Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 08.02.2026 w Odpowiedzi
-
W rubryce „zawód” wpisuję - gorączkowe ratowanie pasji, którą duszę w dłoniach. Nie znam zaklęć na sukces, moim fachem są rzeczy małe, kruche i codzienne. Staż przeszłam w teatrze powtarzalnych dni. To one rzeźbią twarz, linia po linii, podczas gdy w szczelinach między słowami piję gęstą, czarną gorycz. Moje kwalifikacje? Gniew, który stał się domowym zwierzęciem, i odważna myśl, zamknięta w klatce nieśmiałości. Lęk ma kierunek i temperaturę. To wschodni wiatr, niosący echo frontu, przez który zaryglowałam drzwi przed marzeniami - są zbyt delikatne na tę pogodę. Jeśli szukasz referencji, nie czytaj papierów. Zajrzyj w oczy - tam, na samym dnie, odnajdziesz swój podpis.26 punktów
-
a ja lubię się na dłużej zatrzymywać, myśleć i czuć dużo więcej, lubię niepokornego wiatru szum, i różę kolczastą w zwykłej butelce lubię milczeć bardziej niż wypada, zatrzaskiwać drzwi, gdy na progu lód, lubię gorące dziękowania składać - że jesteś człowieku blisko, tuż tuż9 punktów
-
posługa dopiero co grzebał się w ziemi wciąż miał ją pod paznokciami ale już wstrzymano zegary zasłonięto lustra przeżegnała się szepcząc słowa modlitwy rozwinęła pasmo bandaża i podwiązała mu szczękę pod brodą9 punktów
-
Ciężki dym papierosów. Wódka w nadmiarze. Okrągły stół - jak koło fortuny i potasowane krzesła. Między nawiasami maskarady - figuranci i ich oficerowie prowadzący. Telewizory w drewnianej obudowie. Przemowy i rezystancja. Mit założycielski. Wielkie pieniądze za tanie łzy. Egzaltacje transformacji. Musieliście tylko uwierzyć w wasz trud - zbyteczny. Fabryki nieczynne. Macie gumę balonową na pocieszenie, gram amfetaminy do herbaty, a w kieszeni - dziurawy guzik i bilet bezpowrotny do krainy przemytniczego pokolenia. Już trzy dekady, a my wciąż - nieocleni.9 punktów
-
Pokaż mi swoją twarz Odsłoń mi swoje oczy Zademonstruj mi cały swój byt Mówię słowami serca w kolorze czerwonym Obiecuję, że będziemy dwiema duszami Nasze życie to krąg miłości Gdy patrzę w twoje oczy, poznaję twoje myśli Dostrzegam miłość, urodę, to ty tam jesteś To miejsce przypomina raj, mimo braku niebieskiego nieba Nie trzeba raju, aby tu być Wystarczy, że ty jesteś blisko i już jest raj Raj nazywa się twoim zapachem Przemienimy się w bukiet miłości składający się z przeróżnych kwiatów Lovej . 2026-02-08 Inspiracje . Definicja miłości7 punktów
-
dedykuję Berenice97 A może w ciszy wnętrze ostudzić, aby się zmienił wokół nas świat, bo już się nie da przemienić ludzi, rozlejmy ciepło, miłości blask. Zakopmy gniew głęboko w ziemi, wyrozumienie trzeba nam siać. Zaś ludzie przy nas sami się zmienią. Choć część odejdzie, by w gniewie trwać, a na ich miejsce, przybędą nowi niosąc odwagi niejeden gros. Zniknie nieśmiałość, ujrzymy drogi, na których dobroć ma swoją moc. Zaś referencji nie ma co szukać, lecz spojrzeć w serce przynajmniej raz. Życie jak puzzle składa nam dusza. Coś z siebie innym możemy dać? ps wczoraj pisałem "na gorąco" a dziś chłodno przeczytałem i postanowiłem zmienić.7 punktów
-
nie mówisz prawdy stając się opowieścią o innej opowieści więc to już nie ja nie wtedy cierpliwie nawlekam obrazy niteczko zwiewna zostawisz mi szary szum do snu zapatrzenie w punkt przez który sączy się czas7 punktów
-
Pisanina Skaczą myśli po niebie Jak nuty po pięciolinii, A ja piszę list do siebie: Wokół są sami niewinni. Śnieg pada i zasypuje rany, Starość w ciszy umiera. Dzień jest taki zapłakany, Noc się trumną otwiera. Szukam swoich kroków w bieli, W siwe włosy wplątuję wzrok. Już mnie diabli dawno wzięli, W środku dnia panuje mrok. Takie rymy koślawe wychodzą – Tupią, kopią, trzaskają drzwiami. Marzenia za nos mnie wodzą, Nadzieję owijają mgłami. Po co pisać takie wiersze, Ludzi do czytania zmuszać? A może to są życzenia najszczersze, Żeby ludzi ich życiem wzruszać?6 punktów
-
Serce Złamane na pół I karty Wyłożone na stół I prawda Która nie boli Czy ktoś Tutaj odnajduje się W swojej roli W świecie Pisanym krwią W czarno białym świecie...6 punktów
-
bywa powolna i cicha albo gwałtowna i nagła często przychodzi za wcześnie a czasem specjalnie spóźniona wykwita na ustach w spokoju spełnienia lub w grymasie żalu nie wszyscy jej się boją ale każdy ma na nią szansę6 punktów
-
Nie ma nic piękniejszego niż drzewa Rozłożone gałęzie Opadające igły Wszystkim mówią: "Przytul się"5 punktów
-
Bosy, zwinny — jak małpka zgoła — z odpływem się zabrał w którymś lecie. Przed Pompaurdé chylił czoła, gdzie ptaki pieśnią rozpinają siecie. — Już świeca dogasa! z podwórza kwik się niesie! Co mówisz, co mówisz, dziecię? Jack Featherwick?...5 punktów
-
Poezja Czy Poezja jest dziś Sztuką? Sztuką znaleźć jest w niej cel? Niezbyt prostą, nie wytrawną, kimś kto myśli, złączy w jedno i osiągnie swoje – Cel. Skąd uderzy, dotknie, muśnie, a gdy trzeba zmąci, fuknie. Jak poczuje, że tak trzeba. Raz przy ziemi, bliżej nieba, kiedy czuje, że tak trzeba. Gdzie jej dom i czy ma stół? Może ława? Nie ma stołu - nic nie szkodzi. Bliżej ziemi i ogrodów łatwiej pisać, prościej żyć. Komu służy, gdy jest służką? Kogo bawi swoim żartem? Czy zawodzi czy prowadzi? Kim Poezja dzisiaj jest? Czy iść za nią na manowce, gdy betonem pachnie Świat? W jakim stroju jest przeważnie? Co przystroi, gdy na bal? Prosto z domu ją zaproszą? Kupi bilet do Las Vegas za ostatni wdowi grosz, by podzielić fotką się? Butik, torba made in Chanel. Jak zaznaczą, zauważą, uwierzy: Poezją jest! I nieważne, że pamięta tamto to i jeszcze coś. Dzisiaj już żaden Literat nie nosi cukierków w surducie i damy się nie rumienią. Po prostu nie ma dam.4 punkty
-
4 punkty
-
Cylinder zastygł w bezruchu a tuba zamilkła. Tym razem nawet igła fonografu zdawała się nie mieć ochoty wracać na powierzchnię cylindra po raz setny tej przeklętej nocy. Obiecałem, że pomogę w poszukiwaniach, lecz po tym czego się tu dowiedziałem i po tym co usłyszałem i zobaczyłem, stwierdzam jasno, choć z dozą naprawdę przejmującej rozpaczy, że mój nieodżałowany ojciec, został pochłonięty w odmęty, bezdennej paszczy szaleństwa. Po czym uleciał w kompletny niebyt, bagiennych wrzosowisk północnej Szkocji. Przeszukano cały dom od piwnicy po strych. Wszystkie pozostałe obejścia i budynki. Studnie, staw a nawet rozkopano przydomowy ogródek ze wspaniałymi krzewami piwonii o które tak dbał. Bardziej niż o jedyne dziecko. Wszystko zaczęło się gdy byłem jeszcze dzieckiem. Ojciec był szanowanym profesorem archeologii na uniwersytecie oksfordzkim. Był najlepszy w swoim fachu i dzięki temu pozostawał w kontakcie z najtęższymi umysłami z całego świata. Pamiętam doskonale zimowy poranek, jakieś piętnaście lat wstecz. Zakładałem szkolny mundurek i z teczką w prawej dłoni zmierzałem ku drzwiom domu. Ojciec szedł za mną. Trzymał mnie delikatnie za ramię, tłumaczył mi że jeśli nie zakończy zaplanowanego wykładu na czas to odbierze mnie ze szkoły nasza sąsiadka panna Stevenson. A jeśli wszystko zakończy się zgodnie z planem to obiecuję zabrać mnie potem na łyżwy. Nic nie poszło zgodnie z planem. Otworzyłem drzwi i o mało co nie zderzyłem się w nich z ponurym, wysokim i dość postawnym jegomościem w szarym, długim, dwurzędowym płaszczu o prostym kroju. Jego fason nie był typowym dla wyspiarza a raczej obywatela zbuntowanej kolonii. Dziwny gość otarł mnie ledwie wzrokiem zza przyciemnianych, wąskich szkieł i zwrócił się do mojego ojca. Bardzo przepraszam za tak nagłe najście ale na uniwersytecie powiedziano mi, że jest Pan jeszcze w domu panie Fodden a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który z pewnością pana zainteresuję. Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko i wręczył je ojcu. Nazywam się Peter Noyes i jestem zastępcą profesora Clarka na uniwersytecie Miscatonic w Arkham. Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia. Profesor liczy na Pana pomoc w tej sprawie. Jeśli tak w istocie będzie czekam na Pana w dniu jutrzejszym w południe na nabrzeżu numer dwa, celem odbycia podróży najpierw do Bostonu a potem do Arkham. Proszę pamiętać, że nie ma czasu do stracenia. Gwiazda czy też planeta, powoli pojawia się w naszych snach nieprawdaż? Nie czekając na odpowiedź, odwrócił się na pięcie i szybko znikł za zakrętem skrzyżowania. Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson i nakazał jej by zajęła się mną przez jakiś czas bo czeka go długi i pilny wyjazd do Bostonu. Zostałem u niej długie lata. A ojciec wrócił podobno kilka lat temu. Nikt nie wiedział skąd ani po co. Uważano go za zmarłego. Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii razem z tym całym Noyesem i Clarkiem. Nadal gdzieś w szufladzie biurka mam jego nekrolog z jednej z gazet z Arkham. Żył ale przypłacił to szaleństwem. Nie widziałem go już nigdy później. A teraz zaginął po raz wtóry. Podobno planeta znów nawiedzała go w snach. Odebrałem telefon z policji i obiecałem przybyć na miejsce by jakkolwiek pomóc śledczym. Bo sami nie rozumieli w środek jak wielkiego szaleństwa przyszło im wpaść i brnąć dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom. Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne. Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth? To miasteczko, osada czy może jakaś kodowa nazwa jakiejś świątyni czy wykopalisk? Znaleźli pamiętnik ojca, gdzie ta nazwa pojawia się ciągle. Ten krótki wpis ołówkiem sprzed wielu tygodni. Wreszcie odezwali się do mnie Ci z Yuggoth. Będą czekać w oktawę święta ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach. Zabiorą mnie znowu… Brzmiało to jak żart. Lecz jedno było pewne. Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów. W gabinecie ojca panował półmrok. Oficer śledczy siedział naprzeciw mnie w skórzanym fotelu. Widać było na jego twarzy mieszankę zmęczenia, rezygnacji i powątpiewania ale oczy mówiły zupełnie coś innego. Rozedrgany głos również. To był czysty strach. Cały czas zerkał niespokojnie na rączkę z igłą, jednak nie miał już ochoty a raczej śmiałości by ponownie odtworzyć nagranie. Wreszcie wstał. Zbyt gwałtownie i prędko by móc ukryć nerwowe ruchy nie przystosowanego do tak niecodziennej i tajemniczej wiedzy. Umysł policjanta opiera się na racjonalnym poglądzie, utrwaleniu w twardym dowodzie i bezsprzecznie niepodważalnej tezie. A on miał jedynie dziwne, nic nie wnoszące nagranie z wrzosowisk oraz na dokładkę masę chaotycznych, spisanych w stanie delirycznym dokumentów a także pamiętnik osoby najpewniej zupełnie obłąkanej. Musiał jednak udawać przed świadkiem, że nadal panuję tutaj nad wszystkim a sytuacja jest owszem trudna lecz jeszcze nie beznadziejna. Jedna poszlaka, trop, cokolwiek i będzie można ruszyć dalej a potem czym prędzej wynieść się stąd i zamknąć a najlepiej spalić tą przeklętą budę. Ojciec tego chłopaka był szalony. Lecz również kiedyś był szanowanym naukowcem. Wiedział, że facet żyję i wodzi ich za nos w swoim wyimaginowanym świecie istot z innego wymiaru. Spojrzał jeszcze raz na chłopaka. To nie było typowe przesłuchanie. Bo sprawa była nietypowa ale i chłopak zdawał się nie wiedzieć zupełnie nic. On już dawno stracił ojca i nie zamierzał widać nawet udawać, że może być inaczej. Nie miał żadnego interesu by im pomagać a tym bardziej utrudniać śledztwo. A więc jeszcze raz. Potwierdzasz, że głos z nagrania to głos Twojego ojca? Chłopak patrzył przez nieprzejrzysty mrok za oknem, był teraz gdzieś daleko, musiał cofać się w trudną przeszłość. Tak. To głos mojego ojca a ten drugi głos praktycznie na pewno należy do Noyesa. To już sami ustaliliśmy. Noyes zanim wyruszył z moimi ludźmi na poszukiwanie Twojego ojca, przyznał prawie od razu, że chodzili na wrzosowiska razem. A gdzie jest teraz? On byłby lepszym świadkiem niż ja. Zna mojego ojca dłużej. Nawet zmartwychwstali w tym samym czasie i miejscu. Nie wydaje się to Panu dziwne? Policjant pokiwał głową. Noyes też zaginął, razem z całym moim patrolem. Miał ich zaprowadzić w jedno z miejsc na wrzosowiskach. Tam to wszystko nagrywali. Tam mieszkają oni. Chłopak wybuchł krótkim, lękliwym śmiechem. Ci z tego Yuggoth? Myśli Pan, że mój ojciec i Noyes wpadli w Nowej Anglii przed laty na trop jakiejś ludowej sekty. A potem przybyli tu i zaczęli robić to samo już jako jej członkowie? Może po to są te wszystkie modlitwy, obrzędy i bluźniercze rysunki w pamiętniku. To kult. Mamy w pamiętnikach zapisy o dziewiątej planecie układu. Przecież obaj wiemy, że takowa nie istnieje. Wszystkie teleskopy jej szukają, lecz ona jest tylko marzeniem astronomów. Pojawia się w snach. Bo jest z krainy snu. Jest bajką i pożywką dla tych co mają światłe umysły lecz słabe nerwy. Jak Noyes czy mój ojciec. Pan spojrzy na ten zapis o tutaj. Złapał za zakładkę w pamiętniku i przewrócił strony. Wskazał palcem fragment i odczytał. Zaprowadzili mnie przed oblicze Rady. Ich Starszy opowiedział mi o zagrożeniu tak samo olbrzymim dla nich jak i dla nas. Całej humanoidalnej rasie grozi zagłada. I to ich wina. Połączyłem się z jego myślami. Ach! Co ujrzałem… dobry boże … skuty lodem kontynent a nad nim stróżujące aż do firmamentu czarne, błyszczące góry. Okryte mgłą szaleństwa. Za nimi płaskowyż żalu, na którym palą się wieczne ogniska dzikich plemion wyznawców. Wznoszą do nieba imię najwyższego chaosu. A on słucha, zamknięty w dostojnej sali pałacu na szczycie samotnej, bazaltowej góry. Gdzie jeden człowiek jeno dotarł w wędrówce przez sen. Góry strzegą też miasta. Jeśli można go tak określić, nie tracąc przy tym wiary w postrzeganie wymiarów przestrzennych, matematycznych i fizycznych. Ci, którzy mnie wezwali. Określają je jako Miasto Umarłych acz Śniących. Boże jedyny jeśliś jest to ratuj nas… to miasto jest na Ziemi… to biegun. A pod nim grobowce Starszych. W grotach snują się strażnicy. On przekazał mi kolejną myśl. I zobaczyłem to miasto w pięknej krasie dawnych prekambryjskich dni. Sale, biblioteki, zamki i pałace. Nie zmieniła się jedynie zimna postać góry, leżącej za Leng. Lecz pałac na jej szczycie tętnił życiem, śmiechem i zabawą. Tak hucznie ucztowali Ślepi Bezimienni. A kto im usługiwał. ONI! Byty z Yuggoth. Niewolnicy Cthulhu. Który śpi pod kontynentem… Zamknął z trzaskiem oprawiony w skórę pamiętnik. Jedno było pewne, żywy czy martwy. Jego ojciec jest stracony dla racjonalnego świata ludzi. Dla jego umysłu i serca również. Policjant skrzywił się jak gdyby kazano mu włożyć rękę w cuchnącą, galaretowatą maź, z jakiej składają się Ci z Yuggoth, przynajmniej wedle opisów z pamiętnika. I Twoim zdaniem to mam wpisać do oficjalnego raportu? Twojego ojca, tego dziwnego milczka Noyesa i trzech moich ludzi uprowadzili przedwieczni kosmici, wyglądający jak prehistoryczny budyń z cuchnącej grzybni i trzęsącej się galaretki? No pięknie. Obawiam się drogi chłopcze, że bliżej mi do wersji z sektą lub szalonymi mordercami. Na nagraniu słychać rozmowę Twojego ojca i Noyesa z kimś kto nie odpowiada na ich słowa bo chyba dźwięku fletu i jakiś piszczałek. O ile w ogóle są tam takowe instrumenty, nie można określić jako znany nam język. I jeszcze to metaliczne, głębokie buczenie. Jakby ktoś zamknął wściekły rój szerszeni pod aluminiową misą. To mogą być zakłócenia na cylindrze ale zaiste dziwne jest to, że szczególnie Noyes odpowiada zawsze wtedy gdy buczenie ustaje. Jakby rozumiał przekaz. I jeszcze ten ołtarz na wzgórzach. Znam każde wzgórze w okolicy i nie ma tu żadnych starych kaplic ani kościołów. Żadnych celtyckich świątyń. W epoce polowań na czarownice, mieliśmy w okolicy jednej z wiosek rodzinę posądzoną o czary i konszachty z diabłem. Podobno składali dzieci w ofierze na jednym ze wzgórz. Zanim jednak kapłani i gawiedź rozprawili się z nimi, przyszła na ich dom zagłada. Groza z samej czeluści piekieł. Kobieta przemieniła się w noc wiosennego przesilenia w potwora o tysiącu oczu i odnóży. Pożarła własny dom i odeszła w leśny jar, który do dziś uważa się za przeklęty. Jej syn zginął po tym jak jego ciało rozpadło się dosłownie na części. Podobno byli na to świadkowie bo stało się to na schodach biblioteki miejskiej. Zdążył jeszcze wypożyczyć jakieś czarnomagiczne dzieło a potem wyszedł przed gmach. Złapały go straszne spazmy. Na kolanach wrzeszczał imię ojca, lecz podobno nie tego który go spłodził tu na ziemi. A tego, którego przywołała niegdyś matka. Jego prawdziwy ojciec oszalał po tym wszystkim. Zmarł w szpitalu dla obłąkanych. Do ostatniego wydechu powtarzał podobno by zamknąć portal na wzgórzu bo groza powtórnie przyjdzie z gwiazd. Jak widzisz szaleńców nigdy nam tu nie brakowało. Wiem, że Cię to nie pociesza ale Twój ojciec nie jest wyjątkiem. Zostań tutaj chłopcze i poinformuj mnie niezwłocznie gdyby Twój ojciec, Noyes lub moi ludzie wrócili. Naprawiliśmy linie telegraficzną i telefon. A teraz polecam gorąco przespać się z tym wszystkim czego jesteśmy świadkami. Dobrej nocy życzę. Ukłonił się i wyszedł przez kuchenne drzwi. A ja nalałem sobie kolejną porcję whisky i naprowadziłem igłę na cylinder. Flety i piszczałki były zagłuszająco hipnotyczne. Metaliczne buczenie było pełne wyczekiwania a nawet wściekłego wręcz podniecenia. Drgania wywoływały ciarki na całym ciele a dusza karlała wręcz z niewysłowionego przerażenia. Nagle wszystko ustało a z bezdni ciszy wychynęły słowa Noyesa. Najwyższego kapłana. Nie zapomnę tych inwokacji do końca swych przeklętych dni. IA! IA! IA! NNGI BANNA BARRA IA! IARRUGISHGARRAGNARAB! Znów wściekłe buczenie i głos drugiego kapłana. Mojego ojca. Wzywam Cię Przodku Bogów! Wzywam Cię Stworze Ciemności, Czynami Ciemności! Wzywam Cię Stworze Nienawiści, Czynami Nienawiści! Wzywam Cię Stworze Pustkowi, Rytuałem Pustkowi! Wzywam Cię Stworze Bólu, Słowami Bólu! Wzywam Cię z Twego Domu Ciemności! Wzywam Cię z Twego miejsca spoczynku w trzewiach Ziemi! Dało się po tym słyszeć jakby odgłos ogniska i opętańczych skoków lub tańca. FYAAH! FYAAH! BOYYUK! URRAK! I znów szaleńczy ryk Noyesa. NIECH ZMARLI POWSTANĄ! NIECH ZMARLI POWSTANĄ I POCZUJĄ KADZIDŁO!... Nagranie kończyło się nagle tak jak gdyby fonograf został rozbity lub celowo wyłączony. Powziąłem decyzję. Muszę wyjechać Uciec! Rano. Oni już wiedzą. Oni wiedzą. Oni pragną. Dla nich nawet niewinna myśl o tym jest szeptem w ciemności, który ich zwoła. Nie chcę z nimi walczyć. Nie chcę im ulec. Ołtarz ukrył się przed światłem księżyca. Kiedy go zabraknie Oni tu wrócą. Ojciec też. I będzie błagał bym udał się na Yuggoth. Muszę zniszczyć wszystkie dowody. Spalić dom. Pozbyć się swojego zajętego obłędem umysłu…4 punkty
-
33. Machiny i ogień (narrator: operator katapulty – katapeltes) 1. Ogień nie ma twarzy, dopóki go nie poczujesz. 2. Obudziłem się w świetle płonących ludzi — to nie był już sen. 3. Płomień zdejmuje skórę — pod nią wszyscy jesteśmy jednym strachem. 4. Miecz był lekki, dopóki nie poczułem, jak zatrzymuje się na kości. 5. W tym kłębowisku ciał nie wiedziałem już, czy zabijam, czy ginę. 6. Upadł mi hełm — zostało nagie drżenie karku. 7. Machiny stały tam, czyste i dumne, a ja nie śmiałem ich dotknąć. 8. Słuchaj ich śpiewu, Dahijko, a potem dotknij moich blizn — to prawda. cdn.4 punkty
-
Rozlewa się we mnie rozpuszczona. Lepkość gorącej, mlecznej substancji. Z czułością służę w stanie skupienia. Chronisz moje włosy rozsypane, topniejąc w punktach stycznych. Pozwól mi wypełnić usta tobą.4 punkty
-
czas zgrzyta między zębami twarz szarzeje a słońce chowa się w duszy kiedy życie z kartoteką spisaną na kolanach zgina kręgosłup tam gdzie pion styka się z poziomem przekrwione oczy wpatrzone w ciebie a ty ty stoisz niczym niewzruszone wichrowe wzgórze (Lifting 2026)4 punkty
-
dzień dobry dniu może będziesz dobry jeśli policzę liczbą oddechów na godzinę dzień dobry dniu bądź cichy jak ja chciałbym być4 punkty
-
w srebrnej szkatule pełnej atłasu był piękny klejnot koloru niezapominajki wszyscy dziwili się skąd się wział a to sprzed wieków czekał na lajki lajków nie było ale on został i jakoś kolorowi sprostał4 punkty
-
@andrew Jestem wzruszona. "CV to pantomima"- tak, dokładnie! I te wulkaniczne wybuchy, deszcz w słoneczny dzień... Bardzo dziękuję za ten dar słów. To piękne. Pozdrawiam. :) @Mitylene To, że rozpoznałaś w tym wierszu coś swojego, to dla mnie najpiękniejszy komplement. Te odważne myśli w klatce nieśmiałości... tak, chyba wszyscy je nosimy. Bardzo dziękuję. Pozdrawiam! @Czarek Płatak To wspaniałe odczytanie. Tak! Właśnie o to mi chodziło - o tę cichą odpowiedzialność, która rodzi się w samym patrzeniu. Pięknie to ująłeś. Bardzo dziękuję za tak uważne i głębokie odczytanie. Pozdrawiam. :) @Alicja_Wysocka Twój komentarz trafił prosto w sedno. "To CV nie szuka pracy. Ono szuka zrozumienia" - gdybym miała napisać jednozdaniowe streszczenie intencji tego wiersza, brzmiałoby właśnie tak. Bardzo dziękuję za tak precyzyjne i głębokie odczytanie. To rzadki dar - być tak widzianym. Ale Ty - Czarodziejko masz niezwykłe dary. Pozdrawiam serdecznie! :) @Łukasz Jurczyk Dostaję poemat w odpowiedzi i czuję, że ktoś nie tylko przeczytał, ale przeżył ten wiersz na nowo. "Gdzie jest mój ogień?" - pytasz. Chyba właśnie w takich chwilach jak ta. Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam. @tetu Twój komentarz jest piękniejszy i mądrzejszy niż mój wiersz. Nazywasz rzeczy po imieniu - te marzenia, które trzeba schować, tę decyzję o codzienności, tę naukę pokory i miłości. To Ty, czytając tak głęboko, dajesz temu wierszowi pełny sens. Bardzo dziękuję za to widzenie. Serdeczności. :) @iwonaroma @Lenore Grey @Leroge @APM @piąteprzezdziesiąte @Myszolak @Radosław @aniat. Serdeczne podziękowania! Pozdrawiam. :)4 punkty
-
na tle monochromatycznego miasta brunatne drzewa milczące ptaki na kartkach świątecznych z Jezuskiem kilkoma ruchami pióra wyciągam nitki wątku w jednym kierunku ile kolorów tęczy przeszywa mnie bólem między żebrami coś ozdrowieńczego ażurowa noc z finezyjnym wzorem geometrycznym we dwoje... i co było dalej uderzyłem głową o kant okrągłego stołu3 punkty
-
noc wypluwa z siebie sny po raz ostatni dotykając nieba gdy świta różowe światło pada na twarz siwieje wspomnienie minionych godzin za dnia smutek milczy wtapiając się w natłok codziennych spraw wieczorem gdy nie uda się zasnąć ubłagam bezsenność o szczęśliwsze kolory3 punkty
-
Mroczne ostrze Samuraja O imieniu Takeshi Zadało cios ostrą kataną Jak z japońskiej Mangi Prosto w tętnicę wroga Przebijając Shikoro Kage został mocno zraniony Znalazła go jego żona O imieniu Yae Która natychmiast Udzieliła mu pomocy Ewakuując z pola walki Wykorzystując pas obi Przemywając ranę sake Zatamowała krwawienie Następnie wzywając bóstwa shinto Zaprowadziła go do świątyni Gdzie odzyskiwał siły.....3 punkty
-
teraz pola rozmarzają miedzy metalem lodu a orzeźwieniem bolą kości w spiżarniach coraz mniej dieta uczucia ospałe lub wartkie ku wiośnie ale jeszcze nie3 punkty
-
@Simon Tracy Bardzo dziękuję! Ostatnia zwrotka była dla mnie kluczowa - próbowałam w niej zamknąć całą esencję. Miło, że o tym napisałeś. Pozdrawiam. :) @lena2_ Twoje komentarze zawsze są dla mnie ważne, bardzo dziękuję! Interesujące, że zwróciłaś uwagę na ten fragment - "odnajdziesz swój podpis". Po prostu chodziło mi aby rekruter zobaczył człowieka z "krwi i kości" a nie oficjalny "papier". I takiego człowieka zaakceptował. Ściskam! :) @hollow man Twoje słowa mnie wzruszyły.... Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. @violettaBardzo dziękuję! Ale czy aż takie piękne? :) Pozdrawiam. @Migrena Nie wiem, czy zasługuję na tak piękne słowa, ale przyjmuję je z wdzięcznością i wzruszeniem. Czytając tak uważnie, tak głęboko, dajesz tym wersom drugie życie. To Twoja wrażliwość czyni je pełniejszymi. Bardzo dziękuję, że jesteś przy moich słowach. I bardzo się cieszę, że jesteś. :))) Serdeczności. :)) @huzarc To zdanie mogłoby być mottem całego wiersza. Cieszę się, że tak to odczytałeś - to właśnie chciałam powiedzieć. Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. @Marek.zak1 Bardzo dziękuję za ten wyjątkowo cenny komentarz! Uwielbiam, że czytasz z dwóch perspektyw - poety i rekrutera. Masz absolutną rację - w realnym CV rzeczywiście brakuje konkretów, osiągnięć, tego, co mogłoby zainteresować pracodawcę. Świadomie poszłam w stronę anty-CV, skupiając się na tym, czego nie da się zmierzyć i wpisać w rubryki. Ale Twoje sugestie pokazują, jak ciekawe byłoby połączenie tych światów - "umiem rozpoznawać złych ludzi" brzmi jak kompetencja, o której warto mówić wprost :) Dziękuję za ten dualizm w czytaniu. Pozdrawiam serdecznie! ps. Moje CV zostałoby odrzucone na etapie preselekcji :) @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Twoja propozycja jest piękna i ma swoją mądrość. Może wrócę do tego wiersza i zobaczę go Twoimi oczami. :) Pozdrawiam.3 punkty
-
@Berenika97 To mnie na kolana rzuciło: Staż przeszłam w teatrze powtarzalnych dni. To one rzeźbią twarz, linia po linii, podczas gdy w szczelinach między słowami piję gęstą, czarną gorycz.3 punkty
-
Dziękuję wszystkim za wczorajsze zainteresowanie i komentarze. Kolejny raz zapraszam do przesłuchania. Na niebie czarne kłębiska Burzowe piętrzą się obłoki Odległość od ziemi bliska – To Twych humorów skoki Niebo błyskawica ostra przecięła Głośna i jasna W przyrodzie kłótnia się zaczęła – To moja dusza własna Z nieba sączy się ulewa Straszy szatan czarnooki Rzeka wody świat oblewa – To Twoich łez potoki Na niebie jasność, aż do białości Słońc tysiąc zebranych w równe szeregi Do ideału żądaniem rości – To Twojego uśmiechu zabiegi Na niebie gwiazd miliony Mruga w moją stronę Nocy mroku przecięło osłony – To Twoje oczy wyśnione Czyste niebo, błękit szczery Cichy podmuch pośród cieni W zgodzie żywioły cztery – To My w miłości złączeni3 punkty
-
Ci co ogień wzniecili żeby spalić wszystko co zbędne sami do niego wpadli. Ktoś ogień pali podsycając jego płomień duszami tych których uznał za zbędnych. Po płonących ogniskach idę które nie kaleczą moich stóp bo sam siebie ukształtowałem. Bryły lodu mieszają się z ogniem spadając z nieba rozłóż parasol abyś nie skaleczył głowy. Skruszyli skały żeby wejść do środka lecz nic nie znaleźli po co obnażać ich wnętrze. Gdzie okiem sięgnąć jest biało czerwony zachód słońca zwiastuje po pięknym dniu mroźna noc. Posiwiałe włosy i poorana twarz mówią że pewien okres czasu masz już za sobą. Odpoczniesz wieczorem przy płonącym ogniu z kieliszkiem wina porozmawiasz ze sobą o niczym. Przyjdą ludzie aby świat Twój zburzyć posłuchaj co mówią bo maja racje Ci przed nimi też ją mieli.3 punkty
-
Choć skrzydła ma postrzępione, Nie patrzę smutno w jego stronę. Czemu mi serca żal nie rozdziera? Bo nie opłakuję dezertera.2 punkty
-
Śniłem dziś że jestem płomykiem znicza, Upamiętniającym poległego przed laty partyzanta, Tlącym się w cieniu brzozowego krzyża, Smaganym wciąż przez zimny wiatr, A choć wkoło sroga dotkliwa zima, Naokoło mroźna noc głucha, Jedynie nikły srebrzystego księżyca blask, Tańczy na wielkich śniegu połaciach, Na oszronionej partyzanckiej mogile, W mroku nocy migocąc samotnie, Głośno krzyczę o należną mu pamięć, Choć wkoło tylko śnieżne zawieje, Lecz może tej nocy mój krzyk, Posłyszą choć duchy przeszłości, By opowiedzieć o ciężkiej doli, Setek i tysięcy partyzantów niezłomnych… I znad oszronionych partyzanckich mogił, Poniesie się cichy szept historii, O czynach ich bohaterskich chwalebnych, O Honorze nigdy nie zatartym… Niekiedy kilku braci partyzantów, Wszyscy rodem z jednego domu Brało na siebie partyzanckiego życia trud, Gdy zawezwało ich poczucie obowiązku, Pozostawili rodzinne swe domy, By trudom partyzanckiego życia czoła stawić, Choć długimi nieprzespanymi nocami, Wypłakiwały oczy za nimi ich matki… Gdy tylko bladym świtem, Skrzące gwiazdki na niebie, Gasły jedna po drugiej, Oni swe karabiny brali w dłonie, Z rozległych lasów i nieprzebranych borów, Gdy padał rozkaz do ataku, Młodzi partyzanci wyruszali w bój, Choć nieobce im było uczucie strachu… Choć rozległe lasy i bory, Wielkie czapy śniegu pokryły, Oni niewzruszenie na posterunku wciąż trwali, Mimo siarczystych mrozów Ojczyźnie swej wierni, Przemarznięci, zziębnięci partyzanci, Dotkliwym chłodem przeszyci, Zmuszeni w leśnych bunkrach się kryć, W milczeniu znosili losu przeciwności, Nad dogasającym z wolna ogniskiem, Ogrzewając w kilku zziębnięte dłonie, Przemarznięte gwałtownie pocierając o siebie, Z ust wdmuchiwali w nie parę… Pamiętający kampanię wrześniową pistolet, Często był największym ich skarbem, Ostatnimi nabojami uzupełniając magazynek, Strzegł go każdy jak oka w głowie, Często zdobyczny trzonkowy granat, Nikłą jedynie nadzieję dawał, Na zadanie okupantowi dotkliwych strat W kolejnych zasadzkach i potyczkach… Nie straszne im były najsroższe zimy, Wszystkie najcięższe wyrzeczenia i trudy Z godnością w milczeniu wytrwale znosili, Trwając na przekór okrutnemu losowi, A rozłożyste drzewa oszronione, Widząc ich smutek i niedolę, Choćby najcichszym nawet szumem, Pociechy zimą nie mogły im nieść… I tysiącami niezłomni partyzanci, W walce o naszą wolność polegli, Choć często mizernie uzbrojeni, Do walki z okupantem zawsze gotowi… Dziś gdy ognia płomyki, Tańczą nam wesoło w kominkach ceglanych, Sypiąc niekiedy złote iskierki, Cieszące tak oczy roześmianych dzieci, Unosząc kubek gorącej herbaty, Pobiegnijmy swymi myślami, Ku tamtym partyzantom niestrudzonym, Zmuszonym w rozległych borach cierpieć srogie zimy… I za dusze partyzantów zapomnianych, Których często nie znamy nazwisk, Którzy grobów nie mają własnych, W skupieniu i w ciszy gorąco się pomódlmy...2 punkty
-
gdy zrywasz owoc obracasz w ręku z uśmiechem w złotym potoku wiruję z tobą obierana do soków uczucie przy gryzieniu skok w słodką wodę naraz ciebie2 punkty
-
wiersz jak to wiersz bywa o wiośnie lecie jesieni i zimie raz kocha raz tęskni raz jest deszczem a raz mgłą wiersz jak to wiersz czasem zaboli lub się uśmiechnie wiersz jak to wiersz pachnie poezją albo łzą ma jedne drzwi jak je otworzysz wygrasz albo nie wiersz jak to wiersz nauczy strachu lub miło śnić tak tak moi drodzy wiersze uczą nawet wiatr o tym wie2 punkty
-
(scenka weselna) Obskurna knajpa. Przy stoliku dwóch mężczyzn. Jeden w starym szaliku, czapka przekrzywiona. Już trochę „po”. – Kelner, dwa wiśniaki proszę! Kelner podbiega z butelką. Leje. Chwila ciszy. Goście patrzą. On unosi kieliszek bardzo poważnie. – Zdrówko… Kumie… świętej pamięci Agata… żona mi zmarła… Ach, co to był za pogrzeb… Piją. Obciera usta rękawem. Chuchnie w dłoń. Zamyśla się. – Było tak. Boś ty nie był, nie widział. Najpierw szły konie. Ciężko ciągnęły karawan. Na karawanie trumna. W trumnie Agata – żona moja, bo mi zmarła. Na trumnie kwiaty. Za karawanem ksiądz. Za księdzem ja. Za mną dużo ludzi. Wszyscy płakali. Poważnie kiwa głową. – Kelner, dwa wiśniaki! Kelner znowu leje. Dłuższa pauza. Sala już czeka. On patrzy w kieliszek jak w otchłań. – No to… było inaczej. Najpierw ksiądz… może dwóch… płakali. Za nimi konie. Karawan jechał pusty. Bo ja niosłem trumnę! A na karawanie leżały kwiaty! Za mną dużo ludzi… i wszyscy płakali. – Już wypiłeś? – Jeszcze nie… – Kelner, dwa wiśniaki proszę! Śmiech na sali. Piją. On zaczyna lekko seplenić. – Najpierw śli ludzie… nieśli księdza… – Księdza?! – No przecie mówię! Za ludźmi ja… Nie… ja jechałem na karawanie! A za mną szła trumna… i płakała! Kwiaty ciągnęły konie! Konie śpiewały! A ja… ja chyba byłem w kwiatach… – Kelner, dwa wiśniaki! Kelner biegnie. Leje. On bardzo poważny. – Cicho teraz. Bo to ważne. Na początku szła Agata. Ciągnęła konie. Konie ciągnęły ludzi. Ludzie nieśli księdza. Krzyż niósł trumnę. Kwiaty płakały. A ja… Długa pauza. – Ja leżałem w trumnie i płakałem… Bo to smutne, jak żona umiera… Cisza. – A Agata? – pyta kumpel. On nagle prostuje się. – Agata? No… muszę iść do domu. Bo jak się dowie, że ja tu siedzę i o jej pogrzebie opowiadam… To dopiero będzie pogrzeb. I sala pęka. Dopisek: Ten tekst nie jest mojego autorstwa. Po latach spisałam go z pamięci, tak jak zapamiętałam weselną scenkę graną przez mojego męża. Nigdy nie brzmiała tak samo – pierwsza wersja była uporządkowana, a potem wszystko zależało od „wiśniaków” i fantazji chwili. Jeśli ktoś zna oryginalne źródło lub autora tej scenki – przepraszam za samowolę. Chciałam jedynie oddać klimat i ocalić od zapomnienia coś, co dawało ludziom dużo śmiechu.2 punkty
-
Piotrze noc zatyka uszy coraz rzadziej słyszę jak przychodzisz księżyc rzuca we mnie kamieniami wpadają w pustą przestrzeń jakbym była przezroczysta jak mam rozumieć tę zdradę — ciemność która chroni i wypycha jak szmacianą lalkę muszę sprowadzić niebo na ziemię niech zwróci co nasze biegnij Piotrze kiedy będę po kolana w gwiazdach wyjmij gwoździe z tej ziemi2 punkty
-
,, Ja jestem światłością świata, kto idzie za mną, będzie miał światło życia ,, J 8 lubimy reflektory pozowanie w świetle czujemy radość chwile szczęścia a wewnątrz wewnątrz nie przyznajmy się do siebie gdyby tylko mrok bywa ciemność wielka sumienie tulący się płomyk daje odrobinę światła dolej Panie oliwy abym widział świat w świetle niósł je innym jak Ty Jezu ufam Tobie 2.2026 andrew Niedziela, dzień Pański2 punkty
-
2 punkty
-
szukałem wszędzie byłem tu byłem tam lecz nici z tego gdzie się ukryło nocą wołałem lecz tylko ciszę mijałem ale rano przy kawie mnie tknęło - idź na strych koleś tam je odnalazłem pod kurzem i pajęczą siecią schowane2 punkty
-
@KOBIETA To jest dobry dzień. Dobre wiersze dziś czytałem. Nie liczyłem oddechów - oddychałem. @violetta essa2 punkty
-
2 punkty
-
2 punkty
-
@Christine Bardzo dziękuję! To miała być "gorzka fraszka". I tak to wyszło - do tego smutno. Pozdrawiam. @Marek.zak1 Ja trzymam kciuki za tych sprawiedliwych, ale najczęściej nie są to zwycięzcy. Bardzo dziękuję! Pozdrawiam. :) @Jacek_Suchowicz Bardzo dziękuję! Twój wiersz też nie napawa optymizmem. Czy zawsze musi człowiek dostać lekcję z cierpienia, aby docenił czyste niebo i białego gołębia? Pytanie retoryczne. Pozdrawiam. @hollow man Dziękuję! Zrób! Może się przyda. @iwonaroma Bardzo dziękuję! Masz rację - podwójnie. Serce przecież się odmienia. Dzięki! :) Pozdrawiam. @Rafael Marius @Czarek Płatak Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam.2 punkty
-
Umiera powoli gubiąc wszystkie promienie jak dogasające słońce zmęczone dniem ma w sobie dziwną lekkość snu potykającego się o zegary z którymi jeszcze nigdy nikt nie wygrał rozmiękły tylko w dusznej atmosferze lata cichnąc w eterycznym szumie fal wzbił się raz jeszcze jak Ikar nakarmiony nadzieją, ale nie odnalazł wersów krople rosy na głoskach posrebrzały tak... Autor fotografii: M. Lewandowska2 punkty
-
@Berenika97 ... och gdybym jej nie znał nie widział wulkanicznych wybuchów deszczu w słoneczny dzień jak głaszcząc kota warczy na mnie ... CV to pantonima cóż ... stara się o rolę Kopciuszka pozwala zajrzeć w oczy które na codzień zakrywa ironią ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia2 punkty
-
Patrzę na to jako poeta i z przyjemnością czytam kolejny Twój wiersz, ale czytam także jako były kierownik placówki, który przyjmując ludzi do pracy czytał bardzo wiele różnych CV. Tu brakuje mi doświadczeń, osiągnięć, tego, co lubię, w czym czuje się mocna i mogę zainteresować pracodawcę. To w "Twoim stylu". Przykład: umiem rozpoznawać złych ludzi.... moim sukcesem jest osiągnięcie wewnętrznego spokoju, co pomaga współpracownikom..... itd. Puenta jest fajna i prawdziwa, bo CV to jedno a twarz i zachowanie kandydata - drugie. Pozdrawiam serdecznie.2 punkty
-
@Berenika97 Bereniko. taki wiersz mogła napisac tylko poetka, która ma odwagę myśleć sercem i czuć rozumem ! a to już jest najwyższa forma inteligencji. poetka rozumie, że istnienie nie spełnia się w sukcesie, lecz w uważnym trwaniu przy tym, co kruche i prawdziwe. używa języka ktory jest cichy, ale gęsty jak sens bo każde słowo niesie ciężar doświadczenia, które nie chce ranić świata, tylko go ocalic . jest w tym utworze niezwykłe piękno, nie efektowne, lecz głębokie, wypływające z dojrzałości i delikatnosci, które rzadko idą w parze . to poezja pisana przez kogoś, kto wie, jak bardzo człowiek jest bezbronny, i mimo to wybiera czułosć. czytelnik wychodzi z tego wiersza nie mądrzejszy, tylko bardziej ludzki. piekne i głębokie są Twoje wiersze Niki. cieszę się, że mogę już przy Twoich wierszach być !2 punkty
-
2 punkty
-
@vioara stelelor dzięki za wizytę i dobre słowo. Pozdrawiam. @violetta jeszcze nie słuchałam. Myślę, że wiele rzeczy jest złych. Na pewno we wszystkim co się robi trzeba zachować zdrowy rozsądek, dystans, umiar i przede wszystkim siebie. Nie zgubić swojego JA wśród sztucznych tworów, ani też nie zatracić uczuć, które coraz częściej są uprzedmiotowione. Jak będziesz sobą i nie dasz się ponieść i zdominować, nie masz czego się bać. Pozdrówka. @Jacek_Suchowicz pięknie to podsumowałeś. Dziękuje i serdeczności ślę. @huzarc @hollow man @Rafael Marius dziękuję za polubienie. Miłej niedzieli.2 punkty
-
Bardzo sprawnie @lena2_ Fajny tytuł, bo owa ONA ma na pewno sporo odcieni :) Także tytuł doskonale spaja Twój wiersz. Podobnie jak @Charismafilos mam kilka typów ( jeden zdecydowanie się wybija) i to jest fajne, że można się tutaj zanurzyć i z głową w chmurach błądzić i błądzić w wierszu z dużą satysfajcją i przyjemnością. Pozdrawiam.2 punkty
-
Przeżywasz pragnienia, jakby się już spełniły. Czy to naprawdę daje Ci radość? Czy tylko karmisz myśl o szczęściu? By pojąć różnicę – musisz doświadczyć.2 punkty
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00
-
Ostatnio dodane
-
Wiersze znanych
-
Najpopularniejsze utwory
-
Najpopularniejsze zbiory
-
Inne