Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Ranking

Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 21.08.2025 w Odpowiedzi

  1. z poziomu serca jest inny widok traci na ostrości i miękną kontury a obraz jest bardziej światło-czuły
    7 punktów
  2. To nieprawda, że Ukraina wspólnotowość zawdzięcza Romanowom. Trójedyny naród ruski" to zgoła kłamliwa narracja, a car powinien wrócić do oślej ławki. To nieprawda, że ukraińska tożsamość opiera się na tysiącletniej historii, języka, identyfikacji kulturowej czy religijnej. Ruś Kijowska to odpowiednik imperium Karolingów. Naczynie połączone romańskiej Europy z Bizancjum. Łączność z Konstantynopolem zapewniała wgląd w dorobek kulturowy Bliskiego Wschodu. Kijów to matka wszystkich ruskich miast zakładając Moskwę. To patrzenie na Zachód, spójna etniczność Wielkiego Księstwa Litewskiego i Rzeczypospolitej. Wyrywając Z z alfabetu, pieśni Kozaka Mamaja nie uda się zabić. A ona gra wiatrem szumnym jak ulewa uderza. Niepodległość nie wybucha nagle. Czystym akordem zostanie, bo wolność jest najpiękniejsza.
    6 punktów
  3. Chciałbym tylko być przy Tobie, wtulić się i zamknąć oczy, poczuć to, co kiedyś czułem tej sierpniowej, cichej nocy. Chciałbym tylko, delikatnie, dotknąć Twojej kruchej dłoni, cicho westchnąć i zamruczeć, niczym kot na antresoli. Drobnym gestem i wzruszeniem dać Ci pewność obecności i obiecać Ci przy gwiazdach wszystko, co pomieszczę w garści. Byleby przez krótką chwilę poczuć ciepło Twego ciała, oprzeć głowę obok Ciebie I tak zasnąć...   nawet w wieczność. Morfeusza wyrwę z marzeń, niech odmieni los przybłędy, niech odmieni bieg wydarzeń I zatrzyma mnie przy Tobie... w śnie na jawie.
    6 punktów
  4. Na Centralnym usiadły wspomnienia, w pendolino w błękitnym wagonie. Jadą ze mną, by presję wywierać, sentymenty ożywić skończone. Po co wracać do książek czytanych, które pięknym zorały mi serce. Ich czas minął, choć były wspaniałe, lecz ta czułość pokryła mą przestrzeń. Piękny dworzec w tym roku oddany i per pedes po mieście wycieczka. Mijam teatr, przywraca mi pamięć, mych spektakli – epoka już przeszła. Zaś Jan stale stoi przy moście i na tańce nikt nie ma ochoty. Brzegi Łyny coś jakby zarosły, czuła przeszłość zwilżyła mi oczy. Mijam miejsca czułością owiane, dzisiaj puste i zimne choć upał. Porcja lodów na rynku, znów pamięć amfiteatr, koncerty i sztuka, Żadna gumka pamięci nie wytrze. Już się zmierzcha więc pociąg - Centralny. Sentymenty zaś więdną jak liście, a wspomnienia odeszły z nieznanym.
    6 punktów
  5. Nie wierz we wszystko, co napisane - opamiętanie może przyjść późno. Niejeden przecież przez przekonanie czepił się malin… no i w nich ugrzązł. Ktoś tam namazał kredą na płocie - brzydki, bo brzydki… musiał pogłaskać. Skusił go napis, przeczytał „du…”, i zabolało - została drzazga.
    5 punktów
  6. budzi się słońce słychać pianie koguta cudowny ranek
    5 punktów
  7. Oto Kohelecie, wśród marności - marność, gdy się człek nie wzniesie nad PRZEWIDYWALNOŚĆ.
    4 punkty
  8. Kiedyś nakazałem sam sobie bo to do siebie było stanąć w prawdzie uczciwej Rodzinka chciała bardziej by to miało miejsce w prawdzie boskiej tej mojej wyśnionej i wyobrażonej i dekretem uogólnionej Tego akurat uczynić nie byłem w stanie Zresztą czytałem i Imię Róży Umberto Eco oraz obejrzałem i Jasminum Jana Jakuba Kolskiego Postanowiłem więc uczynić co tylko mogę zatem stanąłem w prawdzie o sobie samym i tylko o tym. W sumie też gorzkie to było. Z prawdą o otoczeniu dałem sobie spokój. Wiem jedno, że otoczenie wcale nie chce ani usłyszeć, ani przeczytać prawdy o sobie. Wiem to chociażby z Kuzyna Ponsa Balzaca i wiem z dzieł Emila Zoli. Otoczenie chce od wytworu liter szczęścia, a nie pecha. Co też jest prawdą zdaje się. Otoczenie dzieli się tylko na branże a w nich na ciemiężonych i ciemiężców zdaję sobie niestety sprawę niestety doskonale że to w gruncie rzeczy tylko tyle Aż tyle dopowiedzą drudzy drodzy... O niej natomiast w dalszym ciągu nic nie wiem. Nawet nie bardzo mam kogo zapytać... Zaniechałem długopisu i jego liter odnośnie do powyższych. Nawet niniejsze pociągnięcie długopisu wydaje się być zupełnie zbędnym... A może tylko zaniedbałem? Gdybym jednak go nie poczynił wcale a wcale wytknęli by mi totalną wrodzoną zresztą obojętność. Kazali by mnie poetę leczyć z nieodpowiednich wierszy... chciałem zatem - chociaż wierszem postawiłem na swoim!! Warszawa – Stegny, 20.08.2025r.
    4 punkty
  9. Jej głos jest jak woda przejrzysta, Gdy po kamieniu spływa W lasach odległych i bezgłośnych, Gdzie Cisza samotnie bywa. Jej myśli są jak kwiat lotosu, Co spija święte strumienie Między kolumnami świątyni, Gdzie Cisza ma swe marzenie. Jej pocałunki są różami, Których blask rozświetla mroki W zakamarkach perskich ogrodów, Gdzie Cisza śpi snem głębokim. I Sara (1911): Her voice is like clear water That drips upon a stone In forests far and silent Where Quiet plays alone. Her thoughts are like the lotus Abloom by sacred streams Beneath the temple arches Where Quiet sits and dreams. Her kisses are the roses That glow while dusk is deep In Persian garden closes Where Quiet falls asleep.
    3 punkty
  10. Absolutna wolność Zlepiony w gnuśność, spięty banałem. Pod ręką fatum, ludzi czy Boga Codziennej treści ciśnie obroża. Jak zerwać więzy – się zastanawiam. Wolność – ach jakże to słowo puste! Niewoli więcej lub mniej jest raczej. Nieprawda, jestem! Chcesz to zobaczysz – Swobodę zmieścisz w fantazji ustach. Wzlecieć na jawie, jak kiedyś we śnie, Do świtu marzyć i dłużej jeszcze, Pod promień słońca, z tęczą i deszczem, Zanurzyć w baśnie siebie bezkreśnie. W dążeniach ciasnych tak właśnie wolno Biec kolorową, na przełaj drogą, Na chwilę spocząć i znów na nowo – Ponad sferami jest dookolna. Marek Thomanek 04.05.2025
    3 punkty
  11. pierwszy toast pod wiatr po drugim nie zagryzam chwiejemy się między wersami od a do z przepraszam za każdy wiersz zraniony zbytecznym słowem krążę wokół ziemi w pełni
    3 punkty
  12. @Rafael Marius Ta sprawa - w różnej formie - ma miejsce dotychczas, zresztą akurat w tym wolałbym zupełnie nie mieć racji... @Berenika97 horoskopy zdaje się piszę się tak żeby wszystko zawsze pasowało, to bardzo okrągłe i wieloznaczne są zdania. Nie kieruję się nimi w ogóle. Ale dzięki za komplement, fajnie że zajrzałaś na ten moment nieco bardziej poetko niż prozatorko :)) @Annna2 Są jeszcze dziadkowie, ciotki, wujkowie, jak to w familii. Wyrzucają mi to czasem, gdy tymczasem najłatwiej i najrzetelniej i najbliżej w sumie prawdy jest wziąć siebie na warsztat.
    3 punkty
  13. Początek Każda godzina tykającego zegara, może być tą chwilą - początkiem czegoś co nieopacznie umarło, nie wiedząc że nadal chce istnieć. To takie nieodkrywcze, a jednak. Nowej filozofii nie stworzę, wiem zbyt mało - ale czas - im dłużej przeciskał się w labiryntach głowy, dojrzewał, żeby w końcu dostrzec. To co wokół, nieustannie mnie woła. sierpień, 2025
    2 punkty
  14. Ciocia Klara Spośród wielu słów, które wypadały mi z głowy, nie mogłam pominąć wspomnienia o blokowej cioci Klarze. Bywała dziwna, ale - jako dziecko - nie rozumiałam zapędów do kieliszka. Jednak największą jej miłością było, wróżenie z kart. Klientów nie brakowało. Jesień kładła ornamenty na drzewach, a drzwi do mieszkania skrzypiały jak wrota, bo ktoś spieszył po szkice na życie. Kiedy mrozy kuły kwiaty na szybach, u niej - dym z papierosów szarzył ściany, jakby wszędzie rozbiegły się myszy, które czasem skrobały pod podłogą. W pokoju skupienie, przymulony kot, koniecznie herbata i talia kart - szeptały jej ustami linie zdarzeń, a czasem śmierć. Tamtego dnia zapukała też do niej, po prostu, bez hałasu i bez krzyków, a ptaki z okolic, nie wiedzieć czemu, jeszcze długo niosły po mieście jej charakterystyczne - "er". sierpień, 2025
    2 punkty
  15. Początek konferencji był wielkim zaskoczeniem dla Moniki. Prowadzący wyjaśnił, że obiekt, w którym właśnie przebywali, był jednym z kilkudziesięciu pałaców należących przed wojną do rodu Kasstel. Monika już słyszała to nazwisko na dworcu w Olsztynie. „Może się przesłyszałam?”, pytała sama siebie. Głos zabierali kolejni prelegenci z różnymi referatami. Monice niektóre historie bardzo się podobały, a inne uznała za nudne i nic nie wnoszące. Na koniec głos zabrał organizator i przedstawił wszystkim gościa specjalnego, Wolfganga Grafa von Kasstel. Miał on być bezpośrednim spadkobiercą majątku po stryju, księciu Alexie Kasstel. Ale nie był to koniec niespodzianek. Wolfgang zabrał głos jako prelegent. Wyjaśnił zebranym, że przed wojną Stary Folwark nosił nazwę Druzliten. Zaczął opowiadać o historii swojej rodziny, która nie popierała Hitlera i miała z tego powodu wiele problemów. Ale Monika już dalej nie słuchała. Dla niej było to za wiele dziwnych zdarzeń. Poczuła, że brakuje jej powietrza. Wyszła na ganek. Musiała to wszystko sobie poukładać. - Oto jestem w pałacu rodziny, która wykorzystywała do pracy w swoim folwarku polskich żołnierzy, w tym mojego dziadka. Muszę mu to powiedzieć. - gorączkowo myślała. - Niech nie będzie taki dumny ze swojego rodu! Wolfgang zauważył, że Monika wyszła z sali. Po skończeniu swego wystąpienia, postanowił ją odszukać. Chciał jej tyle powiedzieć. Przede wszystkim podziękować za pomoc w czasie wspólnej podróży. Przedstawić jej swoje plany, związane z tymi ziemiami. Pragnął wyjaśnić, dlaczego musi zająć się rodzinnym grobowcem. Opowiedzieć, jak sprofanowano szczątki jego przodków, o tym, jak płyty nagrobne wrzucano do błota, aby robić z nich chodniki. Dlatego chciał odbudować najpierw rodzinne mauzoleum i uporządkować stary cmentarz. Ale nigdzie nie mógł jej znaleźć. Monika natomiast spacerując wokół pałacu, układała swoją przemowę do Wolfganga. Nagle podeszła do niej znajoma bibliotekarka i zapytała, czy nie chciałaby wracać z nią do Olsztyna. Jest swoim samochodem i może ją zabrać. - Chętnie skorzystam z propozycji! – odpowiedziała. Nie chciała stracić okazji wygodnego powrotu do domu. Żałowała tylko, że nie wygarnęła Niemcowi tego, co ją gnębiło. Może jeszcze nadarzy się okazja – pocieszyła się. Wolfgang wyszedł na dziedziniec. Zauważył, jak Monika wsiada do samochodu. „Dlaczego ucieka?” „Może przeze mnie?”, dodawał wątpliwości. Długo stał jeszcze na schodach dziedzińca i wpatrywał się w przestrzeń parku.
    2 punkty
  16. Pszczoły dają miód i zapylają kwiaty gdy ich zabraknie…
    2 punkty
  17. jeleń nad stawem trąca porożem szarość plusk i echo — mgła
    2 punkty
  18. @Berenika97 Możliwe. Nie wiem. Nie jestem aż tak obeznany w tej dziedzinie. Chodziło mi o samo zagadnienie absolutnej wolności. Jestem zdanie, że na pewno istnieją te małe wolności, jakie mamy w życiu. Ale ta wielka absolutna istnieć nie umie. @Nata_KrukBardzo mi miło. Pozdrawiam
    2 punkty
  19. Życzę ci kochany: Rogalika złocistego Do herbaty o poranku Gdy rosa srebrzy trawniki Mglistych promieni Za oknem I w ogrodzie Koszyka jabłek Pachnących szczęściem Zerwanym o świcie Rubinowych zdarzeń I pod poduszką Kwiatów polnych z marzeń Strumienia co mieni się Topazem Gdy siedzisz Na ławce By wsłuchiwać się z zachwytem Jak szemrze i pluszcze Dotykając tęczy Letniego popołudnia Bez pośpiechu I opowieści przyjaciół o zmierzchu.
    2 punkty
  20. @Manek Choć raz jestem pierwsza, a nie ostatnia :-) Bardzo ładnie Ci to wyszło! To pewnie ma jakiś głębszy sens? ;-)))) Pozdrawiam Cię milutko!
    2 punkty
  21. Po angielsku "brain fart" właśnie przydarzył mi się, wiem, że czytałem coś o książkach, tak tutaj na poezja.org i zrobiłem sobie przerwę i proszę bardzo, zapomniałem gdzie to czytałem. Szukanie jak do tej pory nic nie dało, ach! na starość torba i piach...nie, nie, jeszcze nie umieram, a przynajmniej nie mam takiego zamiaru i nie jestem jeszcze taaaaaaki stary. Ten poniższy komentarz zamierzałem tam zamieścić, ufff jak dobrze, że internet pamięta. hahah Tak coś brzęczy mi w mózgownicy, że to Leszczym wspomniał coś o książkach, ale nie jestem całkowicie pewny i jeśli ktoś z was wpadnie na trop kto ostatnio wspomniał coś o książkach, czy to w komentarzu, czy też w wierszu lub prozie będę wdzięczny i zamieszczę to wszystko tam, gdzie było to początkowo zamierzone. Dziękuję za uwagę. To prawda! Pewne jest to, że niektóre książki potrafią zostawić trwały ślad na sercu i w pamięci. Pamiętam, jedną książkę rosyjskiego pisarza, niestety tytułu nie pamiętam i autora także, posiadała wiele, wiele stron, a więc była "gruba", bodajże jakaś saga rodów carskich i zbliżającej się ery komunistycznej w Rosji. Lubiłem również czytać sławnego francuzkiego pisarza Victora Hugo. Były to czasy, gdy mieszkałem w Warszawie, lata 70-te ubiegłego stulecia. Książka ta tak mnie wciągnęła w swoją akcję, że po prostu czułem, że sam biorę w niej udział. Oczywiście, czytałem wiele polskich książek: Henryk Sienkiewicz, Bolesław Prus i wiele innych znakomitych polskich pisarzy i poetów. Pamiętam, niedaleko gdzie mieszkałem, była mała księgarnia na ul. Grochowskiej, w pobliżu placu Szembeka, częstym tam bywałem gościem, a parę domów dalej była mała wypożyczalnia książek i tam również można było mnie bardzo często widzieć. @@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
    2 punkty
  22. @Wiesław J.K. fakt to prawda. Są książki które zostają na całe życie, i wraca się do nich z przyjemnością. A jak nie można wrócić- to one są- w sercu
    2 punkty
  23. Taka historyczna prawda. Decyzjami rządzą emocje i prywatne interesy, a Chmielnickiemu zalazł za skórę Czapliński, u króla znalazł sprawiedliwość, ale nie mógl jej wyegzekwować, więc zorganizował to, co wiemy w 1948 roku. Po linii antypolskiej zwrócił się do Rosji, licząc, że wiara, alfabet itd. Resztę dopisał Robert. Tak wyszło, niestety. Pozdrawiam.
    2 punkty
  24. zbyt szybko czas biegnie jakby coś miało mu uciec gdzieś miał zdążyć na ostatnią chwilę uciekał coraz więcej dni upływa nim zdążę się obudzić nie nadążam parzyć kawy obserwować wschodu słońca znów letni upał jesienna chandra zimowy mróz wiosenne kwiaty czas przyśpieszył nie dając szans kroplom deszczu wyparowały nim zdążyły dotknąć trawy zbyt szybko ludzie mijają nim zdążę zpamiętać kolor oczu imię już jest wspomnieniem boję się budzić a co ze snem ? który już przecież się kończy... zbyt szybko pojmuję jeszcze milczy ja już słyszę zbyt wyraźnie Klaudia Gasztold
    2 punkty
  25. @Annna2 i nawet czcionkę ukradli wszystko to szczera prawda - zachciało się Chmielnickiemu ugodę perejasławską podpisywać cóż bez niej nie było by wielkiej Rosji
    2 punkty
  26. klekot bociana uciszył żabi rechot ważki wciąż tańczą
    2 punkty
  27. @EwelinaWitam! Powiem tak, zakładając, że nasza ziemia jest globem, to lecąc i lecąc ostatecznie dolecimy do tego samego miejsca. Pozdrawiam serdecznie! :-)))
    2 punkty
  28. @Migrena Dzięki, a wiesz, że jestem w temacie pisania opowiadań mocno pogubiona? @Berenika97 Dziękuję Bereniko, takiego Tomka, znałam tylko jednego :) @Marek.zak1, dziękuję
    2 punkty
  29. @Migrena Mam podobne spostrzeżenia, choć nie byłbym sobą gdybym i tego nie podważał i z tym nie polemizował. Bo i mi się zdarza polemizować, wiesz wątpić, kłócić się, znaki nazywać znaczkami, zwracać uwagę na znak od niej, a nie od wszechobecności i wielkie etc. Ale ogólnie mam podobne spostrzeżenia. @Przytulia35 Mnie się wydaje, że w branży artystycznej trzeba być sobą na miarę Fridy Kahlo. Przynajmniej w teorii, a w praktyce i tak jest dobrze jak codziennie coś napiszę.
    2 punkty
  30. @Alicja_Wysocka .....nie gasną ! Są w kolekcji wspomnień jak kotwice. Jak fundamenty na których rodzi się nowe. Al. Dpbre jest to Twoje pisanie. Apetyczne. Taka pachnąca literacka melba :)
    2 punkty
  31. @Berenika97 Ja mogę tylko na bazie swojego własnego przykładu coś powiedzieć. Zdarzało mi się kiedyś że i tam zaglądałem. No bo zdarzyło mi się, byłem kiedyś nieco bardziej ciekawy świata. Nigdy zresztą na poważnie. I w zasadzie nigdy, ale to nigdy mi się horoskop nie sprawdził. Byłem raz u wróżki. I ona mnie całkiem nieźle podsumowała, ale ona była dobrym psychologiem przede wszystkim. I mnie wyczuła po prostu. Ja nawet trochę wierzę, trochę racjonalizuję te sprawy. Coś z dniem urodzenia może być, bo jesteś jakby określonego wieku w grupie rówieśniczej. W magii imion też coś może być bo słyszysz przez całe życie określony dźwięk, który Ciebie określa. Rok w którym się urodziłeś może nieść za sobą konsekwencje. Coś może być na rzeczy. Jak za młodu naczytasz się horoskopu o sobie może dojść do jakiegoś wdrukowania pewnego rodzaju mocno nieokreślonej i okrągłej postawy. Ale generalnie akurat w horoskopy nie bardzo wierzę i mi akurat one się nie sprawdzają. @Berenika97 I w sumie im dłużej żyję tym bardziej w horoskopy nie wierzę.
    2 punkty
  32. zaczerwienił się pośród różanych liści dojrzały owoc
    2 punkty
  33. Na początku było zaklęcie, dym z kadzidła, Dzwonki, wibracje stołu, skrzypienie podłogi. Szeptucha nad magiczną kulą pochylona, Czerń z bielą rozbełtała głośnym zaklęciem. Z mąki mgłę sprawiła, jak we młynie, Jej wróżba otworzyła niebo nade mną, A ja wierzyłam, że to jest wróżka, Która dotknie mnie skrzydłem i odmieni los. Byłam panną na wydaniu, gołą, bosą. W duchu mieszkała we mnie niepewność, Jakbym pod suknią wciąż kryła amulet Bijący w piersi jak drugie serce. Szeptałaś, staruszko, że ziółka leczą, Ale na miłość nie ma lekarstwa. Potem przyszło kłamstwo, ciche i drobne. Niewinne, jak kropla porannej rosy. A jednak zjadło we mnie cały sens, Rozmyło cel, do którego zmierzałam. Chciałam szczęścia – tak prostego i jasnego, Takiego, co ogrzewa dłonie, lecz nie parzy. A dostałam maskaradę przebierańców: Raz byłam królową balu w koronie, Raz tylko maskotką, barwną papugą W twojej klatce rytuałów głupich. Pech przyszedł nagle, niespodziewanie, Przeciął moje plany ostrą linią, Musiałam wybrać inną drogę, Choć przed oczami rosła mi ściana wody. Za nią stałeś ty – nieobecny, ulotny, Ślepy, głuchy czy szalony. Na stole leżała pusta lista gości, Czekałam, aż wejdziesz… na próżno. I teraz, gdy zamykam oczy, Kadzidło znów pachnie jak w starej chacie, Ostatni dar od serca, które wciąż wierzy, Że magia była jednak prawdziwa...
    2 punkty
  34. kap kap kapie deszczyk fajnie uroczo na wdzianku szeleści za kołnierzem kolejna kropla więcej i więcej aż sucha nitka zupełnie zmokła słoneczko trochę kuka biedne przez śliczne chmurki a gdzie tam ciemne na drzewach liście naderwane tęsknią szybują na ziemię wolniutko lub prędko a nawet przedziwnie to słota jesień zaprasza ślicznie szumią szeleszczą różnym kolorem że kiedyś powrócą te same lecz nowe lecz jeden w ciemię z łoskotem mnie walnął moknę na deszczu a jednak warto bo chociaż mam guza na przyrodę myśli nie wkurzam no może trochę gdy błota do izby niebawem naniosę lecz póki co moknę chętnie i przemokniętą tańczę piosenkę tak przeuroczo wokół szaro aż wirowania ciągle za mało wesoła żwawa plucha strumyczki tulą skarpetki w butach no klawo muszę przyznać cud widoczkami wilgotnym rytmem umysł użyźniać jesień słota złota co za różnica tańczę chłonę i się zachwycam
    1 punkt
  35. to nic że czasem zaboli nas coś co nie powinno to nic że dzban goryczy wyleje nam pod nogi bo mimo tego iż czasem kulawe jest i srogie kiedyś się uśmiechnie ponieważ prędzej czy później umyślnie lub nie ustąpi drogi
    1 punkt
  36. Piżmo jeszcze czuć było. Ogień dawno już zgasł. Tyle śniegu za oknem. Nam zatrzymał się czas. Owczy kożuch na ścianie. Chciałam przykryć nim cię, lecz wtuliłeś się we mnie, pogrążony we śnie. Tutaj, dzisiaj... Pragnę zostać i dni nie odliczać. Tylko z Tobą... mimo lat idźmy zawsze tą drogą. Tak bezpiecznie się czuję, chociaż tchu wciąż mi brak. Świeczka również dogasła. Zaraz też będę spać. Księżyc błyszczy za oknem. Lisią czapę dziś ma. Gwiazdy szalik mu tkają, jak to w bajkach i snach. Pozwól, proszę, nowe życie ci jeszcze przyniosę. Tutaj, dzisiaj... Pragnę zostać i dni nie odliczać.
    1 punkt
  37. Mówią: „Zło przechodzi z dziadka na wnuka” A ja dodam : „ z wnuka na dziadka” A dobro przechodzi ?
    1 punkt
  38. @lena2_ Bardzo ładny, delikatny, emocjonalny wiersz. Wiersz ma w sobie filozofię - tę ideę, że prawdziwe widzenie przychodzi przez pewien rodzaj "niewidzenia", przez rezygnację z ostrości na rzecz głębszego odczuwania. To świetny utwór!
    1 punkt
  39. Mimika; Judasz z sadu - jaki Mim.
    1 punkt
  40. @Wiesław J.K. ładnie to nazywasz "wypożyczyły- delikatnie, zajumali po prostu- i teraz kojarzy się tylko najgorzej Dzięki piękne za rozmowę
    1 punkt
  41. Przejście do innych światów trwa niepostrzeżenie.
    1 punkt
  42. @Wiesław J.K. bez urazy ale Prusowie to nie Niemcy- to nazwa ludu zamieszkałego w czasach średniowiecznych tereny Prus Wschodnich- wytępiony brutalnymi metodami przez Krzyżaków. W rozbiorach Polski brało udział Królestwo Prus( państwo) powstało w wyniku zjednoczenia wielu księstw i królestw- powstało w XVIII i było jednym z państw wchodzących w skład Cesarstwa Niemieckiego po jego zjednoczeniu w 1871 roku. Prusowie to lud( Bałtowie) a ich język należał do grupy bałtyckiej, a nie germańskiej jak język niemiecki. Królestwo Prus to państwo, które brało udział w rozbiorach Polski. Prusowie jako lud i Królestwo Prus jako państwo istniało niezależnie od siebie. W wyniku działań Krzyżaków Prusowie nie mieli szans by przetrwać, a tym samym zachować tożsamość.
    1 punkt
  43. @Berenika97 a pod zamkiem przy Łynie dzień poezją mi płynie a więc wchodzę otwieram wnet drzwi ale pusty dziedziniec i nie śpiewa tam nikt :))
    1 punkt
  44. @Leszczym Oczywiście, masz rację. Uważam, że horoskopy to bzdura. Traktowałam to pisanie jako niezłą zabawę i żarty, aby rozbawić uczniowską społeczność. Były też bardzo konkretne np. "Uśmiechnij się i powitaj pana Zenka (tak nazywaliśmy naszego konserwatora) a nauczycielom zadrży ręka, nie będzie jedynki, ucieknie twoja udręka." Pisząc o horoskopach miałam na myśli ten fragment: "Otoczenie chce od wytworu liter szczęścia, a nie pecha. Co też jest prawdą zdaje się."
    1 punkt
  45. @Wiesław J.K. no też nie wiedziałam- ale teraz wiem od Ciebie Dzięki
    1 punkt
  46. Nie zdawałem sobie sprawy, ze swojej niewiedzy. Pierwszy duch wskazał : „poszukaj czegoś obłego”. Linie podsunęły mi rozwiązanie. Drugi duch wskazał : „poszukaj okręgu”. Figury podsunęły mi klucz. Trzeci duch wskazał : „ poszukaj planetarnego koła”. Podpowiedziały ciała niebieskie. Następny duch wskazał : „ znajdź kosmiczne koło”. Podpowiedział omen. Padły kolejne życzenia. Nigdy nie skończę podróży.
    1 punkt
  47. @Robert Witold Gorzkowski Robercie. Fenomenalny wiersz ! Świetnie napisany ! Super !
    1 punkt
  48. * * * w szczelinie młode ponad drzewami jerzyk bezkresny lotnik * * * rozgałęzienia przy datach pokrewieństwo dziadek zaginął styczeń, 2025
    1 punkt
  49. Ala, co to za terkot? To kret! Azot ocala.
    1 punkt
Ten Ranking jest ustawiony na Warszawa/GMT+02:00


×
×
  • Dodaj nową pozycję...