzieś samego siebie. Pozdrawiam @Nata_Kruk Dziękuję! :) @iwonaroma Dziękuję :) no tak… przynajmniej się nie dłużyła :) @hollow man To prawda. Cieszę się że trafił :)
    2 punkty
  47. Pewien Dziadyk spod Dziubeli chciał na Drynki do Pierseli. Lecz że był zbyt Prętki, dotarł aż do Giętkich, a tam Drynków nie Danieli
    2 punkty
  48. Rzeczywiście najciekawsza w nas jest prawda. Dziękuję, że mi o tym przypomniałaś. Mam zamiar unikać na przyszłość efektów specjalnych.
    2 punkty
  49. Jesteś poranną rosą, słońcem, które przeciera moje powieki. Deszczem, który zrasza zmęczone czoło, radosnym wiatrem muskającym włosy. Czym dla mnie jesteś? Wodą, powietrzem, krwią moją — częścią mnie jesteś. Chcę więcej — Ciebie, na zawsze, bez granic. Nie znikaj nigdy, proszę.
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...