Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 08.09.2025 w Odpowiedzi

  1. Może wciąż krążysz nocą – jak dym nad miastem, gdy wszyscy śpią, nikt nie słyszy – i znikasz. Byłaś marzeniem tysięcy, hasłem na murach, które zmywał deszcz , obietnicą na wiecach. Czas cię przykrył, został tylko szelest starych flag. Wzięli cię za towar, zakuli w paragrafach, a ty jak wiatr przez kraty uciekłaś w świat, niewpisana w formularze. Czy teraz mieszkasz w ekranach, w lajkach, komentarzach, algorytmie? Czy jesteś odbiciem naszych cyfrowych cieni? Gdzie można cię odnaleźć?
    12 punktów
  2. S_pokój Wygląda jak stacja rozrządowa - bez górki. Wzory na podłodze splotły się z nitkami torów. Mkną wagoniki, delikatny stukot kół, niczym mruczanki kota, przenosi mnie w bajkosferę. Nad głową aromat waniliowej herbaty i... zbłąkany motyl, który wleciał oknem, bo chciał, pewnie węszy, gdzie by tu na gapę. Rozsypany mak jak pył, za chwilę przeładunek złota ziemi - czarna fasola udaje węgiel, a ten, parzy niejeden ozor w eterze kontynentu. Czas się zasupłał. W zegarze milczy kukułka, jedynie sygnał z komórki ponagla ciszę, gdy dzwonki jeszcze w uśpieniu. - sekretarka w telefonie - dzień dobry, czy... spotkanie rady odwołane.? wrzesień, 2025
    7 punktów
  3. (Lament pogodowy) Dziś w duszy zachmurzenie duże, z niewielkimi przejaśnieniami — ale tylko między siódmą a ósmą. Potem sporo łez, opady wspomnień, możliwe burze z wyrzutami sumienia. Ciśnienie poczucia winy wysokie, utrzyma się do jedenastej. Około południa przebłysk słońca i coś się wydarzy — może to być wiersz Szymborskiej, Pyza* z głodu głośno szczeknie, albo Icek** zawiśnie na firance. Po południu temperatura nieco wzrośnie, lecz ręce pozostaną zimne. Pod wieczór biomet niekorzystny — nie zaleca się o czymkolwiek myśleć. Najlepiej nalać sobie wina, zawinąć się w koc i — nie włączając wiadomości — usiąść… gdziekolwiek. Ostrzeżenie przed silnym wiatrem w kierunku wspomnień. Mogą nastąpić lokalne zamglenia powodowane nostalgią. Późnym wieczorem, ze względu na podwyższone ciśnienie, nie wchodzić w dyskusje z lękami. Uwaga! Noc minie szybko jak sen, a jutro rano znowu to samo. * Pyza — czarny pies rasy blablador. ** Icek — czarny kot, bez rasy, skrajnie wredny.
    5 punktów
  4. Na dzień dobry - krótki wierszyk. gdy słów brakuje nic już nie znaczą rumianki w pokorze nad piaszczystą drogą
    5 punktów
  5. Piszesz o wrześniowej mgle, piciu mleka z miodem o poranku, słodkiej gałązce łoziny pomalowanej przez jesienne powietrze, o wrażeniach miękkich jak pszeniczny chleb, przesmarowany słodką barwą jagód Piszesz A ja wjeżdżam w twój sad czołgiem Smar sączy się na maki
    4 punkty
  6. spojrzałem na wczoraj myśli popłynęły nurtem górskiej rzeki czas nie zatrzymał się zwolnił bieg zajrzał do wspomnień tam byłaś taka jaką chciałbym pamiętać niestety nic nie trwa wiecznie stabilność nie smakuje odfrunęłaś jak ptak na inną gałąź budujesz utopijny sen wszyscy czekają na dobre słowo czy każdy na twoje 9.2025 andrew
    4 punkty
  7. doszłam z nim w ślepy zaułek w podskokach, za serca głosem on wtedy puścił mnie kantem tak prosto z mostu, że proszę. na co ja głupia liczyłam? jednak nie umiem rachunków, a teraz topię się w żalach rzućcie mi deskę ratunku!
    3 punkty
  8. Przyłapałam się na kłamstwie znowu takim czarnym, włochatym i miłym. Całkiem słodko zrobiło sie wokół po czym nagle odjęło mi siły... Pytam siebie: no po co, dlaczego- puszczasz bujdę , choć prawdę miłujesz? Przecież zaraz ci zrobi się głupio, i przed sobą sie podle poczujesz... Lecz to kłamstwo tak dźwięcznie zabrzmiało, wpasowało sie w gładką rozmowę. Ktoś uśmiechnął się do mnie uroczo, bo urzeklam fałszywym go słowem. Wszystko dobrze, to tylko kłamstewko, tak chlapnięte jak kleks nieznaczący. Więc dlaczego gdy o nim pomyślę, słyszę złego ów chichot rażący? Mogłam trzymać swą gębę na kłódkę albo chociaz spowolnić paplanie. Przecież wszystko jest lepsze niż łgarstwo, wiecej siebie zarazą nie splamię! Tak przyrzeklam i słowa dotrzymam, taki plan mam i święcie w to wierzę. A gdy słodkie kłamstwo nadleci, prawda mi się do naga rozbierze. Wtedy zwróci na siebie uwagę, chociaż może się słodko nie stanie, to jej nawet cukierka nie podam. Wolę gorzką i serio, nie kłamię.
    3 punkty
  9. september blues słomą czuć po złote jak się w miedzę struże wdychając promienie sok skapuje z gruszek faluje bursztynem po złote na drodze tańczy z horyzontem i w asfalcie tonie oczy nam włzyzłaca bo milczą do tego nad głowami z trzaskiem klucz zamyka niebo
    3 punkty
  10. mglisty poranek ćma przyklejona w oknie widać już jesień
    3 punkty
  11. Nareszcie zgoda na ekshumacje... Choć czasu upłynęło tak wiele... Bolały wspomnienia w cichy szloch przyobleczone, Padało nocami tysiące łez… Zgoda niepełna... częściowa... Wciąż więzną w gardle niewykrzyczane słowa... O bólu który w kresowych rodzinach, Tlił się przez kolejne pokolenia... A przecież każdy człowiek, Zasługuje na godny pochówek, By migocący znicza płomień, Cichym dla niego był hołdem, By kamienny nagrobek, Wiernie pamięci o nim strzegł, Imię i nazwisko na nim wyryte, Milczącym pozostało świadectwem… Nareszcie godny pogrzeb… Polaków zgładzonych przed laty okrutnie, Przez w ludzkich skórach kryjące się bestie, Pogardą i nienawiścią nocami upojone… Tamtej strasznej nocy w Puźnikach, Ciągnąca się noc całą mordów orgia, Dziesiątki bezbronnych ofiar przyniosła, Zebrała śmierć okrutne swe żniwa. Bohaterska polskiej samoobrony postawa, Chaotyczna desperacka wymiana ognia, Niewiele pomogła i na niewiele się zdała, Gdy z kilku stron zmasowany nastąpił atak. Spod bezlitosnych siekier ciosów Banderowskich zwyrodnialców i okrutników, Do uciekających z karabinów strzałów, Pozostał tylko wypełniony zwłokami rów… Po tak długim czasie, Nikczemnego tłumienia prawdy bolesnej, Przyodziewania jej w kłamstwa łachmany podłe, Tuszowania przez propagandę, Dziesiątki lat zwodzenia, Kluczenia w międzynarodowych relacjach, Podłych prób o ludobójstwie prawdy ukrywania Oddalały żądanych ekshumacji czas… By w cieniu kolejnej wojny, Niechętnie padły wymuszone zgody, By pozwolono pomordowanych uczcić, Na polskich kresach w obrządku katolickim, By z ust polskich księży, W cieniu tamtych zbrodni straszliwych, Padły słowa o Życiu Wiecznym, By złożono trumny do poświęconej ziemi… Choć niewysłowionych cierpień ogrom, Milionów Polaków na kresach dotknął, Czapkując radosnym z dzieciństwa chwilom, Otulili czule swe wspomnienia pamięcią. I gdy snem znużone przymkną się powieki, Wspomnieniami w blasku księżyca otuleni, Pielgrzymują nocami do sanktuariów kresowych, Starzy zza Buga przesiedleńcy. A gdy niejednej księżycowej nocy, Starzy siwowłosy kresowiacy, Modlą się za swych przodków i bliskich, My także za nich się pomódlmy… Za pomordowanych w Puźnikach, Za zgładzonych we wszystkich częściach Wołynia, Niech popłynie i nasza cicha modlitwa, Przyobleczona w piękne polskiego języka słowa… - Wiersz poświęcony pamięci Polaków pomordowanych w Puźnikach w nocy z 12 na 13 lutego 1945 roku przez sotnie z kurenia Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) Petra Chamczuka „Bystrego”. https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Puźnikach
    3 punkty
  12. Usiądź ze mną przy ogniu i ogrzej się. W taki wieczór z gwiazdami samemu źle. Razem będzie nam cieplej. Z szarym dymem ulecą gorsze dni. Tylko siądźmy przy ogniu ja i ty. Razem będzie nam cieplej. Ale nie zapominaj drzew dorzucić w płomienie, żeby iskra nie zgasła, by nie została wspomnieniem, Rozpal ognisko. Czasem niebo nam spadnie gwiazdami. Czasem deszcz nas obarczy kroplami. Razem będzie nam cieplej. Gdy ognisko żarem się pali, nie będziemy niczego się bali. Razem będzie nam cieplej. Ale nie zapominaj drzew dorzucić w płomienie, żeby iskra nie zgasła, by nie została wspomnieniem, Rozpal ognisko.
    3 punkty
  13. Zaimponowałem A, zamiast ją zdobyć. Wyszło nam takie miałkie, bezzwiązkowe niby jednak coś, ale nie do końca. Mówiła mi czasem, choć za mało ją słuchałem, a i ona nie słuchała, no nie o to chodzi, no niestety Daniel, nie o to chodzi... Zamiast zdejmować ubrania z siebie i fotografie z otoczenia, zdejmowaliśmy śmiechy i uśmiechy z naszych twarzy. Nosiliśmy i bywało, że wspólnie ten niewątpliwy ciężar niełatwej relacji. Raz poryw, innym razem nudna stagnacja. Czasem też się człowiek i powiezie i przewiezie. Nasze bliżej było ciągle mocno niesprecyzowane. Jakieś to takie wyszło lub nie wyszło i napięte i nadęte i dęte. Coś jak AI dente. Relacjonując kumplom to coś z A musiałem bez przerwy te osobliwe szarości kolorować i koloryzować, bo opowiadając im prawdę kiepsko bym wyszedł w tej bezbarwnej opowieści, gdzie momentów było zdecydowanie za mało. Nawet patosu, ważne przecież, choć kontrowersyjne pojęcie, w tym wszystkim było za mało i tylko tyle co kot napłakał, notabene mowa tu o takim kocie, który umie płakać, a bywają takie koty. Warszawa – Stegny, 08.09.2025r.
    3 punkty
  14. wiesz moja przyjaciółko kochałam cię zbyt nieumyślnie byłaś pragnieniem łasiło się do mojego nienasycenia przeznaczenie tworzyło dwie osobne historie smutno mi było czuć chłód w twoim sercu choć klękałam błagałam o okruch uśmierzenia przestałaś istnieć dla mojego świata zginęłaś zanim spojrzałam w lustro lunął deszcz ciężarne krople roztrzaskiwały się o sumienie wiedziałaś którędy iść gdzie nie sięga mój oddech nie słychać serca dla ciebie spisuję tę autobiografię do bólu grafomańską żałośnie wierną a tak odległą
    3 punkty
  15. Napisane po przypadkowym usłyszeniu przemówienia Władysława Gomułki. Czytając proszę tego łysola mieć w pamięci. Te jego pauzy są nie do podrobienia. Poeci! Wasze słowa stają się niezrozumiałe. Zalewa je powódź rolek i głupoty. Świat przewija. Krzyczy Instagram. TikTok tańczy. YouTube rozśmiesza, nadyma usta, strzela balonem gumy do żucia. Na nosie osiada żółty pył pomarańczy. A wy? Wy, dzieci wygnane, siedzicie nad słowami jak nad relikwiami, układacie metafory tak skomplikowane, że nie rozumiecie ich nawet wy sami. Ludzie rozsypują się wam z dłoni jak mrówki. Poeci! Słowo jest sponiewierane. Słowo krwawi. Słowo umiera jak dziecko, którego nie chroni żadna Strefa. Jeśli teraz nie zejdziecie z wież z kości słoniowej, jeśli nie zaczniecie mówić prosto i mocno, jeśli nie dotkniecie człowieka w jego strachu, radości, samotności, tęsknocie za kimś, kogo nawet nie zna — przegracie. Przegracie w zamkniętych grupkach, w niszowych kawiarniach, na forach poezji, szeptem. Wasze wiersze będą czytać tylko inni poeci, którzy potrafią nie spać całą noc, bo ktoś powiedział im, że są ważni. Więc pisz! Pisz, poeto, prosto! Bądź jak „dzwonek od roweru”, żeby każdy matoł zrozumiał. Nie filozofuj. Nie kombinuj. Nie czaruj. Nie udawaj mądrej, najedzonej sowy, kiedy inni siedzą pod drzewem. Mów tak, jakby miało nie być jutro słów — wcale. Bo inaczej — nam… …nam już tylko Berdyczów. Słyszycie? Już słychać zgrzyt klucza w zamku z pordzewiałej stali. Nie bądźcie śladem stopy na mokrym piasku.
    3 punkty
  16. w języku odwagi znaczy kocham w języku ciała pragnę o podświadomość za daleko najczystsze przenikanie pierwotna cielesność starych splotów w bardzo późnym śnie draśnięta nadtopiona dusza towarzyszona niebezpiecznie głodem
    2 punkty
  17. Muzykant Pan Janek Muzykant z maleńkiego Susza, gdy jesienne buki znów ogień zaprósza, gra fontannę pod dymkiem, deszcz przeciska się chyłkiem. Przy tym, nie rusza się bez.. bez kapelusza. sierpień, 2025 @jan_komułzykant... na czas czytania limeryku, zamieszkujesz, w Suszu... :)
    2 punkty
  18. rajskie jabłuszka koralowym kobiercem nadchodzi jesień
    2 punkty
  19. Moi bogowie nie sięgają absolutu swoimi przykrótkimi rączkami, w sam raz do zabawy w piekło - niebo. Ze szczególnym uwzględnieniem tego pierwszego. Z wysokości siódmego (to nie jest ciąg przyczynowo - skutkowy) piętra obserwuję ludzi oprószonych codziennością. Obojętnie mijają przejścia pomiędzy stanami istnienia. Miasto nabrzmiewa głosami umarłych. Świadczą o ciemnych zaułkach i nieciągłościach bram i klatek, gdzie lepiej wchodzić z zaciśniętymi pięściami powiek. Niekoniecznie na kolanach wznoszę modły do jeszcze nieistniejących i już nienazwanych twórców rzeczywistości. Zastanej i odciśniętej na wargach pokalanych grzechem życia. Z dużym prawdopodobieństwem — pierworodnym.
    2 punkty
  20. Pozostaną po nas profile wiadomości bez odpowiedzi lajki wpisy na forach ślady obecności zdjęcia wpuszczone w nierozerwalne sieci nie odebrany spam oznaki szczerości historie przeglądarki i nasze własne idące czasem tym samym mostem marszem wkradając się w życie ciasne złote myśli pochwały obelgi proste opinie plusy minusy twory nierealne posty na żer przyszłych internautów hasła loginy już nie odzyskiwane lawiny śmieszniejszych i mniej żartów filmiki dla kolejnych e-podróżników maile blogi porady pytania stosy wymyślnych nicków w wirtualnym świecie nie ma spania kiedyś przeczytasz te myśli błądząc w nieskończonej krainie już nikt ich nie skreśli a człowiek jak żył tak przeminie
    2 punkty
  21. Pojawiłaś się jak anioł z mgły, znikąd, Bez zbędnej aureoli, z szarości zwyczajnych dni. Stworzyłaś ognisko rodzinne, przytulne; Czepialiśmy się twojej spódnicy Przed złym wilkiem i upiorami. Uczyłaś nas ugniatać ciasto i lepić pierogi. Czarodziejskie zupy razem gotowaliśmy Z tajemniczych składników, aromatów i przypraw. Palcem każącym przed nosami nam machałaś Za wybryki dziecięce i swawole dzikie. Kołysałaś do snu baśniami snutymi Z mroków leśnych kniei i moczarów. Pod kocem chybcikiem zasypiało się ze zgrozy. Gdy w kąpieli my, łobuzy-krauliści, Pianę rozbełtaliśmy aż pod sufit, Za uszy i nosy nas nie wytargałaś. Przemawiałaś do nas słowiczym głosem. Śpiewałaś dawne przeboje z płyt gramofonowych. Tańców nas uczyłaś, krok za krokiem zwiewnym. Smutek i łzy nigdy nie zagościły na Twoim obliczu. Pokazałaś nam świat za oknem, inny, W nieznanych nam barwach, ulotny. Uczyłaś pokory i zrozumienia dla nieszczęśliwców; Grosza nie szczędziłaś dla wędrownych grajków. Dorastaliśmy jak na drożdżach ciasto chlebowe; Z portek, koszul aż łokcie i kolana wystawały. Szliśmy drogami polnymi pobierać nauki, Liznąć wiedzę i arkana tajemnic u mistrzów. A ty zawsze przy nas, obecna duchem, Z rozpostartymi skrzydłami pieczą nas otaczałaś. Przed klątwami chroniłaś talizmanem; Zło podkradające się z ciemności czmychało. I tak oto po dziesiątkach lat, strawieni życiem, My, te urwisy i berbecie rozwydrzone, Przy Twoim fotelu bujanym się rozsiadamy. Ciepłym kocem okrytą, pogodną, uśmiechniętą, Opowieściami nawzajem zabawiamy Z tego pokręconego, nieznanego Ci świata. Wzdychasz, okulary poprawiasz na nosie: „Och, zdradzę wam swoją historię, dzieci drogie...”
    2 punkty
  22. Adela ma psa Co cztery łapy ma Ślepia świecące Czarne jak diabeł Z trzewi jak z czeluści ogień Żagiew gorąca tryska I choć siarą czuć z pyska To i tak zabawny Fajny z niego pies. Adela ma psa Co cztery łapy ma Mlaskającego jęzorem Do wszystkich zabawnie. Czart nie pies Zamiast ogona wąż Jadowity syczący Zza grobu głos. Ogień piekielny Na was spadnie! Ogień piekielny Was pochłonie! Adela ma psa Co cztery łapy ma Łeb wielki oślizgły Ślina na podłogę kapie A Krew świeża tryska Z nadgryzionych gardeł Adela choć jest zła Uśmiecha się do niego Gangrena gdzieś ty był Coś ty żarł och ty zły. Gangrena coś ty żarł gdzieś ty był...
    2 punkty
  23. Orkiestra jak zawsze Idzie przodem I skocznie przygrywa Deszcz pada ołowiem Powietrze zionie popiołem Za łunami werbli zachodzi Słońce Pod butami śliski Bruk Ze zmielonych ciał Mięśnie i jelita Trochę kości Trochę ludzi Już bez kształtu W gazecie piszą O technice zwycięstwa Maszynka do mięsa Wojna
    2 punkty
  24. na naszej planecie dobrze widzi się jedynie w ciemnościach. tu książę władający całym globem okazał się zbyt mały, by żyć, uniósł się na ulotną chwilę, po czym rozprysnął, niczym przekłuta bańka mydlana. ledwie widoczne drobinki jego ciała osiadły kropelkami na trawie, po której, w poszukiwaniu tajemnic do odkrycia, przeszedł mój kot. a potem w domu wskoczył mi na kolana (pamiętasz? wymyśliłaś mu wtedy ksywkę, co brzmiała bardziej jak rycerski przydomek: Kryspin Rosołapy). tak: cząstki książątka wszechpaństwa są roznoszone na miękkich poduszeczkach. mówię ci słowa o tej wilgoci sięgając nimi aż po granice oddania.
    2 punkty
  25. na rynku miejskim mała dziewczynka z pieskiem turkoczą kółka
    2 punkty
  26. Gdybym nie był mężczyzną z ogorzałą twarzą (od wiatru, nie od gorzały) to bym się zaczerwienił. Pisanie jest super! Zawsze o tym wiedziałem. Jak do tej pory, to (można obrazowo powiedzieć, że) przechodziłem "z rąk do rąk", aż trafiłem w swoje własne ręce. Na szczęście! Dobrze jest coś takiego czuć, i o tym wiedzieć. Zatem, budujmy te nasze drabiny ze słów i przystawiajmy do nieba! Dzięki za dobre słowo. Hej! P.S. Dopiero teraz zauważyłem że Woland Bułhakowa może pochodzić od słowa volant. Jakie to piękne, człowiek się ciągle uczy. @Leszczym Zatem w górę serca! @Berenika97 Dzięki. Serca jeszcze wyżej! @Sylwester_Lasota Dzięki Sylwestrze. Ciekawe, gdzie się zazwyczaj bawisz na koniec roku? Hej!
    2 punkty
  27. @Annna2 tak w propagandzie są najlepsi i zawsze odwrócą kota ogonem.
    2 punkty
  28. @Berenika97... mogłam się chyba spodziewać, że pojawi się uśmiech... :) ale to dobrze. 'Kontraścik' jest, a ja podziękuję Ci za.. sugestywny. obraz.. @Sylwester_Lasota... za - sprawnie prowadzone słowa - dziękuję. Nieco hermetyczna narracja.? hmm, chyba nie ponad "normę". Tutaj naprawdę niewiele się dzieje. @Natuskaa..... bajkowo.?. niech tak pozostanie. Lubię waniliową herbatę, a motyle, wiadomo, cudowne duszki natury. Miło mi, że zaszłaś ze słowem. Dziękuję. @Alicja_Wysocka... a żebyś wiedziała, to 'zmyślątko' poukładałam, żeby wspomnieć o czymś, co ważne dla mnie. Takimi wagonikami może się bawić zarówno kobieta, jak i facet. Dziękuję. @andrew... oczywiście, każdy z nas ma swój własny świat, a w nim równiny, górki, albo smętne doliny i cały czas się uczymy żyć. Dziękuję za wizytę. @Annna2... tak Anno, błogiego spokoju, wręcz sielanki wszyscy potrzebujemy czasem. Dziękuję, że byłaś. Drodzy Goście... raz jeszcze dziękuję za zatrzymanie się u mnie ze słowem. Wszystkim, którzy dodatkowo przystanęli przy treści, bardzo dziękuję za zostawiony plusik. Ślę Wam.. serdeczne pozdrowienie.
    2 punkty
  29. @Nata_Kruk dziękuję @Berenika97 dziękuję za obszerny komentarz i bardzo dobry. Tak, smutne to. A przecież Rosja też go wygnała.
    2 punkty
  30. Dlaczego blondynka stawia sobie przy łóżku jedną szklankę pełną i jedną pustą? - bo nie wie czy będzie się jej chciało pić, czy nie. ---------------------- Co nosi giermek, za rycerzem informatykiem? - kopie zapasową. --------------------- Co odpowiada krowa, jak jej zaproponujesz papieroska? - wolę trawkę. ---------------------- Co robi murarz jak wyjdzie z więzienia? - stawia sobie nowe cele. ----------------------- Dlaczego noc nie ma przypraw? - bo ma je ranek. --------------------
    1 punkt
  31. fontanna w parku pierwszy liść wpadł do wody wiatr niesie mżawkę
    1 punkt
  32. @Berenika97Rozwinęłaś motyw wolności - widać w tym wierszu powiew zarówno polityczny, jak i osobisty, a przy tym refleksję nad współczesnym światem cyfrowym. Wolność jest niezbywalnym prawem każdego człowieka. Każdy może nią dysponować według własnej woli, choć z tą wolnością zawsze idą konsekwencje.
    1 punkt
  33. Założyciel i lider oraz klawiszowiec i wokalista grupy Supertramp
    1 punkt
  34. Wolności zagrażają najeźdźcy lub właśni dyktatorzy, jakich w ostatnich latach wielu. Taki Mao (teraz następcy) Kim, czy Pol Pot, Chavez, Castro straszyli, straszą obcymi, a sami niszczyli i wciąż niszczą własne narody w imię obrony przed obcymi, patriotyzmu i tożsamości. Różnie bywało i różnie może być. Pozdrawiam serdecznie.
    1 punkt
  35. @Berenika97 "Wolność oznacza prawo do twierdzenia, że dwa i dwa to cztery. Z niego wynika reszta" (George Orwell, Rok 1984)
    1 punkt
  36. W górach pada zbierają małe rzeczki turyści brodzą…
    1 punkt
  37. możesz sobie na wszystko przysięgać że już nigdy do końca... na pewno... lecz się wstrzymaj bo nie wiesz co gęba znów wymyśli bo lubi przyjemność jeśli zdasz ów życiowy egzamin i głupoty nie chlapnie twa mowa wtedy sprawdzisz co warte jest słowo samą siebie znów zaczniesz szanować :))
    1 punkt
  38. @piąteprzezdziesiąte Dziękuję :) @Nata_Kruk Dziękuję. Był tam jeszcze mokry gołąb, ale nie zmieścił się w haiku. @Berenika97 To ciekawa interpretacja :) Dzięki!
    1 punkt
  39. zachód słońca pełnia księżyca zaćmienie burza po niej tęcza dom pełen miłości zapach porannej kawy i uśmiech bliskiej osoby cóż jeszcze trzeba by poczuć spełnienie by nie żałować tego co było co jest by na końcu drogi być szczęśliwym nie płakać tylko życiu się ukłonić
    1 punkt
  40. A co z doświadczeniami żołnierzy, Którym Polska mogła swój los powierzyć, Dość wiernym, by nie szli do wrogiej armii; – Są „Nasi…”? czy tylko z rodzinami? – – Tu Dziadek tuż pod lufą NKM-u – Mundur polski = wierny krajowi swemu. Tu zaś pierwszy z lewej przy ORP Gdańsk By potem w szańcu w obronie Helu stać. Krył się, lecz wpadł – do obozu posłali, Zwał się „Udet” na Jersey, więc w dali. – Czy to mu policzą jako wycieczkę? … Sam na swe na konto zaliczył ucieczkę, By z kolegami znów w polskiej armii. Anty-Polaków * tym się nie nakarmi! Nie w służbie moralnego niepokoju = Nie ich, choć „Mój chłopcze!” śpij w spokoju!
    1 punkt
  41. 1 punkt
  42. Przy dźwięku muzyki i biciu dzwonów nad stawem porośniętym trzcina usypiam wsłuchując się w rytm. Wokoło pusto tylko nieznany muzyk gra, nikt nie słyszy muzyki tylko ja i szum zielonej wody. Ciągle skrzypiące drzwi ktoś zostawił otwarte, wysypują się z za nich wszystkie nie znane głosy. Uspokoić krzyczący tłum który błądzi wśród traw, tylko muzyka to zrobi niech jej słuchają. Nie czuły jestem i głuchy tylko szum wody słyszę do której wpadają oderwane od skały kamienie. Kamienne łzy wylewam z kamiennym sercem wsłuchuję się w szum wody nad którą unosi się głos muzyki. Serce oceanu dotyka cisza tylko zimna i twarda skała tak jak ja nic nie czuje. Księżyc rozświetla wodę jest wolna od ciężaru skałę skruszył głos muzyki. Nad powierzchnią wody głos się unosi, nieznany muzyk gra melodię przy której zaspypiam.
    1 punkt
  43. Witam - Był jeszcze śmiech w poranku, echo słów szukających drogi, dotyk, co grał na skórze, - piękna poezja - Pzdr.serdecznie.
    1 punkt
  44. Witaj - Ale żyje i wciąż trwam Mimo tego że jestem sam - może tak ma być bo los tak chce - Pzdr.
    1 punkt
  45. Kiedy nie ma ochoty na nic świat tak jakby znikł śnią się wczorajsze sny spotyka się nikt z nikt pada cień na cieniu chociaż to spotkanie nikogo w nikomu zadumy o zadumie chmury mruczą o niczym deszczowi padać się nie chce ktoś jest tylko nikim stojąc powoli leżę ochota spakowała torby bez pośpiechu nie istnieje gotowa do bliskiej podróży między tam a z powrotem nic dogaduje się z nic wśród niewiadomo czego brakuje znikąd sił od kogo dla kogoś gdy przejdzie ochota na nic świat znów się pojawi znów dzisiejsze będą sny ktoś kogoś nie zostawi
    1 punkt
  46. zryte przez dziki ależ w mgielny poranek kraśnieją jabłka
    1 punkt
  47. @Berenika97nie ma problemu ze zmianą. Pozdrawiam.
    1 punkt
  48. @Berenika97 Jak zmienisz "potrzebowała" na "musiała wziąć" to liczba sylab w piątym wersie będzie zgodna z wersami: pierwszym i drugim. Wybacz uwagę. Pozdrawiam.
    1 punkt
  49. Forumowa obsesja Odejdę na momencik. Wiem, ciekawość rośnie, I czuję, że nie mogę znowu się powstrzymać. A może mam wiadomość? Zaraz wcisnę Odśwież. No muszę, przecież muszę. Choć na chwilę włączę, I sprawdzę, co ważnego właśnie mnie omija. Wpatruję się w podłogę, a ciekawość rośnie. W porządku. Jak ze wszystkim, trzeba na spokojnie… Do licha! Tego dłużej nie da się wytrzymać, Więc po co się stresować? Nie walcz! Wciśnij Odśwież! Kolejny raz już za mną. Siądę i odpocznę, Miast w treści forumowe ciągle się wczytywać; Ciekawość jednakowoż nieustannie rośnie. Przegrzewa mi się laptop, no bo w mig na pościel, Do łóżka go wrzuciłem. Patrzy się, nadyma, I czeka, aż nacisnę to przeklęte Odśwież. Upadłem, ale nic to. Teraz już jest dobrze, Bo umysł zanurkował w czystych endorfinach. Przestałem na chwileczkę, lecz ciekawość rośnie, I wcisnę to, przysięgam! Chwila! Gdzie jest Odśwież? ---
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+01:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...