Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 15.12.2025 w Odpowiedzi

  1. Zajmijmy się zatem miłością. Wielkie słowa potrzebują wąskich ust i ciasnych głów, aby brzmieć ślicznie — jak powaga kosmosu zakręcona gwiazdami na gwint trumienny, jak prawda namacalna krzykiem, odbijającym się od zamroczonych ścian domu dla nerwowo chorych. Mnie tu nie ma. Spadam w kosmos z kluczami od niego.
    8 punktów
  2. cisza do snu się przytuliła szepnęła przy tobie czuje się szczęśliwa wiem że kochają cię gwiazdy że pająk ci zazdrości gdy nocne otwierasz drzwi sen się do niej uśmiechnął powiedział miła jesteś zapraszam do gry w tej grze nie bedzie miejsca na smutek ani trudne łzy będziemy wspólnie z tobą i mną uszczęśliwiać tych co śnią których czasem boli dzień oszpecony trudnym
    6 punktów
  3. Świat dziś fiknął przed oczami gdym ją ujrzał przed śniadaniem przyszła do mnie niespodzianie z pierwszym info na ekranie. Ach co to jest za figura już w swych myślach stroszę pióra jak ten konik żwawo skaczę jeszcze dzisiaj ją zobaczę. Włoski długie piękne lico nosek mały piersi sycą oczka słodkie jak w art dziele usta kuszą – oszaleję. I z pośpiechem profil klikam bo już moja ta dziewica teraz kibić mierzę szczupłą na królewnie mojej futro. Idę biegnę miłość kręci trzymam serce na uwięzi kwiaty gubię ludzi mnóstwo toż to ona jest jak bóstwo. Już fontanna lśni znajoma już ocieram krople z czoła już majaczy się figura nie to panna roi w chmurach. Wzrok swój zniżam i lustruję gdzie jest moje kocie lube wtem czarowność myśl rozpala na bilbordzie ona cała. Ale z boku głos otrzeźwia stoi przy mnie jakaś wiedźma w uszy płyną ostre słowa jam królowa z . . . . . . . . . . . . . . . . Photoshop'a
    6 punktów
  4. -Mistrzu, czy w dyskusji przedstawiać poprawność, czy prawdę? -Jeśli poprawność, dyskusja nie ma wartości żadnej, bywa jednak, że głoszenie prawdy zaszkodzić może, wtedy rozsądniej jej nie mówić w dyskusji ferworze.
    6 punktów
  5. odjechał pociąg w kierunku Gävle samotna maszyna na wąskim torze otoczona szwedzkimi jeziorami których nieskończony zasięg zaciera granicę z rzeczywistością może to tylko jesienna mgła której gęste kłęby rozproszyły się żeby delikatnie ucałować wodę zburzyć spojrzenie pasażera lada moment i będzie po wszystkim w okamgnieniu zaczęły przedzierać się nieśmiałe promienie słońca i rozganiać mgliste zwątpienie wystarczyła tylko chwila żeby jeziora dały się poznać blask błękitnego nieba pełnego nadziei
    6 punktów
  6. zbite lustro leżało na ziemi wiele widziało czy warto jest ułożyć tę mozaikę zobaczyc to wszystko ciekawe czy zapamiętało widziane zdarzenia radość smutek miłość zdradę narodziny śmierć zabawę płacz wszystko ma pewnie zapisane w swojej lustrzanej świadomości czy dobrze byłoby ujrzeć to ponownie co lustro wie o mnie co twoje o tobie 2.2022/25 andrew
    5 punktów
  7. Pani Jadzia od roku (wieś Pratków) Ma sukcesy w terapii gagatków Żadną mantrą czy jogą! Gdy ktoś trafi tam to go Hipnotyzuje ruchem pośladków
    4 punkty
  8. Na świecie figur geometrycznych nie zrobią z koła kwadratu, trójkąt nie będzie sześcianem człowiek nie stanie się aniołem i nie dane jest mu być diabłem Na świecie przelicznych pokarmów i w Paryżu nie zrobią z owsa ryżu jesteś sobie owszem owszem owsem i albo to lubisz albo nie albo nie wiem Zresztą twoje lubienie nie ma nic do rzeczy dołączasz do komuny albo nie przynależysz w komunie dzielą przywileje i korzyści i wcale nie ma ich gdzie indziej, a kopalnie złota są mitem Jeśli bronisz się nieco bardziej umiejętnie widzą w Tobie ruskiego agenta Mosadu i nie pomogą żadne tłumaczenia masz być poważny i przezorny i ostrożny i w celi skargi że za ciasno zachowaj dla siebie tutaj nie ma narzekania; bólu, żali i utyskiwań dla nich jesteś frustrat i łajdak i tyle a cała reszta to szyte pod ową tezę obszerne uzasadnienia Ale oczywiście ich nie ma wiersz nr 1200 jest szaleństwem a każdy otwierany przez nich twój list jest donosem i tylko upić kapusia i rozgadać może coś wymyśli... Warszawa – Stegny, 15.12.2025r.
    4 punkty
  9. Nie szukam zgody w cudzych spojrzeniach, ani oklasków za szczerość snów; piszę, bo cisza zna moje imię i tylko w słowie dostrzegam grunt. Ktoś mi zarzucał — nie raz, nie pierwszy szacunku brak, egoizm, chłód; że wciąż powracam do własnych wierszy, jakby w nich krył się jedyny sąd. Piszę dla siebie — nie z próżnej pychy, lecz z głodu prawdy, troski o sens; bo zanim słowo wyruszy w innych, musi mnie przejść — przez szpik i przez krew.
    4 punkty
  10. Chcę poczuć coś jeszcze nim skończy się dzień. Przemyśleć wszystko - nazwać po imieniu. Zamienić światło serca, skażone tchem, na cichą pieśń o wartości istnienia. Nie chcę jednak odchodzić w ostatni sen. Wszystko już czeka gotowe do celu. Proszę pozostań - niech będzie ten cień Jakby pomostem miedzy mną a kiedyś. Nie chcę już wracać gdzie kraczą gawrony. Nie chcę odnawiać tej drogi do "jestem". Zatańczę rytmem, w piosenkę wtopiony. Potem odejdę nim wstaniesz wraz z deszczem.
    3 punkty
  11. Okryty blaskiem smukłej brzozy otrzepuje ze śniegu buciska. Pamięć go przecież nie myli. Wychodząc z drewnianej kabiny wiedział, że Bóg prowadzi go po skrzypiącej drodze. Drobnej zwierzyny, nic więcej nie trzeba. Tam, gdzie kościelna wieża do nieba szpikuje ułożona z pytań i odpowiedzi. Wie, że przejdzie przez wodę, bo dzisiaj na kość zamarznięta. Jakby tak miało pozostać na wieki. Nikogo nie dziwią porzucone małe śmierci. One wykarmią kłusownika.
    3 punkty
  12. słowa upchnięte w kieszeń zaczynają uwierać wciąż bolą chwile posypane ciszą która nie mieści się w powietrzu słony smak rozczarowania osiadł na wargach zasznurowanych przez wstyd skończyła się noc bez szans na powtórkę najważniejszych fragmentów zabrakło świadków gdy zegar wciąż wybijał kolejne minuty momenty spłynęły po twarzy zostały tylko nieuczesane myśli i głowa pełna wspomnień
    3 punkty
  13. tak półgębkiem i półgestem powiedziałaś mi że jesteś przeznaczona tylko dla mnie ale jednak blefowałaś jestem wdzięczny nie rozpaczam i choć dzisiaj ci wybaczam przeznaczenia nie unikniesz na widzenie nie ponaglam . . . . . . . . . . . kostusiu
    3 punkty
  14. padaj śniegu ściągnę papcie i pobiegam boso po tobie wstrząsnę puch z gałązek rozbrzmij cichym ambientem
    3 punkty
  15. 5. Cheroneja (narrator: hypaspista) 1. Ateńczycy mówią o chwale — a zostawili tylko pył pod stopami. 2. Nie ścigaj tchórzy. Wiatr zrobi to za ciebie. 3. Zostali Tebanie. Zdziwiło mnie — że naprawdę zostali. 4. Ich szyk się łamał, ale nie serca. To coś nowego. 5. Walczyli równo, jakby śmierć była ćwiczeniem w tańcu. 6. Filip nie śmiał się wtedy. Nawet on rozumiał cenę. 7. Została kupa ciał, a w niej porządek, którego nikt nie rozumie. 8. Może to hańba, że wrogom należy się szacunek. cdn.
    3 punkty
  16. Skończyło się tak, jak miało się skończyć. Gdy tylko przekroczyłem tunel światłości I ujrzałem u jego wylotu, wiszące ogrody niebios. Z postaciami aniołów i świętych, przechadzających się we frywolnej wolności bytu duchowego, po zakwitłych miododajnym kwieciem, Polach Elizejskich. Poczułem się jak żebrak, co dla kaprysu możnych lub z zupełnego przypadku losu, znalazł się na salonach magnackich. Ależ musiałem wzbudzić sensację swym pojawieniem się. Ich szaty z atłasu i jedwabiu. Togi wyszywane złotymi i rubinowymi nićmi. Złote sygnety i bransolety, świecące jaśniej od nawigujących żeglarzom gwiazd. Ich lica i ciała. Wymasowane i wygładzone, ambrozyjnymi maściami. Nie trupioblade a zaróżowione i pełne wigoru. Oczy brązowo-złote. Mieniące się lekką wilgością perłowych łez. A głosy, donośne acz śpiewne i czyste jak pierwotne, ziemskie powietrze. Język ich zapomniany od eonów. Muskał, spragnione jego świętości, uszy niedawnego śmiertelnika. Słowem niebiańska harmonia w miejscu najczystszego spełnienia i szczęścia. Westchnąłem ciężko i nie mogąc już zawrócić, wsparłem się na drewnianych kulach, i jedynej nodze jaka mi pozostała. Ruszyłem przed siebie, wiedząc dobrze co usłyszę. Jak już rzekłem, ostała mi się jedynie lewa noga. Prawa urwana była poniżej kolana. Obwiązany starą gazą i koszulą kikut, krwawił obficie i rwał bólem tak obłąkańczo nieludzkim, że gdybym już nie żył, to jedyne czego bym pragnął to umrzeć, by nie odczuwać jego destrukcyjnej mocy w komórkach tego przeklętego ciała. Twarz miałem nabrzmiałą i spuchniętą. Blizna ciągnąca się od lewego boku szyi, biegnącą aż do oka. Była wypalonym śladem po ostrzu sztyletu. Na prawe oko nie widziałem zbyt wiele. Nie przywykłe do jasności krain na powierzchni i niebiosach, Było mi bardziej ciężarem niż przydatnym zmysłem. Skórę miałem spaloną i czarną. Jak gdybym wytarzał się od stóp do głów w węglowym pyle. Dłonie cierpiały na równi z resztą ciała. Palce ich były otępiałe i spuchnięte. Artretycznie skrzywione kości, nadały im wygląd demonicznym drzew lub krzewów. Mimo braku serca. Krew pulsowała i to tak prędko, że nadal słyszałem echo tętna, którego przecież nie powinno tam być. Otwierałem, spękane i suche usta. Lecz jedyne na co się wysiliłem, to jęki i krwiste pomruki. Nie mogłem używać w niebie, wężowego języka demonów. Sznur wisielczy nadal dyndał mi na piersi. Angelisa, która przyszła po mnie w chwili śmierci, odcięła mnie tylko lecz nie zdjęła pętli. A ja widząc jej doskonałe rysy i hebanową, magiczną czerń włosów, zapomniałem prosić ją by uwolniła mnie z symbolu potępienia i słabości ludzkich nerwów. Mieszkańcy nieba z początku byli chyba w zbyt wielkim szoku i odrętwieniu by rzec choćby słowo na mój bluźnierczy widok. Stali jak posągi, zamarli w półkroku, półsłowie. Nie szydzili, nie uciekali. Nie próbowali mnie przepędzić. Po prostu patrzyli. Na to czym mogli się stać. Gdyby nie wiara. W zbożny żywot. W nadzieję i drugiego człowieka. W cokolwiek co miało wartość odkupienia win. Ich milczenie też było złotem a nie osądem. Nie czułem się wzgardzony ani gorszy wśród nich. W niebie każdy jest sobie równy i zbawiony. Dziwne uczucie. Czuć lekkość zbawienia a nie ciężar kajdan grzechu. Szkoda, że za życia nie czułem się tak dobrze, nie dane było mi poznać szczęścia i miłości, gdzie wtedy byłeś szalony Starcze? Chciałem pomyśleć o tym zdaniu, lecz nie byłem w stanie. W niebie nie ma grzechu. Nie można grzeszyć. Myślą, mową i uczynkiem. Ciężkie jest życie upiora w niebie. Podszedłem do małego cherubinka o złotych lokach. Nie mogąc mówić wprost. Przesłałem mu swoją myśl. Szukam klucznika, moje dziecko, czy jest tutaj z Wami? Cherubin uśmiechnął się, pokiwał głową i wskazał palcem postać siedzącą niedaleko od nas, nad brzegiem jeziora o krystalicznej toni. Klucznik bo zaiste był to on, rozmawiał z Nauczycielem. Siedzieli na piasku plaży i pochyleni ku sobie, dyskutowali o czymś zawzięcie. Klucznik żywo gestykulował i opowiadał a Nauczyciel wydawać by się mogło odpowiadał rzadko i krótko, lecz ciągle pisał i rysował coś na piasku małym kijkiem i zachęcał Klucznika by ten patrzył na jego znaki i skupił się na nich. Podszedłem tak by widzieli mnie z dalszej odległości. Nauczyciel przerwał swój rysunek i obrzucił mnie wzrokiem. Odczułem to tak jakbym rozpadł się od wewnątrz na najdrobniejsze atomy. Widział wszystko i wiedział wszystko. W jednej sekundzie. Opisał całe moje życie. Wszystkie dobre i złe uczynki. Nic się nie ukryło. Przywołał moją utraconą duszę i scalił ją ze mną na powrót. A więc jesteś. Usłyszałem w myślach jego głos. I wtedy do mnie dotarło. Ten głos. Słyszałem go już. W godzinie śmierci. Gdy pętla spoczywała na mojej szyi. Gdy krzesło chybotało się u jeszcze dwóch nóg. Pamiętam obróciłem głowę w prawą stronę. Nad futryną drzwi do salonu. Wisiał krzyż z jego postacią. Ostatni jaki miałem w tym domu. Nie to, że chciałem się go pozbyć. Był mi w zasadzie obojętny. Wisiał od lat i był w zasadzie niewidocznym detalem. Lecz wtedy zatrzymałem na nim swój wzrok. Wiele złego uczyniłem bliźnim i sobie, lecz wspomnij na mnie Jezu gdy przyjdziesz do swego królestwa. A on mi odrzekł. Zaprawdę powiadam Ci, że jeszcze dziś będziesz ze mną w raju.
    3 punkty
  17. gdyby tylko istniała umowa opatrywana trwałym tuszem który nie zblednie z upływem czasu bezterminowa gwarancja pewności że grząska ścieżka nie zboczy z trasy ani serce oddane gładkim dłoniom nie zostanie porzucone w przydrożnym lesie umowa na piękne życie bez głowy zmęczonej gonitwą myśli co krąży w tym samym miejscu na życie bez strachu przed zawracaniem
    3 punkty
  18. Tej nocy sierp księżyca Jak tarcza srebrna Pośród gwiazd rozkwita Lśni aura podniebna I latarń światło żółtawe Wabi szaroskrzydłe motyle One ogniki koślawe Błyskają w światła pyle W tańcu opętanym krążą Noc i dzień splatają i wiążą
    3 punkty
  19. miłe popołudnie chmury są w miękkim blasku obserwuję drzewa
    3 punkty
  20. jestem dla ciebie objawieniem wszystkich cnót gotowych na lizanie choć myję okna niedbale i czasami zapomnę że skupianie uwagi na sobie jest dla mnie uciążliwe a moje usta się czerwienią bardziej niż wczoraj tylko w miękkim półcieniu twoich wątpliwości wiem że o mnie myślisz wiem że do mnie mówisz kiedy idziesz spać układając głowę na poduszce spierdalaj kurwo
    2 punkty
  21. Lepiej nie wiedzieć, niż wiedzieć lub widzieć niewłaściwie. Autor: Graficiarz Donosiciel Warszawa – Stegny, 13.12.2025r.
    2 punkty
  22. wichry dziejów kołaczą drzewami różnego gatunku co było minęło czas na nowe życie pod pięknym niebem
    2 punkty
  23. Mija godzina Umiera kolejna rodzina A życie bólem malowane Otwiera mi oczy Bo gdy przemoc Rodzi przemoc A noże i kastety Zadają cierpienie Budzi się we mnie sumienie Pora wyrównać rachunki!
    2 punkty
  24. Tak wiele do napisania a doba ma tylko cztery litery może napiszę go jutro o jedną więcej czasu na już niemożliwy dzisiaj prędzej cały tydzień znaków wczoraj też wchodzi w grę zagraj ze mną litr liter ile to słów? kilometr wiersza to dwa kilogramy poezji nie wiedziałeś? sprawdź jeśli potrafisz graj znaczeniami bądź abstrakcyjny jestem ważny a już przeterminowany wyobraźnią nieograniczony po prostu wyzwolony sięgam później dalej wyżej poziomo w pionie na wprost i wspak mam kolor i smak granica przekroczona do następnego razu smacznego
    2 punkty
  25. @Marek.zak1 Mądrą odpowiedź otrzymał uczeń. Prawdę należy mówić z rozwagą i szacunkiem. Ten, kto prawdę posiada, ma obowiązek ją głosić, lecz także rozum, by wiedzieć kiedy i w jaki sposób. Cel określa wybór środków, "gdzie szuka się poznania - tam prawda jest kompasem, a gdzie chroni się bezbronnych - tam milczenie bywa cnotą".
    2 punkty
  26. Niczego nie ROBIMY bo jeszcze rozwalimy co zbudowano przed nami. NIE GADAMY tylko obietnicami czarujemy,ogłupiamy i mamimy...
    2 punkty
  27. @FaLcorN Rozumiem, że Kolega Poeta chciał mnie pocieszyć. Dziękuję. @Tectosmith Spoko, bywa, też tak miewam :)) Pozdrawiam :)
    2 punkty
  28. @violettaDziękuję Ci Violetto. Cieszę się, że wiersz się spodobał. Pozdrawiam serdecznie. @AmberDziękuję Amber za takie odczytanie mojego tekstu. Pozdrawiam serdecznie. @huzarcCieszy mnie, że tak czytasz mój utwór. Dziękuję Ci i pozdrawiam serdecznie.
    2 punkty
  29. Trochę inna wersja dawnego tekstu trochę w nerwach pan makowiec aż się w brzuchu mak poplątał cukierenka jemu w głowie tylko nie wie jak wygląda czupiradło lukrowane? przepaloną skądś wywlekli? ale gdzie tam piękno same wyrzeźbiona dziś w cukierni już ją widzi ciasta fałdką aż rodzynek nagle stoi jęczy z boku stary piernik bo mu widok karp zasłonił lico słodkie cała reszta kolorowa karmelowa oblubieńca to pocieszka lecz w jej sercu wielka trwoga jeden z gości chce ją schrupać ma apetyt na jej kształty pan makowiec blachą stuka kocha przecież nie nażarty gościu widzi smaczny maczek aż go wzięła wielka chętka lubo moja choć zapłaczesz ty przeżyjesz mnie pamiętaj cukierenka jest w rozpaczy gdyż makowca głupol trawi więc wskoczyła mu do gardła aż się człowiek nią udławił
    2 punkty
  30. @Berenika97 Świetny obrazek z codzienności pięknie ubrany w słowa . Bardzo mi się podoba :)))
    2 punkty
  31. Rozległa plaża, opustoszałego wybrzeża z widokiem na morską latarnię, nawołuje. Słoneczny krąg w kolorze pomarańczy przesuwa się na nieukołysanym błękicie. Od strony lądu wyrastają budowle. Pas gorącego piachu odgradza wzburzoną wodę od miasta, prowadzi do latarni. Kamienne schody pokonane w pośpiechu, podwójnie wyczerpują. Fala za falą zalewa plażę wyciem okala starych murów blok. Na miejscu zmęczony oddech rozdziera płuca. Dziewczyna i chłopak, rozsypani piaskiem. Ona wyczesuje promienie słońca z włosów. On zmysłowo ogarnia ją spojrzeniem kochanka. Patrzą w zdziwieniu na pasaż biegnący w dole. Szeroki jak autostrada prowadzi donikąd. Droga bez końca utraciła początek.
    1 punkt
  32. Drobne napięcia krążące pod skórą miasta. Lęk o jutro, o sens, o to, czy telefon zadzwoni. Znów ta niemodna troska – taka sprzed lat – o bycie potrzebnym, lub chociaż zauważonym. Znajome, nieco wyświechtane poczucie winy wobec braku talentu i pretensje zawieszone w powietrzu. Drobne triumfy, których nikt nie liczy. Bieg w miejscu, bieg do celu. Oceny wydawane szeptem. Starannie upudrowana samotność, a obok – dwie małe życzliwości. Tyle zebrałam, stojąc w kolejce do kasy.
    1 punkt
  33. Skromność bywa groźna. W słowa wierszowanego rozkwicie. Geniuszu synonim. Który trzymają w zatęchłej klatce. Jego kły znają smak ludzkiego strachu. Odgięta nimi krata mosiężna. Wypuśćmy potwora niech niszczy ten świat a my go na skrzydłach opuścim. A dobry Bóg potwora uwięzi, bo świat swój weźmie pod klosz. I piekło na Ziemi zrówna z tym prawdziwym. Odwiedzi wraz z bestią, czerwonego rywala By zrzucić go z tronu i bestię na nim osadzić. Nieumarłych demonów wywołać rokosz. By ziemia jako i niebo pod jego jarzmem jednako cierpiała. A oszalała z obłędu ludzi resztka. Będzie biła mu pokłon. Gwałcąc się, zabijając i pijąc przy tym piwo. A Bóg będzie krwawił nad brzegiem chmur z bestią uczepioną do gardła. Śmierci krzyk to najlepsza odtrutka. Bo bestia tylko jej służy. Poza eonami skryte łąki duszami ukwieca. Z pali okrwawionych krew chłepcąc. Planuję kolejne żniwo
    1 punkt
  34. @Amber od stycznia może się dużo wydarzyć:) może to być chwilowe, to nie to samo co w Kanadzie:)
    1 punkt
  35. @violetta Urocza miniatura porywa lekkością przekazu. Pozdrawiam.
    1 punkt
  36. Wszystko dla interesów, czysta bajka:)
    1 punkt
  37. @violetta bardzo dziękuję :)
    1 punkt
  38. @Berenika97 jakoś tak źle przyjąłem puenty w dwóch wcześniejszych erekcjatach.
    1 punkt
  39. @UtratabezStraty Coś w tym jest :) dziękuję za komentarz
    1 punkt
  40. gazeta w dłoniach wicher szarpie kartkami ostatni arkusz butwiejące nagłówki opadłe liście klonu
    1 punkt
  41. leśna polana echo tu odpoczywa wiatr się uśmiecha
    1 punkt
  42. @Amber Dziękuję pięknie Pozdrawiam
    1 punkt
  43. Jestem duchem wielu różnych ludzi w jednym ciele. Rozpływam się, siedząc na krześle — zamieniam ciało w wodę i próbuję dosięgnąć fali. Zbiorowa świadomość wymywa marzenia i ludzkie dusze: ich myśli, pragnienia, pożądania. Wszystko, z czego kiedyś byli zbudowani i przez co mogli nazywać się człowiekiem, zniknęło w morzu słów i niespełnionych obietnic. Pozostaje jedynie gorycz i żal — cierpki smak na języku bez końca. Czujesz go, choć nie masz ciała; jesteś tylko wyobrażeniem przeszłego „ja”, powoli rozmywanym wraz z kolejną pełnią. Krzyki odbijane od klifu ze zwiększoną amplitudą nie pozwalają zasnąć. Nie pozwalają odpocząć. Nie pozwalają uciec. Płaczesz nad losem swoim i umęczonych ludzi. To wyobrażenie łez, wyobrażenie smutku. Tak trudno zaakceptować, że nie ma już nic. Jesteś sam. Każdy człowiek, którego kochałeś, zniknął bezpowrotnie — utopiony w tafli grzechów. Nie ma Boga. Nie ma litości. Pozostało jedynie cierpienie i strach. Rozpościeram skrzydła, pływając w ludzkiej godności.
    1 punkt
  44. @Berenika97 ubrana w słowa chwila jak wiatr gdzieś odzywają się kompleksy do powiedzenia stale coś masz i wenę do pisania wierszy :)))
    1 punkt
  45. @Christine Ładnie i mądrze . :)@bazyl_prost śmiało można tak powiedzieć:))
    1 punkt
  46. @Jacek_Suchowicz Niewinny dymek – tytuł zapowiada coś błahego, ale systematycznie demaskujesz szkodliwość i absurdalność palenia. Świetnie napisałeś! Dobrze, że jesteś, brakowało tu Twoich wierszy i komentarzy. :))
    1 punkt
  47. Z tym paleniem, jak myślę, nie jest tak prosto. W samym akcie jest coś z mitu... pierwszy papieros - wejście w dorosłość, bunt! niezależność..., czy film i reklama - outsider, artysta, twardziel, ktoś „ponad”... potrzebny jest rekwizyt, maska, a może tarcza roztaczająca "tę aurę"? Albo tożsamość i wspólnota - chociażby na tę chwilę, "na dymka" - wykraczamy poza utarty porządek, mamy rozejm, razem zatrzymujemy szaleństwo codzienności... Na końcu zaś, być może gdzieś z głębin świadomości wyłania się swoisty gen autodestrukcji - pierwotna, nieuświadomiona potrzeba igrania z losem, ofiara mająca nadać sens... istnieniu? Sam nie palę, jednak palaczy znam wielu, ludzie pięknych wewnętrznie, mądrych, w każdym z nich odnajduję jakieś cząstki tego wszystkiego. Rozpisałem się, jednak to tylko dzięki temu, że Twój tekst rozpalił wyobraźnię. Bardzo ciekawy kontekst i świetnie napisane :)
    1 punkt
  48. rozdzierający jak tygrysa pazur antylopy plecy jest smutek człowieczy nagle kolor nieba zmienia się zamykam oczy i czuję jak znowu wszystko we mnie tańczy tak wyraźnie widzę każdy kształt znajome twarze śmieją się znowu jestem tu desire, despare, desire - so many monsters ...może Mozarta
    1 punkt
  49. -Mistrzu, czy urodziwa będzie dobrą żoną? -Urodziwa, czy nie, nigdy nie wiadomo.
    1 punkt
  50. mam na imię krystyna na razie idź śnij kupiłam ocet jabkowy sos sojowy tamari oliwę pięć kilo ziemniaków i panko zapanieruję cię jak przyjdzie zima będziesz jak znalazł (27.06.25)
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...