Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 22.02.2026 w Odpowiedzi

  1. Nadszedł dzień, w którym słowo wreszcie zamarzło - „znużenie” było tylko przeciągiem, „kres” - pierwszym, twardym kryształem lodu. Zaczęło się od drobinki szronu na języku, która zamiast tajać, zaczęła narastać, powoli wypełniając sklepienie mowy. Obracasz ten chłód - gładką kostkę, czując, jak przyjemnie znieczula podniebienie, jak odbiera smak wszystkim innym sprawom. Przyglądasz się jej z bliska - nie jest już ostra, nie rani krawędzią. Matowieje, gęstnieje, traci przejrzystość, staje się doskonale obła od ciągłych powrotów. I coraz bardziej podoba ci się ten mróz, który nosisz pod językiem. Myśl o końcu staje się czysta, wybielona z lęku - tak sterylna, że aż piękna. inspiracja - książka Anny Ciarkowskiej, "Pestki".
    17 punktów
  2. wybacz mi chcę ci powiedzieć i przemienić moją prośbę w najstosowniejszy kwiat róża? umie się tylko pysznić lśnić a tu trzeba pokory słonecznik? zbyt radosny przyszła na myśl chryzantema lecz to z pewnością nie jej czas przecież jeszcze nasza miłość nie umarła a może lawenda? pachnie za mocno nie można zebrać myśli z rozproszeń niezapominajka - również kiepski wybór nie pasuje kolorem do twoich oczu czas mija skrucha na próżno chce wypuścić pąki zbliżasz się spokojnie otulasz dłonią maleńką siewkę z dwoma listkami już dobrze - mówisz - rozumiem nie smuć się wciąż jestem blisko i wtedy zakwitam dla ciebie całym nieskończenie czułym ogrodem 07. 02. 2026 r.
    15 punktów
  3. Już wszystko wiesz, każde słońce świeci i ja świecę też, choć umierają poeci. Już wszystko wiesz, otwórz swoje ramiona, na słodką serca biel, sobą mnie dokonaj. Już wszystko wiesz, szczęście czeka za rogiem, ciało dla ciała nałogiem, namiętnych pożądań — deszcz. Już wszystko wiesz, ciągle skropleni trudem, gonimy czas i ułudę. Czy miłość dogoni nas też?
    11 punktów
  4. Nie tym razem dzieci poza domem pada a ty czekasz czas swojsko odlicza minuty po schodach przyspieszone kroki za chwilę umówione stukanie i... nagle telefon czas ponownie wstrzymuje oddech zapada się w sobie po drugiej stronie głos i słowa... przejmujące bo o kimś kto zwyczajnie dostrajał akordy z nimi przemknęły dekady frustracje śmiech i łzy jak wszędzie i teraz akurat teraz ta wiadomość przecież muszę tam być po prostu luty, 2026 @Berenika97... wiesz, że Twój ostatni wiersz.. "Randka.., popchnął mnie w poskładanie słów, jw. Dziękuję za inspirację... :)
    10 punktów
  5. fot. A. Talik Jestem intruzem, który wszedł, nie wycierając butów. Każdy krok depcze kruchość rozsypaną na ziemi. Oddech burzy ciszę i zabiera nie swoje powietrze. Jestem intruzem, który przerażonym wzrokiem zabiera obrazy i układa je we wnętrzu. Każdy gest jak kwiatek do kożucha, dotyk dłoni jest kradzieżą, uśmiech do przyjaciela zbrodnią. I tylko słońce rozpycha się w przestrzeni, jakby nie znało historii. Stoję w jego promieniach, niepewna, czy wolno mi być ciepłą.
    9 punktów
  6. nie widać go ale jest tym co w świetle podpowiada cichutko żeby nie było pomyłek i gra toczyła się wartko gdy nie słuchają na scenie pojawia się chaos ci po drugiej stronie obserwatorzy z ciemności suflera nie słyszą nie są pewni czy jest a nawet go negują biernie patrzą czasem się śmieją a czasem płaczą myślą czują analizują kiedy kurtyna zapada aktorzy i obserwatorzy czekają na następne przedstawienie (i następne i następne i następne...) nieliczni dociekają kim jest ten sufler i po co cała ta gra
    8 punktów
  7. A tam za moją granicą spokojnie, wygodnie mieszkam to tam oswajam potwory i tam natrętny strach pierzcha. W cichości serca, z pokorą układam się wciąż na nowo wygaszam burze, pożary łagodne przyjmuję słowo. Flirtuję z pogodą duszy ta przetrwa gdy wszystko minie przyjmuję bożą opatrzność przestaję myśleć o winie. I tam za moją granicą jest ogród anielskich poruszeń nie znajdziesz tam lęków, obawy tam kwiaty kwitną od wzruszeń. Tam nigdy nie pytam "dlaczego" lecz łzami podlewam nadzieję i sama graniczę już z cudem bo z życia własnego się śmieję.
    7 punktów
  8. kocham cię jak ciało boi się snu w lęku przed rozpuszczeniem jak sól w ustach oceanu który nagle przypomina sobie że był łzą kocham cię tam gdzie myśl nie posiada języka milczy jak zwierzę z pyskiem pełnym światła bezdotyk zmieniający dłonie w popiół jesteś naciskiem ciężarem bez bólu który przesuwa pod stopami kontynenty jakby ziemia na chwilę oddychała moimi płucami tracąc pamięć kształtu nie dotykamy się dotyk byłby zdradą skróceniem drogi ta miłość nie ma ciała ma temperaturę gwiazdy na sekundę przed kolapsem gdy światło jest już tylko formą pożegnania tęsknię za tobą jak ziemia za trzęsieniem nie chce go lecz tylko wtedy wie że żyje bo dopiero pęknięcie uczy materię że była całością kiedy myślę o tobie kręgosłup zgina się we mnie nie z pokory z rozpoznania jak system który w samym jądrze kodu odnajduje błąd o kształcie twoich ust to miłość do światła zanim rozbije się o pryzmat rysów pole grawitacyjne działające zanim pojawi się ciało pisałem to nie znając cię nie wiedząc jak mówisz tak i jak gęstniejesz w drzwiach teraz gdy świat wypadł z zawiasów a ja trzymam w dłoniach tylko ciężar cienia stań się albo pozwól mi wyryć cię w instynkcie od początku
    6 punktów
  9. na rozgrzanej ziemi noc bez snu wystarczy że jesteś serce na dłoni zamknięte pięknem gdy człowiek umiera w znieczuleniu przekleństw i trunków nad światłami latarni radosny upiorny śpiew baby na miotle w miejskim stosie
    6 punktów
  10. po spowiedzi ostatniej łzy wzruszeniem ramion strząsnę smutek w lustrze dogonię własne spojrzenie zanim wyblaknie
    6 punktów
  11. "Zbroja godności" Nie chcę być biedny. Znam zapach tego strachu, więc gryzę beton, by wyrwać mu swoje. Pomoc? Tak, gdy krew cieknie albo braknie dachu – ale nie karm mnie tak, bym odrzucił zbroję. Jałmużna to smycz: miękka, jedwabna, złudna, która oswaja wilka, aż stanie się psem. Prawdziwa wartość jest szorstka i brudna, mierzona łokciem i harówki dniem. Szanuj staranie, ale broń swej godności: darmowe ziarno to tylko głód w ratach. Człowiek się rodzi w procesie kreacji, a nie w kolejce po resztki od świata. Stałem kiedyś i ja w takim rzędzie, czując ten chłód od spodu, ale pięt nie wbiłem w grunt. Nie dla mnie była ta kolejka. Wybrałem ból w dłoniach zamiast ucisku w żołądku, bo wolność ma zapach potu, a nie zasiłku w rubelkach. Więc nie proś o lekkość, lecz o twardą skórę, bo łatwy chleb smakuje jak glina. Tylko to, co sam wyrwiesz, buduje strukturę – reszta to rdza, co od środka nas ścina. — Leszek Piotr Laskowski
    5 punktów
  12. każdy powinien mieć miejsce w którym pochowa łzy niczym wezbraną rzekę z korytem sięgającym serca trzeba zapleść ręce by było bezpieczniej odległe południe z okrągłym słońcem nad chatą już zaszło spójrz woda przelewa się w chmurach z kluczem ptaków odleciał spokój szmaty ciaśniej przyległy do pleców smutek niczym słodkie okruchy zlizane w pośpiechu stałam się być czujna zapamiętuję każdy kamień raniący stopy stare ciało bez twardych brodawek które niczym pestki wyplute odrodzi się z ziemi
    4 punkty
  13. Dotykiem błękitu malujesz lazur nieba. Spojrzeniem pieścisz iskry wspólnych chwil. Oddechem kołyszesz do snu nasze pragnienia. Jak orły szybujemy daleko...hen... Za horyzontem nasza wyspa marzeń. Szczęśliwa przystań motyli barwnych snów. A uśmiech twój niewinny zamykam spiesznie w dłoni. W małej szkatułce wspomnień zachowam zapach róż. Autor fotografii: M. Lewandowska
    4 punkty
  14. Niech pan nie wchodzi - w moim domu nie ma kawy, nie ma prądu i jest dosyć chłodno. Nie mam kota, co by pana rozweselił. Nie mam psa, co rozzłościłby szczekaniem. Mam zaledwie małe łóżko z dziurawą pościelą, jakiś chleb - jednak czerstwy - i resztkę rosołu. I czemuż się pan tak upiera, by tu wejść? Chce pan śpiewaniem ciszę uciszyć? Kwiatem kątom nadać barw, a ściany przyozdobić Monetem? Proszę bardzo. Lecz uprzedzam, drogi panie - śpiew w mierne zapadnie tu półdźwięki, kwiaty do kolejnej pomrą niedzieli, a obraz w żałosną zajdzie szarość. I na cóż panu jelenia słać wśród wilki? 1 X 2022
    4 punkty
  15. W tym półmroku okno — gdzie, niby w pół kroku, wpada pęd wierzbiny. Czy li widział — serafiny?
    4 punkty
  16. Znowu podkreślił, że to nie przekreśla, zatem widnieje jeszcze szansa jakaś, którą dodatkowo nakreślił we wszystko przyjmę kajecie A5. Warszawa – Stegny, 21.02.2026r.
    4 punkty
  17. Zamykam drzwi minionego nie chce widzieć tego co dokuczało Wolę teraźniejszość która lepszym częstuje widzi tęczę i świerszcza Zamykam by nie zawróciły oczy pełne łez i nie śmiał się smutek Chcę czuć życie ozdobione nadzieją widzieć ogród pełen kwiatów A to co za tymi drzwiami niech sobie śpi niech nie psuje obecnego
    4 punkty
  18. Gdy biorę szydełko w dłonie wieczorem, Cisza otula mnie miękkim kolorem, Nitka po palcach sprawnie wędruje, A każde oczko spokój buduje. Oczko do oczka – chwila skupienia, Z włóczki powstają miłe wspomnienia. Tworzę dla dzieci małe maskotki, I tak powstają miękkie istotki. W każdej maskotce czułość ukryję, Nitką miłości delikatnie zszyję. Dziecięcy uśmiech serce porywa, To moje hobby – radość prawdziwa. 21.02.2026r. 🪡🧶
    4 punkty
  19. Wśród gwiazd znajdziemy ciepły i zimny pył na życzenie.
    4 punkty
  20. @vioara stelelor bardzo piękna, delikatna liryka. Jestem zachwycona kwiecistością utworu, jak przystało na polnego fiołka 🙂
    4 punkty
  21. Milczenie Nieosiągalni – w dalekim milczeniu Świadkowie wielu miliardów zdarzeń. I ja – świadek, chociaż skryty w cieniu Mojej przeszłości, walki i marzeń. Toczy się teraz historii wiele; Szeptów i westchnień – w ciszy słuchacie. Ktoś właśnie płacze - inny się śmieje. Lustra Wszechświata – bezgłośnie czuwacie. A My? Jedynie częścią historii, Która upływa na waszych oczach. Tak często uparci i niepokorni – Z tarczą uśmiechu, płaczący po nocach…
    4 punkty
  22. W rozświetlonym niebie , wśród gwiazd Nowego Roku , Me serce rozdarte , nie ma Cię , jestem w mroku.... Płakałam , tęskniąc i cierpiąc srodze , nie ma już Cię Tatku na mojej drodze ... Nie błyszczy Twa gwiazda , nie oświetla mi drogi ... Czuje się jak ślepiec nie widząc dalszej drogi... Nie mam siły iść do przodu dalej , w głowie pustka wielka , nie czuje radości i serce mi pęka .... Odeszłeś za szybko, niespodziewanie i w moim sercu ta pustka zostanie.... Gdzie szukać Tatku bólu ukojenia ..? Czy znajdę go w naszych wspólnych wspomnieniach ? Czy ulgę przyniesie modliwa ? Czy płomień świeczki na Twoim grobie? Czy czas zagoi częściowo te rany? Czy cierpisz jeszcze Tatku kochany ? Czy śpisz spokojny , bez bólu i troski , Czy Ty tam Tatku masz jeszcze troski ? ... Spoczywaj w spokoju Tatku ukochany w moim sercu na zawsze schowany ...
    4 punkty
  23. „Poranek” Chwila gdy światło rozjaśnia powieki, cisza splata się z zapachem kawy. Za oknem miękko budzi się dzień, a słońce osiada na twarzach przechodniów. Stoły pachną świeżością warzyw, dom oddycha spokojem poranka. Ktoś stoi w oknie, obejmuje kubek ciepłego naparu, jakby trzymał w dłoniach ciszę. Taki obraz dojrzewa w myślach, czy to tylko wyobraźnia? Czy wystarczy chwila, by stał się rzeczywistością?
    4 punkty
  24. Światło wbijało setki igieł w źrenice Miłości świadkiem nie chcę być nigdy Bo miłość sama się pcha na szafot Tuląc do siebie znamiona krzywdy Da swe kończyny ucinać katom Wtedy słońce wydało się bielsze Gdy zwiędną pąki motylich skrzydeł Co trwają może oddechów trzy I strzeli para z dusznych kadzideł Ujrzysz jak nić przeznaczenia drży Kropla potu na skroni była gęsta jak lawa Krzyczymy ku niebu ściskając nadzieję Że chmury będą nam pośredniczyć Bo między nami wicher wciąż wieje Co nasze uszy przyszedł pożyczyć Popękana ziemia wrzeszczy z pragnienia Zwisając z płotu przebici w pół Lgniemy do siebie nie wiedząc nic I czując w uszach płonący ból W splecionych dłoniach będziemy żyć Spadła kropla niebiańskiej krwi
    4 punkty
  25. Młody szlachcic zagaił mistrza przy wieczerzy, - Wzrost u mnie szpetny, żadnej na mnie nie zależy. - Mów, że czego natura w jednym nie daruje, to w innym jednakowoż hojnie wyrównuje. Uśmiechaj się przy tym, a tak je zaciekawisz, że będą chciały sprawdzić, czy bajek nie prawisz.
    3 punkty
  26. Po zimnym ulewnym deszczu, Gdy spowił okolicę dotkliwy chłód, Ucichł plusk wody w rynsztoku, Zastygać począł ulicznych kałuży brud, W starego kościoła cieniu, Przystanął bezszelestnie smutny duch, Oblicze jego cienisty krył kaptur, A zamyślił się pogrążony w smutku. Tyleż posępny co tajemniczy, Choć wicher przeszył go mroźny, W milczeniu stał niewzruszony Starym murom nie mówiąc nic, Samemu przybywając z przeszłości, Dziwiąc się czasom współczesnym, Choć pozostając niewidzialnym, Skrycie łzy gorzkie uronił. Niewidzialne jego łzy, Pochmurnemu niebu się skarżyły, A przeraźliwy straszny ich krzyk, Niósł się ludzkim uchem niesłyszalny, A ich żałosna skarga, Niesłyszalna choć głośna, Zdolna poruszyć każdego anioła, W takie oto ubrana była słowa: ,,Każda jedna wojna... Tonie we mgle fałszu i kłamstw, Niczym zburzonego kościoła wieża, W opustoszałej wsi zapomnianej przez czas, Przemilczane, zapomniane bitwy, Niewygodne dla rozdmuchanej propagandy Niekiedy więcej kryją o niej prawdy, Niż historycznych opracowań opasłe tomy… W cieniu każdej wojny, Wyrastają nowe, niekiedy bezimienne groby, Posępne wdowy w czerni, Pośród szlochów wypłakują swe oczy, Niezliczone starcia i potyczki Których nie znajdziemy w podręcznikach historii Kryją swoje wielkie sekrety, Strzeżone przez duchy żołnierzy poległych… W cieniu każdej wojny... Politycy i biznesmeni z czystymi dłońmi, W garniturach nienagannie skrojonych, Brylują w blasku fleszy, Gdy tymczasem w okopach, Pośród wszechobecnego cuchnącego błota, Każdy kęs chleba i każda konserwa, Na wagę są srebra i złota… W cieniu każdej wojny, Biznesowi magnaci majątek chcą zbić, Nie licząc się z cierpieniem maluczkich, Milionów matek nie obchodzą ich łzy, I choć poorana wybuchami ziemia, Nasiąka krwią niczym stara gąbka, Oni liczą zyski w siedmiocyfrowych sumach, Zatajając przed światem prawdziwy ich bilans…” Gdy spomiędzy gęstej jak mleko mgły, Uliczne latarnie z wolna zaświeciły, A blask ich z początku nikły, Przez szarugę z wolna się przebił, Duch poległego przed laty partyzanta, Tonąc w niewidzialnych swych łzach, Nieśpiesznie począł się rozpływać, Zakryła go zmierzchu kurtyna… Gdy przeminą kolejne wojny, Kolejne poległych żołnierzy duchy, Pochmurnemu niebu wykrzyczą swe skargi, Niesłyszalne uchem ludzkim. I przez nikogo niezauważone, Rozpłyną się z wolna we mgle, Najcichszym nie zdradzą się szelestem, Czasem gorzką pozostawią łzę…
    3 punkty
  27. Jak dobrze Z tobą być I tańczyć W świetle księżyca Nie bać się niczego Czuć twój głęboki oddech Nawet gdy wdychamy Spaliny z ulicy
    3 punkty
  28. @violetta ;) Dzięki @viola arvensis :) czasem trzeba i warto zostawić coś dla siebie:) Dzięki i również pozdrówka 🌼 @Marek.zak1 Zauważ Marku, że sufler nie wykonuje za nas działania ani za nas nie mówi jak też nie podpowiada non stop, krok po kroku, tylko w sytuacjach potrzebnych. Dojrzałość i dorosłość minimalizuje ilość błędów i pomyłek i wówczas sufler nie jest konieczny, pojawia się tylko od tzw.wielkiego dzwonu :) Dzięki i również pozdrawiam @Berenika97 :) Dziękuję. I oby jak najmniej chaosu w naszym życiu:) @Jacek_Suchowicz :) Nadmiar suflerów nie jest wskazany :) A zwłaszcza, gdy każdy ciągnie w swoją (inną) stronę :) Zwróciłeś uwagę na ważną sprawę - bo nie każdy kto podpowiada podpowiada dobrze i działa na naszą korzyść... Dzięki:)
    3 punkty
  29. @vioara stelelor tak, zebrać myśli z rozproszeń i związać je radosną wstążką, żeby przestały błądzić jak płatki na wietrze. Niech będą polne i wolne, jak ciepły wiatr, który pachnie tęsknotą i dojrzewającym spokojem. W wierszu pięknie wybrzmiewa droga od dumy do pokory, od szukania właściwego kwiatu do odkrycia, że najczulsze pojednanie wyrasta nie z symbolu, lecz z obecności.
    3 punkty
  30. śniło mi się że śniłem chiński pokój zawierający wszystkie obrazy z percepcji balony wypełnione ciężkimi frakcjami neonowego konfetti narkomanów unoszących się na chmurze z mechanizmów obronnych nagła potrzeba troski o moje bezdomne hikikomori później w gamma słabnie efekt halo aż do wybudzenia binarne zapadki gnieżdżą zwierzęta zamykające cykl życia w kilka dni słyszę jak gleba ciągnie nawóz a nagła światłość rozlewa się w każdy odcień bieli
    3 punkty
  31. Były to trzy koty Babuni. – Ach któż jak one robił unik? Z pazurami skakał na łeb? – Pamiętasz? – Nie mój czas, więc ja nie, Ale opowieścią mej Mamy, Ciut Babci…, wchodzę fantazjami, By zobaczyć dom kocim okiem, Herbaty, sufity wysokie, Młynek do kawy, filiżanek Bateria, dla chorych rumianek… I „Cerber” dawniej nad tym czuwał Łby do się najczulej przysuwał, Także zdawał się… – stąd dlań imię, Czasem smakołyk łapą wyjmie, Intruza stanowczo oprycha W nagrodę po trzykroć micha, Zwłaszcza gdy która na łeb spadnie Orząc pazurami nieładnie, = Brzydko, lecz nie niesprawiedliwie Bo tylko tym co „w duszy żywie Zamiar wrogi temu domowi, że skrycie człek myślą nie złowi…” Człek nie, lecz złapie instyktem kot I hop na głowę w ramach psot. By na ciepły piec jako leżę Wracać. – Okiem kocim stąd mierzę, To znaczy sobie wyobrażam, Czym usypiając się rozmarzam… Zaczęte w Dzień Babci, 21 stycznia 2026, więc to nie do końca o kotach, ale o części „magii” babcinego domostwa. Grafiką „Koci Cerber” ilustrował „Perchance”, pod dyktando Marcina Tarnowskiego.
    3 punkty
  32. Zabrzmiało słowo stwórca zapalił gwiazdy rozsypał „pyły”
    3 punkty
  33. rumuńskie skrzypce nie rozbrzmiewają zwykłą muzyką do siarczystych przytupów ich dźwięk kładzie się wonnym dywanem na wzgórzach i ziemiach niczyich wplata wiejskim chatom słoneczne wstążki w czupryny dachów dziewczęta biegają boso po łąkach zbierają przytulie na sen o dobrym chłopcu jeśli się zjawi nocą zaczną suszyć zioła w płóciennych woreczkach i bielić prześcieradła Sânzienele otoczyły tanecznymi kręgami jak wiankami ogniste gniazda wśród uroczysk skrzypce zawodzą beczeniem owiec kwileniem kosa ostatnie iskry przepadają w śmiechu nie wiadomo czyim gdzieś za kudłatym grzbietem lasu
    3 punkty
  34. A przecież możemy mówić sobie prawdę, rozum zabrania, a serce tęskni z niemocy Przecież mogliśmy rozmawiać szczerze nie tasując kart, nie czyszcząc lustra Nie chowałbym się za roślinami, serialami i wakacjami, z tabletkami, którymi chcę przeżyć nasze rozmowy Nie tasując kart, razem przy ognisku powiedzieć wszystko co przychodzi do głowy A przecież mogliśmy nie dzielić się na dwa zwalczające obozy, albo faszysta, albo lewak – wybieraj, wciśnij selfie maszerując na wybory i jak łasisz się do jednych czy drugich, piszesz systemowe wersy, byle lodówka oferowała ci z internetowych zdjęć kęsy i nie używaj rymu to nie modne i śmierdzi Częstochową i nie pisz w pierwszej osobie to mogą jedynie wybrani, a najlepiej niech słowa tworzy sztuczna inteligencja, wyśpiewasz je tylko dostając nagrody, pieniądze na ciuchy, żarcie, rozrywkę, podróże, seks, jak będziesz posłuszny wszystko to możesz mieć i możesz nie być robolem Bądź pięknym klasistą Od rasistów wyzywaj biedniejszych Zmieniaj make – up, nie czyść serca, bo na trzeźwo nigdy byś nie łamał pod kimś krzesła, nie czyść serca, bo jeszcze je usłyszysz A przecież nie musimy tasować kart i różniąc się pięknie omijać lustra i kasyna, by nie rozłączyć serc nawet jak opadną ręce przez chwilową złość, bo nauczyliśmy się wybaczać i wreszcie jesteśmy jak Kiplinga człowiek bez przeszłości i broni, by nie stanąć znów przeciw sobie
    2 punkty
  35. krzew jagód w leśnym gąszczu ukryty daleko daleko do niego w nim nie zamęt skryty do niego do niego tam odnajdę swoje tęsknoty nasycę głód świeżości i letni spokój zagości
    2 punkty
  36. ,, Jezus przez czterdzieści dni pości i jest kuszony ,, Mt.4 1-11 piękno jest jak wspaniały sen obiecuje uciechy uśmiecha się jest miłe i przyjemne przyciąga ma wiele do ofiarowania to prawdziwe czyste bez iluzji jest owocem Bożym bywa … imitacja kusi kolorami zapachem wiosennych akacji niczym nie różni się dla zmysłów od prawdy dusza sumienie detektory fałszu … słuchajmy ich nie ulegajmy pokusie zła Jezu ufam Tobie 2.2026 andrew Niedziela, dzień Pański
    2 punkty
  37. Gonię twój ogon, on jak zegar - tyka, nie widzę godziny, minuta mi umyka. I słyszę go wszędzie, za każdym rogiem - on tyka i uroczo się droczy, gdy wchodzę - znika. Otula go puszysty kożuszek, ma mięciutkie futerko, i nazwałam go już nawet - cierpliwy mruczek. I złapałam go wreszcie, ciągnę, ciągnę, a tam ogon - i sam ogon! I nic więcej.
    2 punkty
  38. @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. :) Lecz choć spóźnione, to ciepłe tchnienie Potrafi skruszyć najtwardszy głaz. Zanim zapadnie głuche milczenie, Warto spróbować – choć ten jeden raz. Bo gdy odwilży poczujemy drżenie, Nawet na lodzie wyrośnie kwiat. Żal to nie tylko smutne wspomnienie, Lecz most, co łączy pęknięty świat. @vioara stelelor Dziękuję za to połączenie - i za to, że dostrzegłaś tę granicę. Wiersz rzeczywiście dotyczy myśli samobójczych, konkretnie z ksiązki, gdzie bohaterka właśnie tak - stopniowo oswaja tę myśl. To, co opisałaś jako "krystalizowanie się wewnętrznej siły", w tej narracji jest czymś odwrotnym- pozornym uspokojeniem, które jest właśnie niebezpieczne, bo piękne. Wiersz stara się to pokazać od środka, bez oceniania. Dziękuję Ci za tak głęboką analizę. To dla mnie bardzo ciekawa perspektywa. @Łukasz Jurczyk Bardzo dziękuję! "Niebezpiecznie przyjemny" - to chyba najlepsze ujęcie tego, o co mi chodziło. Serdecznie pozdrawiam. :) @Myszolak Bardzo dziękuję! Na pewno byłaś w mojej głowie, gdy to pisałam.:) Trafiłaś idealnie w punkt, o to mi właśnie chodziło! Szczególnie ten paradoks komfortu w apatii, i to "nasze" oswojenie myśli, która z początku była obca i ostra. Właśnie o tej drodze chciałam napisać. Bardzo dziękuję za tak obszerny i ciekawy komentarz, przeczytałam z wielką przyjemnością. Serdecznie pozdrawiam! @andrew Bardzo dziękuję! Dziękuję za wiersz -"lód i woda" to piękne domknięcie. Lubię, że zostawiłeś wielokropek, jakby ta przemiana była wciąż otwarta. :) Serdecznie pozdrawiam. @[email protected] Bardzo dziękuję! Klasyk. Przynajmniej wiesz, że lód jednak rani - mój bohater jeszcze tego nie odkrył. :) Serdecznie pozdrawiam. @Christine Bardzo dziękuję! Dziękuję - "osuwanie się" to dobre słowo, właśnie o tej stopniowości chciałam napisać. To, że myśl przestaje boleć, nie znaczy, że jest bezpieczna - i o tym jest ten wiersz. Serdecznie pozdrawiam. :)
    2 punkty
  39. @vioara stelelor cudowny wiersz. subtelna medytacja nad wybaczeniem, nad tym, jak skrucha i troska mogą przybierać formę najdrobniejszych gestów . prowadzisz mnie przez ogród symboli gdzie każdy kwiat to przemyślana metafora emocji, starannie dobrana, żeby oddać cięzar pokory, delikatnosć skruchy i czułosć relacji. róża, słonecznik, chryzantema, lawenda, niezapominajka , każdy z nich nie tylko opisuje uczucia, ale też ujawnia proces rozważania, niespiesznego ważenia słów i gestów wobec drugiego człowieka. najbardziej poruszający jest finał – maleńka siewka ( cudeńko) z dwoma listkami, którą bohaterka podaje drugiej osobie staje się symbolem nadziei i wspólnego wzrastania. moment, gdy "zakwitam (dla ciebie ) całym (nieskończenie czułym ) ogrodem”, jest kulminacją wiersza i jednocześnie afirmacją miłosci, która nie narzuca, nie pędzi, nie ucieka od refleksji, lecz obecna w swoim milczeniu i delikatności, staje się pełnią. to fantastyczne połączenie intelektualnej precyzji z emocjonalną prawdą . pokazujesz, że prawdziwe wybaczenie i miłość wymagają zarówno pokory, jak i uważności. Twój wiersz jest elegancki, czuły i głęboki, jakby każdy wers był drobnym, filozoficznym oddechem. takim oddechem który jest mi cholernie bliski . uklony dla Ciebie za wspaniałości które pozwoliłaś mi przeczytać :)
    2 punkty
  40. @viola arvensisŚlicznie dziękuję :) @lena2_Cieszę się, że przypadł do gustu :) @Alicja_Wysocka ...a w końcu przychodzi chwila jasnej ciszy; bo tylko w ciszy kwitnienie przechodzi w owocowanie, a ciepło mości ufne legowisko dłoniom. Lecz najpierw każde słowo musi poczekać na swoją własną porę roku...
    2 punkty
  41. Bardzo subtelny wiersz, przepiękna puenta:):) pozdrawiam serdecznie:)
    2 punkty
  42. @violetta idźcie sobie do parku z czereśniami my chcemy być sami .! ;)
    2 punkty
  43. @violetta Dziękuję za komplement, pozdrawiam! Dziękuję! Nadwrażliwość jest pięknie-męcząca, jednak wskazuje — promienie do słońca. Pozdrawiam! @KOBIETA Bądź moją Japonią, wyspą, sensem, dłonią. <kiss>
    2 punkty
  44. @Christine Bardzo dziękuję!!! Gdyby się nie udało Aleksandrowi, to zapewne byśmy o tym się nie dowiedzieli :) Lubiłem tę historię. Jeszcze nie wiedziałem, że kłamie. Rozcinałem węzły. Wracały nocą. Każdy dzień zostawia cienką nitkę. Nie szukaj miecza. Tu nie ma co ciąć. Pozdrawiam:)
    2 punkty
  45. @FaLcorN Kornel …najpiękniejszy wiersz jaki tutaj przeczytałam !!! :) Zawiśnienie… Gdy kwiatami wiśni rozkwitnie już wiosna przysiądę z Tobą na ławeczce, z realnych płatków spleciemy dłonie. Zabierzesz mnie z parku do kraju wiśni zarumienisz, niekończącą się falą kwitnienia.
    2 punkty
  46. @vioara stelelor piękne mentorzenie gwiezdna skrzypaczko :) Prawie ześ dotknęła sedna :) @FaLcorN mistrzu. Dla mnie osobiście cierpienie jest najgłębszym zrozumieniem miłości, dalej jest tylko śmierć DLA miłości, co jest dla mnie najwyższą ludzką aktywnością w tej materii.
    2 punkty
  47. Tak, ale natura nie znosi próżni. Coś umiera, ale coś wyrasta w tym pustym miejscu. Jeżeli założymy, że przez całe życie człowiek do czegoś się rozwija, to miłość może być etapem, który ten rozwój kształtuje. W tym sensie - tak, jest umieraniem, bo działa w czasie i przybliża do celu. A jeżeli spojrzeć na to z perspektywy cierpienia - to właśnie ono mocniej związuje nas z życiem, niż szczęście. Pozwala człowiekowi odkryć w głębi samego siebie potencjał, aby wyjść ze wszystkiego, co wgniata w ziemię i właśnie - stać się, dokonać, jak pisze @FaLcorN, tylko już nie w cudzych rękach, poprzez czyjeś działanie z zewnątrz, ale w swoich własnych, w oparciu o swoje rozeznanie potrzeb i granic. No to byłoby tyle mentorstwa na dziś ;)
    2 punkty
  48. @Leszczym Chcę podkreślić, że dobrze nakreślił sytuację, choć nie przekreślam opcji, że w tym kajecie A5 skreślił już niejedną szansę - zanim ją jeszcze podkreślił.
    2 punkty
  49. rozsypany jak liście przed zimą nadłamaną trzciną jestem ulepiony z marzeń kształty mam wyraźne zanim jak mgła upadnę jestem tak blisko jak cień przykrywam Cię białym puchem tylko słuchaj
    2 punkty
  50. @Berenika97 to ja jestem zachwycony Twoim wierszem ktory mnie emocjonalnie rozpalił. jestem zachwycony Twoją koronkową uważnością i literacką czułością w rozbiórce mojego, a przecież i Twojego wiersza. dziękuję Ci Nika bardzo :) uśmiechy dla Ciebie :))))) @Leszczym dziękuję Michał. czytac takie słowa od Ciebie to zaszczyt. @viola arvensis dziękuję Cyganko za wzruszający komentarz z emocjonalnymi akcentami osobistymi. to zawsze podnosi rangę słów komentarza. miło mi bardzo, że jesteś bo Twojej obecności właśnie pragnąłem. milutkie uściski dla Ciebie :) @Nata_Kruk inspiracja zrobiła robotę !!! ja tylko dorzuciłem do poetyckiego pieca garść refleksji. dziękuję Nata !
    2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...